1
Dziękuję ci, bracie Neville. Dzień dobry, przyjaciele. Cieszę się, że mogę być tutaj dzisiaj do południa i mogę powiedzieć to samo o naszym bracie. Obiecałem mu, że wystąpię w audycji radiowej, ale nie udało mi się wtenczas, a w następnym tygodniu zapomniałem o tym. Więc pomyślałem, że po raz trzeci muszę naprawdę poświęcić czas, by to zrobić.
Byłem tam więc minutę przed rozpoczęciem, tylko jedną minutę. A brat Snyder był na zewnątrz, wśliznęliśmy się więc do środka szybciutko i w końcu wystąpiłem w audycji radiowej. I myślę, że wyprowadziliśmy ich trochę z równowagi tym, co uczyniliśmy — wchodząc tam w ten sposób. Więc... A oto byłem — chciałbym... Jadąc tam rozmyślałem o tekście, na podstawie którego mógłbym głosić, wiecie, i zazwyczaj trwa mi to godzinę i pół, a miałem tam tylko około piętnastu, osiemnastu minut — ledwie rozpocząłem. A potem — spojrzałem na zegar i musiałem zakończyć. Będę więc kontynuował następnej soboty lub innym razem. To się zgadza.
2
Ubiegłej niedzieli przebieraliśmy 10. rozdział Listu do Żydów i ja — zacząłem od 1. wersetu i nie dostałem się dalej.
Nie zapomnijcie o nabożeństwach w Indianapolis w tym tygodniu. Jeśli ktoś z was ma w tamtych stronach przyjaciół, wiecie, napiszcie im i powiadomcie ich o tym. Nabożeństwa rozpoczną się jutro wieczorem o siódmej godzinie w kaplicy Cadle w Indianapolis.
I jest tam pod dostatkiem miejsc do siedzenia — pomieszczenie to pomieści niemal jedenaście tysięcy ludzi. Jest to mała konferencja — jest to taka mała organizacja. Naprawdę nie wiem nawet, jak się ta organizacja nazywa. Oni tam mają zjazd albo konferencję i prosili mnie, abym na tej konferencji przemawiał wieczorem. Więc ja myślę, że sama ta społeczność — kościół, organizacja ma tylko bardzo mało członków. A zatem... Więc będę tam przemawiał każdego dnia wieczorem — od poniedziałku do piątku. W piątek wieczorem zakończy się ta konferencja.
3
Więc jeśli macie jakichś przyjaciół w okolicy Indianapolis, wiecie, przyjdźcie tam z nimi. A dwudziestego trzeciego, rano dwudziestego trzeciego, jeżeli będę tamtędy przypadkowo przejeżdżał, po prostu na urlop — a jest to zazwyczaj miesiąc urlopów — czerwiec. Minneapolis — międzynarodowi chrześcijańscy biznesmeni mają swoją konferencję w Minneapolis, a pierwsze nabożeństwo będzie dwudziestego trzeciego. Śniadanie — poranne śniadanie jest dwudziestego trzeciego czerwca. Ja mam przemawiać na tym śniadaniu rano — na pierwszym nabożeństwie.
Potem dwudziestego czwartego będzie to jeszcze w Minneapolis, a ja będę w kaplicy Przystań Serca u kaznodziei Gordona Petersona. I oni tam będą mieć nabożeństwo nadawane w telewizji, więc jeśli będziecie w pobliżu, wpadnijcie tam. A następnie dwudziestego czwartego — raczej dwudziestego piątego rozpoczyna się konferencja i my tam będziemy.
4
Jest to bardzo niezwykły program. Pan Roberts, pan Hicks, ja i wielu innych kaznodziejów ma tam być, a nie mają wytyczonego żadnego programu. Chrześcijańscy biznesmeni, ci biznesmeni pełnej Ewangelii, chcieli to po prostu zostawić otwarte czekając na to, co powie Duch Święty, mając nas wszystkich tutaj. I oni nigdy nie mieli takiej konferencji; nie ogłosili zatem żadnych mówców. Jedynym zapowiedzianym mówcą, który będzie przemawiał na ich śniadaniu dwudziestego trzeciego do południa, jestem ja i to zostało ogłoszone. Inaczej będziemy tam po prostu wszyscy oczekując na Ducha Świętego.
To powinno być bardzo dobre, czy tak? Jeżeli potrafimy tylko wszyscy podporządkować samych siebie Duchowi Świętemu, to jest właściwe, i pozwolimy Mu posługiwać się nami w ten sposób, jak On chce — jak On chciałby nas użyć.
5
Otóż, następnym zaplanowanym nabożeństwem, o którym wiem, jest zjazd na starej ulicy Azusa. To jest... Ono będzie 15. września. Ja tam rozpoczynam nabożeństwo na międzynarodowym zjeździe Azusa Street — pięćdziesiąt lat od wylania Ducha Świętego w Stanach Zjednoczonych. W nadchodzącym wrześniu upływa pięćdziesiąt lat od czasu, gdy Duch Święty przypadł po raz pierwszy w misji przy Azusa Street. Myślę, że to była stara misja baptystów, względnie przy ulicy Azusa w Los Angeles, Kalifornia, gdzie Duch Święty przypadł po raz pierwszy przed pięćdziesięciu laty — w tym nadchodzącym wrześniu.
A kiedy byłem w Cow Palace przed paru laty, powiedziałem: „Otóż, pięćdziesiąt... Słowo 'pentecost' oznacza 'pięćdziesiąt,' więc dlaczego nie urządzimy po prostu wielkiego zjazdu”. I wiecie, to roznieciło płomień i oni urządzili międzynarodowy zjazd. Więc on odbędzie się w świątyni Angelus, a pięć dni przed tym mam odwiedzać kilka zborów okolicy, w różnych miejscowościach. O, tam przy Wschodniej Bramie — mam na myśli przy Południowej Bramie i na górze w mieście... O, w kilku z tych małych miast, pięć różnych miast, i zrobię to trochę jakby w panoramie — jeden wieczór usługi w każdym i potem pójdę prosto do... na ten wielki zjazd.
I jeśli będziecie w okolicy Kalifornii, względnie tam... Kilku z was z Kalifornii, pamiętajcie o tym. Spodziewamy się wspaniałego czasu społeczności z Bożym ludem w tym czasie.
6
Teraz będziemy się modlić. Nasz niebiański Ojcze, dziękujemy Ci dzisiaj rano za ten wielki, wspaniały przywilej, który mamy, że możemy przychodzić do Twojej obecności z radosnymi sercami oraz z dziękczynieniem, ponieważ Jezus, Syn Boży, pozwolił nam to uczynić; a Jego łaska prowadziła nas aż do tego czasu, i cieszymy się, że możemy być dzisiaj tutaj. Cieszymy się także, że mamy to małe pomieszczenie, by się tu zgromadzić. Jest to otwarte miejsce, otwarta Biblia, i otwarte serca, by przyjąć Boże Słowo i Jego poselstwo.
I my się modlimy, żeby Duch Święty przyszedł i napełnił wszystkie szczerbiny naszych serc Swoją dobrocią, kiedy czytamy Jego Słowo. Bo jest napisane: „Nie samym chlebem człowiek żyć będzie, lecz każdym Słowem, wychodzącym z ust Bożych”.
Więc, o Boże, otwórz moje usta dzisiaj, żebyś to Ty przemawiał, oraz nasze serca, aby Duch Święty otworzył uszy ku słuchaniu. Bowiem prosimy o to w imieniu Jezusa, Twego Syna. Amen.
7
Ubiegłej niedzieli rozpoczęliśmy 10. rozdział z Listu do Żydów, a potem odchyliłem się do innego tematu, nie wiedząc po prostu, gdzie mnie Duch Święty poprowadzi, abym z tego nauczał. Nie miałem nic uprzednio przemyślanego, oczekiwałem po prostu na Jego działanie.
Przeszliśmy z tego z powrotem do uprzedniej wiedzy... Nawiasem mówiąc, cieszę się, że widzę siostrę Hooper siedzącą tutaj dzisiaj do południa. Siostro Flo, na pewno się cieszę, że cię widzę. Wielu z was jej nie zna, niektórzy z was; ona była chora na gruźlicę przez wiele lat i musiała leżeć w łóżku, i szukano po całym kraju wyzwolenia dla niej. A dziś cieszymy się, że mamy ciebie tutaj — siedzisz w kaplicy i wyglądasz fajnie teraz. Dzięki bądź Bogu.
8
Otóż, autorem Listu do Żydów był prawdopodobnie Paweł, ponieważ on brzmi jak jego pisma. List do Żydów był dla Żydów — dla Hebrajczyków. I był to Paweł, który próbował oddzielić zakon od łaski, pokazując różnicę między tym, czym był zakon, a czym jest łaska, ponieważ Żydzi byli pod zakonem. A potem Paweł próbował im pokazać, czym jest łaska.
Ja sam też myślę, że 10. rozdział tutaj i 1. werset jest doskonałym kluczem do całej tej sprawy. Otóż, rozpoczęliśmy 1. rozdziałem: „Częstokroć i wieloma sposobami mawiał kiedyś Bóg do ojców przez proroków, ale w ostatecznym czasie przez Swego Syna, Jezusa Chrystusa”.
Potem przeszliśmy do 7. rozdziału — pojawienie się Melchisedeka. Dalej przeszliśmy do 9. rozdziału, mówiącego o kapłaństwie — o tym, jak Chrystus staje się naszym Arcykapłanem i zajął miejsce starego arcykapłana.
9
Potem przechodzi to do 10. rozdziału. Wchodzimy do zakonu, będącego cieniem rzeczy przyszłych. Dalej idziemy do 11. rozdziału, i on cały mówi o wspaniałych przedobrazach wiary — o bohaterach wiary — jak oni przez wiarę uczynili to-i-to i jak bez nas oni nie mogą dostąpić doskonałości, ponieważ oni są cieniem tego, co ma przyjść.
A potem przechodzimy do 11. rozdziału i Paweł — względnie do 12. rozdziału, gdzie Paweł mówi: „Przeto i my mając około siebie tak wielki obłok świadków, złożywszy wszelki ciężar i grzech, który nas tak łatwo usidla, biegnijmy wytrwale w wyścigu, który jest przed nami”.
Trzynasty rozdział, kończący rozdział mówi — kończy się tym, że Jezus Chrystus jest wszystkim we wszystkim, że On jest tym samym wczoraj, dzisiaj i na wieki, rozumiecie, pokazując, że to był Chrystus już wówczas przed zakonem, że to był Chrystus w czasie zakonu; że to był Chrystus w czasie łaski, i będzie to Chrystus na zawsze: Jezus Chrystus ten sam wczoraj, dzisiaj i na wieki. Jaki piękny obraz maluje przed nami List do Żydów.
10
Otóż, rozpocznijmy znowu od 1. wersetu, wróćmy z powrotem. Ubiegłej niedzieli myślałem, że dojdę do tematu doskonałości. Lecz potem Bóg posunął nas z powrotem i omawialiśmy uprzednią wiedzę, pokazując nam, że wówczas, zanim świat został w ogóle ukształtowany... Ilu z was było tutaj ubiegłej niedzieli? Pozwólcie zobaczyć wasze ręce. Czy to zrozumieliście? Zanim świat został w ogóle ukształtowany, my zostaliśmy umieszczeni do Chrystusa. Rozmyślajmy o tym. Bóg, będąc nieskończony — i nie może kłamać, nie może mówić niczego w sprzeczności; wie wszystko na początku tak doskonale, jak i na końcu, i tak samo doskonale na końcu, jak On wiedział to na początku.
Bóg jest nieskończony, tak jak wieczność. Nigdy nie znajdziecie kąta w doskonałym okręgu. Możecie przechodzić poprzez wieki i wieczność, a nigdy, nigdy, nigdy nie będzie miała końca — takim właśnie jest Bóg. A kiedy On... Bóg jest przede wszystkim tym, kim zawsze był; On był nieskończonym, doskonałym od początku. I On będzie zawsze takim samym. On się nie może zmienić. On jest doskonale tym samym.
11
Otóż, ten wspaniały łańcuch doskonałości został naruszony przez epokę czasu. Czas nastał z powodu grzechu. Narysujmy obraz czasu. Zobaczmy — doskonały okrąg, na zawsze i na wieki, a potem nagle grzech wpadł do tego i zrobił mały, jak nazywa to moja żona, mały pryszczyk, albo małą lukę w tym okręgu, więc on teraz schodzi w dół. Wieczność istnieje dalej, lecz to nie jest w swoim doskonałym stanie.
