Jubileusz "Azusa"

Los Angeles, Kalifornia, USA

56-0916

1
Dziękuję wam bardzo ... Dziękuję wam bardzo uprzejmie. Uważam to naprawdę za przywilej być tutaj w tej cudownej świątyni Aniołów dzisiaj po południu na rocznicy wylania Ducha Świętego tutaj na ulicy Azusa. Widzę tak wielu ludzi, którzy się zgromadzili i nadal walczą o wiarę, która była raz darowana świętym. I ufamy, że w ciągu tego wspaniałego czasu, kiedy będzie głosić wielu namaszczonych mówców w nadchodzącym tygodniu, Bóg będzie działał dla nas nadzwyczaj obficie, a Jego obecność będzie z nami na każdym nabożeństwie. I ufam, że z tego zgromadzenia wyjdzie staromodne nabożeństwo wylania Ducha Świętego, które ogarnie świat, zanim przyjdzie nasz Pan Jezus.
2
A teraz - wiem, że jest gorąco i przejdziemy bezpośrednio do Słowa. Będziemy czytać z Księgi Ew. Łukasza 4. rozdział, począwszy od 14. wersetu. Przeczytam to:
I przyszedł do Nazaretu, gdzie się wychował, i wszedł według zwyczaju swego w dzień sabatu do synagogi, i powstał, aby czytać.
I podano mu księgę proroka Izajasza, a otworzywszy księgę, natrafił na miejsce, gdzie było napisane:
Duch Pański nade mną, przeto namaścił mnie, abym zwiastował ubogim dobrą nowinę, posłał mnie, abym ogłosił jeńcom wyzwolenie, a ślepym przejrzenie, abym uciśnionych wypuścił na wolność.
Niechby Pan dodał Swoje błogosławieństwo do czytania Jego Słowa.
3
Jaki to wielki przywilej być dzisiaj w Los Angeles wiedząc, że przed wielu laty, kiedy Hiszpanie żeglowali do góry i w dół koło tego zachodniego wybrzeża i znaleźli tą wspaniałą miejscowość tutaj, która to ... W ogóle nie zdawali sobie sprawy z tego, że pewnego dnia będzie tutaj wielkie miasto. A w dodatku być tutaj w świątyni Aniołów dzisiaj, która jest znamienną pamiątką ludzi wiary pełnej Ewangelii oraz być na uroczystości jubileuszu wielkiego wylania Ducha Świętego na ulicy Azusa przed pięćdziesięcioma laty. Popatrzyłem się do gazety i zobaczyłem zdjęcie starej misji na ulicy Azusa. A tuż pod nim było zdjęcie tej pięknej świątyni Aniołów. Trwało to długi czas, nim kościół przeszedł z czasów tamtej starej misji do tej świątyni.
4
Uważam, że stowarzyszenie wybrało wspaniałe miejsce do urządzenia tego zjazdu, ponieważ ta świątynia stoi dzisiaj dla upamiętnienia zwykłej matki, która odczuwała głęboko w swoim sercu, że Jezus Chrystus ciągle żyje i króluje - pani McPherson. Ona odpoczywa dzisiaj tam w Forest Lawn - jej ciało, lecz jej dzielna dusza odpoczywa u Boga; i na pożegnanie zostawiła ona ślady na piasku czasu.
Spotkałem się tutaj w świątyni z bratem McPherson, jej synem, oraz z bratem Teeford, i z wieloma innymi członkami zarządu, z pracownikami, a kiedy widzę członków tej wielkiej społeczności, zgromadzających się ze wszystkich stron tego kraju, by przybyć na ten wielki zjazd ... Jestem wdzięczny za tą sposobność, że mogę przemawiać do was właśnie te dwa wieczory, czy na dwu nabożeństwach. I wszyscy pragniemy zjednoczyć nasze serca razem w modlitwie, by wierzyć i ufać Bogu odnośnie kolejnego wielkiego wylania Ducha Świętego.
Bóg jest po prostu tym samym; On nie zawiedzie. I nie jest to dokładnie jubileusz ulicy Azusa, ale raczej jubileusz miłościwego roku, który ogłosił Jezus, który został zesłany w dniu Pięćdziesiątym i od tego czasu trwa. I my po prostu kontynuujemy ten wspaniały jubileusz, który rozpoczął się przed około dziewiętnastoma stuleciami - w dniu Pięćdziesiątym.
5
Jestem tak szczęśliwy dzisiaj, że otrzymałem chrzest Duchem Świętym i jestem zwolennikiem tej samej kosztownej wiary, którą wy wierzycie. Nie czuję się odpowiednim na ten sezon, ponieważ jest tutaj wielu, którzy głosili Ewangelię, zanim się ja urodziłem. Wiemy, że to było w 1906 roku, jak myślę, kiedy przyszło to wielkie wylanie Ducha Świętego do Kalifornii; było to kilka lat przedtem, nim się urodziłem.
Dzisiaj siedzą tutaj ludzie, którzy to pamiętają - wielu z nich oddawało już w tym czasie Bogu cześć - bohaterowie wiary, starzeją się, ich włosy siwieją. Lecz mówię wam, bracia, że tam po drugiej stronie jest wielka nagroda, kiedy odejdziemy stąd pewnego dnia. Widzimy, ile to kosztowało przez te lata, kiedy przemawiałem do ludzi, jak oni poświęcali się późno do nocy, podróżowali koleją, zbierali kukurydzę, wykruszali ją dla swoich dzieci, żyli ciężko, by zobaczyć ten wspaniały kościół prosperujący i rozwijający się.
