1
Dzień dobry, przyjaciele. Oczywiście to szczęście być tu dziś rano w ten piękny zimowy poranek, słońce świeci jasno, szczęśliwe nasze serca. W czasie, gdy siedziałem z wielebnym panem Beelerem, dokonującym nagrania, przypadł wewnątrz budynku Duch Święty i ludzie zaczęli się radować, dzieci były szczęśliwe… Jesteśmy wdzięczni za to, że możemy żyć i być pomiędzy tymi, którzy mogli dzisiaj tu przyjść i [uczestniczyć - tł.] w tych usługach.
Otóż, jesteśmy wdzięczni za każdego z was bez wyjątku. A jeśli chodzi o tych, którzy przyjdą trochę później, odźwierni, którzy są tam z tyłu, mają dla tych przychodzących parę miejsc do siedzenia tutaj, mogą ich też posadzić z tyłu za ołtarzem i na tej ławce z przodu.
2
Otóż, w nadchodzącym tygodniu zaczynamy tegoroczny objazd, jest to kolejny objazd po świecie. Zaczynamy kolejny… dwunasty, rozpoczniemy tę kampanię w środę w Chicago w Kościele Filadelfijskim. A potem, jak przypuszczam, stamtąd my… Rano… Począwszy od 3 lutego, zaczynamy w Lubbock w Teksasie, na widowni „Cotton Bowl”, w Lubbock w Teksasie. Potem stamtąd do Phoenix, a potem do Stock Exhibit pomiędzy Los Angeles i South Gate w Kalifornii. A potem, jeśli Pan pozwoli, planujemy stamtąd jechać do Honolulu.
Otóż, oczywiście doceniam te modlitwy wszystkich ludzi, w których każdego dnia, w krótkiej modlitwie, proszą Pana o moje zdrowie. Ja… Nawet nie domyślacie się - będąc po tej stronie wieczności - jak bardzo liczę na wasze modlitwy za mnie, kiedy jestem tam na zewnątrz.
Jestem wdzięczny, że mogłem dziś rano wysłuchać świadectwa brata Tommy'ego, o tym, że Bóg zawsze ma chęć z otwartymi ramionami was przyjąć. Bez względu na to, co by się nie zrobiło, On wciąż z otwartymi ramionami przyjmie każdą skruszoną duszę, przychodzącą do Niego. Nie bacząc na to, co się zrobiło, albo jak wielki jest to grzech, On zawsze pragnie wybaczyć. Niech cię Bóg błogosławi, mój młody bracie.
3
Otóż, zauważam rezultaty od ostatniego niedzielnego zgromadzenia. Ludzie, za których się modlono - aby dotrzeć do tych ludzi, odbyliśmy trochę prywatnych spotkań… Powiem wam, widzicie, przyjaciele, dlatego nie mamy usług uzdrowieniowych tutaj, ponieważ… Rozumiecie, nie mamy odpowiedniego pomieszczenia, aby zająć się tymi ludźmi. Tak właśnie ma się ta sprawa, dlatego w ogóle nie ogłaszamy usług uzdrowieniowych tutaj w tej świątyni, chociaż modlimy się za chorych za każdym razem, kiedy tu jestem. A trudno jest znaleźć odpowiednie audytorium i tak dalej. A teraz do was, którzy jesteście tu gościnnie, przybyliście z różnych stron kraju - nie ma tu w tej społeczności zbyt wielu ludzi pełnej Ewangelii, czy jakkolwiek… czy tu w sąsiedztwie, ale oni… Nie za bardzo ma kto sponsorować, albo raczej - współpracować w [zakresie - tł.] tych zgromadzeń, z ludźmi pełnej Ewangelii, bowiem wielu z nich należy do różnych kościołów.
Nie staramy się reprezentować jakiejś określonej organizacji kościelnej, staramy się jedynie z Bożą pomocą reprezentować Pana Jezusa Chrystusa, wolni od wszystkiego, każdy.
4
Co do mnie, zauważyłem w… W zeszłą niedzielę w tym pokoju tam był pewien murzyński brat, który ostatnio, kilka miesięcy temu, został zbawiony i jego umiłowana żona, a ona była kaleką i korzystała z kul. I on miał okropną przepuklinę. I podczas rozmowy z nim w prywatnym czasie w biurze diakona, było to osobiste spotkanie, po uprzednim telefonicznym uzgodnieniu i poczynionych przygotowaniach… W każdą niedzielę mamy tylko tylu, ilu jesteśmy w stanie przyjąć. Ja…
[Było to - tł.] wzruszające, w czasie, kiedy znajdowaliśmy się tam w inspiracji Ducha Świętego, ta pani, która przyszła o kulach, która miała… wyszła bez nich. A ten mężczyzna bardzo zdecydowanie uwierzył Panu Jezusowi, po pomodleniu się o jego okropną przepuklinę… I ja mu powiedziałem, powiedziałem: „Otóż, ta przepuklina zacznie się cofać w tym samym momencie, aż do tego miejsca”. Powiedziałem: „Otóż, kiedy - kiedy zacznie się cofać, wtedy obserwuj, jak się cofa, doda ci to więcej wiary”.
Zobaczcie, wiara musi na czymś się opierać, nie jest to mityczna myśl. Ona musi mieć coś, jakąś podstawę, na czym może się oprzeć; tak jest z wiarą. I dlatego właśnie wierzymy, że Słowo Boże naucza Boskiego uzdrawiania, wyzwolenia dla duszy, wyzwolenia dla ciała. I my opieramy to na Bożym wiecznym Słowie.
5
I powiedziałem do tego brata: „Otóż, będziesz mógł wiedzieć, że powiedziałem ci prawdę…”. Gdyż widziałem go przed sobą w wizji. Powiedziałem: „Weź, po przyjściu do domu, sznurek i ściśle obwiąż się nim wokół pasa, zmierz go, a potem odetnij. Nie ruszaj go aż do następnej niedzieli. A zanim tu przyjdziesz, weź drugi sznurek i obwiąż się nim wokół i przynieś mi tę różnicę, o ile się skurczył ten pierwszy sznurek”.
On powiedział: „Tak zrobię”.
Cóż, oto ten odcięty sznurek, jakieś półtora cala , coś w tym rodzaju. Siedzi tu ten mężczyzna, mężczyzna… Tak więc widzicie, co się stało. Otóż, coś miało miejsce. Nigdy w swym dotychczasowym życiu nie widziałem, aby Bóg powiedział coś - w wizji, czy w objawieniu - aby dokładnie nie stało się tak, jak to Bóg powiedział (widzicie?), dokładnie.
Jego żona, w minioną niedzielę, przyszła przy pomocy kul, czy też laski. A dzisiaj ją zauważyłem, tu wewnątrz. Ona nie mogła chodzić, z trudem, ona… Powiedziałem jej, że Pan ją uleczy. Ona miała usztywnioną kończynę. I widziałem ją, jak wchodziła, wzięła swoją laskę pod ramię, jest tu dzisiaj.
6
[Jakaś kobieta mówi w zgromadzeniu - wyd.] Jest tu - jest tu kolejna pani, jeszcze jedna, z… która była… miała bardzo duży kłopot z wieloma przypadłościami w zeszłą niedzielę, i była kaleką, a mieszkała gdzieś w pobliżu Georgetown, czy jest ta pani, czy może jest gdzieś tu? Georgetown, stan Indiana. Ona powiedziała: „Ale, bracie Branham, ja jestem już stara”.
Powiedziałem: „Ale Abraham także był [stary - tł.], dużo starszy od ciebie, kiedy spytano go, czy uwierzy w coś, co jest niemożliwe”. I ona to zaakceptowała i oto tu jest. A za tą panią siedzi druga pani, o której też mówiłem, tu zaraz za swoim mężem, pani, będąca murzynką, która siedzi właśnie tu, i druga pani z tyłu. Sznurki jako dowód, odłożone kule jako dowód, że Jezus Chrystus żyje i panuje, dając doskonały dowód tego, że On powstał z martwych i jest tu dzisiaj z nami. Jakże Mu dziękujemy z głębi naszego serca, że On wciąż żyje; On nie jest umarły. On powstał z martwych i żyje dzisiaj pomiędzy śmiertelnikami, zawsze skłonny, zawsze w stanie zrobić coś, co w niewyobrażalny sposób przekracza nasze możliwości albo myślenie. Z całego serca wysławiamy Go za to, za tę Jego wierną dobroć dla nas.