Jest tam mała luka, która schodzi w dół, przerywa okrąg w ten sposób i znowu wychodzi. Bóg to musiał uczynić, ponieważ spowodował to szatan. I spadło to do epoki czasu, w celu wypróbowania, udoskonalenia i oczyszczenia zgubionych, żeby Bóg w Swojej suwerennej łasce mógł pewnego dnia podnieść ten mały pryszczyk czy lukę z powrotem do tego doskonałego okręgu. Potem będzie się toczył dalej dokładnie tak samo. Czy to rozumiecie?
12
Czas... Otóż, czas jest tą małą pętlą, która opada w dół. Jezus był od wieczności do wieczności, lecz On wstąpił do przestrzeni czasu, stał się ciałem i przyszedł tutaj, by poświęcić albo przyłożyć pas krwi przez całe to miejsce (przerwane tą pętlą), by to odkupić i połączyć z powrotem z Bogiem na całą wieczność. Czy to rozumiecie?
Tym właśnie jest czas. Zatem, Bóg, kiedy to zaczęło się tutaj na końcu tej małej pętli w doskonałym okręgu, zrobił w nim taką małą pętlę. Kiedy Bóg rozpoczął tutaj, On był doskonałym. Wszystko, co On powiedział, było doskonałe. Wszystko, co On uczynił i czyni, jest doskonałe. Więc potem Biblia mówi, że Jezus Chrystus był Barankiem zabitym od początku tej małej pętli — od początku świata. Chrystus był zabity na początku.
13
Otóż, w rzeczywistości On nie był zabity; dopiero za cztery tysiące lat. Lecz powodem, dlaczego On był zabity wówczas, było: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Słowem był Bóg”. Czy rozumiesz, bracie Egan, co mam na myśli? Rozumiecie? On był Bogiem na początku, a kiedy...
Otóż, szatan mógł... Nie stworzył tej małej pętli, tej małej luki. On tego nie stworzył. Szatan nie może tworzyć. Szatan potrafi tylko wypaczyć to, co Bóg stworzył.
14
Spójrzcie. Mówię to tak, abyście to zrozumieli. To jest klasa dorosłych i my jesteśmy niemal wszyscy ludźmi w małżeńskim stanie, być może dziewięćdziesiąt procent. Mam nadzieję, że młode niewiasty i mężczyźni rozumieją, względnie młodzieńcy rozumieją, co ja... Muszę coś wyjaśnić, abyście mnie zrozumieli. Jeżeli mężczyzna pojmuje sobie żonę, niewiastę, i ona staje się jego żoną, i żyją razem jako mąż z żoną sto... pięćdziesiąt lat, oni są tak samo czyści i nieskalani cudzołóstwem, jak gdyby nie poznali jeden drugiego. To jest Boży program.
Lecz gdyby ten mężczyzna lub kobieta poszła i współżyła z innym mężczyzną lub kobietą, to przynosi wypaczenie, rodzą się nieślubne dzieci. Jednakowoż jeśli oni żyją razem w tej doskonałej harmonii, to jest Boża droga. Lecz szatan przychodzi i wkłada pożądliwość do mężczyzny lub niewiasty, i oni żyją w sprzeczności do ślubowania małżeńskiego, i to jest wypaczenie. Jest to ten sam stosunek seksualny, lecz on jest wypaczony.
Więc to szatan czyni z Bożą poprawną rzeczą. On ją wypacza. To właśnie szatan czyni dzisiaj z prawdziwymi, autentycznymi (słuchajcie), z prawdziwym poselstwem od Boga. On je wypacza, robi z niego coś innego i sprawia, że ono wygląda jak coś, czym nie jest.
15
Stwierdzamy, że dzisiaj są na świecie ludzie (Biblia to przepowiada) — trzy rodzaje ludzi. Jedni są chłodni, formalni, nakrochmaleni, obojętni. Oni tak po prostu postępują, należą tylko do jakiejś loży, nic więcej. Oni chodzą do kościoła, rozmawiają trochę o tym, tamtym, i o Panu, i tak dalej, i wracają, lecz nie mają prawdziwego przeżycia znowuzrodzenia.
O, niektórzy z nich roszczą sobie do tego pretensje, lecz ich życie udowadnia, że tak nie jest. Rozumiecie? Otóż, to jest jedna skrajna strona, bardzo oddalona. A następnie, tutaj po drugiej stronie, ci fanatycy... Lecz ten rzeczywisty, prawdziwy kościół... Jezus tak powiedział: „Będzie to tak blisko tego prawdziwego, żeby to zwiodło samych wybranych”.
16
Otóż, wielu ludzi, skoro tylko zobaczą ten fanatyzm pomieszany z tą prawdziwą rzeczą, mówią: „E, to nie ma żadnego znaczenia. Idźcie sobie”. Widzicie, to jest ta sama rzecz, którą uczynili faryzeusze. Szatan nie bawi się z tym; on próbuje to wypaczyć. On próbuje wypaczyć tę prawdę i ten fanatyk tutaj próbuje sfalsyfikować tę prawdę. Rozumiecie? Tam właśnie leży wasza niebezpieczna linia, właśnie tam. Otóż, przystoi nam pozostać duchowymi. Czytajcie Słowo, a wszystko, co powstaje poza nim i jest sprzeczne ze Słowem, to odrzućcie na bok.
To jest wiele razy powodem, dlaczego ja... Oni mówią, że występuję zbyt twardo przeciw kobietom kaznodziejkom. Biblia mówi, żeby one nie mówiły w kościele. Biblia zabrania im mówić obcymi językami czy cokolwiek w kościele. Ja muszę się trzymać Słowa. Zważać na to, gdzie ono kieruje.
17
Spójrzcie na to. W świecie dzisiaj, kiedy powstało tyle różnych izmów — patrzcie na te kulty nie jedzenia mięsa i legalistów, którzy mówią: „Ja muszę czynić to-i-to. Jeżeli nie mówię językami, jeżeli nie czynię tego, jeżeli nie krzyczę, jeżeli nie tańczę, to coś jest ze mną nie tak”. To jest legalizm. My jesteśmy zbawieni z łaski, przez wiarę.
Nie chodzi o to, co ty uczyniłeś. Chodzi o to, co On uczynił. On uczynił to, czego ty nie mogłeś uczynić. Gdybyś potrafił zbawić samego siebie, to On nie musiałby umrzeć. Lecz On umarł, aby cię zbawić, bowiem ty nie mogłeś zbawić samego siebie.
To stare uwłaczające Bogu przysłowie mówi: „Bóg pomaga tym, którzy sobie sami nie mogą pomóc” względnie „Bóg pomaga tym, którzy sami sobie pomagają,” jak mówią ludzie. Jest to po prostu na odwrót. Jeśli możesz sam sobie pomóc, Bóg oczekuje, że to uczynisz. Bóg pomaga tym, którzy nie mogą sobie sami pomóc. A ty nie mogłeś sobie sam pomóc, by zostać zbawionym, więc Bóg z Swojej łaski zbawił ciebie.
18
Nuże, zauważcie, jak to jest piękne. Zakon — było to wspaniałe w wieczności, jak Bóg przewidział tę pętlę. A jeżeli On jest nieograniczony i nie może być niczym innym... Pozwólcie mi zająć tylko około pięciu minut, abym to mocno napiętnował i wbił wam to tak głęboko do głowy, żeby wam to nigdy nie umknęło z waszych myśli.
Niechby więc przyszedł Duch Święty i zespawał to miłością, żebyście tego nigdy nie opuścili. Spójrzcie teraz. Bóg, który nie może kłamać, Bóg, który jest nieograniczony... I ja to mówię jeszcze raz z powodu ludzi, którzy nie potrafią, jak się wydaje, skoncentrować się na Boskie uzdrowienie. Jeżeli to Bóg obiecał, to Bóg musi się zatroszczyć o Swoją obietnicę, nie może jej zostawić.
19
Spójrzcie teraz. Zanim On umieścił wszystko do drukowanej postaci Słowa — a to jest umysł Boży. Tutaj to mamy — to są myśli Boże, które On myślał przedtem, zanim zostały położone grunty ziemi. Tak jest. Dlatego właśnie On mógł to umieścić w drukowanym Słowie i powiedzieć, co będzie się dziać, ponieważ On widział to przed założeniem świata, i wiedział dokładnie, co to będzie, i wypowiedział to.
A potem On wręczył Swoje poznanie prorokom, a oni to zapisali, i rok za rokiem, wiek za wiekiem, widzimy, że się to urzeczywistnia zupełnie dokładnie. Bóg podaje nam przedcienie w tym starym, przedstawiające symbolicznie to nowe, i widzimy, że wypełniło się to Słowo w Słowo. Jak powinna być nasza wiara ugruntowana w Bogu.
20
Obserwujcie Go teraz. Chrystus został zabity przed założeniem świata... Kiedy Bóg spojrzał w dół i zobaczył jedyną rzecz, która mogłaby zbawić zgubionego człowieka, On powiedział... Ja nie wiem, czy tak brzmią te Słowa, lecz musi to być mniej więcej tak: „Człowiek nie może być zbawiony, ponieważ on będzie grzeszył. Lecz Ja spoglądam tam w dół i widzę dziesiątki tysięcy szczerych serc, które będą chciały przyjść. Ja widzę tysiące ludzi, którzy będą pragnąć zbawienia i nie będą chcieli iść na to okropne zniszczenie, które Ja będę musiał zgotować dla diabła i jego aniołów, ponieważ one będą musiały iść na wieczne potępienie”. A ludzie szczerego serca to zobaczą.
Otóż, Ja będę miał człowieka imieniem Ezaw; on się urodzi. Będzie też Jakub, a Jakub nie będzie takim dobrym od początku, lecz w swoim sercu on będzie miłował sprawy Boże. Więc ja wybiorę Jakuba.
21
On widział ciebie i On wiedział, że ty pragnąłeś zostać zbawiony. Więc On powiedział: „Mogę uczynić tylko jedną rzecz: Zstąpię sam na ziemię i urodzę się jako Syn w ciele, i będę podobnym do nich”.
Tą „odtrutką” jest to, że Bóg sam stał się grzechem, aby mógł zapłacić cenę, bowiem była potrzebna najwyższa cena, by podnieść człowieka z jego upadłego stanu. I spójrzcie. On jest ponad każdym aniołem, każdym archaniołem. Ten Najwyższy zstąpił wówczas na ziemię i żył wśród ludzi i poszedł do najniżej położonego miasta na ziemi, do Jerycha.
22
A był tak niskim, że najmniejszy człowiek w tym mieście musiał patrzeć na Niego z góry — Zacheusz. Potem umarł za grzechy ludzi — przyszedł jako biedny, urodzony w stajni. Ten najbogatszy (O, mam nadzieję, że to rozumiecie.) — najbogatszy stał się najuboższym.
Nawet w burzliwej nocy powiedział: „Ptaszki mają gniazda, lisy mają nory, lecz Ja nie mam miejsca, gdzie mógłbym położyć Moją głowę”.
Ten Najwyższy, o którym słyszały całe niebiosa, stał się najniższym z wszystkich niskich. Nawet zwierzęta cieszyły się większym przywilejem, niż On, jeżeli chodziło o wygody życia. Nie tylko to, lecz w Swojej śmierci On cierpiał tak, jak nie cierpiał nikt inny. Nigdy żaden człowiek nie cierpiał z tak złamanym sercem, żeby Jego krew i woda rozdzieliły się przed Jego śmiercią.
23
Najbiedniejszy? Z najbogatszego stał się najbiedniejszym, z najwięcej błogosławionego stał się najokropniej cierpiącym. A potem, prócz tego, zstąpił do najgłębszych przepaści piekła, niosąc grzechy i chwycił koniec tego powroza na tej pętli, podniósł go do góry w zmartwychwstaniu i połączył ją z dalszą częścią wieczności, i utorował drogę świętości, na którą może wstąpić nieczysty i zostać oczyszczony w tym źródle, napełnionym krwią, broczącą z żył Emanuela. Kiedy grzesznik zostanie zanurzony w tym strumieniu, pozbawi się wszelkiej plamy winy.