Mam nadzieję, że pewnego chwalebnego dnia spotkamy się na kolejnym wspaniałym jubileuszu, kiedy wszyscy odkupieni ze wszystkich wieków staną na krawędzi tej ziemi, opiewając dzieje odkupienia, kiedy aniołowie zgromadzą się wokół ziemi z pochylonymi głowami, nie wiedząc nawet, o czym my mówimy. Oni nigdy nie potrzebowali odkupienia, ale my biedni, zgubieni grzesznicy zostaliśmy odkupieni z Jego łaski i wiemy, co to znaczy śpiewać pieśni o odkupieniu. Jaki to będzie wspaniały czas, kiedy Go ukoronujemy jako Króla królów i Pana panów.
6
A dzisiaj będę czytał miejsce Pisma mówiące o Chrystusie, kiedy On wstąpił do świątyni i powiedział, że On miał ogłosić miłościwy rok. A namaszczenie Pana odpoczywało na Nim; On przeczytał Księgę i usiadł. Jest tam powiedziane, że kosztowne słowa wychodziły z Jego ust.
Wówczas w Starym Testamencie był pewien rok, nazywany rokiem jubileuszowym. Był to rok, w którym wszyscy niewolnicy mogli zostać wypuszczeni na wolność. Każdy człowiek, który był w niewoli, mógł odejść na wolność. Ma to wielkie znaczenie na dzisiejszy czas - było to przedobrazem na dziś.
Dzisiaj nie jest to może ... [Puste miejsce na taśmie - wyd.] Wziął szydło, przekłuł ucho i to go napiętnowało, by służył temu właścicielowi na zawsze. Jakim to było przedobrazem dzisiejszego czasu. A jakim to było przedobrazem wylania przed pięćdziesięcioma laty, kiedy Duch Święty przypadł w tej starej stajni tutaj, o której mnie uczono, że to była stajnia dla krów. Kiedy Jezus przyszedł po raz pierwszy na ziemię w postaci ciała, Bóg, On urodził się w żłóbku. A kiedy On zstąpił do Los Angeles, to znowu zstąpił do stajni. To jest pokora Boga, który sam zstąpił, by nas odkupić z grzechu.
7
Potem ten człowiek, który był - który nie chciał wyjść na wolność, musiał być napiętnowany. Jaki to piękny przedobraz dzisiejszej pieczęci Bożej, względnie piętna bestii, o którym dyskutowano tak wiele, czym ono jest. Zatem „Wiara jest ze słuchania, słuchania Słowa Bożego”. A kiedy usłyszymy, że jesteśmy wolni, a wzbraniamy się postępować jako wolni, to zostaniemy napiętnowani. Moim zdaniem zostać wypieczętowany od Boga oznacza przyjąć piętno bestii. Bowiem słuchać znaczy tyle co przyjmować. A kiedy usłyszymy, że jesteśmy wolni, wtedy to możemy przyjąć i być wolnymi.
Otóż, kiedy słuchający usłyszał dźwięk ogłaszający jubileusz, a nie chciał wyjść na wolność, to musiał zostać napiętnowany. I tak jest dzisiaj, kiedy mężczyźni i kobiety słyszą tą cudowną Ewangelię o Panu Jezusie Chrystusie i o chrzcie Duchem Świętym - jesteście w sytuacji, w której musicie dokonać wyboru. Człowiek nie może słuchać tego, a pozostać takim samym. Jeżeli to przyjmiesz, to przyjmiesz Chrystusa. Jeżeli to odrzucisz, to jesteś wypieczętowany od Chrystusa. I chodzi tu o to, jakie jest twoje nastawienie do słuchania Słowa.
8
Dzisiaj rano przemawiałem w pięknym lokalu tutaj w mieście - w kaplicy, i przemawiałem na ten sam temat - mianowicie Bóg chce, żeby Jego kościół był wolny. Wiele spraw wydarzyło się w ciągu tych pięćdziesięciu lat, wielu ludzi, wierzących, zostało pochłoniętych i zniewolonych przez ten świat. Wielu ludzi zostało przez bariery denominacyjne odseparowanych od społeczności - postawiono bariery.
Niedawno rozmyślałem o tym tutaj. Ktoś zapytał mnie: „Bracie Branham, do którego kościoła ty należysz?”
Ja odrzekłem: „W rzeczywistości istnieje tylko jeden kościół. Kościół znaczy tyle co 'wywołani'”.
On rzekł: „Lecz ja mam na myśli, do jakiej denominacji należysz?”
Odrzekłem: „Do żadnej w tym czasie, a jednak do wszystkich”.
9
Brat Shakarian wypowiedział niedawno jedno zdanie, które mi utkwiło w pamięci. On rzekł: „Pięćdziesiątnica nie jest denominacją. Ona nie jest organizacją. Jest to przeżycie z Bogiem, które otrzymują mężczyźni i kobiety”. Bóg! Metodyści, baptyści, prezbiterianie i wszyscy mogą otrzymać to przeżycie, kiedy słuchają Słowa i zdecydują się działać na nim. Duch Święty jest na ziemi już niemal dwa tysiące lat i ktokolwiek pragnie, może przyjść i stać się uczestnikiem Niego. A każdy zniewolony może być wolnym, kiedy usłyszy Słowo. Otóż, jeżeli to odrzucisz, zostaje ci to zamknięte.
10
Niedawno tutaj - dawniej przyjeżdżałem tutaj do Kolorado dosyć często na farmę hodującą bydło i wypasaliśmy bydło na wyżynie Arapaho Forest. I każdy hodowca, który miał rancho w dolinie, a chciał ususzyć dosyć siana, mógł w lecie wygnać krowy na pastwisko. Ten hodowca tam stał i liczył bydło, kiedy ono przechodziło. Wielokrotnie wypędzałem tam małe trzody bydła, by umieścić nasze bydło w lasach na ten rok.