7
Otóż, zobaczcie, jeśli… Czy mamy tu gdzieś trochę więcej ławek? Dobrze, mamy kilka, można je tu przynieść. Postawcie je na podium, jeśli można.
Otóż, na lekcję szkoły niedzielnej, my… Było tego dużo, nauczałem po trochu w trakcie [kilku - tł.] lekcji szkoły niedzielnej, i my zamierzamy, jeśli Pan pozwoli, spróbować zakończyć ten temat, który zaczęliśmy kilka dni temu tutaj w tym - tym kościele, kilka niedziel temu.
A więc, bracie Junior, zdaje się, że przyniesiono… Zastanawiam się, czy nie powinni raczej postawić to tu na podium, aby może któraś z pań… albo może niech zaniosą to tu z tyłu i zróbcie… lepiej tak niż dawać ją tam do przodu.
A zaraz jak tylko klasa szkoły niedzielnej zwolni to pomieszczenie, przybędzie nam sporo miejsc do siedzenia - zwolni się sporo miejsc.
Otóż, jeśli ktoś - być może ktoś przyłączył się do tutejszego kościoła, jest to może trochę kłopotliwe czy coś dla przyjezdnych wejść… Ale jeśli ktoś przyłączył się do tego kościoła, to niech wejdzie i zajmie to miejsce, które, jak sądzę, ustąpi mu ktoś inny.
8
Otóż, dzisiaj będziemy studiować Boże błogosławione Słowo. Jeśli pamiętacie, ostatnie poselstwo dotyczyło Listu do Żydów. Cudownie jest studiować Słowo Boże, Ono daje nam Żywot Wieczny. Jezus powiedział: „Badacie Pisma, bo sądzicie, że macie w nich Żywot Wieczny; a one składają świadectwo o Mnie” . I jak miło jest wiedzieć, że On nas umiłował, że dał nam żywe Słowo. Bóg jest w Swoim Słowie.
Otóż, wszyscy teraz otwórzcie swoje Biblie na 7 rozdziale Listu do Żydów. I dzisiaj rano spróbujemy zająć niezbyt dużo czasu, tyle jednak, aby choć trochę wywyższyć Chrystusa poprzez Słowo, abyście byli w stanie zauważyć, jaki On jest, i po co tu dzisiaj jesteśmy, dlaczego chrześcijaństwo opiera się na mówieniu Słowa. A wiara przychodzi przez słuchanie, słuchanie przez Słowo Boże, Słowo .
Otóż, jesteśmy w stanie wziąć te stronice i w taki sposób właśnie je przekartkować, ale tylko Jeden jest w stanie otworzyć to Słowo, jest to Chrystus, albowiem był widziany w wizji jako Baranek zabity od założenia świata. Kiedy Jan się rozejrzał - nikt w niebie nie był godzien otworzyć tej Księgi, czy też mógłby [to zrobić - tł.], czy też zerwać z niej pieczęć - on ujrzał Baranka, który był jakby zabity od założenia świata, który podszedł i wziął tę Księgę z prawej ręki Tego, który siedział na tronie, i otworzył tę Księgę i zerwał pieczęcie. Otóż, On jest Autorem tej Księgi, a zatem przemówmy do Niego przez moment, zanim przejdziemy do tej Księgi.
9
Nasz łaskawy niebieski Ojcze, z miłością płynącą z głębi serca przychodzimy dzisiaj, aby ofiarować naszą daninę chwały i dziękczynienia dla Twego chwalebnego Imienia, za tę wielką troskliwość, kiedy byliśmy jeszcze grzesznikami, Chrystus umarł zamiast nas, ten Niewinny za winnego, biorąc na Siebie grzechy nas wszystkich, zabierając je [od nas - tł.] i płacąc najwyższą cenę, satysfakcjonującą Boga; i powstał znów dla naszego usprawiedliwienia, siedząc obecnie po Jego prawicy, wciąż żyjąc, aby dokonywać wstawiennictwa na podstawie naszego wyznania.
Och, jakże dziękujemy Ci za tę niezachwianą nadzieję, którą mamy. Kiedy wszystko wokół nas rozsypuje się, choćby samo śmiertelne życie, nasze serca są nastawione na wieczną, błogą nadzieję. Wielu tutaj jest w potrzebie dziś rano, Ojcze, co do ducha, co do duszy. Modlimy się, abyś zbawił niezbawionych. Spraw to, Ojcze. Daruj zobojętniałym wobec Ciebie, by bliżej chodzili [z Tobą - tł.].
10
I modlimy się, abyś uzdrowił wszystkich, którzy są chorzy, aby mogło wypełnić się to, co zostało powiedziane osobiście przez naszego Pana: „Te rzeczy, które Ja czynię, wy również czynić będziecie”. A potem On powiedział, że my musimy iść na cały świat i głosić Ewangelię, kłaść ręce na chorych, a oni ozdrowieją.
I widzimy tutaj, w tym niewielkim budynku dziś rano, wielu ludzi, którzy byli o kulach kilka dni temu, a teraz chodzą bez nich, normalnie, zostali podniesieni i trzymają się prosto dzięki podtrzymującym wiecznym ramionom naszego Pana Jezusa Chrystusa. Chodzą ci, którzy umierali na raka. Są tu teraz zdrowi. Twoi słudzy, lekarze, wydali zaświadczenie, że nic im już nie dolega, że to się skończyło. Dziękujemy Ci za te rzeczy.
Wybacz nam nasze niedociągnięcia i napełnij nasze serca miłością. Przemów do nas teraz przez Swoje Słowo, albowiem prosimy o to w Jego Imieniu. Amen.
11
Krótki wstęp, aby wczuć się w nastrój naszej dzisiejszej lekcji z Pisma… Mówiliśmy o pewności nadziei, która jest w nas, bardzo pięknie jest to podane tu - w Liście do Żydów.
Najpierw czytamy o tym, jak Bóg działa ze Swoim ludem, Izraelem, w dniach minionych, potem zaś widzimy, że ta obietnica rozciąga się też i na nas, daje to nam wielką pewność, widząc, że to wszystko, co wydarzyło się dawniej w tamtych dniach było przykładem tego, co Bóg będzie czynił dla nas dzisiaj, dla Swoich wierzących dzieci.
A więc, krótki wstęp poprzedzający lekcję niedzielną z rozdziału szóstego Listu do Żydów, zaczniemy od 12 czy też 13 wiersza.
Gdy bowiem Bóg dał Abrahamowi obietnicę, a nie miał nikogo większego, na kogo by przysiąc, przysiągł na siebie samego,
12
Jestem pewien, że klasa pamięta, że braliśmy to, chcąc zobaczyć, co Bóg czyni, że On obiecał Abrahamowi, że da mu to przymierze i uczyni je z nim i jego nasieniem na zawsze potem. I Bóg złożył przysięgę. A każdy, kto składa przysięgę, składa ją na kogoś większego od siebie. Więc Bóg nie miał nikogo większego od Siebie, aby na niego przysiąc, więc On złożył przysięgę na samego Siebie, że dotrzyma tego przymierza z Abrahamem. Zatem jakże mocno osadzony jest wasz fundament, święci Pańscy.
13
Gdybyśmy dzisiaj zajęli się tym tematem naprawdę poważnie, na spokojnie, bez zbędnego podniecania się… Wiara w ogóle nie polega na emocjach. Wiara nie napędza się. Wiara wie, o czym jest mowa. Nikt nigdy nie widział, aby nasz Mistrz czymś się ekscytował; stojąc przy grobie zmarłego, On był tak samo opanowany jak wtedy, gdy stał na górze i patrzył na Jeruzalem. Będąc w kłopotach - w łodzi na wzburzonym morzu, a fale przewalały się, On do tego stopnia polegał na Bogu, że w ogóle nie zwracał uwagi na to, co się dzieje, dopóki się nie obudził. Zawsze wiara jest niezmącona.