Idźcie tą drogą, a pewnego dnia On, który był na początku czasu, stanie jako Starodawny i pociągnie ten wielki sznur Ewangelii. A wszyscy idący tą świętą drogą od początku czasu — od pradawnych czasów aż do końca czasu zostaną podniesieni do góry, kiedy On wyciągnie czas z istnienia do wieczności. Czy to rozumiecie?
24
Tam On jest — jedyny prawdziwy władca, Król królów i Pan panów. Jak On to uczynił? Dzięki uprzedniej wiedzy On to wiedział. Potem On powiedział, że... On był tym zabitym Barankiem. Zatem, jeżeli On był zabity cztery tysiące lat później, to po prostu weszło do... Czas upłynął. On się urodził. Oni Mu uczynili to, co On powiedział, że Mu będą czynić i potem został On ukrzyżowany i zabity; ale właściwie On został zabity przedtem, zanim rozpoczął się świat, bowiem Bóg przewidział Go i powiedział, co się będzie dziać. A kiedy Bóg mówi, musi tak być. Czy to pojmujecie?
O, moi drodzy. Bóg przewidział Chrystusa i tak musiało być. Dlatego było to już zakończone. Kiedy Bóg powiedział Słowo, było to zakończone. Dlatego właśnie On był przewidziany na zabicie, kiedy Bóg wypowiedział to Słowo przed założeniem świata.
25
Zwróćcie uwagę, nie tylko Chrystus był zabity, by zdjąć z nas grzechy, lecz twoje imię zostało zapisane w Barankowej księdze życia przed założeniem świata. Bóg zapisał twoje imię połączone z Jego imieniem przed założeniem świata. Otóż, szatan sprawił, że ludzie obawiają się teraz, skłonił ich do powątpiewania w to.
Zanim ten świat w ogóle się rozpoczął, Bóg wywołał twoje imię — was chrześcijan — i zapisał je w Barankowej księdze życia, zanim świat w ogóle się rozpoczął, mówi Biblia. To jest Boże Słowo. On to wypowiedział wówczas i objawił przez Swoich sług, proroków; i my cieszymy się z tych błogosławieństw odpocznienia i czekamy na przyjście Pańskie. Czekamy na to. Wszystko to jest zakończone.
26
O, nic dziwnego, że choroby, niebezpieczeństwa — nic nie może nas odłączyć od miłości Bożej, która jest w Chrystusie. Ponieważ przed założeniem świata On postawił nas na tej wielkiej starej świętej drodze i wspinamy się na horyzontalną tęczę — znowu aż na wierzchołek początku czasu; On trzyma ten sznur w Swojej ręce i pewnego dnia On wystąpi do góry.
„My, którzy żyjemy i pozostaniemy aż do przyjścia Pańskiego, nie uprzedzimy tych, którzy umarli” na tej świętej drodze. Albowiem trąba Boża zabrzmi i umarli w Chrystusie powstaną i my zostaniemy porwani do góry razem, by spotkać się z tymi, których te łańcuchy podniosły do góry, z powrotem do tego cyklu wieczności. A potem, kiedy wieki toczą się na Jego chwałach, my będziemy śpiewać.
27
Co On czyni? Jest tam w górze budując nam dom. W domu Mego Ojca jest wiele pałaców; gdyby tak nie było, to bym wam powiedział; i Ja zstąpiłem tutaj na ziemię, lecz idę, aby wam przygotować miejsce. Ja je całkiem przygotuję; a jeżeli Ja odejdę, przyjdę znowu, by was przyjąć do Siebie.
O, moi drodzy, On przygotowuje dom. Kiedy będą te śmiertelne rzeczy, które są tutaj na ziemi — my zostaniemy od nich oddzieleni. One zostaną wyrzucone na zewnątrz tego łańcucha wieczności. Będzie to na zewnątrz tej przepaści, której nie może przekroczyć żaden człowiek, ani jej nigdy nie przekroczył względnie nie przekroczy. A kiedy to ogniwo tutaj na dole zostanie podniesione do tej części, która jest bitą, świętą drogą, odnośnie której Bóg powiedział na początku, że tam nie ma niczego nieczystego, niczego, co mogłoby pokalać i niszczyć. Lecz grzech spowodował tą pętlę.
28
Potem, kiedy ta pętla ciągnie się dalej tutaj na dole, by wyprowadzić delegatów, a kiedy zostaje pociągnięta do góry, by połączyć razem oba końce, wieczność toczy się dalej. Ci odkupieni będą chodzić po niej. Czy to pojmujecie?
O, życzyłbym sobie, żebym mógł śpiewać. Lubię śpiewać tą starą pieśń:
Tam daleko za morzem jest piękny dom
Tam stoją obok siebie pałace dla ciebie i mnie;
Lśniące wieże przewyższą swym blaskiem słońce.
Ten niebiański pałac będzie pewnego dnia moim.
Więc namiot czy chata, czemu miałbym się martwić,
Oni budują tam dla mnie pałac
Z rubinów i diamentów, srebra i złota;
Jego skrzynie są pełne; On ma bogactwa niezmierne.
O, cudowna łaska, jak słodki jej dźwięk,
która zbawiła takiego nędznika jak ja!
Kiedyś byłem zgubiony, teraz znaleziony,
Byłem ślepy, lecz teraz widzę. (ja nic nie uczyniłem)
Była to łaska, która nauczyła mego serca bojaźni,
Była to łaska, która mnie wyzwoliła ze strachu;
Jak kosztowną okazała się ta łaska
W tej godzinie, kiedy uwierzyłem!
29
Wiem, że to nie było nic, co ja mógłbym uczynić albo chciałbym uczynić, albo miałbym zamiar albo przywilej uczynić; chodzi o to, co On uczynił dla mnie. On zstąpił na ziemię i odkupił mnie, umieścił mnie na tej świętej drodze i stanął na tym drugim końcu, by przyciągnąć oba końce razem i połączyć to z wiecznością, by się toczyła dalej. Ja mam prawo chodzić w tej wieczności, ponieważ On umarł na moim miejscu i zdjął ze mnie moje grzechy. Cudowne!
30
„Zakon, był cieniem; był cieniem dobrych rzeczy, które mają przyjść”. Czym jest cień? „Cień” to „przedobraz, zapowiedź jakiegoś obiektu”. Wy wiecie, ludzie wiele razy cytują Psalm 23: „Wy myślicie, że ja chodzę ciemną doliną cienia śmierci”. To jest błędne. On mówi, że oni tutaj... Tak „Choćbym przechodził cień” — nie ciemny cień; gdyby to było ciemne, nie robiłoby to cienia. Musi być pewien procent światła, by rzucać cień. Więc zakon wydawał tyle światła, abyśmy zobaczyli cień tej prawdziwej rzeczy, która miała przyjść.
Chrystus był reprezentowany w tym zakonie cienia. On był reprezentowany, widziany przedtem — Józef pod zakonem, Józef będący cieniem Chrystusa, był miłowany przez swego ojca, bo on był duchowym człowiekiem. On widział wizje, wykładał sny, był bardzo duchowy, ale był wzgardzony przez jego braci, tak właśnie było z Chrystusem.
On widział wizje od Ojca i był duchowym człowiekiem. A jego bracia nienawidzili go bez przyczyny i mówili, że on został zabity — skrwawioną szatę przyniesiono przed jego ojca. (O, jak to cudowne. O, gdybym zaczął mówić o tym, nie doszedłbym nigdy do tej lekcji). Szatę przyniesiono ojcu — skrwawioną, przedstawiającą, że jego syn został zabity. A dzisiaj szatą Pana Jezusa jest poświęcone życie, a Jego przelana krew za grzeszników stoi przed Bogiem na pamiątkę tego, że ta cena została zapłacona. Czy to rozumiecie?
31
I on został sprzedany za niemal trzydzieści srebrników, podobnie jak Chrystus został sprzedany. On został zabrany z tej jamy, do której go wrzucili, a Chrystus również. Został zabrany z grobu i usadowiono go po prawicy faraona. Nikt nie mógł przyjść do faraona, jedynie przez Józefa. Ogłoszono, że kiedy Józef wychodził, szedł przed nim człowiek, wołający: „Padnijcie wszyscy na kolana. Józef przychodzi”.
Otóż, Biblia mówi, że: „Ugnie się wszelkie kolano i każdy język wyzna imię Pana Jezusa”. On mógł kazać związać sługi faraona — według swego życzenia. Wszelka władza i autorytet Egiptu były przekazane do jego rąk. A kiedy jego rydwan jechał ulicami, to każdy Egipcjanin — kiedy rozległ się krzyk, bez względu na to, jak bardzo go nienawidzili, padali na kolana przed Józefem.
32
Pewnego dnia, przyjacielu grzeszniku, bez względu na to, jak bardzo chcesz to nazwać fanatyzmem, bez względu na to, jak bardzo chcesz mówić, że to jest złe, jak bardzo chcesz się wykręcać i żyć w tym świecie, i gardzić zborem i Bożymi rzeczami, pewnego dnia schylisz swoje kolana czy chcesz, czy nie chcesz.
Lecz jak chwalebne może to być dla tych, którzy miłują „Józefa,” jak bardzo go miłują... Mówiono: „O, tutaj przychodzi ten wielki książę, Józef” i oni padali na kolana i mówili: „O, Józefie, ty ocaliłeś nasze życia. Umarlibyśmy z głodu, gdyby to nie było...”. [Puste miejsce na taśmie — wyd.] Lecz inni nie doceniali go. „Ech, nonsens”. Niewdzięczni; dzisiaj mamy na świecie takich ludzi. Nie zdajecie sobie sprawy z tego, że chleb, który spożywacie a nawet powietrze, którym oddychacie, pochodzi od Boga. I oni mu oddawali pokłon.
33
Niedawno tutaj, kiedy pan Baxter był moim menażerem, kiedy król Anglii — kiedy tam byliśmy z wizytą, kiedy wyszła królowa, miła pani, miała na sobie piękne odzienie, jej włosy siwiały; a król siedział tak chory w tym czasie, że tego niemal nie mógł znieść. On miał dolegliwości żołądka i wielokrotną sklerozę. Tak było tuż, zanim się modliłem za niego. On niemal nie mógł wstać, lecz jego królewska krew wyprostowała jego słabą pierś i on jechał w rydwanie po ulicy.
Pan Baxter tam stał a kiedy on przejeżdżał, spojrzałem na niego, Jego wargi drżały; łzy spływały mu po policzkach. On mnie objął swoim wielkim ramieniem i powiedział: „Bracie Branham”.
Ja odrzekłem: „Słucham, bracie Baxter?”
On powiedział: „Ty wiesz, że jestem Kanadyjczykiem”.
„Tak”.
On powiedział: „Ten człowiek, który sprawuje władzę nad naszym krajem, król i jego miła oblubienica — jego żona przejeżdżają wokoło. Dlatego nie mogę powstrzymać mego wzruszenia. Muszę mu dać upust”.
Ja go objąłem moim ramieniem. Powiedziałem: „Bracie Baxter, jako chrześcijanin razem z tobą — jaki to będzie chwalebny dzień, kiedy przyjdzie Król ze Swoją oblubienicą?” Jeżeli człowiek mógł tak myśleć, kiedy widział ziemskiego króla, który jest tak samo śmiertelnym jak my, co to będzie, kiedy ujrzymy Króla królów przychodzącego w chwale? Jaki chwalebny czas to będzie!
34
Jego przedobrazem był Józef. Jego przedobrazem był Dawid. Zakon był przedobrazem Chrystusa. Dawid — Chrystus, będąc Synem Dawida, a potem, kiedy Chrystus był w Dawidzie jako cień — to przedstawiał Dawid, kiedy był zdetronizowany, odrzucony przez swoich własnych braci, a nie tylko przez braci, ale przez swoją własną krew — Absoloma i jego własne dzieci... Tutaj to mamy. Oni wzgardzili swoim własnym ojcem i domagali się jego krwi, i zdetronizowali go, a on szedł na wzgórze, na górę Oliwną, spojrzał wstecz i płakał nad Jeruzalem. Jak to było... Bóg przedstawił Chrystusa w Dawidzie. Bo kiedy On został zdetronizowany, odrzucony, Jego właśni delegaci, Jego własny lud, Żydzi domagali się Jego krwi. „Precz z takim człowiekiem”.
On usiadł na górze Oliwnej i spojrzał na Jeruzalem i płakał, mówiąc: „Jeruzalem, o, Jeruzalem, jak często chciałem was zgromadzić jak kwoka kurczęta swoje, lecz wy nie chcieliście”.