I obserwowałem je, kiedy one przechodziły - one miały różne piętna: leżące K, pochyłe T, i wiele innych piętn. Kiedy one przechodziły przez wrota, miały na sobie różne piętna, lecz nie przeszła przez te wrota ani jedna sztuka, która by nie była rejestrowaną rasą Hereford.
Myślę, że tak właśnie będzie na końcu drogi - Bóg nie będzie zważał na to, jakie mamy piętno, ale czy każdy przechodzący człowiek jest narodzony na nowo z Ducha Bożego. Bez względu na to, jakie piętno nosisz, jeżeli tylko jesteś autentycznym wierzącym, zrodzonym z Ducha świętym Bożym! Ty przejdziesz przez tą bramę z taką pewnością, jak ten świat stoi. Jaki to piękny obraz!
11
Obserwujmy więc rancho tego hodowcy tam w dolinie. Czasami, kiedy wszystko bydło było na pastwisku w wielkim lesie, musieli tam ustawić przestawny płot. Niektóre sztuki bydła wybrano, żeby się pasły w pewnej dolinie. I oni tam ustawili przestawny płot, żeby bydło nie mogło wyjść z tej doliny. Lecz potem, pod koniec sezonu te przestawne płoty zdemontowano i wszystko bydło spędzano razem, by obchodzić wielki, wspaniały jubileusz. Wszystkie sztuki były rasy Hereford, więc one wszystkie miały prawo obchodzić jubileusz.
I modlę się, Boże, żeby w tym nadchodzącym tygodniu wszystkie te przestawne płoty denominacji zostały zburzone i wszystkie narodzone na nowo dzieci Boże zebrały się razem na wielkiej uroczystości jubileuszu Ducha Świętego, gdzie wszyscy zejdą się znowu razem.
12
Na przestrzeni wieków - w ciągu minionych pięćdziesięciu lat wydarzyło się wiele rzeczy w kościołach. Wielu ludzi odpadło od wiary. Jest mi przykro, kiedy to mówię, lecz dzisiaj w tej wielkiej, legendarnej świątyni, tak pięknej, jaką ona jest - i my dziękujemy Bogu za nią. Lecz jestem pewien dzisiaj, że każdy wierzący razem z bratem ... [Puste miejsce na taśmie - wyd.] i z wami pozostałymi będziemy się dzielić wszystkim co mamy i położymy to na ołtarzu Bożym, żeby przyszło ponownie staromodne wylanie Ducha Świętego, takie jakie było na początku. Tego właśnie nam trzeba, mój przyjacielu - uroczystości jubileuszu!
Otóż, diabeł zniewolił wielu wierzących w ciągu tego czasu. Na przykład oziębłość i świeckość wśliznęły się do kościoła. Mógłbym się podjąć innego tematu, lecz ja sam myślę, jako jeden z was, że jesteśmy tutaj dzisiaj po to, by obchodzić uroczystość staromodnych przebudzeń Ducha Świętego, jakie miewaliśmy dawniej, o których słyszałem od naszych ojców - jak aniołowie zstępowali i śpiewali na zgromadzeniach, moc Boża ogarniała wszystkich obecnych, święci rodzili się na nowo i działy się wielkie sprawy. A przyszło to dzięki staromodnemu, uśmiercającemu grzech, zwiastowaniu Ewangelii tam w głębi lasów pod gołym niebem. A mężczyźni z zarośniętymi twarzami, może nie znający nawet abecadła, lecz znali Chrystusa i mieli chrzest Duchem Świętym. Tego właśnie pragniemy dzisiaj - staromodnego
chrztu Duchem Świętym i wylania Bożych błogosławieństw. Z powrotem do tej starej linii!
13
Wielokrotnie pozwoliliśmy na to, że wśliznął się świat. Tak właśnie ma się sprawa z naszymi kościołami dzisiaj; popuściliśmy trochę cugli tu i tam. Diabeł wszedł do środka - z miejsca na miejsce, zajął trochę miejsca, wśliznął się tutaj, zajął trochę z tego miejsca tutaj i trochę miejsca tutaj. I zanim się człowiek spostrzegł, on doprowadził całą sprawę do zamieszania. Lecz modlę się do Boga, żeby podczas tego staromodnego zjazdu, który urządzamy tutaj, żeby ludzie zapomnieli o wszystkich swoich starych tradycjach, o wszystkich sprawach, które były przeszkodą, i odłożyli na bok wszelki ciężar, i powrócili na staromodne nabożeństwo, na którym ludzie narodzą się na nowo. Modlę się, żeby nam Bóg dał setki ludzi napełnionych Duchem Świętym tam przy ołtarzu, żeby się modlili do Boga nad grzesznikami i różnymi sprawami, które się wyłonią w ciągu tego nabożeństwa. O, jaka to różnica.
Otóż, ludzie, ja was wszystkich miłuję. Wy objęliście mnie jako waszego brata, chociaż urodziłem się nie w porę, lecz ja odczuwam odpowiedzialność. I ja wierzę, że wstępujemy do drugiego przyjścia Pana Jezusa Chrystusa. Wierzę, że jesteśmy na końcu czasu.
14
Wiecie, że Jezus ogłosił miłościwy rok, a potem po Jego głoszeniu nastał jubileusz. My mieliśmy tutaj wielkie wylanie w tych ostatecznych dniach. Bóg spotykał się z nami w staromodnych nabożeństwach po całym kraju i ja myślę, że obecnie jesteśmy tuż u końca tego. Wierzę, że jesteśmy na końcu drogi, czekając na przyjście Pana Jezusa. Uważam, że następną rzeczą, na którą czekamy, jest zebranie razem całego Bożego ludu, który został rozproszony i wśliznęły się różne sprawy, które nas zniewoliły.