14
Otóż, stwierdzamy tutaj, że powodem tego, iż możemy stać niewzruszenie jest to, że została ona [ta obietnica - tł.] dana naszemu ojcu Abrahamowi i dla jego dzieci. A Bóg, który dał tę obietnicę, złożył przysięgę, że On potwierdzi ją i będzie się jej trzymał. I to właśnie On czyni. I stwierdzamy, że dzieci Abrahamowe nie są Żydami zewnętrznie, którzy byli pokoleniem… z rodu Abrahamowego, ale poprzez Abrahama przyszedł Izaak, poprzez Izaaka przyszedł Chrystus, dzięki Chrystusowi został pobłogosławiony świat. Albowiem jest powiedziane: „Dla Abrahama i dla jego nasienia (którym był Chrystus)…”. I dzięki temu wszystkie pokolenia ziemskie zostały przyprowadzone do tego przymierza.
15
I to Przymierze zostało dane Abrahamowi bezwarunkowo, nie tak, że „Ty, Abrahamie, jeśli zrobisz coś, to Ja to zrobię”, ale „Ja już to uczyniłem”. Rozumiecie? To nie jest to, co my zrobimy, to jest to, co On uczynił dla nas. Nie mogliśmy nic zrobić, aby na to zasłużyć. Czy my, niesprawiedliwi, możemy w ogóle cokolwiek zrobić, aby zasłużyć na coś u wielkiego Boga Jahwe, z Jego wielką, doskonałą świętością? Rozumiecie?
16
My… Jedyne, co możemy zrobić, to zaakceptować to i być wdzięcznym Bogu za to, co On już dla nas zrobił. Och, jest to takie proste, prawda? Jestem zupełnie pewny, że wielokrotnie ludzkie myślenie opiera się na tym, jakby tu dokonać Boskiego uzdrowienia i tak dalej, jak osiągnąć coś wielkiego, na swój sposób, „Gdybym tylko mógł to osiągnąć”.
Możecie wyobrazić sobie Jezusa, który mówi: „Otóż, pozwólcie, że zbadam Swoją wiarę i zobaczę, czy mam dostateczną wiarę, aby to zrobić. Zobaczę, czy nie będę musiał trochę po pościć, jeśli Moja wiara nie jest jeszcze dostateczna, aby to zrobić”. On był całkowicie nieświadomy wiary, którą miał. On po prostu wypowiadał coś i wiedział, że to tak będzie.
17
To jest tak jak z wami, wychodząc dzisiaj ze swych domów, najprawdopodobniej macie zamiar do nich powrócić; powiedzieliście swojej żonie czy swoim umiłowanym: „Wrócę za jakiś czas po południu”. Skąd to wiedzieliście? Nawet nie próbowaliście się nad tym zastanowić: „Czy będę miał dość wiary, aby wrócić do domu? Czy będę miał dość wiary, aby poprowadzić samochód?”. Ty bezwiednie przekręcisz kluczyk [w stacyjce - tł.] i popędzisz z powrotem do domu. Rozumiecie? Bezwiednie wierzycie, że tak będzie. Tak to właśnie się dzieje - w Chrystusie my bezwiednie mówimy: „To jest Jego Słowo, sprawa załatwiona, nic więcej nie trzeba”, i idziemy dalej. Tak ma się sprawa z wyzdrowieniem.
18
Otóż, Bóg przysiągł na samego Siebie, nie było nikogo większego. Musimy się pospieszyć i przejść dalej, gdyż nasz dzisiejszy temat jest o Melchisedeku - „Melchisedek, wielki Książę i Król”. Otóż, w wierszu 14 jest powiedziane:
Mówiąc: Zaiste, będę błogosławił ci obficie i rozmnożę cię bez miary;
Ponieważ on został rozmnożony w każdym narodzie, a Ewangelia przez Chrystusa… Otóż, nie mogło się to stać w okresie zakonu, ponieważ nie sięgało to dalej niż do obrzezania, które było dla Żydów. Ale w sferze Ducha Świętego On obrzezuje każde serce (widzicie?), wszystkie narody. On rozmnaża Abrahama na wszystkie narody.
A tak, ponieważ czekał cierpliwie, otrzymał to, co było obiecane.
Zatrzymajmy się na tym: Abraham cierpliwie czekał. Czekał, widząc co? Niewidzialnego Boga tak, jakby był widzialny i stojący przed nim. I po tym jego oczekiwaniu… Po wytrwaniu w tym twardym boju odziedziczył tę obietnicę.
Otóż, czy to nie dziwne? Nie mogło być tak, że Bóg sięga i daje mu tę obietnicę, a potem od razu wykonuje to dzieło? On mógł tak zrobić.
19
Kiedy Anna była w świątyni i modliła się, przyszedł Heli i pomyślał, że jest pijana, a ona powiedziała: „Nie jestem pijana, ale modlę się, aby Bóg zabrał ode mnie moją hańbę”.
On rzekł: „Pan Bóg da ci to, o co prosiłaś” .
Otóż, Bóg mógł umieścić malutkiego Samuela wprost w ramionach Anny. Wszyscy z nas to wiedzą. On jest Stwórcą wszystkiego, wypowiada coś i w ten sposób powołuje to do istnienia. On mógłby umieścić go wprost w ramionach Anny, ale zamiast tego dał jej go w normalnym trybie dziewięciu miesięcy poprzedzających narodzenie się niemowlęcia. Mógł to zrobić od razu, ale nie zrobił tego od razu, dał jej obietnicę i ona odziedziczyła tę obietnicę.
20
Kiedy Bóg powiedział do Mojżesza w czasie, gdy on wyszedł i był w drodze do obiecanego kraju: „Wszystko, co się tyczy tej obietnicy” - powiedział - „przekazałem Abrahamowi lata temu” . Filistyni i wszyscy inni, swego rodzaju, wielcy ludzie mieli wszystko tam otoczone wałami, wojownicy… On powiedział: „Otóż, to wszystko jest twoje”.
Byli tam Amoryci, Chetyci i Peryzyci, i wszyscy inni: Chetyci, Jebuzyci, Filistyni, wszystko w Palestynie. Otóż, Bóg powiedział: „Ja ci go daję. Jest twój. Idź teraz i posiądź go”.
Och, ludzie, mam nadzieję, że to widzicie? Jest to coś, na czym chciałbym, abyście oparli - tak jak się należy - swoją wiarę. Stwierdzam, że wielu ludzi może… że oni mieliby wiarę, gdyby tylko wiedzieli, jak „zapędzić” ją do pracy.
21
Kiedy Benjamin Franklin jako pierwszy odkrył elektryczność, powiedział: „Mam to! Mam to!”, ale on nie wiedział, co ma. Po nim przyszedł Thomas Edison i powiedział: „To będzie działać dla nas”. I jego nie obchodziło, ile mu to czasu zajmie. Wypróbował z dziesięć tysięcy drutów, w końcu mimo wszystko znalazł drut, który przewodził elektronikę - albo raczej drut przewodzący elektryczność. On wiedział, że w tym jest moc i ta moc będzie mogła pracować na naszą korzyść.
22
A więc, mamy świadomość tego, że zbawienie jest czymś, co wybawia nas od grzechu, że najpodlejsza kobieta albo mężczyzna - pijak, prostytutka - stają się dzieckiem Bożym. Cóż, tak samo wiara, ta sama moc, która podniosła z upadłego stanu mężczyznę lub kobietę, może działać dla nas na różne sposoby. Może uzdrowić nasze ciała, jeśli właściwie się do tego podejdzie. Trzeba wiedzieć, jak to zrobić. To jest tak, jakbym miał farmę, tu na tej górze, pełną dobrej kukurydzy, i ona byłaby prawie że uschnięta z powodu braku wody. A mam studnię artezyjską na zboczu tej góry. Cóż, nie potrafię spowodować, aby ta studnia artezyjska wyrzucała tę wodę tu na dół i pod górę tego zbocza, aby nawodnić tę [kukurydzę - tł.], ale mam pomierzoną ziemię i wiem, gdzie woda przyjmie właściwy kierunek i bieg, i jak się rozleje i nawodni ten plon. Stanie się tak, kiedy pozwolę, aby przebiegło to właściwym kanałem.