35
Jezus Chrystus był symbolicznie przedstawiony również w Melchisedeku, w kapłaństwie — w 9. rozdziale oraz w 7. rozdziale Listu do Żydów. Jak ten Melchisedek... Abraham był również przedobrazem... Wszystko wówczas — wszystkie dobre rzeczy były po prostu cieniem, i jak ten Melchisedek... 7. rozdział i my czytamy o Nim tutaj. Czytajmy to teraz przez chwilę.
Ten to Melchisedek, król Salemu, kapłan Boga najwyższego, który wyszedł na spotkanie Abrahama, kiedy wracał po rozgromieniu królów, pobłogosławił mu. (Amen.)
36
Abrahamowi! Lot, jego kuzyn, odpadł od wiary. Widzicie autentycznego prawdziwego Ducha Chrystusa (mam nadzieję, że to pojmujecie); bez względu na to, jak bardzo on upadł, kiedy był w kłopotach, oto przychodzi do niego Abraham razem ze swoim wojskiem. Dookoła był nieprzyjaciel, on przechodził doliną Sodomy i zajął Sodomę i jej króla, a kiedy ją zajął, zabrał ze sobą i Lota. A Abraham, jego stryj, krewny — dzieci brata — kiedy on spojrzał w dół i zobaczył, że nieprzyjaciel pojmał do niewoli jego krewnego, sformował wojsko ze swoich własnych sług i ruszył za nim.
To przedstawiało Chrystusa. Kiedy On zobaczył, że kościół żyjącego Boga został porwany do grzechu diabła, On sformował legion aniołów i zstąpił na ziemię, by ścigać diabła; pokonał go (Alleluja!) — przepędził nieprzyjaciela. O, jak bardzo miłujemy Go za to. On dogonił nieprzyjaciela, pokonał nieprzyjaciela i zabrał mu wszystko, co miał; odrzucił go na bok.
37
I co oni uczynili najpierw? Abraham, wracając z Lotem, z jego żoną, jego dziećmi i z wszelkim jego majątkiem, triumfalnie podążał z powrotem do ojczystych stron i spotkał Melchisedeka. Melchisedek był Król Salem. Salem to Jeruzalem. Kiedy Żydzi weszli do Jeruzalem, oni je nazwali Ju-salem, Jeruzalem. „Salem” oznacza „miasto pokoju”. On był Królem... Słuchajcie, przeczytajmy to.
Abraham zaś dał mu dziesięcinę ze wszystkiego. Imię jego znaczy najpierw król sprawiedliwości, (Kim był ten Król, z którym się spotkał? On powracał triumfalnie, bo zdobył zwycięstwo, podobnie jak kościół dzisiaj z Golgoty)... następnie zaś Król Salemu, to jest Król pokoju.
Bez ojca, bez matki, bez rodowodu, nie mający ani początku dni, ani końca życia,
38
Kim zatem był ten Król Salem? Wielkim Królem Jeruzalem, nie tego ziemskiego, lecz niebieskiego. Ziemskie Jeruzalem było przedobrazem tego niebieskiego; a tutaj przychodzi Król Salem, który jest najpierw Królem sprawiedliwości, Królem pokoju. On nie miał żadnego ojca, nie miał żadnej matki. On nie miał początku życia ani końca dni. O, moi drodzy. Bez rodowodu — nikt inny niż sam Chrystus. Jego właśnie spotka kościół, kiedy zostaną zabrani na powietrze.
A kiedy Abraham spotkał się z Nim, dał Mu dziesięcinę ze wszystkiego, co miał. Czy wiecie, co oni uczynili? Oni najpierw usiedli (czuję się naprawdę podniecony), usiedli i łamali chleb, i pili wino, i przyjmowali komunię, kiedy skończyła się bitwa.
39
A Biblia mówi nam — Jezus Chrystus powiedział: „Ja nie będę więcej spożywać z owoców winogrona, dopóki nie będę ich spożywał ponownie z wami w królestwie Ojca”. Mianowicie kiedy ostatnia bitwa się skończy i zwycięstwo będzie zdobyte i ci, którzy żyli w oddaleniu, zostaną wprowadzeni do królestwa Bożego, usiądziemy w królestwie Bożym wraz z naszym Melchisedekiem, który nie ma początku dni ani końca tutaj... (O, moi drodzy, On jest naszym Królem — ten Wiekuisty), i będziemy wieczerzać razem z Nim znowu. O, jaki to piękny obraz, po prostu cudowny, który podaje Stary Testament wierzącym Nowego Testamentu.
40
Zakon był cieniem przyszłych rzeczy, a nie... Słuchajcie. Zakon, był cieniem przyszłych dobrych rzeczy, a nie samym obrazem tych rzeczy. On był cieniem tego obrazu.
Dawid rządził światem w złotym wieku Izraela. Kim on był? Cieniem. Dawid siedział na tronie, cały świat był u jego stóp. Czego cieniem to było? To coś symbolicznie przedstawiało, posuwając się... Syn Dawidowy, który jest Synem Bożym, który jest Melchisedekiem, który jest początkiem dni i zakończeniem lat, On to wypełni. Cień — w czasie tysiącletniego królestwa On będzie siedział na tronie Dawidowym i będzie rządził narodami — cień dobrych rzeczy.
41
Co to jest dzisiaj? My patrzymy i widzimy cień. Mężczyźni i kobiety, którzy wyznają, że są chrześcijanami, a żyją jak ten świat? Oni mówią: „O, ja należę do kościoła. Jaka w tym różnica?” Jest to cień oszusta z ogrodu Eden, który udawał, że jest dobrym, który udawał, że ma światło, który udawał, że ma mądrość, lecz był kłamcą. A tak właśnie postępują mężczyźni i kobiety dzisiaj, którzy wzywają imienia Jezusa Chrystusa, a nie odstępują od grzechu. To jest przedobraz tej kary, którą otrzymają razem z tym oszustem.
Jezus powiedział tym religijnym faryzeuszom: „Wy jesteście z ojca waszego, diabła”.
42
Mam nadzieję, że to stwierdzacie. Spodziewam się, że to wsiąka naprawdę głęboko — przedobraz oszustwa. Co zatem czyni ten naprawdę królewski, stuprocentowy chrześcijanin, który jest narodzony z Ducha Bożego, którego imię zostało zapisane w Barankowej księdze życia przed założeniem świata, który się trzyma nie zmieniającej się ręki Bożej bez względu na to, co przychodzi lub co się dzieje?
Co jest w ich sercu? Jest to pragnienie czegoś tam po drugiej stronie. Biblia mówi, że ci, którzy tak czynią, wyznają jawnie swoim świadectwem i swoim życiem, że oni szukają miasta, którego Budowniczym i Stwórcą jest Bóg.
Skąd jest głód w waszych sercach dzisiaj do południa, że pragniecie stać w Jego obecności? Co to za głód w twoim sercu dzisiaj do południa, że pragniesz wyciągnąć swoją rękę ze wszystkim, co jest w tobie? Cała twoja dusza i twoje życie woła pragnąć czegoś, aż powiesz: „Nie dbam o to, co się dzieje”. O, Boże — coś jest w tobie, co patrzy poprzez tą ścianę, a łzy spływają w dół w twoim sercu.
43
O, zgubiony bracie, widzę kobiety w ich zdegradowanym oraz zdemoralizowanym stanie, widzę mężczyzn pijących i palących, i przeklinających, uprawiających gry hazardowe, a chodzących do kościoła! Co to jest w twoim sercu, co woła — mój zgubiony, krnąbrny bracie? Ty dotknąłeś się czegoś tutaj w górze. Zostałeś połączony z drugim końcem tej linii. Dotknąłeś się łańcucha — tej drogi, która łączyła wieczność na początku, kiedy twoje imię zostało tam umieszczone i byłeś widziany przez ten wielki atrybut albo zdolność Bożej wiedzy, który spojrzał w dół i zobaczył, że wrócisz do domu, a chociaż byłeś zaślepiony rzeczami tego świata tutaj na ziemi, miałeś pewne pojęcie o tym.
Kiedy Duch Święty spuścił w dół tą wstęgę krwi i uchwycił twoje serce — to mówi o lepszym kraju i o lepszym miejscu i o lepszym mieście. Dlatego mówisz: „Ten świat nie jest domem mym. Ja tutaj tylko pielgrzymuję. Moje skarby leżą wysoko ponad nieboskłonem”.
44
Bóg mówi... Niech się dzieje, co chce. Twoje serce jest ciągle skupione. Jest to cień. Ten cień jest przed tobą. To właśnie czyni ten cień. Zakon, mający cień chrztu Duchem Świętym... Zakon, będący cieniem — dlatego właśnie On powiedział w Biblii, że powinniście wziąć i porównać jedno miejsce Pisma z drugim miejscem Pisma, żeby zgadzały się dokładnie, a jeśli nie zgadzają się w najmniejszej rzeczy, to pamiętajcie, wykoleiliście. Pozostańcie w tej linii — w zgodności z Pismem.
45
Otóż, zakon zawierający tylko cień, nie mógł uczynić doskonałym składającego ofiarę. Nie mógł uczynić przychodzącego doskonałym. Bo... słuchajcie 2. wersetu, spróbuję to wyłożyć w następnych pięciu minutach. Spójrzcie. „Bo czyżby ich potem nie przestano ofiarować?” Gdyby krew byków i kozłów, i owiec i jałówek, i gdyby arcykapłan był w porządku, to świat mógłby tak dalej istnieć. Śmierć musiałaby się pod tym skończyć. Czy to pojmujecie? Niech to przenika głęboko przez chwilę.
Gdyby Kajfasz, arcykapłan — gdyby ofiara zwierzęcego życia uczyniła człowieka doskonałym i dała mu żywot wieczny, to by nie było powodu, aby się musiało stać coś innego. Toczyłoby się to dalej swymi kolejami. Nastałby wieczny żywot i rozrastałby się zaraz dalej; lecz musiał być wówczas pewien cień prawdziwego Baranka Bożego, który miał przyjść, żeby usunąć grzechy świata, co było przepowiedziane przez Boga.
A zatem mężczyźni i kobiety dzisiejszego czasu, którzy byli wiadomi Bogu przed założeniem świata, ich imiona były zapisane w Barankowej księdze życia. Jeśli oni krzyczą, w porządku, jeśli nie krzyczą, to dobrze. Jeżeli czynią to, w porządku, jeżeli tego nie czynią, w porządku; bowiem Bóg tak już powiedział. To się musi urzeczywistnić.
„Nie ten, kto chce, ani ten, kto bieży, lecz Bóg, który okazuje miłosierdzie”. Boży wybór, nie nasz!
46
Zważajcie teraz. Zatem te ofiary nie przestano składać, bowiem one nie przestały być ofiarowane, lecz dlaczego? Tutaj dochodzimy teraz do zakończenia. Lekcja szkoły się skończyła. Dlatego, że czciciel... Dlaczego? Ponieważ... O, czuję się teraz jak małe dziecko, które otrzymało zabawkę na święta Bożego narodzenia. Ja jestem po prostu tak szczęśliwy z tego powodu.
Jak bardzo chciałbym to przekazać kościołowi, wam wierzącym, abyście mogli zrozumieć, co jest prawdą — że one byłyby w porządku i nie skończyłyby się. On trwałby ciągle dalej — żywot wieczny! „Ponieważ składający ofiarę...”. Przeczytajcie to teraz razem ze mną. „Składający ofiarę, gdy raz... (nie na każdym nabożeństwie ewangelizacyjnym, nie każdej niedzieli do południa) lecz składający ofiarę, gdy raz został oczyszczony, nie ma już żadnej świadomości grzechów”. Co takiego? „Ten składający ofiarę, kiedy raz został oczyszczony...”. Oczyszczenie przez krew Baranka, która została raz całkowicie wyciśnięta. Ona oczyszcza wierzącego — nawet świadomość grzechu znikła.
Rozmyślajcie o tym. Słowo „świadomość” według właściwej interpretacji, którą posłużymy się tutaj. To jest wersja króla Jakuba, w Anglii oznacza to świadomość. Lecz tutaj oznacza to pożądliwość. Wierzący, raz oczyszczony przez oczyszczającą krew Chrystusa — to znaczy na Golgocie, nie ma więcej pożądliwości do grzechu. Stare rzeczy przeminęły; wszystkie stały się nowymi.
