1
Dziękuję ci, bracie Neville. Dzień dobry, przyjaciele. Tak się cieszę, że mogę być tutaj dzisiaj do południa i mieć takie wprowadzenie przez pastora. To było bardzo miłe. O, wiecie, kiedy mówimy o koniach, trzeba im założyć uzdę, aby wiedziały, że czeka je praca. Otóż, to jest... Ja się po prostu cieszę, że Pan robi z nas konie robocze, abyśmy mogli pracować w tym dziele. Więc nie czujemy się nigdy zbyt zmęczeni, by uczynić coś dla Pana, jeżeli nam to przypadnie w udziale. Jednakowoż jestem bardzo zmęczony dzisiaj.
2
Miałem pod tym względem okropny czas w ciągu ostatnich kilku dni. Podróżując do Kalifornii musiałem jechać w salonowym wagonie kolejowym i mówię wam, przez całą podróż tylko bum-bum, bum-bum! Pięćdziesiąt trzy godziny jechałem, by tam dotrzeć, a przyjechałem tam o drugiej godzinie nad ranem. O piątej musiałem wstać i iść głosić w audycji radiowej. Potem u chrześcijańskich biznesmenów - musiałem tam znowu głosić na ich zebraniu międzynarodowym. A potem tego samego popołudnia głosiłem w jakiejś wielkiej baptystycznej kaplicy, a potem oni - tego wieczora również, a następnie głosiłem co kilka godzin, ciągle, aż ostatecznie zakończyliśmy w poniedziałek wieczorem w kaplicy Angelus. Potem chwyciłem pociąg o jedenastej i sześćdziesiąt cztery godziny jechałem do domu. Możecie sobie zatem wyobrazić - przyjechałem przedwczoraj i po prostu...
3
A wczoraj moja żona zarejestrowała ponad pięćdziesiąt rozmów telefonicznych - żebym się przyszedł modlić za ludzi - wczoraj rano tylko. Rozumiecie? Ponad pięćdziesiąt różnych próśb telefonicznych. Oczywiście, nie wszystkie były lokalne, były to krajowe rozmowy telefoniczne, po prostu - „Czy byś - czy mógłbyś przyjechać na Florydę? Czy mógłbyś przyjechać tutaj? To jest Louisville”. Oni... Jak ma człowiek załatwić je wszystkie - pięćdziesiąt trzy tylko jednego poranka? Zatem, możecie wyobrazić to sobie.
Więc wczoraj po południu przyszedłem, by odwiedzić kilku z naszych drogich umiłowanych przyjaciół, i widziałem, co to jest diabelska choroba. Pewien młody człowiek, którego znałem od lat i był obrazem zdrowia - atletycznie wyglądający młody człowiek. On jest obecnie w moim wieku, a wygląda na dziewięćdziesiąt lat. I on leżał umierając w Henryville - przyjaciel mojego dobrego brata tutaj, brata Neville - Kermit Spurgeon. Jego ojciec jest kaznodzieją Ewangelii i nauczycielem w szkole - zacny i miły mężczyzna.
4
Wszedłem do ich domu, kiedy brat Neville powiedział mi, że ten chłopak umiera, i był mi dany wielki przywilej przyprowadzenia go do Pana Jezusa wczoraj - po zbawienie jego duszy. A jego żona i ja zgodziliśmy się w szczerej modlitwie o niego, kiedy rak pożarł go z ponad dwustu funtów do - wątpię, czy ważył jeszcze sześćdziesiąt. Więc my wierzyliśmy i trzymaliśmy się tego, że Bóg uzdrowi go. Nie wiemy bowiem, co się będzie dziać, lecz wiemy jedno, że on przeszedł ze śmierci do Życia. I wyobrażam sobie, co sobie myślał jego biedny, stary, ślepy tata, kiedy to poselstwo przyszło do niego, po wszystkich tych latach modlenia się za nim i po wszystkim... Wychowuj dziecko w ten sposób,jak ono powinno chodzić. Rozumiecie? I ja wiem, że on miał właściwy przykład przed sobą.
Stamtąd pojechałem do New Albany do pani Slaughter, która tam mieszka, a lekarze orzekli, że będzie żyła tylko do szóstej godziny. Więc był to bardzo żałosny stan, kiedy czekali na to.
5
A w innej miejscowości pewien młody człowiek, który dawniej mieszkał jako mój sąsiad - on chodził po prostu jako normalny człowiek i pracował dla spółki telefonicznej Bell. Ma około dwadzieścia i kilka lat, a jest ojcem trzech czy czterech małych dzieci. Jego córeczka upadła niedawno i złamała sobie rękę. On zaczął odczuwać zdrętwienie w swojej ręce; sparaliżowało go to. Oni nawet nie wiedzą, co mu dolega. On tam leży.
I tak to jest - po prostu jedna rzecz za drugą i choroby panoszą się wszędzie. Tak bardzo się cieszę, że jest droga wyjścia. Tak bardzo się również cieszę, że nie musimy pozostać tutaj na wieki, czy wy nie? [Zebrani mówią: Amen„ - wyd.] Co byśmy uczynili, gdybym miał żyć w tym szpitalu dla chorób zakaźnych na zawsze? Tak bardzo się cieszę, że są otwarte drzwi. I tym właśnie jest ta ziemia - tylko szpitalem dla chorób zakaźnych. Jest to - kiedy sobie tylko myślisz, że ci się powodzi dobrze, to zaraz przychodzi coś i zaczyna dolegać, a tutaj przychodzi znów coś innego. Lecz tak bardzo się cieszę, że istnieje droga wyjścia z tego. Tak bardzo się cieszę, że przyszedł Pan Jezus i utorował dla nas drogę ucieczki.
6
Więc dzisiaj rano moja droga umiłowana Siostra Cox powiedziała mi, że ktoś ma przyjść, bowiem prosiliśmy lokalnych ludzi, by przyszli, abym się za nich modlił, a może nie mogliby pozostać tutaj dłużej, niż kilka minut tylko. A zatem ja się może będę modlił za nimi przedtem, nim będziemy mieć nabożeństwo, a potem - gdyby oni musieli powrócić.
I rozmyślałem, że dla pozostałych, którzy chcieliby pozostać, skrócę trochę moje poselstwo dzisiaj do południa, bo jestem ochrypły, a zaraz potem muszę jechać na kolejne nabożeństwo. Tak więc jestem... A nabożeństwa w Chicago rozpoczynają się następnej soboty.
A prócz tego uważam, że nastał czas, kiedy ta część kraju powinna otrzymać wielkie nawiedzenie - w następnym tygodniu przyjeżdża nasz szanowny brat Billy Graham do Louisville. On zaczyna w tym samym czasie w Louisville, co ja zaczynam w Chicago. Lecz ja pomimo tego wrócę. Ja - pragnę się z nim osobiście spotkać, kiedy on jest tutaj. A niektórzy przyjaciele przedstawią mnie jemu. I ja byłem za morzem w tym samym mieście i na wielu innych miejscach, lecz tak się po prostu złożyło, że nie udało nam się dotychczas spotkać.
I ja szczerze proszę ten zbór i tą grupę ludzi zebranych tutaj dzisiaj do południa, by sobie wzięli do serca to nabożeństwo w Louisville.
7
Pragnę to powiedzieć po prostu w ten sposób: Czy wiedzieliście, że osiemdziesiąt siedem procent wszystkich napojów alkoholowych, które wypije się w Stanach Zjednoczonych, pochodzi z Louisville w Kentucky? 87 procent! Czy wiedzieliście, że około dziewięćdziesiąt procent tytoniu i innego paskudztwa pochodzi z Louisville, Kentucky? Czy wiecie, że ono jest siedliskiem szatana? Na pewno jest. Z pewnością jest.
Ono jest jednym z najbardziej zatwardziałych miast, jakie istnieją na świecie - ta miejscowość tutaj dookoła, by ją skruszyć dla Pana Jezusa Chrystusa. Ilu odeszło stąd ze łzami, próbując skruszyć ten kraj - te Miasta u Wodospadu dla Pana Jezusa! Patrzcie, Erickson i wszyscy inni, którzy odeszli stąd nawet płacząc, a jak oni dokładali wszelkich starań, usiłowali i próbowali. John Sprool załamał się psychicznie tam w Glory Barn, próbując to najlepsze, co potrafił, by je skruszyć dla Pana Jezusa. Jak inni stawali na podium wszędzie w tych Miastach u Wodospadu i próbowali, a nie udało im się skruszyć je dla Pana Jezusa.
8
Otóż, myślę, że Billy Graham, jeden z najbardziej znanych mężów, którzy są dzisiaj na świecie w religijnym... Ja - moim zdaniem... Oczywiście, mieliśmy już biskupów i arcybiskupów, lecz moim zdaniem on jest kaznodzieją Ewangelii, mężem Bożym. A więc - ja uważam, że on... Jako chrześcijańscy wojownicy złączmy się razem, także nasze serca i módlmy się za tym nabożeństwem jak nigdy przedtem. I prośmy, żeby Bóg dał nam w ten lub inny sposób dusze i skruszył ten tron szatana, aby zamknęli wszelkie palarnie, spalili te fabryki tytoniowe, żeby się kościoły napełniły i żeby mieli prawdziwe staromodne wylanie Ducha świętego. Panie, pobłogosław.
Otóż, mam coś po prostu trochę innego, trochę niezwykłego na początek. Mój brat ma tutaj maleństwo, które oni chcą poświęcić Panu. I ja myślę, że to uczynimy, zanim będziemy się modlić za chorymi, jeżeli Pan pozwoli. I jeżeli siostra Gertie zechce podejść do pianina, a wy wszyscy, którzy macie tutaj swoje maleństwa...
9
Zatem, tutaj w Biblii jesteśmy nauczani, że... Otóż, wielu ludzi nazywa to chrztem - pokropią ich trochę wodą i nazywają to chrztem niemowląt. Hm, to jest w porządku i to nie skrzywdzi niemowlęcia, ja - jestem pewien, że to będzie w porządku. A inni mają znów inne sposoby, jak to czynią, i... Lecz my zawsze lubimy trzymać się po prostu jak najbliżej Biblii, kiedy to czynimy. A biblijny sposób czynienia tego... Nie ma miejsca Pisma w Biblii, żeby to kiedykolwiek czynili z niemowlętami, kiedy ja - jedynie w Starym Testamencie robili obrzezkę.
Zastanawiam się, czy nie będzie lepiej, jeśli kilku starszych przesunie tą siostrę trochę na bok w tym przejściu tutaj, jeżeli zechcecie, kiedy będziemy mieć uroczystość przynoszenia niemowląt Panu - tą siostrę, która jest tutaj na noszach. A więc, chyba nie masz nic przeciw temu, droga siostro? Jest to tylko na chwilę i my...
10
Zatem, w Starym Testamencie oni dokonywali obrzezki niemowląt. A w... Oni obrzezywali niemowlęta.
A w Nowym Testamencie czynili to tylko w jeden sposób: Przynosili tych malców do Pana Jezusa, a On brał je na ręce i błogosławił im, i mówił: Dopuśćcie dziatkom przychodzić do Mnie, a nie zabraniajcie im, albowiem takich jest Królestwo niebieskie„.
Zatem, jeżeli jest tutaj jeszcze jakaś matka, która ma niemowlę, a chciałaby je poświęcić Panu, uczynimy to chętnie w tej chwili. A zatem, zechciejmy łaskawie...
Otóż, jak nazywa się ten chłopczyk. [Ojciec mówi: Robert Lynn - wyd.] Mały chłopczyk Robert Lynn. Moi drodzy, to jest bardzo miłe. To jest... (trzeba ją usunąć z drogi, jeżeli możecie, i po prostu przemówię krótko...?...) Myślę, że wy adoptowaliście to dziecko.
To pokazuje uczucie serca matki do dziecka. I myślę o tych, którzy nie mają żadnego niemowlęcia; a chcieliby je wychowywać - oni sobie adoptują takiego malca.