I tak samo jest z Duchem Świętym, który jest w Bożej obietnicy. Jeśli pozwoli się Mu działać po Swojemu, a nie po naszemu, nie wrzucając do tego naszych wątpliwości: „ponieważ to nie i tamto nie”, jeśli pozwoli się Bożemu Duchowi Świętemu działać w was w oparciu o obietnicę, to stanie się dokładnie tak, jak Bóg to powiedział.
23
Abraham był starym człowiekiem, miał sto lat, kiedy Bóg pojawił się mu w Imieniu Wszechmocnego Boga. „Wszechmocny” pochodzi od hebrajskiego słowa „El Szaddai”, które oznacza łono albo pierś kobiety. Otóż, on był stary; jego siły [żywotne - tł.] przeminęły. Ale El Szaddai jest Wszechmocny, jest Tym, który daje siłę. I wszystko, co Abraham musiał zrobić, aby dotrzymać tej obietnicy, to „przylgnąć” wprost do tej obietnicy, innymi słowy, tak jak dziecko i jego matka, ono przytula się do matki i karmi się jej piersią, i nabiera w ten sposób sił.
I my robimy to samo, kiedy przychodzimy do Boga i widzimy Jego obietnicę. My po prostu „przylegamy” wprost do Niego i ciągniemy z Jego Słowa siłę Bożą, nadając temu właściwy kurs, nie polegając na własnych myślach, po prostu wierząc w to. „Ponieważ czekał cierpliwie, otrzymał to, co było obiecane”. Och, lubię to!
24
Otóż, ta sama rzecz ma się ze zbawieniem, ta sama rzecz ma się z Boskim uzdrowieniem. Bóg w Swej wielkiej miłości i nieskończonym miłosierdziu daje to nam. Teraz:
…mówiąc: Zaiste, będę błogosławił ci obficie i rozmnożę cię bez miary;
A tak, ponieważ czekał cierpliwie, otrzymał to, co było obiecane.
(Szesnasty wiersz) Ludzie bowiem przysięgają na kogoś większego, a zakończeniem wszelkiego ich sporu jest przysięga, która jest stwierdzeniem (potwierdzeniem).
Innymi słowy, jeśli składa się przysięgę, to kończy każdą sprawę. Jeśli przyjdziesz i powiesz: „Bracie Branham, ja jako chrześcijanin kładę rękę na tej Biblii i uroczyście ślubuję, że zrobię pewną rzecz, jeśli tylko Bóg pozwoli mi to zrobić - zrobię to”. W porządku. Wtedy dla mnie nie ma żadnych wątpliwości. Rozumiecie? Przysiągłeś mi, że to zrobisz.
25
I Bóg przysiągł Abrahamowi, że On dotrzyma tego przymierza z nim i z jego nasieniem na zawsze. Bóg przysiągł na samego Siebie, że to zrobi. W poprzednio obowiązującym prawie, w zakonie, kiedy składano przysięgę, zabijano zwierzę i rozcinano je na dwoje. A potem tych dwoje ludzi, których ta przysięga dotyczyła, stawało pomiędzy tym zwierzęciem, i była spisywana na papierze stosowna umowa. I ten kawałek papieru był rozdzierany na [dwie - tł.] części i każdy z nich brał jedną z nich, a potem składali przysięgę nad tym martwym zwierzęciem, że kto by złamał tę umowę zawartą między nimi, niech będzie jak to martwe zwierzę.
Tak więc Bóg, nie mając nikogo, na kogo mógłby przysiąc, przysiągł na samego Siebie i złożył przysięgę nad ciałem Pana Jezusa Chrystusa, przewidując to w cieniu. I w tym przymierzu, kiedy On zabrał Chrystusa na Golgotę, On rozdarł Jego ciało i duszę na części. I On podniósł Jego ciało, aby postawić je po Swej prawicy, i posłał z powrotem Ducha Świętego, aby był w chrześcijaninie, aby czynił to samo tu w kościele, co On czynił w Chrystusie, kiedy był tu na ziemi, udowadniając poprzez to, że On wzbudzi nas w dniach ostatnich, abyśmy znaleźli się przy Nim i byli z Nim w Jego królestwie.
26
A dzisiaj widzimy tego samego Ducha Świętego, który był w Jezusie Chrystusie, jak działa w kościele, potwierdzając wszystko to, co powiedział Bóg; pomyśleć, na jakże cudownej nadziei jest to zbudowane, jesteśmy Jego dziećmi i pobłogosławieni Jego Obecnością, a teraz On jest tutaj razem z nami, co niezawodnie dowodzi, że On jest Panem Bogiem, który uczynił tę obietnicę dla Abrahama. Teraz posłuchajcie wiersza 17:
Również Bóg, chcąc wyraźniej dowieść dziedzicom obietnicy niewzruszoności swego postanowienia, poręczył je przysięgą,
Abyśmy przez dwa niewzruszone wydarzenia, co do których niemożliwą jest rzeczą, by Bóg zawiódł, my, którzy ocaleliśmy, mieli mocną zachętę do pochwycenia leżącej przed nami nadziei.
27
Co za cudowna obietnica! Dwa niewzruszone wydarzenia: Bóg nie może zawieść i być Bogiem. Otóż, jeśli Bóg uczynił jakąś obietnicę tutaj w Swojej Biblii… Wierzymy, że Biblia jest niezawodnym Słowem Bożym. I jeśli Bóg uczynił jakąś obietnicę w tej Biblii, to mamy tę zachętę i wiemy, że jest niemożliwe, aby Bóg zawiódł. Zatem, kiedy widzimy, że On obiecał coś w Biblii, to wierzymy w to duszą, ciałem i duchem. Jest niemożliwe, aby On zawiódł.
Otóż, jeśli jest jakiś błąd, to w nas, nie - w Bogu; gdyż Bóg jest zobligowany Swoim Słowem, gdyż On przysiągł na Swoje Słowo. Och, coś takiego! Jestem przekonany, że kiedy spojrzymy na to w takim właśnie świetle, to sprawy będą się kształtować i układać inaczej niż dotychczas.
Uzdrowienie ciała nie będzie fikcją, stanie się rzeczywistością. Chrzest Duchem Świętym nie będzie jakąś emocją, czymś wypracowanym. Stanie się rzeczywistym zamieszkaniem Obecności Pana Jezusa [w nas - tł.] w celu zmiany [naszego - tł.] życia.
28
Kilka wieczorów temu na zgromadzeniu modlitewnym jakiś człowiek powiedział do mnie: „Duch Święty nie był dany; jedynie tym dziesięciu, dwunastu w Dniu Pięćdziesiątym”.
Powiedziałem: „Dobrze zatem, co z tymi stu dwudziestoma, którzy byli tam w tym samym czasie, którzy go otrzymali? Co z domem Korneliusza, kiedy to poganie go tam otrzymali? Trzydzieści trzy lata później, kiedy Paweł spytał się o ten chrzest - czy otrzymali Ducha Świętego odkąd uwierzyli - i on położył swoje ręce na nich i oni otrzymali Ducha Świętego… Porządkując kościół w Koryncie, on również ustanowił w kościele apostołów, proroków, nauczycieli, ewangelistów, dary uzdrawiania, i te wszystkie inne cudowne dary, lata całe po Pięćdziesiątnicy”.
29
I on jest dzisiaj dla każdego wierzącego: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. (Jak daleko? Na cały świat. Ilu? Wszystkim ludziom.) Ten, który uwierzy i się ochrzci, będzie zbawiony. Ten, który uwierzy, nie będzie potępiony. Te znaki będą towarzyszyć tym, którzy uwierzą. W Moim Imieniu diabły będą wyrzucać i uzdrawiać chorych…”. I tak dalej. O to właśnie chodzi.
Jest to Boża obietnica, On przysiągł, że On to uczyni. Bez względu na to, ile nie pojawiłoby się prób fałszowania albo podrabiania tego, ile nie byłoby prób sprzeciwiania się temu albo obalenia tego, to będzie szło dalej i dalej, i tak bez końca, gdyż Bóg przysiągł na samego Siebie, że On dotrzyma tego.
30
Gdyby odechciało mi się głosić i odpuściłbym je sobie, to Bóg wzbudziłby kogoś na moje miejsce, aby to robił. Jeśli przestaniecie wierzyć, to znajdzie się ktoś, kto wkroczy na wasze miejsce, by zamiast was wierzyć. Gdyż Bóg obiecał, że to zrobi.