47
Otóż, możesz śpiewać jak słowik, a ciągle mieć nienawiść, złość i waśń w swoim ciele i w swojej duszy. Możesz krzyczeć jak nie wiem co. Ty masz ciągle te złe przywary. Możesz tańczyć w duchu; możesz mówić językami; możesz prorokować; możesz wygłaszać kazania i czynić wszystkie te rzeczy, a pomimo tego mieć złość, zawiść, i sprzeczanie się w swoim sercu.
Lecz kiedy prawdziwe przeznaczenie Bożego wiecznego Słowa — kiedy twoje imię zostało zapisane tutaj, we krwi, która cię oczyszcza, to nawet same myśli o tym potępiają cię na szlakach, na których jesteś. Ty mówisz: „Nie potępiają mnie. Ja idę na te miejsca i... Nie potępia mnie to”. Dlaczego nie? Ty jako negatywny wierzący nie zostałeś jeszcze oczyszczony krwią Jezusa Chrystusa.
48
A legalistka uchwyciła się tej myśli: „Alleluja, ja będę nosiła moje sukienki długie aż na dół i moje odzienie tak długie. Zostawię moje włosy róść i będę w porządku”. To jest kłamstwo.
I one pokazują palcem na kobietę z krótkimi włosami i w krótkiej spódniczce i mówią: „Ona pójdzie do piekła”. Ja tak nie mogę powiedzieć; pomimo tego myślę, że te postanowienia są w porządku. Ja ich nie potępiam, lecz kiedy pokładasz swoje wieczne nadzieje i zbawienie na tej doktrynie, jesteś przez to osądzona.
Mężczyzno lub kobieto, niezależnie od tego, czy jesteś tym, tamtym, lub kimś innym, przyjdź do tego źródła napełnionego krwią, broczącą z żył Emanuela, i niech oczyszczająca moc krwi Pana Jezusa Chrystusa oczyści twoje grzechy.
49
Bracie, to nie będzie grało roli, chociaż możesz mieć ciągle tak długie odzienie. Możecie ciągle nie nosić koszuli z krótkimi rękawami — wy mężczyźni i tym podobne rzeczy, czy cokolwiek chcecie czynić, lecz jeśli ciągle macie złość, zawiść, i sprzeczanie się — może biegałeś, tańczyłeś, mówiłeś językami, krzyczałeś, głosiłeś Ewangelię, czy cokolwiek. Lecz ty jesteś zgubiony, dopóki ta krew nie oczyściła cię i nie wprowadziła cię do Bożej miłości Pana Jezusa Chrystusa w twoim sercu, a twoje życie świadczy o Chrystusie. Amen!
„Tam gdzie są języki, one ustaną; gdzie jest proroctwo, ono zawiedzie. Gdzie jest poznanie, ono zniknie; lecz kiedy przyjdzie to doskonałe, wtedy to częściowe przeminie”.
50
I my jako legaliści polegamy dzisiaj na jakiejś rzeczy, którą uczyniliśmy według zakonu. Patrzcie, kiedy byłem grzesznikiem, byłem lampartem. Im więcej usiłowałem zaniechać tego lub tamtego, tym bardziej poszerzały się moje brudne plamy. Byłem obłudnikiem w tej sprawie, a tak samo byłeś ty, lecz dzisiaj, kiedy przyjdziesz na Golgotę do tego oczyszczenia, gdzie prawdziwy Baranek... W Starym Testamencie oni przynieśli baranka. Lecz potem odchodzili i znowu popełniali cudzołóstwo. Wpadali we wściekłość, sprzeczali się, zwalczali się i przeklinali. A kiedy to uczynili, znowu przynosili baranka, przynieśli go kapłanowi i mówili: „O, kapłanie Boży”.
„Słucham”.
„Ja przeklinałem mojego sąsiada. Ja — popełniłem cudzołóstwo. Ja mówiłem kłamstwo. Ja kradłem”. Potem wkładał swoje ręce na tego umierającego baranka, który był bez zmazy. Kapłan go zbadał. Trzymano go przez pewien czas, by zobaczyć, czy jest w porządku. Potem on wkładał swoje ręce na niego, a oni przecięli mu gardło. I krew tryskała do góry — po jego rękach. Ten mały baranek beczał, kopał i umierał, a składający ofiarę stał tam i mówił „Tak. Tam miałbym być ja, lecz baranek zajął moje miejsce”.
51
Lecz on odszedł z powrotem z tą samą pożądliwością. On to będzie znowu czynił, skoro tylko nadarzy mu się okazja. I tak właśnie postępują dzisiaj ludzie. Oni przychodzą i wyznają, i mówią: „o, to, tamto i owo,” a wychodzą, odwracają się i czynią znowu to samo. Przyłączają się do kościoła, do innego, jeżeli w tym kościele rozpocznie się coś małego i oni będą chodzić do tego i tamtego, lecz co było przedobrazem tego? Było to niedoskonałe. To nie mogło nigdy usunąć grzechu, lecz był to przedobraz prawdziwego podwójnego środka zaradczego, który miał przyjść.
A potem Jezus Chrystus, Syn Boży przyszedł i umarł na Golgocie, i kiedy wierzący położy raz swoje ręce na głowę Pana Jezusa wiedząc, że to wołanie i krzyk na krzyżu, ta śmierć, te cierpienia za niego — on sam miał je ponieść; tak samo te głębie piekła, gdzie on miał iść. On wiedział, że Chrystus wykupił go z tego miejsca i wyznaje swoje grzechy.
Co się potem stało? Co sprawiło tę różnicę? Co wyszło z baranka, ze krwi? Wyszło życie. A komórka krwi była na jego ręce; to życie było... z ołtarza, lecz życie baranka nie mogło powrócić na składającego ofiarę, chociaż on wyznał, że czynił zło i baranek zajął jego miejsce, ponieważ ten człowiek ma duszę i on nie mógłby żyć jako zwierzę. Racja.
52
Lecz o, Boże, pociągnij za oba cyngle na tej strzelbie i niech obie lufy trafią do tego kościoła, to jest moją modlitwą. Lecz kiedy ten składający ofiarę... „Kto słucha moich Słów i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma żywot wieczny (Ducha Świętego) i nie przyjdzie na sąd, lecz przeszedł ze śmierci do życia”.
Kiedy wierzący wkłada swoje ręce na głowę umierającego Baranka na Golgocie i wyznaje swoje grzechy, a Bóg uznaje, że to jest prawdą, bo on wyznaje swój grzech ze swego serca, wtedy szczególne życie Jezusa Chrystusa nazwane Duchem Świętym wraca z powrotem do tego człowieka i on zostaje oczyszczony i nie ma już żadnej pożądliwości do grzechu, bo jest prowadzony przez Ducha Bożego i od tego czasu nie żyje już swoim własnym życiem.
On będzie popełniał grzechy, oczywiście, lecz to życie będzie go trzymać. Zważajcie. Przejdźmy do 4. — 14. wersetu. Nastała pora, by to zakończyć. Weźmy 12. werset.
Lecz ten człowiek... (nie Baranek... Chrystus)... Lecz ten człowiek...
53
On mówi tu teraz o usłudze arcykapłana, jak kapłan wchodził do świątyni i tak dalej, składając ofiarę. Jak człowiek, składający ofiarę odszedł z powrotem z tą samą pożądliwością.
Ludzie przychodzą do ołtarza i mówią: „Tak, ja nie chcę iść do piekła”. Kaznodzieja głosi o tym, jak gorące jest piekło i koło ołtarza jest pełno ludzi. „O, Boże, ja nie chcę iść do piekła”.
Jednakowoż oni nie są ochotni podporządkować samych siebie i powiedzieć: „Tak, Panie. Nie moja wola od tej chwili, lecz Twoja”. Rzeczywiście zdać sobie sprawę z tego, co czynią i powiedzieć: „Boże, bądź mi miłościwy”.
54
Krew Jezusa jest potem na waszych rękach. Nie wychodźcie i nie zaczynajcie żyć tym samym życiem, jakim żyliście. Ta krew potępi was na końcu na sądzie. Pozwól raczej, żeby to życie, które jest w tej krwi, wróciło do krwi twojego życia, wróciło do twojego serca i sprawiło, że będziesz żył jako inny chrześcijanin — jako inna osoba.
„Składający ofiarę będąc raz oczyszczony” — obserwujcie to tutaj.
Lecz ten człowiek, kiedy złożył ofiarę za grzech, za... (Na jak długo?)... na zawsze... (ten łańcuch, który jest wiecznością)... na zawsze, usiadł po prawicy Bożej... (Na końcu drogi. Gdzie On jest? Na końcu drogi.)
55
Czy sobie przypominacie niedzielę przed dwoma tygodniami — tę niedzielę, kiedy głosiłem i przedstawiałem tą małą arkę z Mojżeszem, która płynęła poprzez trzciny i tym podobnie? Przypominacie sobie, jak wy starzy zaczęliście płakać i krzyczeć, kiedy głosiłem do dzieci — miałem wszystkich tych małych — czarne i niebieskie oczy siedzące tutaj w pierwszym rzędzie i mówiłem im, że jeśli stracicie swoje życie, to je znajdziecie. Jeśli zachowacie swoje życie, to je stracicie. Czy sobie to przypominasz, zborze?
Czy pamiętacie, kiedy to przedstawiałem, podając ilustrację tego poranka, kiedy Jochebed i kiedy Amram, Aaron i Miriam i wszyscy tam wówczas przed brzaskiem dnia mieli podniesione swoje ręce do góry i mówili: „Boże, Ty dałeś nam to dziecię. Teraz oddajemy je z powrotem Tobie. Ty nam je dałeś. Ono nie było nasze. Ono było Twoje. Ty nam je dałeś, a teraz, my oddajemy je z powrotem Tobie”. [Puste miejsce na taśmie — wyd.] My je ukrywamy; czarownice z piekła chcą je uśmiercić. Te kobiety z długim haczykowatym nosem wychodzą tam i biorą małą główkę niemowlęcia, i uderzają nią w ścianę. My je stracimy, jeżeli je będziemy ukrywać, lecz jeśli je oddamy z powrotem Temu, kto nam je dał, to je zachowany.
56
To jest ta sama rzecz w twojej małej łódce dzisiaj do południa, bracie, siostro. Ty masz w niej „ładunek,” najkosztowniejszy „ładunek” na świecie; nazywa się duszą. Płyniesz naprzód i zachowujesz ją — żyjesz sobie, jak chcesz. Ty ją zgubisz z taką pewnością, jak ja stoję tutaj; ale jeśli oddasz ją z powrotem Bogu i podporządkujesz Mu twoją wolę, to ją zachowasz. Ty ją znajdziesz. Jezus tak powiedział.
57
Pamiętajcie, a kiedy oni ją wypchnęli — ten skarb ich serca, kiedy go wypchnęli na rzekę, podpływały stare krokodyle. Mogę oglądać, jak już powiedziałem, że Bóg powstał ze Swego tronu.
Wy wiecie, tutaj na ziemi przechodzimy przez wiele doświadczeń, lecz Ktoś patrzy się na nas przez cały czas. Oni nie umiłowali swego życia aż do śmierci. Wtedy biedny stary Amram ze swoim umiłowanym maleństwem, biedna Jochebed, która je jeszcze karmiła swoją piersią, a potem musiała go włożyć do malutkiej arki i wypchnąć ją pomiędzy trzciny, podczas gdy te krokodyle były syte, bo pożerały niemowlęta. Wówczas, kiedy ona tam stała i łzy spływały jej po policzkach, Bóg powiedział: „Chodź tutaj, Gabrielu, chodź tu na chwilę. Pragnę ci coś pokazać. Mam kogoś, kto Mi naprawdę wierzy”. Amen.
58
Boże, pozwól mi być tego rodzaju człowiekiem, który może powiedzieć: „Bóg tak powiedział. To jest właściwe”. I być tak umarłym na wszystko inne, aż się to stanie brzęczącym spiżem i cymbałem brzmiącym.
On powiedział: „Chodź tutaj, Gabrielu. Wy wszyscy, aniołowie, wyjdźcie tutaj. Pragnę wam coś pokazać. Patrzcie na tego człowieka tam, mającego podniesione ręce. Wypchnął na rzekę swoje własne dziecię. Ja mu je dałem, a teraz on oddaje je z powrotem. Ja dopilnuję, aby ono zostało zachowane”. Amen. Powiedział: „Gabrielu, zwołaj dziesięć tysięcy aniołów i daj im rozkaz wymarszu. Pragnę ich mieć tam nad rzeką”. Gabriel zatrąbił na małej trąbce i rozległo się to korytarzami wieczności. Dziesięć tysięcy uzbrojonych aniołów zeszło w dół. Powiedział: „Ustawcie się w szeregu do góry i w dół. Pilnujcie, żeby żaden krokodyl ani nic innego nie tknęło się go. On był Mi oddany z powrotem”.