11
Czy sobie zdajecie sprawę z tego, że wszyscy jesteśmy adoptowanymi dziećmi? Bóg nas tak umiłował, że On adoptował nas przez Swego Syna Jezusa Chrystusa; więc my wszyscy jesteśmy adoptowanymi dziećmi. I pamiętajcie, kiedy ten ojciec i matka myśli o tym maleństwie, które nie miało żadnego domu, do którego mogłoby pójść, wtedy oni dali mu dom, w którym by zostało wychowane i żywione. My nie mieliśmy domu, do którego moglibyśmy iść, a Bóg dał nam dom.
Jest to adoptowane dziecko. Nazywa się Robert Lynn Branham - bardzo śliczne małe niemowlę. Pochylmy teraz nasze głowy.
Nasz drogi Niebiański Ojcze, jako w minionych czasach - ilu ojców i matek przyniosło swoje maleństwa do Twoich rąk. A Ty powiedziałeś: „Dopuśćcie dzieciom przychodzić do Mnie, a nie zabraniajcie im: albowiem takich jest Królestwo niebieskie”.
12
I temu maleństwu, które nie miało domu, był dany dom i Ty dałeś do ich serc miłość do tego dziecka. Ojcze, modlimy się więc, żebyś Ty pobłogosławił tą matkę i ojca, kiedy wychowują to dziecko, i niechby ono wyrosło w domu modlitwy i było nauczane, by chodziło do zboru i żyło dla Pana Jezusa. Pobłogosław nas, drogi Niebiański Ojcze.
A teraz, gdybyś Ty był tutaj na ziemi w fizycznym ciele, w jakim my stoimy dzisiaj rano, to oni by włożyli to dziecko do Twoich rąk; lecz Ty odszedłeś do Niebios i poleciłeś nam kontynuować tą usługę aż do Twego powrotu. I Ojcze, kiedy mój własny brat kładzie to dziecko do moich rąk, ja oddaję je Tobie, w Imieniu Jezusa Chrystusa. Pobłogosław to dziecko i niechby ono żyło, i było zdrowe, i mocne, i wyrosło na Twego sługę. Pobłogosław ojca i matkę w tym domu. My je oddajemy Tobie w Imieniu Pana Jezusa Chrystusa. Amen.
Bądź błogosławiona, Agness. Bądź prawdziwą matką, a ty Jesse bądź po prostu prawdziwym tatą dla tego dziecka. I niechby cię Bóg błogosławił w twojej pracy. Bóg niech będzie z tobą.
13
Jak ci się powodzi? Jak nazywa się to dziecko? [Siostra mówi: „Robert Darrel” - wyd.] Kolejny Robert. Otóż, to jest fajne. Robert Darrel.
A jak ty się nazywasz? [Siostra mówi: „Robertson” - wyd.] Ty jesteś już juniorem. [„Tak”.] A twoje nazwisko? [„McCloud”]. McCloud. [Puste miejsce na taśmie. Brat Branham modli się za niemowlętami, poświęcając je Panu - wyd.]
„Przynosimy snopy, przynosimy snopy,
O, powinniśmy się cieszyć przynosząc snopy.
Siejąc od poranku, siejąc nasienie dobroci,
Siejąc w południe, siejąc podczas wieczornej rosy.
O, wkrótce, wkrótce żniwo, więc czas dojrzewania,
Powinniśmy przyjść ciesząc się i przynosząc snopy.
Przynosimy snopy, przynosimy snopy,
Powinniśmy się cieszyć przynosząc snopy.
Przynosimy snopy, przynosimy snopy,
Powinniśmy się cieszyć przynosząc snopy„.
Otóż, to jest wspaniałe. Przynosimy snopy - to właśnie czynią ojcowie i matki - przynoszą je do Pana Jezusa.
14
Siostra leżąca na noszach wygląda na najbardziej chorą, na ile to widzę. Ona jest na noszach. I my byśmy... Jeżeli jest tutaj ktoś... Ona chce po prostu zaczekać kilka minut, by słuchać poselstwa, zanim będę się za nią modlił. I ja myślę, że to jest bardzo, bardzo miłe. Jeżeli jest tutaj ktoś, kto nie może czekać i chce odjeżdżać, i chcesz, abym się teraz modlił za tobą, chętnie to uczynię, jeżeli tylko podniesiesz swoją rękę. Jeżeli nie, to będziemy mieć usługę uzdrawiania zaraz po wygłoszeniu krótkiego poselstwa, spróbujemy się tylko dostosować do klasy szkoły niedzielnej. W porządku. Potem będziemy czytać Pismo święte i głosić poselstwo, i szybko - a potem poświęcimy nasz czas dla kolejki modlitwy.
A teraz, zanim rozpoczniemy, pragnę, żebyście wy wszyscy, którzy jesteście zdrowi tego poranka, pamiętali o tych, którzy są chorzy, ponieważ musimy się modlić jedni za drugimi.
15
Byłem tak szczęśliwy, kiedy przyjechałem do Kalifornii pewnego dnia, i przyjeżdżałem do ich kaplic, z których oni próbowali wysyłać... I przy restauracji Cliftona - oni stali tam na ulicy oddaleni o miejski blok, pragnąc po prostu świadczyć. I mówili: „Bracie Branham, kiedyś miałem raka. Ty modliłeś się za mną”. „Ja byłem ślepy”. „Ja byłem taki”.
I jakby człowiek szedł po ulicy - o, takie uczucie. Pomyślałem: „Boże, co to będzie, kiedy przekroczymy Jordan i przeprawimy się na drugą stronę?” Tam zgromadzimy się dziesiątkami tysięcy i będziemy tam stać, i jaka to będzie cudowna rzecz w tym czasie. Potem nasze słabe, męczące nas wysiłki, nie będą miały tak wielkiego znaczenia. Idziemy naprzód tak długo, aż się wydaje, że nie możemy już iść dalej i jesteśmy niemal wyczerpani i rozbici.
A potem przychodzi szatan i mówi: „Do czego jest to przydatne? Dlaczego to robisz? Moi drodzy!”
Otóż, potem człowiek rozmyśla o takich rzeczach i to zupełnie zmienia całą sprawę. To sprawia... To zmienia stan rzeczy.
16
Teraz, zanim zbliżymy się do Słowa, módlmy się jeszcze przez chwilę.
Nasz Niebiański Ojcze, Panie, przychodzimy do Ciebie z naprawdę wdzięcznymi sercami. Ty znasz charakter każdego człowieka i jak kruchy i niepewny on jest, i jak bezsilnym on jest. A taka wymówka, że jest Twoim sługą? Człowiek nim jest, lecz Panie, Ty z Twojej łaski powołałeś nas, abyśmy byli Twoimi sługami. I my jesteśmy świadomi tego dzisiaj do południa, jak bardzo jesteśmy niegodni i prosimy, abyś nas Ty przyjął, Ojcze, dzisiaj i namaścił nas Duchem Świętym, i mówił do nas pocieszające słowa, które Ty wypowiedziałeś tutaj w Swoim świętym Słowie. I my się modlimy, żeby Duch święty wziął każde Słowo prosto do serca, po prostu tam, gdzie Ono musi być, i niech Ono się tam zakotwiczy i wyrasta w wielką radość - w drzewa zbawienia. Daruj tego, Ojcze.
17
Uzdrów chorych i będących w potrzebie. My wiemy, że oni siedzą tutaj, a wielu z nich przejechało wiele mil i leżeli w hotelach i tym podobnie, czekając na sposobność, abym się za nimi modlił. Jesteśmy tak wdzięczni za ten wielki przywilej, Panie, kiedy wiemy, że Ty jesteś tutaj, by uzdrawiać chorych.
Boże, jednym z najbardziej chorych, których znamy, jest chorujący na grzech mężczyzna i kobieta. Modlę się, Niebiański Ojcze, aby tego dnia - żebyś Ty w szczególny sposób namaścił dzisiaj i zbawił zgubionych, każdego zgubionego mężczyznę i kobietę; niechby oni pokornie przyszli do tronu łaski i zostali zbawieni. Bowiem prosimy o to w Imieniu Chrystusa. Amen.
Niechby teraz Pan dodał Swoje błogosławieństwa do czytania Jego Słowa, gdy przechodzimy do Niego. Ja zawsze byłem wielkim wierzącym w Słowo. Bowiem tutaj oraz przed kilkoma wieczorami mówiłem gdzieś o prorokach, którzy wyszli, by prorokować, lecz Micheasz... Kiedy czterystu proroków twierdziło jednomyślnie jak jeden solidny mur - jednak Jozafat powiedział: „Czy nie ma jeszcze kogoś więcej?” Jeszcze jeden, potem gdy czterystu już podało słowo? Lecz Micheasz trzymał się Słowa Bożego. On wiedział, że tutaj coś nie gra.
Jeżeli słyszymy cokolwiek prócz Słowa Bożego, to wiemy, że coś jest nie tak. To po prostu nie brzmi właściwie. Jezus powiedział: „Moje owce znają Mój głos, a za obcym nie pójdą”.
18
Dziękuję wam również, że modliliście się o przebudzenie w Angelus świątyni. Pierwszy wieczór tam... Ona pomieści tylko pięćdziesiąt pięć setek - pięć tysięcy pięćset ludzi. Oni tam wpuścili sześć tysięcy ludzi i dowódca straży pożarnej zamknął drzwi godzinę i pół przedtem, zanim tam przyjechałem - do świątyni Angelus. I jak nasz drogi Pan Jezus zbawiał zgubionych i uzdrawiał chorych. Było to cudowne. A następnego dnia...
A nasza młoda siostra Hicks, która bywała nauczycielką szkółki niedzielnej tutaj - spotkałem się z nią i z jej dziećmi, oraz z mężem. Spotkałem także brata Bena Bryanta i wszystkich tych, którzy wyjechali z tej kaplicy na zachód, by tam mieć społeczność. Jakie to było cudowne spotkanie, kiedy ich ponownie zobaczyłem.
19
W 17. rozdziale ew. Mateusza - czytałem go po prostu dzisiaj rano i pragnę przeczytać tylko część tego tutaj jako tekst. I niechby nam Pan podał kontekst w Słowie.
A po sześciu dniach bierze z sobą Jezus Piotra i Jakuba, i Jana, brata jego, i prowadzi ich na wysoką górę na osobność.
I został przemieniony przed nimi, i zajaśniało oblicze jego jak słońce, a szaty jego stały się białe jak światło.
I oto ukazali się im: Mojżesz i Eliasz, którzy z nim rozmawiali.
Na to odezwał się Piotr i rzekł do Jezusa: Panie! Dobrze nam tu być... Pozwól nam zbudować... i jeśli chcesz, rozbiję tu trzy namioty: dla ciebie jeden, dla Mojżesza jeden i dla Eliasza jeden.
Gdy on jeszcze mówił, oto obłok jasny okrył ich i oto rozległ się głos z obłoku: Ten jest Syn mój umiłowany, którego sobie upodobałem, jego słuchajcie!„
Niechby Pan dodał Swoje błogosławieństwa do czytania Jego Słowa.
20
Czasami Bóg spotyka się z człowiekiem na różnych naradach. Bóg zawsze lubił naradzać się z człowiekiem. I wielokrotnie w Starym Testamencie - moglibyśmy przejść wstecz i stwierdzić, jak Bóg spotykał się z człowiekiem. I bez względu na ich liczebność - Bóg spotyka się z ludźmi. On pewnego razu spotkał się z pięcioma setkami i On spotkał się na nowo z siedemdziesięcioma. On spotkał się ponownie z dwunastoma. Pewnego razu spotkał się z trzema, a potem On spotkał się tylko z jednym. I bez względu na ilość zasiadających w radzie, Bóg zawsze lubi spotykać się z człowiekiem.