Na przykład jeżeli chodzi o moralność naszego kościoła. Przed laty, kiedy pani McPherson stała za tą kazalnicą, a inni tu i tam, a ten jednooki mulat tutaj na ulicy Azusa - oni głosili tą staromodną Ewangelię, a mężczyźni i kobiety żyli jak pobożni ludzie i działy się wielkie sprawy; ale dzisiaj popuściliśmy cugli!
Na przykład - nie chcę uderzać, nie jestem zwolennikiem tego, lecz bracie, ja wierzę, że jesteśmy tutaj dzisiaj, a Duch Święty jest wśród tych ponad pięciu tysięcy ludzi, siedzących tutaj i gdybyśmy w tym jednym nabożeństwie tutaj - gdybyśmy tylko pozwolili na to, żeby Bóg mógł wykonać Swoją wolę w każdym sercu, to rozpoczęłoby się przebudzenie, o którym pisałyby gazety od morza do morza i od wybrzeża do wybrzeża. Więc z powrotem do starych, dokonujących obrzezki kolejek modlitwy.
15
Lecz diabeł zniewolił wielu z nas. Przed laty było to dla was grzechem, niewiasty, strzyc swoje włosy. Lecz dzisiaj kobiety zielonoświątkowe wyglądają dokładnie tak samo, jak kobiety z ulicy; nie można ich odróżnić. To się zgadza. Dawniej było to grzechem, wówczas w owych dniach, kiedy kobiety nosiły makijaż. A dzisiaj nie można odróżnić grzesznicy od świętej. Co się dzieje? Trzeba znowu wrócić do kolejki dokonującej obrzezki, z powrotem do prawdziwego wylania Ducha Świętego, z powrotem do staromodnego przeżycia z ulicy Azusa, z powrotem do ... To się zgadza.
A potem niektórzy z was, kaznodzieje, którzy popuściliście cugli, i niektórzy z was, mężczyźni, no wiecie, wstydzę się za was. Każdy mężczyzna, który nazywa samego siebie znowuzrodzonym dzieckiem Bożym, a pozwoli swojej żonie postępować i czynić w ten sposób, jak zielonoświątkowcy pozwalają postępować swoim kobietom obecnie - to wskazuje na to, że nie jesteś mężczyzną w pełni tego słowa znaczeniu. To jest dokładnie prawdą. Dzisiaj trzeba nam, bracie, nawoływać ponownie do staromodnego chrztu Duchem Świętym, a ludzie zaraz powrócą. Amen. To jest prawdą, bracie. Może to będzie trochę przypiekać, lecz ja bym wolał, żeby mi to dopiekło tutaj, niż abym został spalony.
Jeżeli zniewolił cię diabeł, mamy czas jubileuszu. Jest pora, żebyś na nowo powrócił do staromodnego przeżycia, z powrotem do staromodnej Biblii, z powrotem do takiego stanu, kiedy możemy odczuwać przypływ mocy Bożej, która powoła mężczyzn i kobiety do ołtarza, która sprawi, że pozostaną leżeć na swoich twarzach przez całą noc i będą się modlić do Boga i szukać wyzwolenia. Amen! Co za czas!
16
Mówię wam, pani McPherson odeszła; wielu weteranów już odeszło; lecz gdyby stało się tak, że mogliby się popatrzeć ponad balustradę chwały dzisiaj, zawołaliby na to „Amen,” z taką pewnością jak to, że stoję tutaj. To się zgadza. Z powrotem do staromodnej kolejki obrzezki, z powrotem do wylania Ducha Świętego!
Trzeba nam się wyzbyć naszych ulubionych tańców i powrócić do Biblii, i z powrotem do staromodnego Ducha Świętego, i z powrotem do stanu, w jakim mężczyźni i kobiety patrzą, postępują i chodzą jak prawdziwi chrześcijanie. Amen. Może sobie myślicie, że jestem trochę podniecony, że jestem trochę zwariowany; lecz mówię wam: Ja lubię być takim!
Niedawno, kiedy chodziłem po ulicach tutaj w Los Angeles, ujrzałem człowieka, który miał na sobie z przodu napis, który mówił: „Jestem głupcem dla Chrystusa”. A na swoich plecach miał napis: „Czyim głupcem jesteś ty?” Więc ja bym raczej wolał być głupcem dla Chrystusa, niż być głupcem dla diabła; kiedykolwiek.
17
Czego nam trzeba dzisiaj, kaznodzieje, czego nam trzeba, bracia i siostry? Chodzi o jedną rzecz: Diabeł wśliznął się do naszego kościoła i uczynił nas całkiem formalnymi i obojętnymi. Trzeba nam ponownie wołać. Trzeba nam na nowo staromodnego zgromadzenia, ogłoszenia jubileuszu, wylania Ducha Świętego, żeby zstąpił Duch Święty. Amen. Na pewno! To jest powód, żebyśmy powrócili do zgromadzenia modlitewnego.
To prawda, zaczęliśmy się po prostu skłaniać do mody tego świata - czynimy po prostu te same sprawy, które czyni świat. Stało się tak z nadmiaru „ewangelizowania” z Hollywoodu, z powodu nadmiaru telewizji - ludzie pozostają w domu wieczorem oglądając telewizję, zamiast pójść na zgromadzenie modlitewne, oglądają „Kto kocha Lucję” i wszelkie tego rodzaju brednie, i trzymają się z dala od Słowa Bożego i z dala od zboru. I ja ci mówię, bracie, taka jest przyczyna. Wy wiecie, że to prawda. Boże, pomóż nam dzisiaj powrócić znowu do staromodnego przeżycia Pięćdziesiątnicy - do chrztu Duchem Świętym!