Gabriel powiedział: „Panie, najwyższy generale, gdzie Ty będziesz?”
„Ja będę na końcu szeregu. Będę przyjmował tam na dole”. To jest to samo, co czyni On dzisiaj, kiedy człowiek pokłada swoją ufność w Panu Jezusie i wyznaje swoje grzechy; Duch Święty bierze tego człowieka do swoich rąk, a Chrystus stoi na końcu, by go przyjąć.
59
Chociaż przechodzimy przez wiele wirów — krokodyli i straszliwych zjaw, i wszystkiego możliwego, przez co przechodzimy... Przez wiele niebezpieczeństw, znojów i sideł przeszedłem; jedynie łaska przenosiła mnie aż dotąd; jedynie łaska przeniesie mnie dalej.
Kto jest na końcu i przyjmuje? Słuchajcie.
... na zawsze siedzi po prawicy Bożej;
Odtąd... (tam w górze, na końcu drogi)... oczekując, aż jego nieprzyjaciele staną się jego podnóżkiem.
60
Czy jesteście gotowi? Tutaj to mamy. Tutaj jest ostatni obrót nakrętki na śrubie. Tutaj jest ostatnie dotknięcie spawającym płomieniem. Tutaj jest ostatnie uderzenie po gwoździu. To jest Ten, kto łączy wieczność z wiecznością, a w tym procesie Boży miecz wyzwolenia przekłuł serce starej natury człowieka, zakończył to dzieło i przekazał tego „delegata” Duchowi Świętemu.
[Mechanika jest już gotowa. Dzieło naszego zbawienia jest zakończone; osiągnęliśmy doskonałość, na zawsze. Jego doskonałość jest nam przyznana, udzielona i zaliczona; jesteśmy gotowi, by w nas zamieszkał Jego Duch Święty — wg br. L. Jenkinsa.]
Tutaj to jest. Żydów 10,14. Słuchajcie. Nie moje słowo, lecz Boże Słowo, które to powiedziało przed założeniem świata. Więc tak musi być.
Albowiem jedną ofiarą doskonałymi uczynił (u-c-z-y-n-i-ł d-o-s-k-o-n-a-ł-y-m-i)... na wieki tych, którzy bywają poświęceni.
Uczynił doskonałymi na jak długo? Czy do tej chwili, kiedy pogniewasz się ze swoim sąsiadem, do chwili, gdy zobaczysz kogoś — jakiegoś mężczyznę lub kobietę pełnych pożądliwości, aż będziesz miał następną okazję powiedzieć wielkie kłamstwo, aż do chwili, kiedy uda ci się usidlić kogoś, skrzywdzić go i wypędzić ze zboru, aż będziesz mógł skrytykować kogoś?
Tak, jesteś poświęcony na zawsze, uczyniony doskonałym na zawsze, przy czym Duch Święty...
61
Czasami może powiesz coś złego; to jest w porządku. Czasami może zrobisz coś złego. To jest w porządku, ale kiedy uczynisz coś takiego, zważaj na następny werset:
A świadczy nam to i sam Duch Święty... (O, moi drodzy, ja po prostu nie mogę dalej głosić. Patrzcie) Duch Święty poświadcza nam to. (Moi drodzy!) Duch Święty poświadcza nam; albowiem powiedziawszy pierwej:
To jest przymierze, które postanowię z nimi po owych dniach, mówi Pan: Dam prawa moje do serca ich, a na myślach ich napiszę je.
A grzechów ich i nieprawości ich nie wspomnę więcej. (O, Boże)
Każdy, kto ma tą nadzieję, oczyszcza samego siebie tak, jak Bóg jest czystym.
62
Módlmy się. Niebiański Ojcze, dziękujemy Ci dzisiaj do południa za oczyszczenie Ducha Świętego, za łaskę żyjącego Boga. My byliśmy grzesznikami, niesprawiedliwymi, bezbożnymi, niemiłymi, bez Boga, bez nadziei, odstręczonymi w tym świecie; a Chrystus przyszedł i zajął nasze miejsce. Dzięki uprzedniej wiedzy Bóg widział nas w tym stanie, wiedząc, że byliśmy głodnymi i pragnącymi. Nic dziwnego, że Jezus powiedział: „Oni zostaną napełnieni”. Nie staną się członkami, nie zostaną przyłączeni, ale zostaną napełnieni. Łaknący i pragnący sprawiedliwości. Innymi słowy łaknący i pragnący, wiedzący, że my nie możemy uczynić niczego sami, bez względu na to, co czynimy. Diabeł skłonił nas może do podrabiania każdego daru, mógł nas skłonić do tego, abyśmy wyszli i wkładali ręce na chorych, a oni wyzdrowieli, mógł skłonić nas do mówienia językami, mógł nas skłonić do wykładania języków, mógł sprawić, że mamy mądrość, poznanie, lecz to nie jest potrzebne, Panie.
Ty powiedziałeś: „Wielu przyjdzie w owym dniu i powiedzą: 'Panie, Panie, czy ja nie czyniłem tych rzeczy w Twoim imieniu'?”
Ty powiesz: „Odstąpcie ode Mnie, czyniciele nieprawości. Ja was nigdy nie znałem”.
63
O, Boże, niech zatem nasze nadzieje nie budują się na niczym mniejszym niż na krwi Jezusa i Jego sprawiedliwości. Kiedy wszystko wokół naszej duszy rezygnuje, wtedy On jest całą naszą nadzieją i ostoją. Bowiem na Chrystusie, tej mocnej Skale ja stoję, wszystkie inne grunty są grząskim piaskiem. Poznać Jego to życie; nie poznać nakazy, lecz poznać Jego, tę osobę.
Modlę się, Ojcze, o każdego grzesznika w tym budynku dzisiaj, abyś Ty zbawił ich w tej chwili i niechby oni bez żadnej emocji, bez żadnych sprzeciwów od diabła, lecz niechby oni z prawdziwą, niezmąconą wiarą wierzyli temu, co słyszeli w czasie głoszenia, i przyjęli Ducha Świętego, który to przyniósł. Daruj tego, Panie, bowiem prosimy o to w Jego imieniu.
64
I mając pochylone nasze głowy, chciałbym wiedzieć, czy jest tutaj dziś do południa ktoś. Pragnę, abyście przyszli tacy, jacy jesteście, szczerzy, prawdomówni... Bez względu na to, co uczyniliście, niezależnie od tego, ile razy zaczynaliście albo jak długo należeliście do kościoła. Jesteście szczerzy z głębi waszego serca w tej sprawie, by wiedzieć, że rzeczy tego świata odeszły od was, by wiedzieć, że dzień za dniem i rok za rokiem toczy się to dalej, a wasza kotwica trzyma. Tam po drugiej stronie jest Ktoś przedstawiony — na końcu tej drogi, gdzie będzie wyciągnięta ta wielka pętla. Tam jest Ktoś, ciągnący cię za twoje serce, wiedzący, że pewnego dnia zostaniesz podniesiony do góry.
65
Czy to nie wyłoniło się dzisiaj z waszych serc — przyjaciele, współobywatele, pielgrzymi, biedne małe stadko? Niech Bóg błogosławi wasze serca. Widzę was siedzących tutaj — siwowłosych z opadłymi ramionami, widzę biedne małe dzieci, które może nie otrzymały pokarmu, a ja stałbym tutaj i powiedziałbym wam coś złego, co... Otóż, broń Boże. Ja byłbym jakimś... Ja powinienem był upaść na kolana i pokutować, zanim zacząłem w ogóle głosić. Ja was miłuję i to prawdziwą chrześcijańską miłością.
Bądźcie teraz szczerzy wobec Ducha Świętego. Czy wszystkie te stare rzeczy odeszły od was albo szatan zwiódł was i żyjecie tylko połowicznym życiem?
66
Czasami sobie myślisz: „Hm, w porządku”. Innym razem, patrz — ty mówisz: „Otóż, ja nie wiem”. A dzieją się rzeczy, o których wiesz; i jeżeli taki jest twój stan, a dzisiaj do południa pragniesz wszystko to oddać Chrystusowi, przypomnij sobie, co On powiedział: „Kto słucha Moich słów i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma (w tej chwili) żywot wieczny”. Sąd cię ominął. Od tego czasu ta rzecz będzie martwa. Jeżeli to rzeczywiście przyjąłeś, to udowodni samo siebie. Nuże, spójrz. Nie bądź oszukany.
67
Przypominacie sobie przed wielu laty tutaj, kiedy mieliśmy kościół w porządku. (Ja mówię do was. Wy się modlicie, macie pochylone głowy). Przypomnijcie sobie, kiedy mieliśmy zbór uporządkowany — kiedy było podane poselstwo w proroctwie albo w językach razem z wykładem, kiedy to zanotowaliśmy i kładliśmy to tutaj na kazalnicy, zatwierdzone świadectwem trzech mężczyzn? Ja powiedziałem to poselstwo na podium. Lecz jeżeli się to nie urzeczywistniło, to mieliście złego ducha wśród was. Przyszliście tutaj i uporządkowaliście tę sprawę.
Jeżeli ktoś uczynił coś złego — siostra albo brat widzieli, że on czyni źle, to oni poszli do niego. Kiedy przyszli do kaplicy, chwycili go za ramię, przeszli do tyłu do małego pokoju i rzekli: „Bracie, widziałem cię na złym miejscu. Nie będę tego mówił przed zborem, ponieważ ciebie miłuję. Ty postępowałeś źle. Módlmy się teraz”. Rozumiecie?
68
Bądź teraz szczerym wobec samego siebie. Jeżeli miłość Chrystusowa jest w twoim sercu ponad wszystko inne, niech ci Bóg błogosławi. Ty jesteś w porządku. Lecz jeżeli tak nie jest, nie bądź oszukany. Te duchy są tak zwodnicze, jak tylko mogą być. One cię oszukają.
To właśnie uczynił jeden z nich Ewie, powiedział jej całą masę owej prawdy. „O, tak. Bóg tak powiedział. Uhm”. Lecz był w tym mały defekt i to właśnie... To właśnie złamało nas dzisiaj do południa — widzimy ten mały defekt w tym łańcuchu. To właśnie jest przyczyną wszystkich kłopotów.
Bracie, jeżeli to nie jest w zupełnej zgodności z sercem Bożym, czy podniesiesz swoją rękę teraz do Boga i powiesz: „Boże, niniejszym pragnę być naprawdę w porządku”. Niech się nikt prócz mnie nie patrzy. Podnieś swoją rękę. Niech ci Bóg błogosławi, pani. Czy jeszcze ktoś? Niech ci Bóg błogosławi. Niech Bóg błogosławi tobie, i tobie, i tobie, i tobie, tobie. Niech ci Bóg błogosławi.
69
Otóż, On ciebie zna. On zna każdego z was. On wie po prostu, jakie macie pragnienie. Otóż, naszym staromodnym sposobem (kiedy macie pochylone swoje głowy) jest, żeby ludzie podeszli do ołtarza. To jest świetne. Ja to lubię. Lecz tego nie ma w Biblii. To jest po prostu nauka kościoła.
„Ci, którzy Go przyjęli, tym dał On moc, aby się stali synami i córkami Bożymi”.
Właśnie teraz, kiedy siedzicie, a podnieśliście swoją rękę — tuzin lub więcej z was tutaj, czy to zaakceptujecie teraz w głębi waszych serc, kiedy mówicie, iż odczuwacie, że tak powinniście uczynić? Czy chcecie — ta sama grupa, która podniosła swoje ręce? Czy podniesiesz swoją rękę i powiesz: „Ja to teraz pragnę przyjąć, bracie Branham. Ja teraz przyjmę Jezusa. Bez względu na to, co czyniłem. Ja Go teraz przyjmuję jako mojego Umiłowanego i jako mojego Zbawiciela?” Niech ci Bóg błogosławi, panie. Niech ci Bóg błogosławi, panie. Niech ci Bóg błogosławi. Niech ci Bóg błogosławi, pani.