Więc chociaż nawet ten zbór nie jest taki duży dzisiaj rano pod względem zgromadzonych czy jego kaplicy, w porównaniu z wieloma dzisiejszymi katedrami, lecz Bóg znajduje upodobanie w spotykaniu się z nami, bo On powiedział: „Gdziekolwiek dwaj lub trzej są zgromadzeni w Moim Imieniu, tam Ja będę wpośród nich. Jeżeli dwaj lub trzej zgromadzą się w Moim Imieniu, Ja będę wpośród tych dwóch lub trzech”.
21
I ten obraz, który moglibyśmy dzisiaj przedstawić tutaj przez Ducha świętego - moglibyśmy zająć wiele godzin i zagłębiać się w tym tekście; tak, ja bym powiedział, że nawet tygodnie. I już wiele lat zagłębiano się w nim, a jednak ani połowa z tego cudownego tekstu nie została jeszcze odkryta i prawdopodobnie nigdy nie będzie.
Ponieważ Słowo Boże nie jest takie, jak Słowo człowieka. Słowo człowieka ma pewne znaczenie dla pewnego czasu, dla którego było wypowiedziane, lecz Boże Słowo ma znaczenie wieczne na przestrzeni wszystkich wieków, jak one upływają. Każda generacja może wziąć to samo Słowo, bo Ono jest inspirowaną, wieczną, wiecznie trwającą, nie zanikającą wypowiedzią Boga. Bez względu na to, czy Ono - czy apostołowie czytali Je w swoim czasie - Ono miało dla nich pewne znaczenie. Czy Wesley czytał Je w swoim wieku, a Luther w swoim wieku, a Calwin w swoim wieku, pomimo tego Ono jest dzisiaj tak samo jasne i wyraźne i ma takie same oddziaływanie, jakie Ono miało dla nich w tym dniu, kiedy Ono zostało wypowiedziane, bowiem Ono jest Słowem Bożym.
22
Nasze słowa po prostu mówią: „Janie, przyjdź do mojego domu. Ucieszę się, kiedy cię zobaczę”. To są nasze słowa. I one po prostu znaczą: „Janie, przyjdź do naszego domu”.
Lecz kiedy Bóg mówi, jest to wieczne. Ono jest wypowiedziane tchnieniem nieśmiertelnego wiecznie trwającego - Samego Stwórcy. Więc dlatego nie sposób stwierdzić w ogóle pełne znaczenie każdego wyrażenia Bożego. Ono jest dla każdego wieku i dla każdej generacji.
Otóż, w tym wypadku - w tym, co mamy przed sobą dzisiaj do południa, Bóg mówił do trzech indywidualnych ludzi.
23
„Trzy” jest przede wszystkim obraną Bożą liczbą dla doskonałości. Bóg wybrał „trzy”. I „trzy” jest Bożą liczbą doskonałości. „Siedem” jest Jego liczbą oddawania czci. „Pięćdziesiąt” jest Jego liczbą jubileuszu. „Czterdzieści” jest Jego liczbą pokuszenia. A trzy jest Jego liczbą, którą On wybrał, i ona jest ważna do dzisiejszego dnia.
Więc „trzy” jest liczbą doskonałości, to znaczy, że Bóg jest doskonały - jedyny wierny wiekuisty Bóg jest doskonały w trzech wymiarach Jego manifestacji Bóstwa: Ojciec, Syn, Duch święty. To nie znaczy, że są trzej różni, indywidualni bogowie. Lecz jest jeden Bóg, reprezentowany w trzech. Bóg nie jest trzema; Bóg jest jeden. Lecz trzy manifestacje Jego Boskości, oznaczają trzy okresy czasu na ziemi przedstawiające doskonałość jednego prawdziwego i żyjącego Boga.
On zjawił się Abrahamowi (Mojżeszowi - tł.) w płonącym krzaku i prowadził dzieci Izraela w Imieniu Boga Ojca, który był światłością, która wisiała nad przybytkiem, która ich prowadziła w ich pielgrzymce - Bóg Ojciec. A potem Ojciec, żeby mógł dokonać pojednania między Bogiem i ludźmi...
24
Jak mówiłem tutaj przed jakimś czasem - myślę, że ostatnim razem mówiłem w kaplicy na temat: „Gołębica i Baranek” - o tym jak sam Bóg... Nikt inny nie mógł tego uczynić. Bóg musiał zstąpić na ziemię i dokonać Sam tego dzieła. I kiedy On przedstawił Swego Syna w postaci baranka - tego najłagodniejszego ze wszystkich stworzeń, a On przedstawił Samego Siebie w postaci gołębicy - tego najłagodniejszego ze wszystkich ptaków, latających pod niebem... A uczynił to dlatego, by nam pokazać, że tylko łagodność będzie przebywała z łagodnością. Pokora będzie przebywała z pokorą. Musi się to wzajemnie zgadzać.
Cieśla względnie stolarz, który wie, co to znaczy łączenie na czop, jak to nazywamy, robi na przemian rowki i języczki - aby mógł zrobić kompletną skrzynkę, musi złożyć języczki i rowki. A kiedy są złożone razem, one tak ciasno pasują do siebie, że kiedy są nawilżone wodą, to napęcznieją tak, że nawet powietrze nie przeciśnie się przez to spojenie.
25
A kiedy wierzący i Bóg... Bóg jest tak doskonały, że dzięki obcinaniu i kształtowaniu wierzącego - kiedy oni zejdą się razem... Piotr rzekł: „Pokutujcie więc i dajcie się ochrzcić w Imieniu Jezusa Chrystusa na odpuszczenie waszych grzechów, a otrzymacie dar Ducha świętego”. Rozumiecie? To czyni ich tak doskonałymi!
Zatem, kiedy Bóg zstąpił w dół w postaci gołębicy i świecił na Baranka, i pozostał w Baranku, i nie opuścił Baranka, ponieważ oni byli jedno, było to jedno z największych przyjść Chrystusa, jakie miał ten świat kiedykolwiek. Popatrzmy po prostu na to na chwilę. Odbiega to od mojego tematu. Lecz jak to, że niebiosa i ziemia objęły się wzajemnie, jak to, że Bóg i człowiek stali się pojednanymi? Jak to, że nawet stworzenia latające pod niebem i zwierzęta, które się włóczą po polach stały się jedno, kiedy człowiek i Bóg zostali pojednani razem przez tego Męża - Pana Jezusa Chrystusa? Jaka to wspaniała rzecz.
26
By móc pozostać z Bogiem, pozostańcie łagodni. Bóg jest łagodny. By móc pozostać z Bogiem, pozostańcie w miłości. Bóg jest miłością. Pozostańcie cisi, pozostańcie... Nie bądźcie samowystarczalni, nigdy! Zawsze polegajcie na Nim. Nie posługujcie się swym własnym umysłem. Przyjmijcie Jego myśli. Niech Jego myśli są waszymi myślami. Weźcie je do waszego cielesnego umysłu i powtarzajcie ciągle, i mówcie: „O, Boże, zabierz precz wszystkie moje wątpliwości i niech moje myśli są Twoimi myślami”. A wy, chorzy ludzie: czyńcie to, kiedy przemawiam. Po prostu usuńcie, odrzućcie myśli o chorobie. Przyjmijcie Boże uzdrawiające myśli. Niech one stają się waszymi myślami.
„Rozmyślajcie o tych rzeczach” - jak mówi Biblia - „jeżeli jest jakaś chwała, jeżeli jakaś cnota”.
27
Ci trzej - Bóg mówił do nich. Otóż, trzy to potwierdzenie. On zabrał z sobą Piotra - wiarę, Jakuba - nadzieję i Jana - miłość. „Wiara, nadzieja i miłość, te trzy!” Jeżeli potrafisz mieć wiarę i nadzieję i miłość, to jesteś blisko Królestwa Niebios. Te trzy wielkie rzeczy, Bóg wziął te trzy jako potwierdzenie, ponieważ „W ustach dwóch lub trzech świadków niech zostanie potwierdzone każde słowo”.
Następnie reprezentuje to umieszczenie syna na pozycję. W Starym Testamencie, gdy w rodzinie urodził się syn, był mu dany wychowawca, by go wychowywał i troszczył się o niego. Ojciec był bardzo zajęty swoim królestwem. A każde małe królestwo było nazwane domem.
Tak właśnie jest to w tłumaczeniu Króla Jakuba. Ew. Jana 14. mówi: „W domu Mego Ojca jest wiele pałaców”.
28
Otóż, nie brzmi to całkiem dobrze dla ludzi zachodu, którzy rozróżniają słowa pałac a dom. Lecz w dniach pisania Biblii pałac był w domu, bo dom oznaczał królestwo.
I ten ojciec miał wielu najemników wszędzie na swej farmie, było ich tuziny. A gdy urodził mu się syn, to on miał wybraną, wykształconą, pokorną, wybraną osobę, która była mu najbliższą, była częścią jego królestwa, i tylko takiemu nauczycielowi ojciec powierzył swego syna.
I jak Ojciec dzisiaj ustanowił właściwego nauczyciela nad Swoimi synami - tobą i mną? Wybranego, nikogo innego, niż samo serce i duszę Pana Jezusa, by nas wychowywać w podziwie ku Bogu.
Jak musiał być ten nauczyciel wybierany! On musiał być błyskotliwym człowiekiem, wybranym mężem, miłującym ojca, któryby nauczał dziecko tylko właściwych zasad.
29
I jak Duch święty dzisiaj - kiedy On przychodzi, wszystkie inne rzeczy wydają się być tak drugorzędne, kiedy Duch święty przychodzi. Ludzie mogą mówić, że dni cudów przeminęły, lecz niech tylko człowiek, który jest znowuzrodzony z Ducha Bożego, przejdzie raz przez to; bowiem On naucza tylko tego, co jest autentyczne. On mówi tylko o Ojcu.
Wolałbym raczej, aby moje dziecko nauczał człowiek, który nie zna nawet abecadła, ale ma Ducha świętego, niż wszystkich profesorów świata, którzy nie mają Ducha świętego; bo On mówi o Ojcu. Widzicie? Duch święty mówi o Ojcu. A prócz tego On będzie nauczał dziecko, aby nie było miotane każdym wiatrem nauki, lecz aby zaakceptowało i wierzyło zasadom, które Ojciec ustanowił.
Dlatego właśnie Boskie uzdrowienie staje się tak proste dla prawdziwego wierzącego, ponieważ był nauczany przez Ducha świętego, by wierzył wszystkim rzeczom.
30
Jak moglibyśmy w ogóle wątpić w Słowo Stworzyciela?
Jak w ogóle świat powstał i zaistniał? Skąd Bóg wziął materiał, by go z niego uczynić? Czy zastanowiliście się już kiedykolwiek nad tym? On go po prostu wypowiedział. I mimo wszystko, każde stworzenie, które jest tutaj obecnie, jest niczym więcej niż zamanifestowanym Słowem Bożym. Porozmyślajcie o tym. Drzewa, które rosną, są Słowem Bożym. Góry, które sięgają do nieba i pociągają nas, jeżeli chcemy zobaczyć piękność, abyśmy patrzyli na góry. I im wyżej wspinasz się na górę, tym bardziej nieskalaną i czystą ona jest.
Kiedy stałem tam na lodowcowych polach w północnej Brytyjskiej Kolumbii, to kiedy człowiek patrzy tutaj na te moczary, im wyżej ta woda płynie tym bardziej jest czysta; ona jest coraz bardziej niebieska i czysta. Drzewa znikają. Wydaje się, że cała przyroda mówi: „Spójrz do góry”. I daleko ponad szczytem tego wielkiego lodowca, który tak błyszczy i lśni się jak słońce - człowiek patrzy się do góry. Jeżeli pragniesz zobaczyć zdrowe, prawdziwe rzeczy i czyste rzeczy, zawsze patrz do góry. Góra wskazuje na to. Dawid powiedział: „Oczy moje podnoszę na góry, skąd by mi pomoc przyszła. Moja pomoc przychodzi od Pana”.