Och, jaka to dla nas wielka zachęta! Ma to taką piękną stronę, moi chrześcijańscy przyjaciele, jeśli pomyślimy, że teraz właśnie mamy dowód tego. Mamy to tutaj w błogosławieństwie. Mamy to w mocy. Mamy to w cudach. Mamy to w znakach. Mamy to w obrazie. Mamy to w każdy sposób, to, co Bóg obiecał, że da nam, nawet więcej niż obiecał. I jest to niezawodna Prawda. Prawda, nie ludzka prawda jakiegoś nauczyciela albo filozofa, ale jest to Prawda Wszechmocnego Boga.
I jaką to daje nam nadzieję! Nic dziwnego, że śpiewamy:
Nadzieja moja mocno tkwi
W Jezusa dziele, w Jego Krwi.
Gdy nie chcesz w niepewności żyć,
Jezusa się Imienia chwyć.
Sam Chrystus gruntem, skałą mą,
A inne sypkim piaskiem są.
31
Czy to jest popularność, czy to jest nasz kościół, czy to są nasi przyjaciele, nasze towarzystwo, cokolwiek, czy to jest nasz lekarz, czy to jest nasz kapłan, kto… to jest nasz kaznodzieja, wszystko inne sypkim piaskiem jest -Chrystus jedynie!
I każdy człowiek, który kiedykolwiek doszedł do czegoś na tym wielkim polu walki, to byli mężczyźni i kobiety, którzy opierali się jedynie na takim właśnie przeświadczeniu. Kiedy wszystko inne wokół nich zawiodło i upadło, oni wciąż stali.
Abraham Lincoln, w dawnych czasach, był przekonany, że ma rację. Opierał się jedynie na swoim przeświadczeniu, ale udowodnił to i przypieczętował to świadectwo własną krwią.
Jezus Chrystus w Swoim czasie - będąc przykładem dla każdego człowieka - opierał się jedynie na własnym przekonaniu co do [słuszności - tł.] Bożej wiecznej Prawdy, przyjmując Swoje stanowisko pozycyjnie i potem stojąc na nim, jedynie na nim, z Bogiem, niewidzialnym Towarzyszem, który towarzyszy nam w tej podróży przez życie, przez te cienie, doliny cieni śmierci i do wieczności, On wciąż podąża z nami i jest Bogiem.
32
Zatem na czym są zbudowane dzisiaj rano nasze nadzieje? Ponieważ Bóg przysiągł, że On uczyni to dla Abrahama, przysiągł, że nie tylko dla Abrahama, ale dla każdego jego nasienia.
Kto jest tym nasieniem? Jest… Ci, którzy mają zaproszenie, aby przyjść do Pana Jezusa Chrystusa. Nasienie Abrahama? Oczywiście, są tacy ludzie, którzy nie zostali powołani. Ale każdy z was tutaj dzisiaj rano miał to powołanie, przecież jesteście tu w kościele dzisiaj rano! Coś powiedziało wam, aby przyjść. Wiadomo, że nie był to przeciwnik, który próbowałby odciągnąć was o tego, próbując wmówić wam, że robicie coś złego przychodząc tu do kościoła. Nie robicie źle. Robicie dobrze, przychodząc do kościoła.
A Jezus powiedział w Swoim własnym Słowie tak: „Nikt nie może przyjść do Mnie, jeśli Mój Ojciec go nie pociągnie. A wszystkim, którzy przyjdą dam wieczne życie i wzbudzę go w dniach ostatnich” . Pomyślcie o tym. Każdej osobie, która przychodzi na zaproszenie Pana Jezusa Chrystusa jest obiecane Życie Wieczne i zmartwychwstanie w tych ostatnich dniach. Ojciec, Jehowa Bóg, który złożył przysięgę, że to uczyni i posłał Swojego Syna i potwierdził to Słowo… I On przysiągł, że to uczyni. To, co On podał jako typ dla Abrahama, wypełnił w Jezusie Chrystusie, wzbudzając Go.
Żyjąc - umiłował mnie, umierając - zbawił mnie.
Pogrzebany - zabrał moje grzechy daleko precz,
Powstając - usprawiedliwił mnie darmo na zawsze.
Któregoś dnia przyjdzie, och, jak chwalebny będzie to dzień!
33
O to właśnie chodzi. Nasze usprawiedliwienie… Za każdym razem, kiedy słyszymy jak grudki ziemi spadają na trumnę, kiedy jest mówione: „Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz, z ziemi do ziemi…”, to nasza wiara patrzy hen daleko, tam, gdzie jest ten drugi kraj; ten grób któregoś chwalebnego dnia, jako że On to obiecał, będzie pusty. I mając tę pewność, że Jezus powstał z martwych, tak samo jesteśmy pewni, że [również - tł.] my powstaniemy z Nim w zmartwychwstaniu. Jaką piękną mamy nadzieję!
34
Teraz szybko do przodu, nasz czas się skończy, a nie dowiemy się tego właściwego. Otóż, sądzę, że jest to wiersz 19:
Jej to trzymamy się jako kotwicy duszy, pewnej i mocnej, sięgającej aż poza zasłonę, (kotwicy naszej duszy, która doszła do tej zasłony, za tę zasłonę i kotwiczy…).
35
Wiecie, statek czasami… Wojskowi i tak dalej wiedzą o tym, i ci, którzy pływali po morzu… Kiedy napór fal staje się naprawdę zbyt duży dla statku, wtedy stawia się go na kotwicy. Jest ona zaczepiona na końcu liny i opuszczona na dół, trzyma statek. I statek może być potrząsany na różne sposoby, ale ta kotwica go trzyma. Kotwica… Może nie widać nigdzie lądu, ale ta kotwica jest zarzucana za tę zasłonę, którą jest woda. I ta kotwica opada na dno morza… może jest to wierzchołek jakiejś wielkiej [podwodnej - tł.] góry, [ta kotwica - tł.] wlecze się po tej górze, aż w końcu wpadnie w jakąś szczelinę i zaczepi się o nią, a wtedy żadne morze już go nie poruszy. Jest zakotwiczony w niewidoczny sposób.
I każda osoba, która przyjęła Jezusa Chrystusa jako osobistego Zbawiciela, narodziła się ponownie z Ducha Świętego, zarzuca właśnie taką kotwicę. Jeśli jesteście chorzy i wasza nadzieja jest zbudowana na Chrystusie, to zarzucacie kotwicę. Lekarz może mówić to i tamto, ale tak pewne jak to, że wasza wiara patrzy tam, daleko, te fale - zmiany chorobowe, gorączka - może pojawia się coś takiego, ale tak pewnie trzyma wasza kotwica za tą zasłoną.
36
Gdzieś na zewnątrz tam, w tym mistycznym kraju, powiedzą: „Na czym opiera się twoja nadzieja? Lekarz powiedział, że to koniec. Medycyna mówi, że nie można już nic zrobić. Operacja się nie udała”. Ale moja nadzieja nie opiera się na tym. Mamy naszą nadzieję za tą zasłoną. Co to za zasłona? Z przelanej Krwi, to wyrwało Jego Ducha z Jego ciała. I za tą zasłoną ta kotwica może uchwycić się czegoś.
Pewnego razu widziałem statek, który był miotany [przez fale - tł.] i pomyślałem sobie: „Co też trzyma ten statek w tym samym miejscu?”. Nie mogłem zrozumieć, znajdując się tam, nad morzem. I zauważyłem, że te fale podnoszą się, to do góry, to w dół, ale to nie ruszało go z miejsca. Niczego nie mogłem dostrzec, ale w końcu zobaczyłem stalową linę na dziobie statku biegnącą w dół [do wody - tł.], a kotwica uchwyciła się pewnie czegoś, co było poza moim - czego nie byłem w stanie zobaczyć, czegoś pod wodą, i to było tym, co trzymało. I powiedziałem: „Chwała Bogu. Tak. Kiedyś znalazłem kotwicę”.