18
A wielokrotnie jest tak dlatego, bo również pastor popuścił sobie cugli! To się dokładnie zgadza, szeregowi zborownicy. Absolutnie! Trzeba nam dzisiaj przetrzebienia, wywołania - obwołania jubileuszu, staromodnego przebudzenia, tego właśnie nam trzeba, to prawda, żeby grzesznicy przepłakali swoją drogę na Golgotę!
Niedawno tutaj jeden członek pewnego wielkiego kościoła - pewnej denominacji zielonoświątkowej - ten człowiek chciał przyjść do społeczności - do zboru, a nie chciał tego zrobić publicznie, więc diakoni zabrali go za zasłony, żeby tam miał społeczność. Trzeba go było wyrzucić spoza zasłon - do ołtarza. Tego nam trzeba dzisiaj - wezwać ponownie do prawdziwego przeżycia wylania Ducha Świętego. Potrzebujemy tego na nowo.
Nie potrzebujemy nowej świątyni Aniołów. Nie trzeba nam nowych kościołów. Mamy kilka z najpiękniejszych kościołów, które stoją na ziemi dzisiaj. Nie trzeba nam nowej świątyni Aniołów. Trzeba nam jednak przebudzenia w tej świątyni Aniołów. Trzeba nam dzisiaj przebudzenia u zielonoświątkowców.
19
Nie trzeba nam nowej denominacji zielonoświątkowej. Wcale nie, broń Boże! Nie trzeba nam nowej denominacji, lecz trzeba nam ożywić to, z czego już zrobiliśmy denominację. Dokładnie tego nam trzeba - dobrego staromodnego przebudzenia. Bóg wie, że to jest prawdą.
Wtedy zobaczycie moce Boże jeszcze raz zstępujące w dół. I rozlegnie się szum krzewów morwy, kiedy Duch Święty będzie poprzedzał napełnione Duchem poselstwa i napełnionych Duchem Świętym ludzi, kiedy wyjdą do tego świata głosić Ewangelię. Jesteśmy rzeczywiście wdzięczni za to, co On uczynił. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie te sprawy.
Lecz bracie, siostro, ja myślę, że dzisiaj trzeba nam ponownego poświęcenia. Trzeba nam ponownego wylania Ducha Świętego. I jak wspaniałe chwile będziemy przeżywać dzisiaj po południu, kiedy tysiące ludzi są zgromadzone tutaj w tej pięknej świątyni ... I co, gdybyśmy poświęcili na nowo nasze życia i postanowili w naszych sercach, że gdy przyjdziemy do domu, umyjemy nasze twarze, oczyścimy je, a nie tylko nasze twarze, lecz nasze dusze i to nie w wodzie z Los Angeles, lecz w krwi Pana Jezusa Chrystusa i mocy Bożej, i na nowo rozpoczniemy nowe życie. Tego właśnie trzeba nam dzisiaj - obmyć się we krwi Baranka. Absolutnie!
20
Jaki to obraz, co za czas, co za ... Patrzcie, nie chcę was trzymać długo, lecz mówię wam, przyjaciele: Trzeba nam dzisiaj dobrych, staromodnych, długo trwających nabożeństw. Wiecie, w dawnych czasach - gdy czytałem książki o pierwszych zielonoświątkowcach, oni głosili całą noc i modlili się całą noc! Jaki to był czas. A kiedy odpadliśmy od tego, Bóg tak samo chce wylać Swego Ducha Świętego na słuchaczy dzisiaj, jak On chciał w jakimkolwiek innym czasie na przestrzeni wieków. Bóg ma wszystkie beczki deszczu pełne, jeżeli masz gotowe serce, by go przyjąć. To się zgadza. Amen.
Widzieliśmy już cuda i znamiona. Dziękuję Bogu za wszystkie manifestacje Ducha Świętego. Dziękuję Bogu za każdego, kto mówi językami. Dziękuję Bogu za każdego, kto wykłada języki, za każdy dar uzdrawiania, za każde proroctwo, za wszystko, co Bóg uczynił. Za każdego pastora, za każdego ewangelistę, za każdego członka Jego ciała - dziękuję Bogu za to. Lecz dzisiaj musimy poświęcić się na nowo, zebrać się razem i udać się z powrotem na starą drogę. I bracie, jeżeli tego nie uczynimy, to w ciągu następnych pięćdziesięciu lat, czy ...
On nie będzie czekał tak długo! Lecz gdybyśmy mogli pozostać kolejnych dziesięć lat - co będzie, jeżeli nie zejdziemy się razem szybko i nie wrócimy na nowo do tych starych kolejek, dokonujących obrzezki? Powróćmy zatem do staromodnego zielonoświątkowego przebudzenia na ulicy Azusa. Musimy je mieć.
Gdybyście tylko mogli pomyśleć o tym, jak chwalebnym jest dla nas Pan Jezus Chrystus, co On dla nas uczynił: Jak On jest dla nas cierpliwym i nie chce, by ktoś zginął, lecz żeby wszyscy udali się do pokuty.
21
Niedawno w pewnym małym mieście, w którym byłem, urządziliśmy nabożeństwo. Musiałem pozostać tam w głębi kraju. A gdy ... Spożywałem pokarm w pięknym małym lokalu. I ja się im przyglądałem. Nastała niedziela i oni zamknęli ten lokal, i udali się do zboru. Byli to Dunkardowie.
A owego popołudnia, względnie zaraz po drugim śniadaniu, czułem się jakoś głodny i pomyślałem, że miałbym spożyć kanapkę. Przeszedłem przez ulicę do starej, małej restauracji. Była to hańba wstąpić do takiego lokalu. Stał tam pan władza i grał na automacie do gier hazardowych, chociaż gry hazardowe są w tym stanie nielegalne. Lecz policjant grał na automacie do gier hazardowych.