31
Nauczyciel zawsze wskazywał dziecku na ojca i nakłaniał go, aby wierzyło ojcu. A prócz tego nauczyciel był wychowawcą.
Dzisiaj rano, kiedy patrzyłem się na mojego małego, drogiego towarzysza, i widziałem, jak mój mały syn wylał swój mały gniew na stole - przewrócił swoje małe naczynie z jajkami i innym pokarmem, które mu matka z takim trudem przygotowała na śniadanie - a ona starała się nauczyć go, by jadł swoją łyżką. A on chciał ją wziąć do niewłaściwej ręki.
Otóż, ja bym powiedział: „Niech sobie ją weźmie tą ręką”. Lecz matka miała więcej rozumu. Ona wiedziała, że jeśli pozwoli mu dalej jeść w ten sposób, to on będzie albo obojnakiem albo leworękim. A to nie jest normalne. Więc jako prawdziwy wychowawca, nakazała mu posłużyć się inną ręką, chociaż on tego nie lubi. Lecz matka wie, co jest najlepsze.
32
I wiele razy nasz Wychowawca Duch święty - my to próbujemy uczynić w niewłaściwy sposób, lecz czasami nas to zrani. Czasami może leżymy na łożu boleści; czasami lekarz może powiedzieć, że wszystkie nadzieje przepadły; lecz jest to Duch święty nauczający nas, abyśmy się posłużyli właściwą ręką. On wie, co jest najlepszego. On wie, jak Ojciec chce, aby to zostało uczynione. On jest wychowawcą. I ja pomyślałem...
Mały Józef, on nie chciał posłużyć się tą ręką, więc matka sięgnęła i wzięła swój kij, mniej więcej tak długi. I ona śmignęła go po boku, a on spojrzał na mnie. Pomimo tego, że go miłowałem całym moim sercem i chętnie bym za niego umarł, lecz wiedziałem, że matka to wie najlepiej. Powiedziałem: „Matka ćwiczy swoje dziecko”.
Nie możemy szukać współczucia albo być traktowani ze zbytnim współczuciem. Musimy słuchać, jak nasz Ojciec ćwiczy dziecko. On wie, co jest najlepsze. Czasami mówimy, kiedy Ewangelia jest głoszona: „O, ja po prostu pójdę do mojego kościoła. Oni nie ćwiczą... Ja temu po prostu będę wierzył w ten sposób”. Rozumiecie? Lecz pamiętajcie, Duch święty wie to najlepiej. On wie, jak cię ma ćwiczyć. Czasami chwyci kij i skoryguje cię. I musisz pamiętać, że Bóg uczynił Go wychowawcą dzieci dla Kościoła. On miłuje Ojca i On będzie zawsze wskazywał na Ojca.
33
A zatem, kiedy to dziecko zostało wyćwiczone, to nie znaczyło, że to dziecko... To dziecko jest oczywiście dzieckiem tego ojca, lecz jeżeli to było nieposłuszne dziecko, to wychowawca miał zawsze kłopoty z nim, ono zawsze było raz dobre a raz złe, miało wzloty i upadki, więc takie sprawozdanie musiało być przyniesione do ojca, kiedy się ojciec dowiadywał: „Jakie postępy robi moje dziecko?”
Potem on musiałby powiedzieć: „Ono się nie zachowuje zbyt dobrze”. Hm, to oczywiście zasmuciło serce ojca.
I tak samo zasmuca Go to dzisiaj, gdy Duch święty musi przynieść sprawozdanie przed Boga. Kiedy my stajemy się dziećmi Bożymi, musimy chodzić godnie, według naszego powołania. Musimy chodzić godni wszystkiego, co Bóg przedłożył nam do zrobienia, bowiem Duch święty ćwiczy nas, jako dziecko.
34
Czy byliście kiedykolwiek...? Kiedy ja byłem chłopcem, mój tata był inny niż dzisiejsi nowocześni ojcowie. Mój tata był zwolennikiem cielesnego karania. I on je naprawdę stosował. My je pamiętaliśmy. I ja jeszcze dzisiaj w wieku czterdziestu siedmiu lat - ja je pamiętam. Lecz to zrobiło mi dobrze. To mnie wyćwiczyło. Gdybym mógł pójść do grobu dzisiaj i wskrzesić go, pierwszą rzeczą, którą bym uczynił - najpierw uścisnąłbym mu dłoń i objął go za to, co on czynił.
Jeżeli odczuwam takie uczucie do mojego ojca, co będzie w tym dniu, kiedy staniemy w Jego Obecności i zobaczymy te rzeczy, które się nam wydarzyły dla naszego dobra, że On musiał przyciąć nam trochę tutaj i ćwiczyć nas jak dziecko, i zabrać nam rzeczy tego świata, i pozwolić nam chodzić jako pokorne dzieci przed Nim. Może się to wydaje trudne na początku, lecz Bóg wie, co On czyni. Oczywiście, On wie, co On czyni! I On... Potem, gdy Duch święty zacznie przynosić Słowo...
Zatem, jeżeli dziecko nie jest posłuszne, kiedy dojdzie do dojrzałości, do wieku dojrzałości, wtedy to dziecko jest zawsze synem, oczywiście, lecz ono coś traci.
35
I tutaj jest pewien punkt, na który pragnę położyć nacisk. Niechby Duch święty wziął to do każdego serca was wierzących. Po prostu dlatego, że jesteś wierzącym... Oczywiście, ty masz Żywot Wieczny. Bóg tak powiedział. Lecz czy chcesz wejść tak, jak powiedział Job: „tylko o włos”? Czy chciałbyś przyjść przed Ojca z tym talentem, który On dał każdemu z was, tylko jako niedbały i gnuśny sługa - ty go po prostu nie użyłeś, albo pozwoliłeś czemuś innemu stanąć tobie w drodze? Pozwoliłeś, żeby różne banalne sprawy, które i tak nie mają dla ciebie żadnego znaczenia, różne błahe sprzeczki, kłótnie i argumentowanie, oraz różnice w zborze zabrały cichość i łagodność z twego życia. Czy chciałbyś stanąć przed Ojcem w takim stanie? Ja myślę, że nie chciałbyś. Ja nie wierzę, żebyś to chciał, ani ja nie.
36
Jak bardzo pragnę, aby On powiedział: „Dobrze, sługo dobry i wierny”. Nie tylko „o włos”, lecz „Dobrze to wykonałeś, Mój dobry i wierny sługo. Wejdź do radości Pana swego, bo dobrze wykonałeś to, co miałeś wykonać!”
Może jesteś gospodynią domową, a jeśli nią jesteś, Bóg cię uczynił nauczycielką twoich dzieci! Wykonuj dobrze swoje zadanie. Niezależnie od tego, co musisz czynić, czyń to dobrze.
Zwróćcie uwagę, jeśli potem dziecko udowodniło, że jest naprawdę godne tych rzeczy, które miał ojciec, by prowadzić jego królestwo, a było naprawdę wiernym dzieckiem, wtedy wychowawca składał ojcu sprawozdanie: „O, twój syn...”
O, pragnę, żeby taką wiadomość On przyniósł o mnie i o tobie: „O, Twój syn - jego myśli są tylko o Tobie. On dokłada wszelkich starań, aby się podobać Tobie. On jest tak bardzo zainteresowany Twoimi sprawami, że trudno go powstrzymać”.
Wolałbym raczej być trochę zanadto gorliwy w sprawach Królestwa Ojca, niż nie być wcale gorliwym w tej sprawie. Raczej bym pracował i w godzinach nadliczbowych.
37
I jak mi powiedział onegdaj kaznodzieja Kościoła Chrystusowego: „Panie Branham, ja - wolałbym raczej być wyczerpany pracą, niż być zardzewiały”. I w tym jest wiele prawdy. Wolałbym raczej wyczerpać się i umrzeć w jarzmie, jak mówi brat Neville, niż odrzucić założenie jarzma na moją szyję. Nie możesz uczynić nic gorszego, niż zaniedbywać i nie dokładać wszelkich starań. Czyńmy wszystko, co potrafimy w tej sprawie, z którą mamy do czynienia. A Duch święty, nasz Nauczyciel, przedstawi to Ojcu!
I zauważcie teraz, jeżeli dziecko stało się dzielnym dzieckiem, wtedy to zostało przekazane ojcu, i potem w... O, ja po prostu miłuję Słowo. W wyznaczonym czasie, ustanowionym przez samego ojca, to dziecko było - jego chwała i cześć zostały zamanifestowane przed publicznością. Ojciec wziął swoje własne dziecko na uroczystość i wziął go na publiczne miejsce, potem jego - choć jego własny syn urodził się w jego własnym domu, jednak ten syn musiał zostać wprowadzony na swoją pozycję w rodzinie, by odziedziczyć wszystkie rzeczy, które miał ojciec. Czy to rozumiecie?
38
Zatem, jeżeli będziemy zachowywać się właściwie, to pewnego chwalebnego dnia odziedziczymy wszystkie te rzeczy. Bóg w Swoim wyznaczonym dniu, w którym On będzie sądził wszystkich ludzi przez Jezusa Chrystusa - przyjdzie czas, kiedy Bóg da nagrody tym, którzy byli wierni, a odrzuci tych, którzy nie byli wierni.
Tuż przed odejściem Pana Jezusa, Bóg, będąc w Nim - Gołębica, prowadząca Baranka - On nie przyszedł do Swoich własnych, lecz aby czynić wolę Ojca, który Go posłał. On był prowadzony przez Ducha, by zabrać Piotra, Jakuba i Jana na tą bardzo wysoką górę. Ja to miłuję.
A inny punkt, jeśli mi wybaczycie, że zabieram tak dużo czasu, chcę to jednak przedstawić słuchaczom dzisiaj do południa, że to miało inne znaczenie. Kiedy opuszczali szczyt góry i schodzili w dół, było zadane pytanie: „Za kogo Mnie, Syna Człowieczego, uważają ludzie? Co mówią ludzie o Mnie, kiedy jestem z wami i zostałem wam zamanifestowany? Co mówią ludzie o Mnie, Synu Człowieczym?”
39
Obserwujcie to. Jaki piękny przedobraz dzisiejszego czasu. Kiedy przyjąłeś Chrystusa, kiedy zostałeś napełniony Duchem Świętym, co potem ludzie mówią o tobie? Co mówią ludzie, kiedy widzą twoje emocje? Jesteś tak podniecony, że nie potrafisz zachowywać się spokojnie, a łzy radości spływają ci po policzkach, kiedy nie możesz utrzymać swoich rąk na dole, jeżeli śpiewają pieśni Syjonu, kiedy nie możesz milczeć, widząc grzech, i musisz mówić do nich spokojnie i cicho? Co ludzie mówią o tym? Co mówią ludzie, kiedy leżysz i umierasz, nędzny i mizerny, jesteś na łożu śmierci, a poprosisz któreś dziecko Boże, by złączyło się z tobą w modlitwie o twoje uzdrowienie, i wyznasz swoje winy i położysz tą rzecz przed Ojcem i powiesz: „Ojcze, wybacz mi. A teraz przyjmuję Chrystusa jako mojego Lekarza” i zostałeś uzdrowiony? „Co mówią ludzie, Kim Ja - Syn Człowieczy jestem?”
40
Patrzę się na słuchaczy, ludzie, a niektórzy z was, jak wiem, przed laty umierali nędznie na raka, w ostatnim stadium. Niektórzy z was byli zniekształceni w różny sposób, ślepi, a Bóg z Swojej łaski uzdrowił was. „A kiedy składacie swoje dzielne świadectwo przed ludźmi, za Kogo Mnie - Syna Człowieczego uważają ludzie, co oni mówią o Mnie?”
Jak zmienił się nawet ten obraz od tamtego czasu, choć jest tak czarny jak był. Niektórzy mówią, że to jest fanatyzm. Niektórzy nazwali Go Belzebubem. Niektórzy mówią, że to jest mentalna telepatia. Niektórzy mówią, że to jest podniecenie. Niektórzy mówią, że to jest fanatyzm. Niektórzy mówią, że to jest emocjonalne.