37
Czytałem to tutaj, było napisane: „Ktokolwiek zechce, niech przyjdzie…”. Ja zarzuciłem kotwicę w coś, czego nie potrafię zobaczyć; jest coś, co powoduje to trzymanie. A kiedy te walki się rozszaleją, to kotwica będzie trzymać za tą zasłoną. Kiedy pojawią się niewierni, pojawią się kłopoty, wszystko wokół nas będzie się sypać, to nasza kotwica będzie trzymać za tą zasłoną. „W czym?”. Nie wiem, ale jest to za zasłoną, gdzieś tam zakotwiczone do Skały Wieków. Nasza kotwica jest mocna, niewzruszona; trzyma tam za tą zasłoną. „Jej to trzymamy się jako kotwicy duszy, pewnej i mocnej”. Pewna i mocna! Och, gdybyśmy tylko mieli trochę więcej czasu, aby wyjaśnić, co znaczy pewność. „Pewność”, coś, o czym wiadomo, że jest pewne… Co jest tą pewnością? Bóg złożył przysięgę, że On to uczyni. To jest ta pewność.
38
Jakiś czas temu przyszedł do mnie tutaj pewien mężczyzna i powiedział: „Billy, chciałbym sprzedać ci polisę ubezpieczeniową”. Otóż, ja… Ubezpieczenie - wszystko w porządku, nic mi do tego. Sądzę, że w tym [przypadku - tł.] popadłem jednak w skrajność.
Pewne towarzystwo kiedyś uderzyło w mojego biednego tatę, za bardzo, i tylko dlatego, że on był tak słabo wykształcony, że nie potrafił nawet przeczytać polisy. A ten zręczny adwokat w każdym razie nie przeczytał tego wprost. Tak więc on powiedział… Sprzedał mu tę polisę, która była na mojego brata i na mnie i [opiewała - tł.] na 20 lat. Przyszedł… powiedział, że pod koniec jej obowiązywania będzie warta 500 dolarów. I z powodu kryzysu i tego typu spraw, biedny stary człowiek pracujący… Na koniec powiedziano nam, że błędnie przeczytano nam tę polisę; ona była warta 7 dolarów i 50 centów. Poczułem się z tego powodu bardzo rozgoryczony.
39
Otóż, nie wszyscy są tacy. Siedzą tu właśnie teraz także i agenci ubezpieczeniowi. Wielokrotnie przychodzą do mnie ludzie i mówią: „Billy, chciałbym sprzedać ci ubezpieczenie”. Otóż, uważam, że jest to całkowicie na miejscu.
Powiedziałem wtedy: „Zobacz, ja mam ubezpieczenie”.
A on powiedział: „Jakiego rodzaju masz to ubezpieczenie?”. Powiedział: „Jaką otrzymałeś polisę?”.
Powiedziałem: „Wieczne życie”.
Powiedział: „Wieczne życie?”.
Powiedziałem: „Tak, proszę pana”.
Powiedział: „Kto sprzedaje takie polisy?”.
Powiedziałem: „Pan Jezus”.
On powiedział: „Czy masz ubezpieczenie?”.
Powiedziałem: „Tak, proszę pana”.
Powiedział: „Co to za rodzaj? Serio, co to jest, Billy?”.
Powiedziałem: „To jest ubezpieczenie”.
On powiedział: „Co…”.
Powiedziałem: „Błogosławiona pewność, Jezus jest mój. Och, co za przedsmak Boskiej chwały”.
On objął mnie swym ramieniem (kolega z chłopięcych lat); staliśmy tu, po drugiej stronie ulicy. On powiedział: „Billy, to nie da ci miejsca na tutejszym cmentarzu”.
Powiedziałem: „Wiem, ale zabierze mnie stamtąd. Nie martwię się, jak się tam dostanę. To mnie stamtąd zabierze”. To prawda.
Mógłbym pomyśleć o polisie ubezpieczeniowej, gdybym był chory, ale ona nie wyleczyłaby mnie. Ale z moim Jezusowym ubezpieczeniem… Mam tę mocną kotwicę, tę pewność - Bóg przysiągł to na samego Siebie - że będzie trzymał się każdego Słowa, które obiecał.
40
Kiedy w [klinice - tł.] Mayo powiedziano mi: „Nie ma już dla ciebie nadziei”; nie było dla mnie nadziei, abym przeżył, miałem bulgotanie, które w efekcie końcowym mogło mnie uśmiercić… ale moja kotwica trzymała za tą zasłoną. „No to co ty widzisz?”. Nie wiem, co widzę. Jest coś, o czym wiem. Jest to właśnie coś takiego - ty to wiesz! Nie jest to dzięki uczynkom, jest to dzięki wierze. My w to wierzymy.
Jakiego rodzaju pewność mógł otrzymać Abraham od lekarza z towarzystwa medycznego z Ur, czy jakiegoś innego, mając wtedy sto lat, a Sara - dziewięćdziesiąt, [w kwestii takiej - tł.], że będą mieli dziecko? Ale jego kotwica trzymała za tą zasłoną, gdyż Bóg dał mu tę obietnicę i on odpoczął na tym, i nazywał rzeczy, które były, jakby ich nie było, ponieważ wiedział, że Bóg jest w stanie (Tu to jest!), Bóg jest w stanie wypełnić to, co obiecał. On uczynił świat; On uczynił mnie; On uczynił wszystko; On uczynił was; On uczynił wszystko, każdą rzecz przy pomocy Swojego Słowa. I Jego Słowo zrobi to, o czym Ono mówi.
41
Otóż, och, jak… co za nadzieja, jaką mamy, pewność nadziei, za tą zasłoną. (Będziemy się teraz spieszyć, bo mamy wielką kolejkę modlitewną przed sobą.)
Zauważcie, „Odtąd…”. Och, coś takiego! Ja… patrzcie, teraz, każdy, wiersz 20. Spójrzcie na to: „Gdzie jako poprzednik wszedł za nas Jezus...”. Poprzednik czego? Poprzednik naszego zbawienia, fizycznego i duchowego: „Albowiem On był zraniony za nasze przewinienia, starty za naszą niesprawiedliwość, kaźń naszego pokoju na Nim, a Jego sińcami zostaliśmy uzdrowieni” . Poprzednik naszego zbawienia już wszedł. Ta pewność… już „wszedł za nas Jezus, stawszy się arcykapłanem według porządku Melchisedeka na wieki”.
Otóż, doszliśmy do miejsca, skąd chcielibyśmy, teraz już naprawdę szybko, zaczerpnąć nasz tekst i go przedstawić.
42
Wszystkie te wielkie obietnice, zawężamy to wszystko do jednego - do Jezusa, naszego Poprzednika, który był Nasieniem Abrahama, który poprzez Ducha Świętego powołał nas do tej błogosławionej nadziei, którą mamy teraz; ta kotwica duszy, mocna i pewna, zakotwiczona za tą zasłoną. Tego Jezusa, uczynionego Poprzednikiem, który był według porządku Melchisedeka…
Otóż, ten wielki Człowiek, Melchisedek, chcielibyśmy mówić o Nim przez kilka następnych minut. Pospieszmy się przez te kolejne 10 czy 15 minut, a potem będzie kolejka modlitewna… Budujmy teraz naszą wiarę. Nie pozwólcie, aby diabeł ukradł wam cokolwiek. Jesteście tu dziś rano w tym małym budynku, gdzie Wszechmocny Bóg przyjdzie do tego pokornego mieszkania. On powiedział… Nie wygląda to za dobrze, ale On przyszedł do żłobu. On przyjdzie do jakiegoś pokornego serca, które się otworzy i powie: „Tak, Panie Jezu, ja w to wierzę. Nie potrafię nawet zrozumieć tego, ale wierzę w to mimo wszystko”.
43
Ta błogosławiona nadzieja, którą mamy - Chrystus, ten Poprzednik, już przyszedł. Wiecie, co znaczy „poprzednik”? „Ktoś, kto biegnie przed lub idzie przodem”. Chrystus, który jest Poprzednikiem, zatem, naszego zbawienia, przyszedł na ziemię, aby być Przykładem kościoła, tego kościoła, który dokończy Jego dzieła, albo będzie kontynuował Jego dzieła potem, po spełnieniu przez Niego Swej ofiary na Golgocie. Widzicie to?