70
„Ja pragnę Go teraz przyjąć. Coś w moim sercu mówi mi, że ja — pragnę. Coś mówi mi, że muszę to uczynić w tej chwili. To jest mój dzień. Może następnym razem będę zbyt daleko”. Niech pana Bóg błogosławi. Niech cię Bóg błogosławi, bracie. Niech panią Bóg błogosławi, widzę pani rękę.
„Otóż, ja czuję, że to muszę uczynić”. Przyjaciele, kościół wpada w oziębłość. Ameryka będzie sądzona wkrótce. Spotka to każdy naród. Czym będziecie za sto lat od dziś? Wy będziecie gdzieś. Gdzieś między tą minutą a stu latami od dzisiaj odejdziecie z tego świata.
Raczej bądźcie tego pewni, nie żartujcie sobie z tym. Słowo jest głoszone przez Ducha Świętego i ono jest prawdą wychodzącą z Bożego Słowa. jest Ktoś, kto was miłuje.
71
Otóż, nie możesz podnieść swojej ręki, dopóki Ktoś nie zawoła cię, abyś podniósł swoją rękę. To jest Duch Święty. „Nikt nie może przyjść do Mnie, jeśli go najpierw nie pociągnie Mój Ojciec”. A jeśli on miłuje ciebie na tyle, że puka do twego serca i mówi: „Tak, mam na myśli ciebie. To jest stosowna pora. Pragnę, abyś wszedł do środka przedtem, zanim będę cię musiał zabrać z tej ziemi przedwcześnie”. Poproszę was teraz, żebyście podnieśli swoje ręce. Czy tego nie pragniecie uczynić?
Ktoś jeszcze powie: „Ja przyjmuję Go teraz z głębi mojej duszy”. Ja się teraz będę o was modlił. Niech Bóg błogosławi panią. Ja po prostu czułem — droga siostro — że chodzi o ciebie. Spojrzałem tam do tyłu. Oczywiście, wy wszyscy zdajecie sobie sprawę z tego, że ja za kilka dni będę... Kilka godzin przed nabożeństwem tam. Pozostaję teraz w moim pokoju długo, modlę się o usługę uzdrawiania. Anioł Pański jest blisko. Będą się dziać wielkie rzeczy.
Spojrzałem do tyłu i zobaczyłem, że coś stoi w tym pomieszczeniu. Było to nad młodą niewiastą. Widziałem, jak inni podnosili swoje ręce. Odczuwałem świadectwo, że to jest prawdą.
72
Pomyślałem, że jeśli jeszcze raz zrobię wezwanie, to ta niewiasta podniesie swoją rękę, i ona to uczyniła. To było właściwe. Zatem Boże, Ty który kochasz nasze dusze, kim my w ogóle jesteśmy? Ty wiesz — zanim świat został w ogóle ukształtowany, Ty wiedziałeś o każdym komarze, który będzie na ziemi, o każdej mrówce, o każdej pchle. Ty jesteś nieskończony.
I Ty wiedziałeś, że dzisiaj do południa ci ludzie podniosą swoją rękę. Ty to wiedziałeś. Ależ, Ty widziałeś ich przed założeniem świata. Ty to zawsze wiedziałeś i wiedziałeś, że ta rzecz się stanie, że Ty będziesz mógł wyrazić Swoją miłość do Twego ludu. Ty powiedziałeś, że wzbudziłeś faraona i zatwardziłeś jego serce, abyś mógł pokazać Swoją moc. O ileż więcej Ty będziesz wyrażał Swoją miłość?
73
Szatan, ten, który wypaczył to właściwe na złe — Ty pozwoliłeś mu to uczynić, abyś mógł wyrazić Swoją miłość do Twego ludu. O, Boże, my ciebie tak bardzo miłujemy. My cenimy sobie Ciebie i ja się modlę, Boże, aby ci ludzie żyli pokornym, chrześcijańskim życiem od dzisiejszego dnia, kiedy Ciebie przyjęli.
A jeżeli są jeszcze inni — być może nie widziałem ich wszystkich. Może mi ich nie pokazałeś, lecz Ty mówiłeś do nich. Jeżeli są jeszcze inni, błogosław ich również. Bowiem prosimy o to w imieniu Jezusa Chrystusa. Amen.
Istnieje źródło napełnione krwią,
Płynącą z żył Emanuela,
A grzesznicy zanurzeni w tym strumieniu,
Pozbędą się wszystkich swoich plam i win.
74
Powoli teraz, siostro. Wiecie, wczoraj brat Roberson był u brata Woods'a. Ja wśliznąłem się do środka; spodziewałem się, że przyjdzie ktoś z kaznodziejów w odwiedziny. On tam pokazał zdjęcie, a to zdjęcie było... Oglądaliśmy ich już wiele, lecz jedno z nich przedstawia zbór wychodzący z drzwi.
I zobaczyłem samego siebie wychodzącego na zewnątrz i przyglądałem się. O, moi drodzy, człowieku, ja — co tych kilka lat uczyniło ze mną. Spojrzałem znowu. Przyszło mi to na myśl dzisiaj rano. Pozostało nam jeszcze kilka dni zmagań z tymi znojami i grzechami.
I ja myślę o czasach, kiedy słyszałem, jak zaczęli śpiewać tę pieśń. Widzę, że oni utorowali sobie drogę tutaj na podium i stali koło ołtarza, by przyjąć komunię. Słyszałem kwilące kółka trumny, kiedy przejeżdżała przez tamto pomieszczenie, zabierając ich stąd.
75
Pamiętajcie, głoszenie tego Słowa będzie — stanie na sądzie. A ja będę musiał stanąć za tym, stanąć tam. Ja będę musiał być świadkiem tego. Nie mogę tego odwołać. Ja to powiedziałem. Muszę się tego trzymać. Spotkam się z tym na sądzie, tak jak Bóg powiedział Swoje Słowo i nie może go wycofać. Rozumiecie? Otóż, ja rozważam najpierw w moim sercu nad każdym słowem, by zrozumieć, czy go pragnę sam powiedzieć. Jeżeli wydaje się być niewłaściwe, to go nie mówię. Pozwalam, żeby On je powiedział, lecz jeśli On mówi coś na odwrót, to choćbym temu nie wierzył, powiem to mimo wszystko, ponieważ to jest On. Pragnę być tego pewien, ponieważ nie chcę żadnych błędów w owym dniu.
76
Wiecie, tam nad rzeką będzie okropnie ciemno w owym dniu. Nie będzie tam nikogo, kto by pomógł. Nie będziesz tam mógł zabrać pieniędzy. Twoi przyjaciele będą w tym samym stanie, co ty. Będzie okropnie ciemno. Ty musisz przejść na drugą stronę. Pragnę być pewny, że mój bilet jest w porządku.
Pragnę być pewny, kiedy spojrzę na drugą stronę i zobaczę czerwoną krew mego Mistra. Potem, kiedy po pewnej chwili usłyszę syrenę tego starego okrętu, potem wszystko będzie w porządku. Lecz nie chcę tam mieć już żadnych kłopotów. Pragnę to załatwić teraz. Jeżeli są jakieś kłopoty, pragnę to załatwić teraz. Będę tam potrzebował każdą odrobinę łaski, którą będę mógł otrzymać w owym dniu. Pragnę być szczerym.
77
Był wielki nauczyciel, który powiedział pewnego dnia: „On nie chciał być popularnym. On chciał być szczerym”. Ja dołączam mój głos do niego. Pragnę być szczerym. Chcę mówić prawdę, bym w tym dniu, kiedy on nastanie, mógł usłyszeć okrzyki radości tam nad brzegiem. Pragnę patrzeć w dół i być pewnym.
Jak dzieci Hebrajczyków, kiedy widziały te czarne skrzydła śmierci unoszące się nad krajem — mały chłopczyk powiedział ojcu: „Czy jesteś pewien, że krew jest na nadprożu?”
Ojciec wyjrzał: „Tak, synu. Krew tam jest”.
„Dobrze, więc to jest w porządku. Jesteśmy bezpieczni”.
Jeżeli jej tam nie ma dzisiaj do południa, przyjacielu, bądź pewien. Otóż, Ora Mae, ja wiem, że przychodzisz, bym się modlił za tobą, siostro. Ta biedna młoda dziewczyna, jak ona siadywała tutaj w rzędzie, jako taka mała istotka. Mała Shirley siedząca tutaj. My — właśnie przybyliśmy tutaj z Arizony.
78
Rozmyślam o tych małych dzieciach. Wy wszyscy przypominacie ich sobie, jak mieszkali tutaj w małym domku ze skrzynek. Ich biedny stary tata poskładał im go tutaj za kaplicą. Przypominacie sobie tych malców, jak ja — jak my ich wszyscy znamy. Jak ten biedny stary Ora Mae... Są potrzebni dwaj, żeby wychowywać rodzinę. O, Boże, ta okropna sprawa z małżeństwem i rozwodem, i jak Curtis czynił dla nich wszystko, na co go było stać. On pracował ciężko, lecz dziecko, niezależnie od tego kim ono jest, potrzebuje macierzyńskiej miłości, kogoś, kto je miłuje. To jest zgodne z naturą — by uspokoić jego uczucia.
Ja jestem myśliwym. Studiuję życie w dziczy. To jest... Ona jest... I ja wychodzę i studiuję ją po prostu. Stara niedźwiedzica, kiedy wchodzi do jaskini na jesień, ona zaszła w ciążę i będzie znowu matką, więc ona wypędza precz swoje niedźwiadki — miała jednego lub dwóch w tym roku. Ona ich wypędza. Zmusza je, by same zapadły w sen zimowy, żeby się do tego przyzwyczaiły.
79
W następnym roku, kiedy ona wychodzi z jaskini, ma kolejne dwa małe niedźwiadki, jednego lub dwóch. Ona jest dla nich matką przez całe lato, a na jesień wygoni je znowu precz. Następnej wiosny będzie miała dalsze dwa niedźwiadki.
Lecz co się dzieje, jeżeli nie ma żadnych niedźwiadków w tym roku? Czy wiecie, co ona czyni? Ona wychodzi i próbuje odnaleźć zeszłoroczne niedźwiadki. One są już tak duże, jak ona. Jeżeli ich nie może znaleźć, to przyswoi sobie parę młodych wilczków. Ona sobie weźmie parę kojotów. Ona by sobie przyswoiła nawet ludzkie niemowlę. Oczywiście, to się już wydarzyło.
Ona sobie przyswoi to malutkie niemowlę czy cokolwiek i będzie dla niego matką. To jest po prostu natura. Ona nic na to nie poradzi.
80
Spójrzcie na małą dziewczynkę z jej lalką. Patrzcie, ona może jeszcze nie ma trzech lat. Obserwowałem moją małą Sarę onegdaj wieczorem. Wszedłem do pokoju, byłem trochę nerwowy. Ona tam spała razem z jej starą, zwykłą lalką na swoim ramieniu. Stałem tam i przypatrywałem się. Pomyślałem: „Biedne maleństwo. Wiesz, nie potrwa to wiele lat, a tata się zestarzeje i nie będzie już takim, jakim jest obecnie, zsiwieje i odejdzie; lecz to jest przedobrazem tego, że pewnego dnia będzie tutaj leżało prawdziwe niemowlę. To jest po prostu w tobie”.
A jeśli nie miłujecie tych małych niemowląt, to coś innego zajmie ich miejsce. Jeżeli człowiek nie oddaje czci Bogu, to będzie czcił swój samochód. On będzie chodził do baru. On będzie czynił coś innego jeszcze. On będzie się włóczył po okolicy, bo jest coś, co musi zająć to miejsce.
81
Otóż, nasza siostro, ja nie chcę być — nie chcę wpadać w podniecenie; lecz jeśli dziecko nie ma właściwej macierzyńskiej opieki, to coś innego zajmie jej miejsce. I ta biedna młoda dziewczyna cierpi dzisiaj do południa na skutek załamania nerwów — ma dwa małe niemowlęta. Ona popełniała błędy. Ja tak samo, a kto z was nie popełniał. I ja pragnę powiedzieć: Jest Ktoś, kto nam już wybaczył. Ona podniosła swoją rękę przed chwilą. Wszystko przeminęło. To wychodzi z prawdziwego serca i ja wierzę, że tak jest naprawdę. Obserwujcie, co się dzieje. Kiedy ona będzie starą siwowłosą kobietą, to będzie ciągle stać. To się zgadza, lecz ona jest nerwowa.