„Lecz co wy o tym mówicie? Co mówicie o tej sprawie?”
Gadatliwy Piotr mówił zazwyczaj bez namysłu, lecz tym razem nie. On rzekł: „Ty jesteś Chrystusem, Synem żyjącego Boga. Ja nie dbam o to, co mówią inni. Oto, co ja wiem: Ty jesteś Chrystusem, Synem żyjącego Boga”.
41
Słuchajcie, moglibyśmy spędzić tutaj wiele czasu, lecz chodźmy dalej. Jezus powiedział: „Błogosławiony...” Chociaż ludzie przeklinają, choć się może naśmiewają, może mówią, że jesteś ekstrawaganckim religijnym fanatykiem - ludzie mogą cię nazywać jakimkolwiek przezwiskiem istniejącym pod słońcem, lecz On powiedział: „Błogosławiony jesteś Szymonie synu Jonasza. Twój ojciec...”
Tu to mamy teraz; czy jesteście gotowi? „Bo ciało i krew nie objawiły ci tego. Nie nauczyłeś się tego w jakimś dogmatycznym seminarium, ani się tego nie nauczyłeś z jakiejś deklaracji, z jakiejś ludzkiej teologii. Ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Mój Ojciec, który jest w niebiosach, objawił to tobie”.
42
Widzicie, skąd to przychodzi? Przez Nauczyciela - Ducha świętego. On to objawił przez objawienie.
„A Ja ci mówię, ty jesteś Piotr (mała skała). Ja jestem wielką Skałą. Ja jestem Kamieniem Węgielnym. Lecz ty jesteś tym małym kamieniem, który został położony na Mnie. Budowniczy ciebie wybrali. Ty nie wybrałeś sam siebie. Wybrali cię budowniczy. Aniołowie Boży pracowali pewnego dnia w kamieniołomie, wywołali cię i ty podporządkowałeś samego siebie Mnie. A Ja ciebie obciosałem według Mego własnego podobieństwa. Uczyniłem cię takim, jakim cię chciałem mieć. Ja ciąłem, ty tylko stałeś cicho. I teraz umieściłem cię jako mały kamień, abyś był dopasowany do jakiegoś innego kamienia, by kierować innym kamieniem, i ten kamień kieruje tamtym kamieniem i tamtym kamieniem. A cement miłości łączy was razem, czyniąc fundament, którym jestem Ja, abyś pasował do każdego kamienia, który wyznaje Moje Imię i przyjmuje to objawienie!
A na tej skale objawienia Bożego - on będzie stał cicho i zostanie obciosany - ten kamień przez objawienie - Ja zbuduję Mój Kościół, a wszystkie bramy piekielne nie przemogą Go„! To wskazuje na to, że na pewno wszystkie bramy piekła będą przeciw Niemu, ale nie przemogą go.
43
I może wykorzystam tą chwilę, by to powiedzieć, moi przyjaciele, że cały Kościół żyjącego Boga jest zbudowany mocno na duchowym objawieniu Pana Jezusa Chrystusa. Nie ważne, jak bardzo jesteś wykształcony, jak inteligentnym jesteś, jak bardzo sobie myślisz, że znasz Biblię, szatan zna ją po prostu o wiele lepiej niż ty. Lecz tylko dzięki objawieniu Bóg przez Ducha świętego, twojego Nauczyciela - On objawił tobie, że zbawia ciebie z Swojej łaski!
Jeżeli On objawi tobie dzisiaj rano przez objawienie, że to jest koniec twoich cierpień, że to jest koniec twojej choroby, to wszystkie dręczące diabły nigdy nie zatrzęsą tym fundamentem, chociaż każdy lekarz mówi, że to jest złe. „Albowiem na tej Skale Ja zbuduję Mój Kościół, a bramy piekła nie przemogą go”!
Chociaż będą walczyć przeciw niemu, jednak nie mogą go przemóc, bo „kiedy nieprzyjaciel przychodzi jako powódź, Duch Boży podnosi sztandar przeciwko niemu”, każdym razem! Czy to rozumiecie? Czy to pojmujecie?
44
Otóż, Jezus objawiający się uczniom. Spójrzcie w ogrodzie Eden, kiedy Kain przyniósł ofiarę, oddając Bogu cześć, tak samo jak uczynił Abel. On oddawał Bogu cześć, on składał dziesięciny i ofiary kościołowi, on czynił wszystkie religijne obowiązki piękniej, lepiej i stosowniej, niż to czynił Abel. On zbudował lepszy ołtarz, uczynił go piękniejszym, on dodał połysk swemu oddawaniu czci. Widzimy tą tendencję ciągle czynną między synami Adama. On przyozdobił ołtarz owocami z pola i wielkimi liliami, lecz nie tylko to; on oddawał Bogu cześć. „Jest droga, która się wydaje człowiekowi być dobrą”. Lecz co on czynił? On oddawał Bogu cześć na podstawie swej wiedzy. On nie oddawał Bogu czci na podstawie objawienia.
45
I to jest możliwe. Zrozumcie to teraz. Słuchajcie. Człowiek może oddawać Bogu cześć w oparciu o swoją wiedzę. Może chodzić do kościoła na skutek poznania, że to powinien czynić. Lecz chodzić do kościoła w ten sposób jest oddawaniem czci na próżno. Lecz kiedy się coś dzieje głęboko w twoim sercu, to sprawia, że miłujesz Boga w takiej mierze, że nie możesz pozostać z dala od kościoła! To jest objawienie, które objawia Bóg.
Oni nie mieli wtedy Biblii. Oni nawet nie mieli papieru czy tabliczki, na której mogliby pisać. Nie mieli wykształcenia szkolnego. Więc Abel dzięki objawieniu... Było mu to objawione przez Boga, że to nie była piękność, ani to nie były owoce pola, czy jabłka, które ich wypędziły z ogrodu Eden, lecz była to krew. I było mu to objawione, więc on szedł i złożył baranka. Dzięki objawieniu przewidział przyjście sprawiedliwego Baranka. I to zostało mu objawione, więc on wziął baranka i dzięki objawieniu złożył go Bogu w ofierze, a to zostało przyjęte. Cały Kościół jest zbudowany na duchowym objawieniu. Jak to jest piękne.
46
Dochodząc teraz do zakończenia... Było to na górze. I kiedy Jezus był posłusznym Dzieckiem według ciała, Barankiem, był prowadzony przez Ducha świętego, Boga, działającego w Nim... „Ja przychodzę, nie abym czynił Moją wolę, lecz wolę Tego, który Mnie posłał. A ten, który Mnie posłał - Ojciec, który Mnie posłał, jest ze Mną. I jako Mnie posłał Ojciec i szedł razem ze mną, tak i Ja posyłam was”. On Go nie tylko posłał, lecz On Mu towarzyszył.
A Bóg nie daje tylko wykształcenia człowiekowi i nie wysyła go z deklaracją jakiegoś przeżycia w seminarium; lecz jeśli człowiek jest wyposażony, to Bóg mu towarzyszy. „Ja będę z wami, mianowicie w was, aż do skończenia świata”.
Zauważcie, jak pięknie - o, jak Słowo zgadza się razem. Jak Duch święty cementuje je do serca ludzi przez objawienie i miłość Pana Jezusa.
47
Słuchajcie uważnie. Tam wówczas, po posłuszeństwie - „w ustach dwóch lub trzech świadków”, tych najlepszych świadków, którzy stali na ziemi; miłość... Piotr, Jakub i Jan - wiara, nadzieja i miłość... W obecności świadka nadziei, w obecności świadka wiary, w obecności świadka miłości, Bóg umieścił Swego Syna na Jego pozycję - w obecności wszystkich trzech największych manifestacji - nadziei, wiary i miłości, jakie ten świat poznał kiedykolwiek.
I wówczas - kiedy ojciec w dawnych czasach wziął swego syna na publiczne miejsce i włożył na niego szatę, i urządził uroczystość, potem imię tego syna miało taką samą wagę, jak imię ojca - syn odziedziczył wszystkie rzeczy.
A Bóg zabrał Chrystusa na Górę Przemienienia w obecności świadków wiary, nadziei i miłości, i zacienił Go Obłokiem. Biblia mówi, że Jego szata lśniła się jak słońce, a głos z nieba powiedział: „To jest Mój umiłowany Syn”.
48
Otóż, Piotr był cały podniecony, jak zwykle. On był bardzo gorliwym człowiekiem. I życzyłbym sobie, żebyśmy wszyscy byli gorliwymi. Wiele razy człowiek może mówić dobre rzeczy, czyniąc swoje gorliwe uczynki. Lecz Piotr wpadł w wielkie podniecenie, kiedy rzeczywiście zobaczył, co się stało. Bóg pozwolił mu mieć to świadectwo za krótką chwilę, kiedy schodzili w dół. Lecz kiedy on zobaczył stojących... Trzej byli tutaj - nadzieja, wiara i miłość, a trzej inni stali tam na górze. Piotr, Jakub i Jan tutaj. A Mojżesz, Eliasz i Chrystus stali tam na potwierdzenie tych trzech tutaj. Otóż, oni tam spojrzeli. Pierwszy stał tam Mojżesz a następnie Eliasz, prorok.
49
Niektórzy ludzie stawiali nam pytanie: „Czy się poznamy, kiedy dostaniemy się tam na drugą stronę?” Kiedy Eliasz i Mojżesz odeszli przed wieloma setkami lat... Nie tylko, że poznamy się wzajemnie, ale poznamy także tych, których nigdy nie widzieliśmy. Piotr, Jakub i Jan nigdy nie widzieli Mojżesza, a jednak rozpoznali ich w mgnieniu oka, kiedy oni stali pod cieniem Wszechmogącego. Co to będzie, kiedy tam staniemy? Ja poznam Sankey, kiedy go zobaczę. Rozpoznam jego głos, chociaż go nigdy nie słyszałem. Poznam Wesley'a. Poznam Moody'go, Calvina, Knoxa. Poznamy ich wszystkich, kiedy się tam dostaniemy. Będziemy wrażliwi na inny aspekt, niż jesteśmy obecnie. Będziemy w tymczasowym, względnie w uwielbionym stanie; Piotr, Jakub i Jan w nim byli.
50
Więc w tym przedobrazie - jeżeli oni potrafili bezbłędnie rozpoznać tych mężów, których nigdy przedtem nie widzieli, ani ich zdjęć, i oni odeszli stąd setki lat temu, lecz w przedobrazie potrafili ich rozpoznać w momencie, bez cienia wątpliwości, co to będzie, kiedy w uwielbionym stanie my staniemy w Jego Obecności? Czy poznamy się nawzajem? Oczywiście, poznamy się wzajemnie. Zostanie na nas włożone trochę nieskończoności, podobnie jak Bóg jest nieskończony. Zważajcie, ja muszę zakończyć. Kiedy oni patrzyli, a Piotr...
Jako naprawdę dobry student seminarium, powiedziałby: „Wiecie, ja wierzę, że wszystkie kościoły mają rację.
51
Nie zależy na tym, czy jesteś ortodoksyjnym w swoim wierzeniu. Będziemy więc mieć mahometan i buddystów, i będziemy ich mieć wszystkich razem„.
Piotr powiedział: „Dobrze nam tu być i zbudujmy teraz trzy namioty. Zbudujmy tu seminarium dla Mojżesza. Zbudujmy tutaj seminarium dla Eliasza. I wszyscy, którzy chcą oddawać cześć pod zakonem, i tak dalej, niech sobie oddają cześć”. A zatem, widzimy, że oni spojrzeli, a Piotr i inni obserwowali Mojżesza. Mojżesz przedstawiał zakon.