Zauważcie zatem, On urodził się w pokorze (racja?) w żłobie. Był wyszydzany, tak jak wy, czy ktokolwiek, kto Mu służy. Ale w czasie pobytu tu na ziemi On nie miał względu na nikogo - On miłował wszystkich. On - On wszystkich uzdrawiał; wszystkich błogosławił; czynił dobro, gdziekolwiek poszedł. On dał Swoje życie na ofiarę, zmarł, został pogrzebany, powstał, poszedł w górę - jako nasz Poprzednik. A ten sam Duch, który był w Nim, powrócił z powrotem, aby być z kościołem, aby kierować i przewodzić mu.
44
Mówiąc: „Jeszcze chwilka i świat Mnie oglądać nie będzie; lecz wy oglądać Mnie będziecie, bo Ja („Ja” to zaimek osobowy) będę z wami, a nawet w was do skończenia świata„ . Kiedy kierujemy nasze myśli na tę wielką, doskonałą ofiarę jako Poprzednika naszej błogosławionej nadziei, którą mamy teraz za zasłoną. Zatem przez wiarę wierzymy w to. Nasza kotwica opuszcza się i ustawia na punktach w Słowie Bożym, przyczepiając się za tą zasłoną, a lina modlitw płynących stąd trzyma nas mocno przy tej obietnicy, nie wywija nami, nie miota każdym wiatrem nauki, ale trzyma mocno, nieporuszenie. „Zawsze obfitując w łaskę Pańską, tym bardziej, iż wiecie, że wasze uczynki nie są na darmo, w Panu…” . Co za nadzieja!
45
Otóż, ten Melchisedek, o którym teraz właśnie będziemy mówić, wprost… Paweł mówi do Żydów ze Starego Testamentu w typie…
Przejdźmy teraz do 1 Mojżeszowej do rozdziału czternastego i przeczytajmy krótki fragment zanim zaczniemy mówić, kim był ten Melchisedek. Rozpoczniemy czytanie od wiersza czternastego (w rozdziale czternastym 1 Mojżeszowej)… Abraham, jak wiecie, został wywołany z Chaldei, z ziemi Ur, raczej z miasta Ur, z ziemi chaldejskiej. I Bóg powiedział mu: „Oddziel się od swojego ludu i wyjdź” . Pozwólcie, że położę na to nacisk. (Och, gdybyśmy tylko mieli więcej czasu dzisiaj na to. Jesteśmy bardzo ograniczeni.) „Oddziel się od swojego ludu i wyjdź, a ja będę ci błogosławił”. Rozumiecie?
46
I aby otrzymać tę samą obietnicę, co Abraham, trzeba oddzielić się od wszystkich świeckich kontaktów, wszystkich rzeczy tego świata. Wasze grzeszne pragnienia, wasze pożądliwości, świeckie pasje, i wszystkie te rzeczy oddzielają was od tego. Wyjdź do obcej ziemi, ziemi, w której nigdy wcześniej nie byłeś, aby chodzić, nie przy pomocy wzroku, ale wiary. Gdyż Abraham nie miał nikogo; nikt nie przekroczył tej rzeki Eufrat i nie przybył do tej ziemi. Ale Abraham, dzięki wierze, porzucił swoich własnych i poszedł w tym kierunku, oddzielając się, tak jak Krew Jezusa Chrystusa dzisiaj przez Ducha Świętego oddziela nas od rzeczy tego świata, by chodzić nowym życiem. Krytykowani, wyśmiewani nazywani „świętoszkami” , mylnie rozumiani, ale nasza kotwica trzyma.
47
W Żydów 11 jest powiedziane, że oni błąkali się w owczych i kozich skórach, wyzuci ze wszystkiego i miejscami… gdyż wierzyli, że szukają miasta, którego Budowniczym i Twórcą jest Bóg. Coś w nich mówiło im, że jest kraj, miasto, którego Budowniczym i Twórcą jest Bóg. I oni szukali go, nie wiedząc, dokąd się udać.
Tak jest właśnie obecnie z każdym pielgrzymem. On szuka czegoś, na co nie może położyć swoich rąk, ale widzi tego dowody, które zewsząd się pojawiają. Co spowodowało, że to robię? Co spowodowało, że ta kaleka kobieta chodzi? Co spowodowało, że ta kaleka kobieta chodzi? Co spowodowało, że ta przepuklina u tego mężczyzny ustąpiła? Co spowodowało, że ten rak opuścił tę kobietę? Co spowodowało, że te głuche uszy otworzyły się tutaj tej innej nocy? W wieku 82 lat… Co to sprawiło? To są nadprzyrodzone atrybuty, ta kotwica, to miasto, którego Budowniczym i Twórcą jest Bóg, którego wyglądamy, mimo że go nie potrafimy zobaczyć… Ale jest coś, tam, ta kotwica, kotwica, za zasłoną. Nasze nadzieje są mocne, niewzruszone.
48
I Abraham opuścił tę ziemię, w której przebywał, nazwał siebie samego przechodniem i pielgrzymem. I zobaczcie, Abraham jak wszyscy śmiertelnicy, nie jak ktoś nieśmiertelny, jak ktoś, kto nie może popełnić błędu - on stale popełniał błędy. Ale bez względu na to, ile by tych błędów nie popełnił, jego kotwica wciąż trzymała, gdyż on miał tę obietnicę. Tak więc zabrał z sobą Sarę. Zabrał Lota. Zabrał swojego tatę. I jak długo oni byli z nim, Bóg nie mógł mu błogosławić.
Ten staruszek w końcu zmarł; został pogrzebany. Przeszli trochę dalej i Lot popadł w grzech, i wiecie, co tam się stało. A potem on oddzielił się od niego. Wtedy Bóg ponownie pojawił się przed nim i powiedział: „Teraz, Abrahamie, spójrz na całą tę ziemię, wszystko jest twoje”. Kiedy dokonał właściwego wyboru…
49
O to właśnie chodzi. Oddzielcie się od wszystkiego. Ja muszę to powiedzieć. Zobaczcie (Mam nadzieję, że znajdzie to podatny grunt, bo nigdy nie myślałem o tym, rozmyślnie…), być może to jest powodem, że niektórzy z nas nie radzą sobie zbyt dobrze; zatrzymujemy rzeczy, którym powinniśmy pozwolić odejść. Jest to oddzielenie - jakiejś małej wątpliwości, małego zastanawiania się, odrobiny sceptycyzmu: „Zastanawiam się, czy to prawda? Może to być? Może tamto być? Jak to jest możliwe?”. Uwolnijcie się od tego dzisiaj rano. W Żydów 12, 1 jest powiedziane:
… złożywszy z siebie wszelki ciężar i grzech, który nas usidla, (Grzech… Co to jest? Niewiara.)… który nas usidla, biegnijmy wytrwale w wyścigu, który jest przed nami,
Patrząc na Jezusa, sprawcę i dokończyciela wiary…
50
Zwróćcie uwagę tutaj na Abrahama, wtedy on popadł w tarapaty. Lot poszedł do Sodomy i Gomory; znacie tę historię. (Będziemy musieli się pospieszyć, skrócić to. Nie dojdziemy do tego.) Wiersz czternasty… I przede wszystkim, jak wam wiadomo, wszyscy pogańscy królowie ściągnęli tam, przyszli do Sodomy i wypowiedzieli wojnę, i pochwycili Lota i… (bratanka Abrahama) i pojmali go, i żonę Lota i dzieci i całą resztę z nich i opuścili ten kraj. I jeden z tych królów sodomskich, kiedy zaczął gonić, wpadł do dołu z mułem i padł martwy. (Z mułu wytwarzano wtedy cegły i zaprawę, i budowano z nich miasta. To tak w skrócie, zanim to sobie przeczytacie po przyjściu do domu, teraz mamy ograniczony czas, musimy się spieszyć.)
51
W wierszu czternastym :
Gdy Abram usłyszał, że bratanka jego wzięto do niewoli…
Bracie, lubię to… „jego bratanka…”. A zobaczcie, co Lot dla niego zrobił. Ale jednak była między nimi jakaś więź. Jeśli jakiś brat powróci do grzechu, tak jak to powiedział chwilę temu ten młody człowiek, ten tutejszy młody usługujący, że kiedy ktoś powróci do grzesznego życia i odstąpi, to jakoś mimo wszystko Duch Święty wciąż woła za tą osobą. Kiedy ktoś jest w kłopocie, On jest wtedy razem z nim.