Widzicie teraz, jak to hańbi prawa naszego kraju - jakie to było w moich oczach, kiedy na to patrzyłem. Prawo, które respektujemy i trzeba je wspierać, a potem człowiek widzi przedstawiciela władzy, który się odwraca i gra na automatach hazardowych. To jest to samo, co widzi niewierzący, gdy patrzy na chrześcijanina postępującego jak ten świat. Takie samo wrażenie wywiera on na nich.
22
Zauważyłem w tyle w kącie młodą damę, odzianą bardzo obrzydliwie. A kiedy ona podeszła, by obsługiwać przy stolikach, to chłopacy - jak oni się zachowywali ...
Spojrzałem, a po mojej prawej stronie siedziała starsza pani, która mogłaby być moją babcią - siedziała tam niemoralnie ubrana, miała jakąś niebieską pomadkę na wargach. Otóż, każdy wie, że normalna osoba nie ma niebieskich warg. Lecz one mają niebieską pomadkę na nich, a ta manicure czy jakkolwiek to nazywacie, po całych jej oczach. I ona tam siedziała z dwoma starymi mężczyznami. Ja sobie pomyślałem: „Mój Boże, jak Ty możesz to ścierpieć, patrząc w dół na coś takiego?”
A Pan wywołał mnie za drzwi i zobaczyłem wizję. Widziałem ziemię i ona się obracała. I widziałem, że moje grzechy i inne grzechy wychodziły. Pomyślałem sobie: „Boże, dlaczego Ty nie zdmuchniesz po prostu tego miejsca? Jak to możesz ścierpieć?”
23
Lecz potem zobaczyłem, że dookoła ziemi był karmazynowy pas. Widziałem Pana Jezusa stojącego tam w całej Jego litości i On spoglądał w dół na ziemię. I widziałem moje grzechy, jak one szły do Niego, lecz Jego krew działała jako zderzak przed Bogiem. One nie mogły dojść do Niego. I widziałem, że każdym razem, kiedy uczyniłem coś złego, Jego krew stała między mną i sądem Bożym. Podszedłem do Niego. Rzekłem: „Panie” - w tej wizji, powiedziałem - „czy to czynią moje grzechy?” Powiedziałem: „Więc wybacz mi Boże, nie chciałem tego czynić”.
A On wyciągnął Swoją rękę, sięgnął wyżej i wziął małą książkę, w której było zapisane moje nazwisko i pełno grzechów, i napisał „Przebaczone” w poprzez tego, i rzucił ją za Siebie do morza zapomnienia. Powiedział: „Ja wybaczam ci twoje grzechy, lecz co ty mówisz o tej kobiecie?”
Kiedy wyszedłem z tej wizji, wszedłem do lokalu i usiadłem koło niej. Powiedziałem: „Pani, ja - czy pani była kiedyś chrześcijanką?”
Ona zapytała: „Dlaczego mnie o to pytasz?”
24
Zacząłem z nią rozmawiać i ona mi opowiedziała rozdzierające serce wydarzenia, jak powstały w kościele pewne sprawy i ona została wywołana - odeszła z kościoła. Ona zeszła na złą drogę. Miała dwie córki i one były miłymi damami. I jak ona była tam z tymi dwoma pijanymi mężczyznami owego popołudnia ... Powiedziałem jej, co mi pokazał Pan Jezus - że On ją nadal miłuje. Wyciągnąłem ręce ponad stołem, chwyciłem jej dłonie i powiedziałem: „Pani, bez względu na to, co pani uczyniła, Chrystus panią ciągle miłuje”.
Wyszła spoza stołu wprost na środek pomieszczenia. Policjant zdjął swój kapelusz, a tak samo wszyscy pozostali; i mieliśmy tam staromodne zgromadzenie modlitewne, i ona została wyzwolona i przyprowadzona z powrotem do Chrystusa. To jest jubileusz, przyjaciele! Jubileusz jest w toku! Jest czas, by mężczyźni i kobiety powrócili do Chrystusa.
25
Niedawno byłem w Szwajcarii, stałem tam w tych wysokich górach Alpach i rozmyślałem o Arnoldzie von Winkelried. Wielu z was zna te dzieje. Jakim dzielnym bohaterem był on w Szwajcarii przed wieloma laty. Państwo Szwajcaria zostało zaatakowane przez potężną armię - ona zajęła jego miasta. I jak dzielna była krew tych Szwajcarów, którzy się zebrali z gór w dolinie uzbrojeni w taką słabą broń, by się mogli nią bronić.
A kiedy tam stali na polu i widzieli, jak tamci się zbliżają - i kiedy się przybliżyli do tej potężnej armii, ona przewyższała ich liczebnie pięćdziesięciokrotnie. A oni byli - nie byli żołnierzami; nie byli wcale wyćwiczeni. Nie wiedzieli, co mają robić. Lecz ta armia dokonująca inwazji była dobrze wyćwiczona - każdy mężczyzna był w szeregu, jak nadciągający mur z cegieł.
26
A kiedy oni tam stali ze swoimi włóczniami, podnosząc je do góry, wystąpił jeden wielki mężczyzna - Arnold von Winkelried. I kiedy on tam wystąpił przed nich - nie mieli żadnej nadziei; mogli tylko myśleć o swojej zgubie. Polegliby po prostu, a ich domy by poginęły. Ich rodziny byłyby uśmiercone. Ich ojczyzna zostałaby zniszczona. Nie mogli nic uczynić, był to beznadziejny stan.
Wtedy wystąpił Arnold von Winkelried i powiedział: „Bracia, Szwajcarzy, dzisiaj oddam moje życie za Szwajcarię i za ojczyznę”.
Zapytali: „Co uczynisz?”
On odrzekł: „Tam w tej dolinie jest miły mały dom, gdzie czeka na mój powrót moja żona i małe dzieci. Lecz one mnie już nigdy nie zobaczą, ponieważ dzisiaj oddam moje życie za mój kraj”.