Bóg dał dzieciom Izraela zakon dlatego, bo oni chcieli zakon. Bóg nie chciał, żeby go mieli. To był wybór człowieka. W 2. Mojżeszowej 19, powiedzieli: „Daj nam coś do czynienia, żebyśmy sobie zasłużyli na nasze zbawienie”. Innymi słowy: My będziemy przestrzegać zakonu, jeżeli Ty nam go dasz. Lecz taki nie był Boży plan.
Jest lepiej zaniechać swego własnego planowania i po prostu posłużyć się Jego planami. Stwierdzam, że to jest o wiele łatwiejsze: przyjąć Jego plan.
52
Stał tam Mojżesz - zakon. Piotr powiedział: „Otóż, niektórzy z nas przestrzegają zakonu”. Jednak żadne ciało nie jest usprawiedliwione przez zakon.
Więc potem, kiedy Boży zakon stał tam, następnie stanął tam Eliasz. Tak właśnie oni przyszli - według liczebnego porządku. Następnym stojącym był Eliasz, który przyszedł po Mojżeszowi. A Eliasz reprezentował Bożą sprawiedliwość - proroków. Eliasz przedstawiał Bożą sprawiedliwość do tego stopnia, że ściągnął ogień z nieba i dwukrotnie uśmiercił pięćdziesięciu. I on reprezentował Bożą sprawiedliwość. Więc Piotr chciał Boży zakon i Bożą sprawiedliwość.
Żaden człowiek nie może być zbawiony przez zakon. I jeśli zawiedziesz i naruszysz zakon, pozostała ci tylko jedna rzecz, mianowicie śmierć. To jest Boża sprawiedliwość. Bóg - Bóg tego wymaga. Jego sprawiedliwy zakon musi mieć sprawiedliwość.
Więc potem, gdy Piotr mówił i chciał zbudować te namioty, i pytał się Boga, czy by to mógł uczynić, oni się obejrzeli i zobaczyli tylko Jezusa.
Zakon zawiódł.
53
Odwróćmy dzisiaj do południa nasze oczy od naszej sprawiedliwości albo od czegoś, co my uczyniliśmy. Ja nie proszę o zakon. Ja nie mogę być sądzony przez zakon, ponieważ nie spadam pod zakon. Żaden człowiek nie potrafi przestrzegać zakonu. Oni wówczas nie potrafili przestrzegać zakonu.
Tak samo ty nie potrafisz siebie zbawić, ani nie potrafisz siebie uzdrowić. A jeśli zakon przez twoją własną ludzką wolę - ty chciałeś to przedłożyć jako plan, to przez zakon jest wymagana tylko jedna rzecz, jeżeli upadniesz - mianowicie sprawiedliwość. A sprawiedliwość oznacza być potępionym i umrzeć na wieki. Ona wymaga totalnego unicestwienia, bowiem ten, kto naruszy jeden punkt zakonu, jest winien całego zakonu. Więc ty musisz umrzeć. Lecz Bóg, kiedy patrzymy na Boży zakon i patrzymy na Bożą sprawiedliwość...
Skierujmy raczej nasze oczy w inną stronę. Spójrzcie tutaj. Stał tam wówczas Jezus, reprezentujący Bożą miłość, nie zakon, nie sprawiedliwość, ale w Nim wypełnił się zarówno zakon i sprawiedliwość. „To jest Mój umiłowany Syn”. Już więcej nie własne wymysły, lecz słuchanie swego Nauczyciela. Dlatego właśnie Piotr mógł powiedzieć: „Ty jesteś Chrystus, Syn żyjącego Boga”. Zakon i sprawiedliwość spotkały się w Chrystusie i to jest Boża miłość dla rodzaju ludzkiego. Bóg jest miłością. Bóg tak umiłował świat.
54
Miłosierny Bóg dzisiaj rano, kiedy zanosiłem prośby za tymi słuchaczami - my nie błagamy o zakon. Nie prosimy o żaden zakon. Nie chcemy być sądzeni na podstawie naszych własnych zasług. Ja nie chcę Twojej sprawiedliwości, Panie, nie chcę, aby Twój sąd przyszedł na mnie, nigdy, Panie. Lecz błagam o Twoje miłosierdzie.
On powiedział: „Jego słuchajcie”. Dlaczego powinienem Jego słuchać? Tylko On ma zbawienie. Maria, Józef i wszyscy inni święci byli wielkimi ludźmi; lecz chodzi tylko o Niego. Jego słuchajcie! On jest jedynym Orędownikiem. On jest jedynym Pośrednikiem między Bogiem i człowiekiem - Jezus Chrystus.
Dlaczego ja Go słucham? Zakon nie mógł mi dać pokoju; On może. Sprawiedliwość nie mogła mi przynieść niczego, tylko potępienie; On daje mi pokój i pojednanie. Zakon mógł mnie potępić, bo jeżeli zachoruję, zakon twierdzi, że naruszyłem prawa natury. I sprawiedliwość Boża zostaje wykonana na mnie, więc ja muszę płacić karę. Lecz ja odwracam moje uczucia i moje oczy dzisiaj do południa od zakonu i od sprawiedliwości, i patrzę na miłość Bożą, Która mnie pojednała na nowo z Nim - dzięki łasce. Nie przez zakon i przez sprawiedliwość, lecz przez ofiarę pojednania On zapłacił cenę, by przyprowadzić człowieka i Boga razem, by ich uczynić jedno.
55
Niedawno w Szwajcarii - zakończę na tej uwadze. Wielu z was dzieci w szkole - przypuszczam, że to ciągle macie - o pewnym starym wydarzeniu, które nie powinno nigdy zaginąć, chociaż ono zanika dzisiaj w naszym kraju, lecz nie zaniknie nigdy w Szwajcarii, gdzie się to wydarzyło. Przypominacie sobie, jak czytaliście w swojej czytance szkolnej o Arnoldzie von Winkelried, wielkim bohaterze Szwajcarii? Jeżeli wymienicie dzisiaj jego nazwisko w Szwajcarskich Alpach, to ich twarze zarumienią się, a łzy będą im spływać po policzkach. Przed wielu laty...
Szwajcarzy są ludźmi miłującymi pokój. Są to Niemcy, którzy w dawnych wiekach przyszli do tych gór, gdzie nie ma rudy ani żelaza. Lecz oni kupili... Oni mają inteligencję Niemców.
56
Niemcy sobie myślą, że są nadrzędną rasą, to prawda. Jednakowoż oni próbują wynaleźć swoją inteligencją działo, względnie bombę, która pokona cały świat. Lecz Szwajcarzy są ludźmi miłującymi pokój. On idzie do domu i robi sobie - weźmie sobie materiał i zrobi swojemu sąsiadowi zegarek i żyją pokojowo.
Zatem w wysokich górach Szwajcarii przed wieloma laty, kiedy sobie tam założyli swoje królestwo, względnie powiedziałbym swoje władze... Oni nie byli państwem militarnym; oni byli narodem miłującym pokój.
A pewnego dnia, kiedy najeźdźcy zaatakowali ich kraj i zdeptali im wszystko, co oni mieli... Nic się nie ostało, bez względu na to, co oni zbudowali. Oni staczali kamienie z gór, ale to nie zrobiło wrogom szkody. W końcu przyparli szwajcarskie wojsko na polu u stóp pewnej góry.
57
I tam w Szwajcarii jest tak pięknie, kiedy ich obserwowałem, jak oni uprawiają ziemię na nizinach, trochę wyżej pasą bydło, a jeszcze wyżej w górach są owce, a na samych wierzchołkach gór hodują swoje kozy.
I jak oni potrafią jodłować, z czego ci Amerykanie z Hollywoodu - tak zwani jodłujący naśmiewają się. Nie potrafią im jednak dorównać. Jak oni trąbią w swoje trąby, kiedy nastaną jakieś trudności, a każdy sąsiad przybiegnie na pomoc, jeżeli zajdzie potrzeba. Otóż, my posługujemy się trąbkami w kapeli jazowej albo w rockandrollu. O, to jest takie... jakie to zepsucie!
Słuchajcie przyjaciele, posłużę się jedną uwagą mojego menedżera. Jeżeli Bóg nie ześle wkrótce sąd na tą cudzołożną generację ludzi, to On będzie musiał wskrzesić Sodomę i Gomorę, i przeprosić je za to, że je spalił. To się zgadza, oczywiście. On jest sprawiedliwy i nie można uczynić nic innego, lecz Bóg to musi uczynić. A kiedy miłosierdzie trzyma swoje ramiona otwarte, uciekaj się do niego. I tam...
58
Tam w górach, gdzie ta mała ilość wojska była uzbrojona tym, co oni mogli znaleźć - tarczami i kijami, i piłami, widłami, i cokolwiek oni mieli, a byli przyparci do góry. Ta wielka obca armia nadciągała jak jednolity mur z cegieł. Każdy z jej wojowników był wyćwiczony, mieli długie włócznie i maszerowali naprzód coraz bliżej, aż przyparli to małe szwajcarskie wojsko do zbocza góry. Ono było w beznadziejnej sytuacji, wszystko, co oni wypróbowali, na nic się nie zdało i nic nie mogło ich ocalić.
Po chwili spośród nich odezwał się krzyk Arnolda von Winkelried. I on wystąpił i powiedział: „Bracia, dzisiaj umieram za Szwajcarię i za jej wolność”. On powiedział: „My kochamy naszą ojczyznę i to, o co walczyli nasi ojcowie, i to, co nam nasi ojcowie zostawili w spuściźnie. A dzisiaj nasza wielka gospodarka narodowa jest zagrożona. I dzisiaj dobrowolnie oddaję moje życie za Szwajcarię”. On powiedział: „Tam za tą górą jest mój miły dom i moja miła, kochająca mnie żona oraz moje małe dzieci, czekające na mój powrót”. Lecz powiedział: „Na tej ziemi ich już więcej nie zobaczę”. Dalej rzekł: „Dzisiaj umrę za Szwajcarię”. I on... Oni zapytali: „Co uczynisz, Arnoldzie von Winkelried?”
59
On powiedział: „Chodźcie za mną. Ja załamię szeregi tej armii. Ja załamię ich garnizon. A potem wy weźcie, cokolwiek macie i walczcie, jak najlepiej potraficie. Jako waleczni mężowie walczcie tym, co macie, jak najlepiej potraficie”.
I on rozpostarł swoje ramiona i rozejrzał się, gdzie było najwięcej włóczni, które zbliżały się krok za krokiem. I on rozpostarł swoje ramiona i zakrzyczał: „Torujcie drogę dla wolności”. I podbiegł do tego zbliżającego się muru. „Torujcie drogę dla wolności”, zakrzyczał on. I podbiegł tam, gdzie włóczni było najwięcej i zagarnął te włócznie swoimi ramionami i wbił je w swoją pierś - i umarł.
60
A Szwajcarzy, kiedy szli za nim z tym, co mieli w ręku, to sprawiło takie podniecenie, że oni przełamali szeregi wroga - każdy żołnierz był zdezorientowany i nie wiedział, co ma robić. A Szwajcarzy wbiegli między nich i odnieśli zwycięstwo. I od tego czasu Szwajcaria nigdy nie miała wojny. Będą o tym długo pamiętać w Szwajcarii. Jak długo będzie istnieć Szwajcaria, pamięć o Arnoldzie von Winkelried nie zaginie.
Lecz to był wspaniały bohater. Nikt mu nigdy nie dorównał. Lecz to jest rzecz mniejszej wagi, po prostu błaha rzecz, w porównaniu z tym, jak pewnego dnia synowie Adama...
Kiedy zakon zawiódł i kiedy sprawiedliwość proroków zawiodła, kiedy świat był słaby i nie mogli zostać zbawieni przez ofiarę baranka. Zwierzęca krew i zwierzęcy duch nie mógł przywrócić - to zawiodło... Szatan nie był taki głupi.
61
I tam, gdzie sprawiedliwość Boża zesłała w dół ogień i spaliła tych pięćdziesięciu - sąd proroków jest zsyłany na ziemię i tam ludzie idą do zguby. Wszelka nadzieja znikła. Bóg posłał zakon; Bóg posłał proroków; a wszyscy zawiedli. Wszelkie nadzieje dla rodzaju ludzkiego przepadły.