82
Nie ma na świecie lekarstwa, które by pomogło nerwom. Jeśli weźmiesz lekarstwo, by uspokoić twoje nerwy, to będziesz się czuł dwa razy gorzej, kiedy ono przestanie działać. Nie ma medykamentu na nerwowość, lecz tak się cieszę, że mamy lekarstwo. Wy wiecie, że ja też cierpiałem z powodu tego. Istnieje lekarstwo, nie jakiś medykament, lecz lekarstwo, podwójne lekarstwo.
Mówiłem w moim kazaniu wczoraj w audycji radiowej: „Strzała wyzwolenia” — kaznodzieja uderza nią tak krótko, jak Joasz wówczas. On miał uderzyć więcej razy.
83
Lecz spójrz, mój bracie, siostro, to lekarstwo jest w Chrystusie. Względnie, może to powiem spoza kazalnicy — spoza tej małej zwykłej skrzynki, postawionej tutaj. Lecz ona jest tak samo poświęcona Bogu. My jesteśmy biednymi ludźmi. Być może nie jest powleczona złotem, lecz Duch Święty zstąpił tutaj i uczynił dla nas kilka dobrych rzeczy.
Moja droga siostro, niech Bóg błogosławi twoje młode serce. Jako matka i jako dziecko, jeśli przyjmiesz to, co brat Bill mówi lub powiedział ci teraz, to ja cię zapewniam, kochanie, że odejdziesz stąd i będziesz zdrowa.
Otóż, kiedy podniosłaś swoją rękę przed chwilą, to właśnie przyjęłaś Chrystusa. I ja pragnę, żebyś ty... Chcę, żebyś za kilka minut przyszła tu na podium i ja ci udowodnię (ty będziesz sędzią), z łaski Bożej, a Duch Święty, który stoi obecnie tutaj, może sprawić, że cię to opuści. To się zgadza. Nigdy nie widziałem, żeby to zawiodło, lecz kiedy odejdziesz stąd, potem to powróci do ciebie, rozumiesz, jeśli na to pozwolisz. Lecz jeśli tego po prostu więcej nie otrzymasz, to bez względu na to, jak się czujesz, idź naprzód mówiąc: „Jezus Chrystus uzdrawia mnie”.
84
Widzisz, ty spadłaś, Ora Mae, z tej pozycji tutaj na górze, kiedy byłaś szczęśliwą i jeździłaś na rowerze, jeździłaś tam i z powrotem tutaj po ulicy; byłaś wtedy szczęśliwa. Nie miałaś tych uczuć, które masz obecnie, nieprawdaż? Widzisz? Otóż, ty spadłaś z tej pozycji. Jest tak dlatego, bo nie było niczego, co by cię podtrzymało, kochanie. Ty spadłaś na dół.
Lecz teraz musisz wierzyć, że jesteś tutaj na górze, i wierz w to. Wiara bez uczynków jest martwa. Jeżeli temu wierzysz, to postępuj tak, jakbyś była tam na górze, a potem Bóg podniesie cię po prostu tam do góry znowu.
85
Tam jest twoja ciocia Meda, siedzi tam w tyle. Ona miała tą samą rzecz. Ja miałem to samo. Ja wiem, co to jest, lecz Bóg jest lekarstwem. Czy temu uwierzysz dzisiaj do południa, Ora Mae? Czy nie podejdziesz tutaj?
Ktokolwiek z was pozostałych jest chory i pragnie być namaszczony? W porządku. Pochylmy na chwilę nasze głowy.
86
Zborze, wy wszyscy znacie Curtisa. Znacie Ora Mae. Spójrzcie tylko na Ora Mae, widzicie, że coś się dzieje. Ona jest wyczerpana i wyprowadzona z równowagi. Ora Mae, to jest odpowiednia pora.
Chcę cię o coś poprosić. Ora Mae, ty mówiłaś sobie wiele razy: „Gdybym tylko mogła znaleźć jakieś miejsce, gdzie bym mogła rozpocząć. Gdybym się tylko mogła w tym czasie zacząć czuć lepiej, to wierzę, żebym sobie mogła pomóc i wyjść z tego”. Widzisz, to się zgadza, nieprawdaż? Otóż, jesteś teraz na takim miejscu, Ora Mae. Jesteś na najlepszym miejscu na świecie — u ołtarza, gdzie jest jedyna Osoba na świecie, która ci może pomóc, i pomoże ci. To jest Bóg. Pragnę, żebyście wszyscy pochylili swoje głowy i złączyli się ze mną w modlitwie.
87
Drogi niebiański Ojcze, kiedy ta biedna młoda dziewczyna — życie jest tak krótkie... Otóż, ona jest młodą matką. Ja wiem, że kiedy przed chwilą podniosła swoją rękę, wszelki grzech został z niej zdjęty. Boże, ja... Twoja Biblia jest świadectwem tego. Ty powiedziałeś z niebios: „Kto uwierzy, ten otrzyma”.
Ona ma teraz okropne zmagania przed sobą, Panie. I szatan rzucałby się — zabrałby jej niemowlęta od niej i umieściłby ją w zakładzie dla obłąkanych, aby uderzała swoją głową w ścianę. Lecz ona przyszła dzisiaj na właściwe miejsce — do ołtarza. Ona przyszła do domu żyjącego Boga. Ona stoi tutaj, jakby była sama u ołtarza, lecz nie jest sama, aniołowie Boży zataczają obóz dookoła. Duch Święty jest również blisko, a ona jest świadkiem tego, bo widziała wiele rzeczy, które się wydarzyły i wie, że Ty jesteś Bogiem.
88
I ja się modlę o to z całego mego serca, z całej mojej duszy, żebyś Ty pomógł dzisiaj Ora Mae. Ojcze, ja teraz biorę z tego ołtarza, który jest tutaj na tym poświęconym miejscu, gdzie jest zacieniony Duch Święty — nazywa się to olej z oliwek lub olej do namaszczania, olej pomazywania. Jest to według Twego rozporządzenia olej z oliwek, rosnących na gałęzi. A teraz, kiedy wychodzę, aby namaścić moją siostrę tym olejem, Ty powiedziałeś: „Modlitwa wiary uzdrowi chorego”.
Po głoszeniu Ewangelii, wiedząc, że przychodzi ta wielka usługa, Twoja wola będzie się dziać tam w Indianapolis, gdzie będzie wielu neurotyków, głuchych, niemych, ślepych, i wszyscy inni będą tam stać. O, my się nie boimy ani trochę. Ty to powiedziałeś, zanim rozpoczął się świat. My odczuwamy dotknięcie z niebios, które nam mówi, że to jest prawdą.
89
Wychodzimy więc i rzucamy wyzwanie diabłu. Nasi ludzie są w kłopotach. Podobnie jak Lot w tym kazaniu dzisiaj rano, a Abram szedł mu z pomocą.
Szatanie, my cię ścigamy dzisiaj do południa. Nasza biedna młoda, opuszczona siostra jest w kłopocie i ja jej przychodzę z pomocą z olejem namaszczania i z chrztem Duchem Świętym, z Boskim Słowem od Boga i z Ewangelią. Idę włożyć na nią ręce w imieniu Jezusa Chrystusa i wypędzam cię z niej. Jezus tak powiedział. To nie może zawieść. On powiedział: „W Moim imieniu będą wypędzać diabły,” a ty jesteś naszym diabłem. Zatem, w posłuszeństwie wobec Jego rozkazu wypędzamy cię precz. Jesteś pokonany... wychodzi. Krew Jezusa Chrystusa...
Dzisiaj ona przychodzi czysta i święta... nasz Bóg, dzięki wyznaniu jej grzechów... tej Ewangelii wypędzamy z niej tą nerwowość. O tak, ty... Lecz ty nie możesz jej... My stosujemy tą krew między nią a... stoi jako pośrednik i teraz opuść tą dziewczynę. Niech ona odejdzie wolna i od dzisiejszego dnia niech jest szczęśliwą... te małe niemowlęta leżące tam i jej małżonek, niech on też przyjdzie i stanie się chrześcijaninem... i ten okrąg nie będzie naruszony tam po drugiej stronie.
Niech jej matka lub jej tata albo wszyscy, niechaj oni wszyscy... O, Boże spełnij to. Niech ona jest wolna od tej godziny. My wypuszczamy ją na wolność... doskonała miłość... Biblia i śmierć, pogrzeb i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa — przez Jego krew i Ducha Świętego przynosimy ją do... w imieniu Jezusa Chrystusa... Czy czujesz się dobrze? [Puste miejsce na taśmie — wyd.] To sprawia, że odczuwasz ulgę. Otóż, gdy odjedziesz stąd, wychodź i bądź... Ora Mae na nowo, tylko nową Ora Mae, szczęśliwą dziewczyną w Chrystusie, a wszystko zło się skończy. Powrócisz tu za rok od dzisiaj i powiesz: „Bracie Bill, czy sobie przypominasz ten poranek, kiedy modliłeś się o mnie tam u ołtarza? To załatwiło tą... Chwała Panu. Pochylmy teraz nasze głowy.
90
Nasz niebiański Ojcze, w posłuszeństwie do polecenia naszego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa miłujemy Ciebie dzisiaj czystą i świętą, niezmąconą miłością. I niech Twoja dobroć i łaska odpocznie na każdym i na wszystkich. Dziękujemy Ci za obcych w naszych bramach i modlimy się, żebyś Ty pobłogosławił każdego z nich.
Pobłogosław naszego drogiego umiłowanego pastora, naszego brata Neville, który stoi razem ze mną w jarzmie Ewangelii — nie ujarzmiony przez ten świat, lecz ujarzmiony przez Chrystusa, w całym jarzmie Bożym, ciągnąc ten stary rydwan Ewangelii ciągle naprzód — zaprzęgnięty w jarzmie jako współobywatel i sługa Boży...
Błogosław wszystkich diakonów, zarząd zboru, skarbnika, wszystkich zainteresowanych: wszystkich członków, laików, obcych.
91
Boże, tam w Indianapolis odbędą się nabożeństwa. Boże, ja nie jestem godzien być błogosławionym, lecz czy Ty pobłogosławisz ludzi przez głoszenie Słowa? Niewątpliwie setki będą tam stać.
My namaszczamy również... w imieniu Jezusa Chrystusa, abyś jej Ty dopomógł i usunął jej kłopoty, kiedy kładę na nią ręce w imieniu Jezusa. Daruj teraz Ojcze, aby Twoja łaska stała i dla niej udziałem w imieniu Chrystusa.
92
A teraz, kiedy mamy pochylone nasze głowy, chciałbym wiedzieć, czy jest ktoś tutaj, kto chciałby przyjść do ołtarza, chciałby przyjść i uklęknąć do modlitwy — ci którzy przyjęli Chrystusa. Odczuwam, że chcielibyście się po prostu modlić przez chwilę po nawiedzeniu Ducha Świętego. Czy nie czujecie się naprawdę dobrze w tej sprawie? Czy nie czujecie się dobrze? Chodź tutaj, bracie Neville.
Ilu z was podniesie po prostu swoje ręce i powie: „Chciałbym przyjść do ołtarza na krótką modlitwę”. Czy podniesiecie teraz swoje ręce? „Ja chciałbym się po prostu trochę oczyścić”. O, niech ci Bóg błogosławi. W porządku.
93
Otóż, patrzcie, nasz brat Neville — ja myślę — obserwowałem go we wszelkim postępowaniu, on jest prawdziwym mężczyzną. Stwierdzam, że jest takim samym każdego dnia. Czy bitwa jest toczona dobrze czy źle, brat Neville pozostaje tym samym. Dziękuję Bogu za to. Brat Neville nie potrafiłby tego czynić sam. Jest potrzebny Bóg, by to uczynić. I cieszę się, że to stadko owiec ma takiego pasterza, jak brat Neville. Modlę się, żeby mu Duch Święty pomógł i pobłogosławił go. Ja go miłuję i miłuję jego ludzi, oraz wszystkich was. Miłujemy was i modlimy się, żeby was Bóg błogosławił.
Lecz teraz, kiedy pochylamy nasze głowy na nowo, pragnę poprosić tych, którzy pragną, abym się za nimi modlił, i pragną uklęknąć i oczyścić samych siebie, żeby przyszli pokornie do ołtarza.
Nuże, bracie Neville, módl się za nimi teraz, jeśli pragniesz. Ja chcę się modlić w tej sprawie, a wy wszyscy módlcie się również. Utorujcie sobie drogę do ołtarza.