A kiedy to powiedział, oni rzekli: „Co uczynisz?”
A on powiedział: „Otóż, każdy z was, którzy macie broń, chodźcie za mną i uczyńcie wszystko, na co was stać. Walczcie tym, co macie. Uczyńcie wszystko, na co was stać”.
27
I on wydał okrzyk, podrzucił do góry swoją broń i zawołał: „Torujcie drogę dla wolności”. I ruszył w kierunku tej armii. Szedł prosto w tym kierunku, gdzie było najwięcej nieprzyjacielskich włóczni.
A kiedy przyszedł na to miejsce, gdzie one były - sto błyszczących włóczni, by go przekłuć, kiedy podejdzie - on podniósł swoje ręce w górę i zawołał: „Torujcie drogę dla wolności”. I chwycił pełne ramiona tych włóczni i wbił je sobie w pierś. A wszyscy żołnierze Szwajcarii szli za nim. On przełamał szeregi wroga i oni odnieśli takie zwycięstwo, jak nigdy przedtem.
Dzisiaj, kiedy wymienicie jego imię w Szwajcarii, to w oczach stają im łzy, a ich policzki rumienią się z powodu ich bohatera. On był moim zdaniem jednym z największych bohaterów, którzy byli kiedykolwiek w armii.
Lecz to jest tylko sprawa mniejszej wagi, po prostu błaha sprawa. Pewnego dnia synowie Adama stali pokonani; zakon, prorocy i wszystko inne zawiodło. Każde nasze podejście do sprawy absolutnie zawiodło. A tam w chwale był Ktoś, kto wystąpił; nazywał się Synem Bożym. A aniołowie rzekli: „Co będziesz czynił?”
On powiedział: „Ja tam pójdę i oddam Moje życie. Dzisiaj odkupię upadłych synów Adama”.
28
I On poszedł na Golgotę. Poszedł tam, gdzie było najwięcej włóczni. Przeszedł przez dolinę cienia śmierci, chwycił każdą strzałę szatana i wbił ją do Swej własnej piersi, i wołał, żeby kościół wziął to, co ma, i czynił to najlepsze, na co go stać. Chwała Bogu, w dniu Pięćdziesiątym potężny szumiący wiatr spadł z niebios i uzbroił każdego człowieka w broń!
I ja mówię dzisiaj, moi bracia, żeby każdy człowiek - cokolwiek macie - uczyńmy to najlepsze, na co nas stać, przy pomocy tego, co mamy i walczmy do ostatniego męża, bo przełamaliśmy szeregi nieprzyjaciela. Chrystus pokonał szatana, zwlekł to z wszystkiego, co on miał, i on nie jest dzisiaj niczym innym niż oszustem. Kiedy on mówi wam, że nie możecie mieć kolejnego staromodnego wylania Ducha Świętego, to możemy je mieć dzisiaj, ponieważ szeregi wroga są załamane i Bóg rządzi i króluje dzisiaj. Alleluja! Ja się cieszę ze staromodnego przeżycia Ducha Świętego - żyjącego Boga!
29
Jakże, ten wielki wojownik Chrystus utorował drogę i rozgromił wroga. A tamci bracia w dniu Pięćdziesiątym - kiedy liczba pięćdziesiąt ... coś w tym tkwi - pięćdziesiąt mówi o jubileuszu. A kiedy oni wówczas przełamali szeregi wroga, oni się przebili - jako wzór, żebyśmy wy i ja mogli mieć znowu staromodne przebudzenie wylania Ducha Świętego!
Bracia i siostry, jest już bardzo późno; jest później, niż sobie myślicie. Jak powiedział kiedyś brat Moore w Finlandii, kiedy tam byliśmy zaraz po wojnie. Oni pracowali we dnie i w nocy. Kobiety tam na polach włóczyły glebę bronami. Oni nie mieli czasu, by uprawić glebę talerzówką. Oni musieli po prostu ciągnąć brony, by ją powłóczyć. Nadchodziła zima i oni - nawet małe dzieci pracowały we dnie i w nocy. W nocy nosiły latarnię przed ojcem i matką, ciągnącymi brony. Musieli po prostu powłóczyć glebę, jak najlepiej potrafili, by zasiać do niej ziarno. Gdyby im się nie udało zasiać ziarno do gleby, nadchodziły śniegi i zastałaby ich zima, i następnego roku poginęliby z głodu. Oni musieli zasiać ziarno do gleby.
30
Mój bracie, siostro, jeżeli nie będziemy szybko bronować i nie zasiejemy nasienia Bożego do gleby, jakie będzie żniwo? Musimy wyjść z kolejnym staromodnym wylaniem Ducha Świętego, aby mężczyźni i kobiety wrócili z powrotem do Boga, bo inaczej ten kraj i ten kościół, i zielonoświątkowcy oraz wszyscy inni są zgubieni - jeżeli nie powrócimy na nowo do nasienia i Słowa Bożego, i do staromodnego przebudzenia. Czy temu wierzycie dzisiaj? Czy wierzycie, że Bóg Go wyleje?
O, moi drodzy, odczuwam dzisiaj prowadzenie w mojej duszy, by tą propozycję przedstawić ludziom. Wierzę, że jeśli każdy z nas w tym budynku dzisiaj poświęci swoje życie na nowo Bogu i będziemy ... Tak jak Pan powiedział Jakubowi, by obmył swój - by polecił swemu ludowi, aby się oczyścili, żeby mogli stanąć przed Panem.
Ja wierzę, że jeśli oczyścimy samych siebie z wszelkich naszych złych myśli, z całego naszego samolubstwa, z wszelkich naszych obmówisk, ze wszystkich naszych cielesnych uczynków, i staniemy odważnie przed tronem Bożym, to wierzę, że staromodne przebudzenie rozpocznie się tutaj w świątyni Aniołów i nie skończy się za jeden tydzień. To się zgadza. Ono będzie ciągle w toku. Czy temu wierzycie?