Pewnego dnia w sferach chwały Syn Boży wystąpił i powiedział: „Dzisiaj Ja zstąpię i wyzwolę synów Adama”. I kiedy On tam stał, gdy wszelkie nadzieje...
Diabeł zesłał na nas chorobę; on włożył na nas grzechy. I my to musimy przyjąć. Sprawiedliwość zakonu wymagała tego. I gdybyśmy nie przyjęli zakonu, bowiem wszyscy byliśmy potępieni przez zakon, to tylko sprawiedliwość może zostać wykonana. Nie było drogi wyjścia, nie moglibyśmy nic uczynić.
62
Lecz On wystąpił. Anioł powiedział: „Co Ty uczynisz?” On zstąpił na ziemię.
I On powiedział: „Teraz wy, każdy z was, synowie Adama, weźcie to, co Ja wam daję do walczenia i walczcie tak mocno, jak potraficie, jak najlepiej potraficie”.
I On nie szukał słabego punktu przez teologię ani przez budowanie seminariów, albo budowanie kościołów, lecz On poszedł tam, gdzie było najwięcej włóczni, w dół poprzez dolinę cienia śmierci. I On zagarnął śmierć i choroby Swoimi ramionami do Swojej własnej piersi i zesłał Ducha świętego w Dniu Pięćdziesiątym, by wręczyć do naszych rąk to, co było potrzebne każdemu synowi Adama, by walczyć tak, jak potrafimy. Chociaż się z ciebie naśmiewano, chociaż będziesz prześladowany, choć cię będą nazywać ekstrawaganckim religijnym fanatykiem i wszystkim możliwym, to walcz, jak najlepiej potrafisz, bowiem zwycięstwo jest pewne i dzięki bądź Bogu, że wróg jest pokonany na głowę. Jego garnizon jest zniszczony. A wielki Wódz naszego zbawienia przewodzi dzisiaj przez chrzest Duchem Świętym!
63
O, synowie i córki Adama, dlaczego siedzicie tutaj aż umrzecie? Powstańmy i uczyńmy coś. Weźmy do ręki to, co mamy. Jeżeli to nie jest nic więcej niż śmiertelne wargi, które się jeszcze mogą poruszać, to oddajmy chwałę Bogu. Dziękujmy Mu za zbawienie.
Jeżeli jesteś grzesznikiem, to nie możesz sam wywołać siebie z tego kamieniołomu ziemi, w którym Bóg odłupał cię od złoża przez Ewangelię. Lecz stój tam cicho i pozwól Bogu obciosać cię, by cię mógł umieścić do tej Budowli.
Jeżeli jesteś chory, pamiętaj, że Jezus zwyciężył śmierć, piekło, choroby, grób i wszystko inne, kiedy On umarł za ciebie na Golgocie. Weźmy do ręki to, co mamy dzisiaj do południa i walczmy według naszego najlepszego poznania.
Kiedy pochylimy nasze głowy w słowach modlitwy, czy mogę poprosić siostrę, by przyszła i grała na pianinie jakiś dobry refren, kiedy my wszyscy...
64
Inteligentni i rozumni ludzie, czy doceniacie dziś do południa śmierć naszego Pana Jezusa? Wasze kościoły nie będą działać, choćby były jakkolwiek dobre. Wasze szkoły nędznie zawiodą, choćby były jak najlepsze. Wasi lekarze nędznie zawiodą, choćby byli jak najlepsi. Lecz dzisiaj rano zwróćmy nasz wzrok - odwróćmy nasze oczy od zakonów kościołów i denominacji, i od gabinetów lekarzy, choćby byli nie wiem jak dobrzy, i słuchajmy tego Głosu, przychodzącego z cienia, który nas zacienia dzisiaj rano. „To jest Mój umiłowany Syn. Jego słuchajcie”.
Drogi Niebiański Ojcze, tak pokornie, jak tylko chrześcijanie mogą się zbliżać, przychodzimy w imieniu zgubionych i będących w potrzebie. Weź te słowa dzisiaj i, o, Duchu święty, który prowadzisz Kościół, nauczaj i prowadź Twoje dzieci ku Bogu dzisiaj. Wielu być może upadło obok drogi i nie znają już więcej drogi Bożej. Oni zostali zaciemnieni i zaczernieni. Ich nadzieje zawiodły, lecz niechby zobaczyli ponownie Golgotę, gdzie Ty złapałeś ogniste i wrogie strzały śmierci, choroby, smutku - wroga całego ludzkiego rodzaju. I ty je wbiłeś do Swojej piersi i utorowałeś drogę.
65
I tam - poprzez ten ciemny cień dzisiaj do południa widzimy nasz dom w chwale.
Jak powiedział Winkelried: „Za tą górą jest mój dom. Oni czekają na mnie, bym przyszedł, lecz nie zobaczą mnie już więcej”.
Lecz Jezu, Ty nie powiedziałeś: „Nie zobaczą Mnie już więcej”. Ty powiedziałeś: „W domu Mego Ojca jest wiele pałaców. Ja pójdę i przygotuję pałac, i powrócę, i wezmę was, i przyjmę was do Siebie”. Jak odnosimy się z respektem do tej dzielnej śmierci Winkelrieda, choć on był śmiertelnikiem. On mógł tylko umrzeć i zostawić za sobą... Lecz Ty przyszedłeś, by umrzeć i odkupić nas, i przynieść nas - nie od naszych umiłowanych, lecz do naszych umiłowanych, nie z naszych domów, lecz do naszych domów, i utorowałeś szlak poprzez ciemności śmierci, byśmy mogli patrzyć poza zasłonę, gdzie leżą błogosławieństwa Boże.
A zatem dzisiaj, drogi Ojcze, jeżeli jest tutaj któreś z Twoich dzieci, które Ty odłupałeś przez Ewangelię z życia w kamieniołomie i pragniesz ich ukształtować, i obciosywałeś ich dzisiaj do południa, i obcinałeś ich, odcinałeś ich nałogi i ich złe myśli, i ich obmawianie, i ich odstępstwa od wiary, a teraz Ty chcesz ich umieścić na nowo i dopasować ich do tego budynku, czy Ty przemówisz do ich serc w tej chwili?
66
A kiedy mamy pochylone nasze głowy, czy byłoby tutaj dzisiaj jakieś dziecko, które zeszło na manowce z tej drogi, albo może jeszcze nie weszło na tą drogę - lecz odczuwasz dzisiaj, że chciałbyś być do tego włączony, chciałbyś być kamieniem, dopasowanym do budynku Bożego, czy podniósłbyś swoją rękę do Chrystusa i powiedział: „Chrystusie, odetnij moją świeckość”?
Niech ci Bóg błogosławi tam w tyle, młody człowieku. Niech ci Bóg błogosławi, pani. Niech ci Bóg błogosławi, panie. Niech ci Bóg błogosławi, moja siostro. Niech ci Bóg błogosławi. Czy ktoś jeszcze?
Teraz, kiedy macie pochylone wasze głowy i czekamy na Ducha świętego - wy wiecie, czy zawiedliście Boga czy nie. Czy nie poszliście, kiedy wasz wielki Stwórca powiedział: „Chodź, naśladuj Mnie. Weź swój krzyż i zaprzyj samego siebie. Pójdź za mną, Ja przełamię szeregi wroga. Ja przełamię szeregi grzechu. Ja przełamię szeregi choroby. A ty idź za Mną i walcz jak najlepiej potrafisz, bo Ja zrobię w tym wyłom - i nasze domy zostaną zachowane do Wiecznego Życia”?
67
Czy jesteś obcym, z dala od Boga? Tylko podnieś swoje ręce, kiedy... Niech ci Bóg błogosławi, młody człowieku. Czy ktoś jeszcze, kto nigdy nie podniósł swoich rąk, a chciałby podnieść swoją rękę i powiedzieć: „Wspomnij mnie, bracie Branham. Ja pragnę dzisiaj, teraz, przyjść do Chrystusa. Ja...” Niech ci Bóg błogosławi, siostro.
„Ja pragnę teraz przyjść do Chrystusa, by zostać obciosany przez Jego machinę. Dzisiaj do południa coś dotknęło się mojego serca. Zostałem wstrząśnięty do głębi w moim wnętrzu. Znajdowałem się zupełnie w odstępstwie z powodu świeckich nałogów. Brud i gnój tego świata pokryły mnie całkiem, lecz Ewangelia obnażyła mnie dzisiaj. I ja stoję jako winny przed Bogiem, i ja to wiem. Pragnę, żeby Bóg wziął mnie jako kamień dzisiaj, i obciosał mnie, i dał mi wyznanie Pana Jezusa oraz Ducha świętego, i umieścił mnie do Swego Królestwa. Pragnę zostać dzisiaj obnażony. A kiedy jestem obnażony, pragnę zostać zbawiony i umieszczony do Jego Królestwa”.
68
Czy podnieślibyście swoje ręce do Niego, zanim będziemy się modlić za grzeszników. W porządku.
Kolejnych cztery lub pięć rąk podniosło się. Ja się będę za was modlił. Nie mamy teraz może miejsca, by zrobić wezwanie do ołtarza. Może po prostu, jeżeli zaczekacie tylko kilka chwil, ja się będę - kiedy się pomodlę za chorych, pragnę, abyście również byli tutaj na podium. Lecz ja się będę modlił za was teraz, żeby Bóg darował wam po prostu coś szczególnego w tej chwili.
Nasz Niebiański Ojcze, jest napisane w Twoim Słowie, zgodnie z ewangelią Twego pisarza, św. Mateusza 5. rozdział, 24. werset: „Kto słucha Moich słów i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma Żywot Wieczny, i nie przyjdzie na sąd, lecz przeszedł ze śmierci do Życia”.
69
Wysłuchaj pokornego i słabego błagania Twego sługi o każdego z tych, którzy podnieśli swoją rękę. Ty powiedziałeś: „Nikt nie może przyjść, jeśli go Mój Ojciec nie pociągnie”. A Ty pociągnąłeś dzisiaj do południa i oni słyszeli, i oni podnieśli swoje ręce. Wiara przychodzi przez słuchanie, mianowicie przez słuchanie Słowa. I ja Ci dziękuję za nich dzisiaj i modlę się, abyś Ty poświęcił każdego wierzącego i napełnił Duchem Świętym tych, którzy mają łaknące serca, którzy wypróżnili świat dzisiaj do południa i pragną być zbawieni, jako dopasowane kamienie w budynku Mistrza. Prosimy o to w Imieniu Chrystusa. Amen.
Czy nie czujecie się po prostu inaczej? Czy Duch święty nie bierze po prostu Słowa Bożego jako szczotki do szorowania i dokładnie wyszoruje rzeczy tego świata? Potem czujecie się nowi.
70
Zaśpiewajmy ten chwalebny stary refren jeszcze raz ku chwale Bożej teraz. „Jest źródło, które jest napełnione Krwią, płynącą z żył Emanuela”. Teraz wszyscy razem. W porządku.
Jest źródło napełnione krwią,
Płynącą z żył Emanuela,
A grzesznicy zanurzeni w tym strumieniu,
Pozbędą się wszystkich swoich plam.
Pozbędą się wszystkich swoich plam.
Pozbędą się wszystkich swoich plam.
A grzesznicy zanurzeni w tym strumieniu,
Pozbędą się wszystkich swoich plam.
71
Pragnę was teraz o coś zapytać. Ilu z was odczuwa, że wasze grzechy są wszystkie pod Krwią, czy podnieślibyście swoją rękę? „Ja teraz wierzę, że Bóg wybacza mi i ja jestem Jego dzieckiem”. O, moi drodzy. „Umierający łotr ucieszył się, kiedy zobaczył to źródło w swoim czasie”. On umierał. On się ucieszył, że zobaczył to źródło w swoim czasie. „Tam mogę i ja, chociaż tak wstrętny jak on, obmyć wszystkie moje grzechy”.