31
Powstańmy na nasze nogi na chwilę. Nie można zrobić wezwania do ołtarza w pomieszczeniu tego typu. Nie ma tutaj po prostu miejsca na to. Lecz twoje serce jest ołtarzem. Właśnie w twoim sercu żyje Bóg. Chciałbym wiedzieć dzisiaj, czy są tutaj ludzie - z stojących tutaj, którzy jeszcze nie otrzymali Ducha Świętego. Słyszeliście o wszystkich tych wspaniałych rzeczach, które się dzieją, lecz dotychczas jeszcze nie otrzymaliście tego. Czy podniesiecie wasze ręce ku Bogu i powiecie: „Boże, ja pragnę otrzymać chrzest Duchem Świętym?” Czy podniesiecie swoje ręce wszędzie wokoło, na balkonach i wszędzie? Niech wam Bóg błogosławi.
Ilu z was tutaj nie przyjęło jeszcze Chrystusa jako swego osobistego Zbawiciela? Czy pragniecie podnieść swoje ręce? Czy interesujecie się na tyle waszym wiecznym miejscem przeznaczenia, by podnieść swoje ręce ku Bogu? Czy to uczynicie? Niech wam Bóg błogosławi.
32
Ilu z was tutaj otrzymało już Ducha Świętego i chce poświęcić dzisiaj na nowo swoje życie Chrystusowi? Podnieście wasze ręce. Niech wam Pan Bóg błogosławi. Wierzę, że kiedy został ogłoszony miłościwy rok Pański, kiedy oni zgromadzili się razem w świątyni w dniu Pięćdziesiątym - oni byli wierzącymi. Oni byli jednomyślni, na jednym miejscu. I jak stosowne jest to nabożeństwo dzisiaj po południu, kiedy wierzący ze wszystkich części kraju zgromadzili się w tej świątyni na nowo - wszyscy na jednym miejscu, jednomyślnie. Jaki wspaniały czas byłby to dla wylania Ducha Świętego - żeby zstąpił pomiędzy nas dzisiaj po południu, kiedy słyszeliśmy te poselstwa, które były podane przed chwilą.
Jeżeli Bóg daje ci poselstwo mówienia językami, to je przynieś. Jeśli Bóg podał ci wykład, kładzie ci to na serce, to wykładaj. Jeżeli Bóg kładzie ci na serce świadectwo, to świadcz. Jeżeli Bóg kładzie ci na serce głoszenie, to głoś. Cokolwiek masz, czyń to. Chrystus przełamał te bariery, chodźmy więc zdobywać zwycięstwo dla Pana Jezusa Chrystusa. Podnieśmy teraz nasze ręce ku Bogu i dziękujmy Bogu i uwielbiajmy Go.
33
Nasz niebiański Ojcze, dziękujemy Tobie dzisiaj za wylanie Ducha Świętego. Wierzymy, Panie, w to wielkie spotkanie, Panie, w wielkie poruszenie wśród ludzi. Proszę Cię dzisiaj, żebyś udzielił tych błogosławieństw, Boże, i niechby oni oglądali wspaniały czas społeczności - w imieniu Jezusa Chrystusa. Boże, wysłuchaj Swojego ludu!
Wy słuchający przez radio w całym kraju, mielibyście być tutaj, by zobaczyć tych ponad pięć tysięcy ludzi z podniesionymi rękami, uwielbiających Pana Jezusa. My przeżywamy staromodny jubileusz. Chodźcie i dołączcie się do nas, wszyscy uwielbiają Pana, oddają Bogu chwałę za tą staromodną religię, głoszoną na nowo.
W tym nowoczesnym świecie, w którym żyjemy, w którym ludzie są wypaczeni, ich umysły myślą źle, przestępczość młodzieży potęguje się wszędzie, lecz wpośród tego wszystkiego Bóg wylewa Swego Ducha Świętego dzień po dniu, każdego wieczoru, i tylko - nawet wprost tutaj dzisiaj po południu w świątyni Aniołów - Duch Święty jest tutaj. Jakże, Bóg jest tutaj, by błogosławić ludzi.
34
A wy słuchający przez radio w całym kraju, kiedy jesteście - nie byłem świadomy tego, że ciągle jesteśmy nadawani przez radio. Lecz wy słuchający w całym kraju powinniście przyjść i zobaczyć to, co się dzieje tutaj - takie wielkie zgromadzenie Bożego ludu, taka jedność ducha! Wszystkie bariery denominacyjne są zburzone. Wszyscy stoją jednomyślnie, jednego serca, przyjmując Jezusa Chrystusa. Jaki to cudowny czas! O, otwórzmy nasze serca, podnieśmy nasze głowy, nasze ręce i nasze serca do Chrystusa i przyjmijmy chrzest Duchem Świętym i Jego wylanie.
Jeżeli jesteście zdecydowani przyjąć Go - jeżeli Go naprawdę chcecie! Lecz wy Go musicie łaknąć i pragnąć, zanim Go możecie otrzymać. Bo Biblia mówi: „Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem zostaną nasyceni”.
35
[Spiker radia KSFG podaje ogłoszenie - wyd.] ... i Twój naród. Niebiański Ojcze, kiedy kończy się ta audycja, modlimy się, żeby Duch Święty zapalił ogień tutaj w tym mieście i po całym kraju dookoła, i przynieś nam z powrotem kolejne staromodne przebudzenie, by moc Boża przypadła na zgromadzonych. Uzdrów chorych i cierpiących wszędzie, Panie, i weź chwałę z tych nabożeństw, w imieniu Jezusa ...