Kiedy będziemy śpiewać tą zwrotkę, a potem refren, pragnę, żebyście uścisnęli dłoń komuś siedzącemu tutaj i powiedzcie: „Niech ci Bóg błogosławi, chrześcijaninie - bracie czy siostro”. Ktokolwiek to jest. Zaśpiewajmy teraz Panu pierwszą zwrotkę. Podnieśmy nasze ręce, jeżeli potrafimy i śpiewajmy: „Umierający łotr” teraz, a potem podczas refrenu uściśnijmy sobie dłonie.
Umierający łotr ucieszył się, gdy ujrzał...
Ojcze, my Ciebie teraz uwielbiamy.
...to źródło w swoim czasie.
I tam mogę ja, choć tak wstrętny jak on,
Obmyć wszystkie moje grzechy.
Obmyć wszystkie moje grzechy.
Obmyć wszystkie moje grzechy.
Chwyćcie się teraz wzajemnie za ręce.
I tam mogę i ja, choć tak wstrętny jak on,
Obmyć wszystkie moje grzechy.
72
Jak szczęśliwi jesteśmy dzisiaj jako chrześcijanie, wierzący, jako współobywatele Królestwa, bowiem Bóg obmył wszystkie nasze grzechy i uczynił nas nowymi stworzeniami w Chrystusie Jezusie. Czy się cieszycie z Pana? [Zgromadzenie mówi: „Amen” - wyd.] To wspaniałe!
Pamiętajcie więc, przyjaciele, że nabożeństwo odbędzie się znowu tutaj dzisiaj wieczorem. Niech was Bóg błogosławi.
Zająłem dzisiaj do południa trochę więcej czasu, niż zamierzałem. Mam umówione spotkanie zaraz po tym nabożeństwie i mam się spotkać z kilkoma z was, drodzy przyjaciele. Chciałbym wiedzieć, czy by to było możliwe, żebyśmy to odłożyli do wieczora, kiedy tutaj powrócę na nabożeństwo dziś wieczorem, ponieważ ja po prostu - myślałem, że skończę do jedenastej, a teraz musimy się... Ilu z was tutaj pragnie, bym się za was modlił? Pozwólcie zobaczyć wasze ręce - są podniesione wszędzie. Mamy wielu słuchaczy, abym się za nich modlił.
73
I powiedziałem wam, jak ten luteranin tam po drugiej stronie napisał mi list i potępił mnie, i powiedział, że taki człowiek, który głosił ludziom to, co ja głosiłem - i powiedział, że diabeł nie mógłby uzdrawiać i tak dalej... I ja mu odpowiedziałem tak delikatnie, jak tylko potrafię.
On mi odpisał z powrotem list i powiedział: „Chciałbym się z tobą spotkać na konferencji biznesmenów”.
I ja poprosiłem brata Moore, czy wyznaczyłby mu audiencję. On odrzekł: „Tak”.
I oni mnie zabrali do luterańskiego seminarium i podali tam kolację, na której wszyscy studenci i nauczyciele... A on był dziekanem; siedział koło mnie. I mieliśmy razem kolację. A oni byli Niemcami. I podano tam wielką kolację, i te panie - oni wszyscy czekali na nas, itd. Po tej kolacji ten luterański dziekan tego luterańskiego kolegium powstał i powiedział: „Bracie Branham, przyprowadziłem cię tutaj w jednym celu”. On powiedział: „Mianowicie my pragniemy znaleźć Boga w chrzcie Duchem Świętym”.
74
Ja spojrzałem na niego, spojrzałem na brata Moore, a brat Moore spojrzał na mnie. On powiedział: „Ja ciebie krytykowałem, przykro mi, przepraszam”. Dalej mówił: „Bracie Branham, ty masz rację. I ja ciebie proszę, wybacz mi. A teraz - my pragniemy chrztu Duchem Świętym”. Powiedział: „Widzieliśmy już wiele tego wierzgania nogami ponad krzesłami i różnych rozdzierających serce rzeczy”. Lecz powiedział: „My pragniemy rzeczywistego Ducha świętego”.
Ja zapytałem: „Czy ty wierzysz?” On odrzekł... Zapytałem: „Co mówi luterańskie seminarium? Co mówi luterańska denominacja?”
On odpowiedział: „My nie troszczymy się o to, co mówi luterańska denominacja; my chcemy Chrystusa”.
75
I Bob Schuller i inni - redaktor chrześcijańskiego „Zwiastuna” i inni po prostu przyjęli Ducha świętego; serdeczny przyjaciel Billy'go, i wszyscy inni - ci bracia pragnący otrzymać Ducha świętego. Potem powiedziałem... On zapytał: „Czy On jest dla luteranów?” Ja odrzekłem: „On jest dla każdego, kto pozwoli Mu wejść”. On zapytał: „Jak możemy Go otrzymać?” Zapytałem: „Czy jesteś naprawdę szczery?”
On odrzekł: „Tak, bracie Branham, z głębi mojego serca”. Ja zapytałem: „A co twoi studenci?”
Każda ręka się podniosła i łzy spływały im po policzkach: „My chcemy Jezusa”.
76
Ja powiedziałem: „Odsuńcie wasze talerze, weźcie swoje ławki i oprzyjcie je o ścianę”. Wszyscy w całym pomieszczeniu uczynili to. Ja powiedziałem: „Teraz uklęknijcie i odwróćcie swoją twarz do ściany” i zacznijcie prosić Boga o Ducha świętego. I poleciłem bratu Moore, by powstał i modlił się. Ja szedłem i wkładałem ręce na każdego, i wszystkich siedemdziesięciu dwóch studentów oraz dziekan otrzymali chrzest Duchem Świętym i oni trzęsą tym krajem tam na północy cudami i działaniem Bożym. Oni mają usługi uzdrawiania i wszystko - luterańskie seminarium.
O, mógłbym śpiewać z całego mego serca. Dlaczego? Kiedy łakniecie i pragniecie!
77
Ta biedna młoda niewiasta, leżąca tutaj i umierająca na raka, ona na pewno łaknie i pragnie dzisiaj rano, żeby ją Bóg uzdrowił. A wielu z was tutaj cierpi z powodu dolegliwości serca. Na pewno. Wy zaraz umrzecie, jeżeli was Bóg nie uzdrowi. Są tutaj inni, którzy mają inne choroby, co jest bardzo złe, lecz przyjaciele, nie wyglądajcie sprawiedliwości. Nie możecie uczynić zadość sprawiedliwości. Nie patrzcie na zakon, ponieważ nie potraficie przestrzegać zakonu. Lecz patrzcie tylko na Jezusa, bo On właśnie was odkupił i przez wiarę w Jego Imię możecie zostać uzdrowieni dzisiaj do południa.
A jeżeli Bóg wysłał siedemdziesięciu luteranów - luterańskich kaznodziejów, by głosili Ewangelię z chrztem Duchem Świętym przez wkładanie rąk... Jezus powiedział, kiedy On dał nam nasz oręż, tak jak Winkelried - On powiedział: Walczcie tym, co mamy. Oto, co On powiedział: „Te znaki będą towarzyszyć tym, którzy wierzą: W Moim Imieniu będą wyganiać złe duchy lub demony; nowymi językami mówić będą; a choćby ich wąż ukąsił, nie zaszkodzi im to; na chorych ręce kłaść będą, a oni odzyskają zdrowie”.
78
I spójrzcie na tą wielką przesiekę dookoła całego świata obecnie. Ewangelia rozchodzi się, a synowie Adama, którzy przyjęli łaskę naszego Pana Jezusa Chrystusa, torują sobie mieczem swoją drogę i przecinają szlak poprzez nieprzyjaciela obecnie, i my zabieramy tyle, ile potrafimy.
A kiedy wy zdrowi ludzie dzisiaj do południa, którzy sobie cenicie dobre zdrowie - pamiętajcie o nich, kiedy modlimy się za nimi.
I ja poproszę, żeby się chorzy ustawili po tej stronie tutaj, po mojej prawej stronie. A czy starsi przyjdą i pomogą im, jeżeli pragniecie? Poproście również kaznodziejów Ewangelii, czy by stanęli tutaj blisko i modlili się.
Nie odchodźcie zatem, jeżeli możecie pomóc w tej sprawie. Chcemy zrobić kolejne wezwanie do ołtarza za chwilę, jak szybko to tylko będzie możliwe. Nabożeństwo się jeszcze nie zakończy ze względu na tą usługę uzdrawiania.
79
Ustawcie się teraz do kolejki po tej stronie i poprosimy brata Neville, naszego drogiego, umiłowanego brata, czy by ich podprowadzał, jak to zazwyczaj czynimy. Jeżeli oni potrafią... Niech ci Bóg błogosławi, siostrzyczko. Co to było? [Puste miejsce na taśmie - wyd.]
Tylko Mu wierz, tylko Mu wierz,
Wszystko możliwym jest, tylko Mu wierz.
Tylko Mu wierz...
W którą patrzycie stronę? Na Jezusa. Lekarze zawiedli. Wszystko inne zawiodło. „Lecz to jest Mój umiłowany Syn. Jego słuchajcie”. Co On powiedział? On powiedział: „Jego słuchajcie”. Co On powiedział? Co On powiedział? „Tylko wierzcie”. Patrzcie, wszystkie rzeczy są możliwe.
„Nie lękaj się małe stadko,
Bo z krzyża na tron,
Ze śmierci do życia On szedł całkiem sam.
Jego - wszelka moc na ziemi, wszelka moc w górze,
Jest dana Jemu dla stadka Jego miłości„.
Wszelka moc na choroby i wszystko jest dane Jemu.
Tyl-... (Jego słuchajcie. Tylko wierzcie.)
Tylko Mu wierz, Wszystko możliwym...
80
Kiedy wszystko zawodzi, kiedy lekarze zawodzą, kiedy wszystkie rzeczy zawodzą, co On powiedział? „Tylko Mu wierz”. [Puste miejsce na taśmie - wyd.]
Około setki, jak sądzę. Niektórzy z nich przyjeżdżają w inwalidzkich wózkach, jedna tutaj na noszach jest bliska śmierci.
Twoi kochani lekarze, jako ludzie, którzy rozcinają ciało - anatomia, i patrzą i robią wszystko, co potrafią według ich wiedzy uczynić, oni próbują ocalić życie, lecz wiele razy zawodzą.
My się tak cieszymy, że ten jasny obłok chwały, który wisiał nad Nim, powiedział: „Lecz to jest Mój umiłowany Syn”. Kiedy zakon zawiódł i sprawiedliwości nie można było uczynić zadość, wtedy Bóg powiedział: „Jego słuchajcie”. I co On powiedział? „Wszystkie rzeczy są możliwe, jeśli tylko wierzysz”. Dopomóż Ty naszemu niedowiarstwu.
I jako kaznodzieje Ewangelii idziemy teraz, by namaszczać chorych i wkładać ręce na nich, kiedy poświęceni ludzie tej kaplicy są złączeni razem w modlitwie. Boże, błogosław nasze wysiłki i uzdrów chorych. Prosimy o to w Imieniu Jezusa.
81
Miejcie teraz pochylone wasze głowy w modlitwie, podczas gdy całe zgromadzenie łagodnie śpiewa: „Tylko Mu wierz”. Brat Neville będzie namaszczał. Ja będę wkładał ręce na chorych.
Drogi Niebiański Ojcze, świeżo spoza kazalnicy, gdzie stoimy między śmiercią i życiem, między grzesznikiem a sądem, pokazując im drogę ucieczki, ja teraz wychodzę spoza kazalnicy i kładę moje ręce na tą chorą kobietę, a kiedy umiłowani stoją tutaj i patrzą na nią - żadna inna rzecz nie może jej pomóc teraz - tylko Ty. Ja kładę ręce na nią, jak Ty poleciłeś...