…Abram usłyszał, że bratanka jego wzięto do niewoli, uzbroił swoich trzystu osiemnastu wypróbowanych ludzi, urodzonych w jego domu i ruszył w pościg aż do Dan.
Potem podzieliwszy swój oddział, napadł na nich w nocy… ze sługami swymi, pobił ich i ścigał aż do Choby, na północ od Damaszku.
52
Abraham wziął wszystkie swoje sługi i uzbroił ich… Pomyślcie, ludzie, którzy byli biedakami, kiedy on opuszczał tę ziemię chaldejską, miasto Ur. Teraz ma 318 zbrojnych, którzy mu służą. Widzicie?... (Powiedzcie: „Czy Bóg nie błogosławi?”) 318… Powiecie: „No, to - czy to prawda?”. Tak właśnie jest powiedziane w Piśmie. On miał wystarczającą liczbę sług, aby walczyć z jakąś armią. I on zwyciężył. Zauważcie.
Tak odzyskał… (On ich ścigał i zabrał im wszystko, co mieli.) cały dobytek. Również przyprowadził na powrót Lota, bratanka swego, i jego dobytek, a także kobiety i ludzi.
A gdy wracał po zwycięstwie… nad Kedorlaomerem… i… królami, którzy z nim byli, wyszedł mu na spotkanie król Sodomy… do… doliny Szewe, doliny królewskiej.
Melchisedek zaś, król Salemu, wyniósł chleb i wino. A był on kapłanem Boga Najwyższego.
53
Gdy wszyscy ci pogańscy królowie przyszli i porwali jego bratanka, wtedy Abraham wziął swoje sługi, poszedł ich śladem i odbił ich [Lota i jego ludzi - tł.] i powrócił z nimi, i pobił tych królów, i sprowadził ich z powrotem.
I zauważcie, wychodzi król Sodomy. Król Gomory został zabity. Ale król Sodomy wyszedł i ujawnił się, i powiedział: „Oto wszystkie dobra, które zostały zabrane, które ci ludzie zabrali, oddaję ci je”. (Dalej w tym rozdziale można przeczytać, że Abraham powiedział: „Nie wezmę ani nitki ani rzemyka sandałów, abyś nie mógł powiedzieć: To ja wzbogaciłem Abrahama”.) Ale oto myśl, którą chcemy tutaj teraz właśnie przedstawić.
Melchisedek zaś, król Salemu, wyniósł chleb i wino. A był on kapłanem Boga Najwyższego.
I błogosławił mu, mówiąc: Niech będzie błogosławiony Abram przez Boga Najwyższego, stworzyciela nieba i ziemi!
I niech będzie błogosławiony Bóg Najwyższy, który wydał nieprzyjaciół twoich w ręce twoje! A Abram dał mu dziesięcinę ze wszystkiego.(Lubię to!)
54
Zauważcie teraz, po tym jak Abraham… Ten duchowy obraz tutaj… Abraham… jego bratanek, który zagubił się… Obraz prawdziwego kościoła albo prawdziwego wierzącego Bożego, który jest Bożym błogosławionym i ma obietnicę Bożą, ma przymierze z Bogiem i ma wiarę w to przymierze…
Otóż, pomyślcie. Gdyby tak policzyć, tam wyszło około 10 albo 15 królów i prawdopodobnie… Ilu sług mieli razem? Ale Abraham liczył na tych, którzy byli mu wierni, którzy urodzili się w jego domu. Och, coś takiego! Wierni, zrodzeni w jego domu… Byli to jego słudzy, których on obrzezał, którzy byli włączeni do tej samej obietnicy, co on. I on poszedł za upadłym bratem i poszedł w ślad za tymi królami - z garstką ludzi, 318 ludźmi - i pokonał ich, pojmał i zabił, i przyprowadził z powrotem wszystkich tych zgubionych.
55
Doskonały obraz Chrystusa i kościoła, Duch Święty prowadzi wiernych, którzy narodzili się w tym samym domu Ducha Świętego, w którym narodził się Chrystus, którzy idą w ślad za przewrotnymi i upadłymi, i zabijają każdą złą rzecz, która ich przezwycięża. Amen. Przezwyciężając grzech, odkładając na bok każdy ciężar… Mówiąc do ludzi o ich pożądliwościach i tego typu sprawach, które czynią. Wycinając to. Ich choroby i wszystko inne, głosząc im Ewangelię i przyprowadzając ich z powrotem do pełnej społeczności z Bogiem.
56
Zauważcie. A kiedy on powracał, spotkał go Melchisedek. Kim był Melchizedek? I zauważcie przede wszystkim to, że Melchisedek nie ofiarował mu żadnych pieniędzy. Melchisedek ofiarował mu jedynie chleb i wino. Melchisedek był kapłanem Najwyższego. Królem Jeruzalemu. Wtedy ono nazywało się Salem. (Jest to z Crudena . Pomyślałem sobie, że może to być później kwestionowane, więc postaram się tego dowieść, że Jeruzalem było najpierw nazywane Salem: J-e-r-u-z-l-e-m . Widzicie? Salem, Je-ru-zalem . Widzicie?)Najpierw nazywało się H-i-r-u-m, Hi-ru-zalem. Dokładnie. Kiedyś było ono w posiadaniu pogan… Och, mam nadzieję, że to teraz dostrzegacie.
Jeruzalem było najpierw w posiadaniu pogan, a Król Jeruzalemu albo Salemu (co oznacza „Król Pokoju, Król Sprawiedliwości”) spotkał Abrahama, jak wracał i dał mu komunię, chleb i wino, tysiące lat albo setki lat zanim chleb i wino w ogóle zostało rozporządzone w kościele. A on był Królem Jeruzalemu. Amen.
57
Kim był ten wielki człowiek? Wróćmy teraz do naszego tekstu: wiersz siódmy, raczej rozdział siódmy:
Ten to Melchisedek, król Salemu, kapłan Boga Najwyższego, (On był nie tylko królem, ale też kapłanem.) który wyszedł na spotkanie Abrahama, gdy wracał po rozgromieniu królów, pobłogosławił mu, (Błogosławieństwa można uzyskiwać jedynie od kogoś wyższego od siebie. Patrzcie.)
Abraham zaś dał mu dziesięcinę ze wszystkiego. Imię jego znaczy najpierw król sprawiedliwości,… następnie zaś król Salemu, to jest król pokoju.
Kim był ten wielki Mąż, wiele lat temu? Kim On był? Posłuchajcie. Przeczytajmy trochę więcej o Nim.
Bez ojca, bez matki, bez rodowodu, nie mający ani początku dni, ani końca życia,
58
Skoro nie miał ojca ani matki, ani początku dni, ani końca życia, to Melchisedek wciąż istnieje. Prawda? Odpowiednio… Bez ojca, matki, ale podobny do syna Bożego, pozostaje ciągle kapłanem… Nie może… Nie miał początku. Nie miał końca. Nie miał ojca; nie miał matki, mimo to był człowiekiem. I pochodził z Salem - [co oznacza - tł.] pokój. Był Królem Pokoju. Był Królem Sprawiedliwości. Był nie tylko Królem, ale był też Księciem; i On jest Księciem Pokoju, On jest Róża Szarońską. On jest Lilią z Doliny, Gwiazdą Poranną, Alfą, Omegą; On jest Tym, który był, który jest, i który przyjdzie, zarówno Korzeniem jak i Latoroślą Dawida. On był przed Dawidem, w Dawidzie i po Dawidzie. Kim był ten Kapłan? Nikim innym jak tylko wcielonym Panem Jezusem Chrystusem.
W Jego szczodrej mocy był tym samym Kimś trochę później, po spotkaniu z Abrahamem, i dał mu - co było przymierzem z ludźmi - komunię… Zatem teraz, poprzez to samo przymierze, przyjmujemy… I On, ten Melchisedek, był cieniem, kiedy [potem - tł.] stał się Człowiekiem w ciele, został pocięty na części, i komunia jest podawana w aromacie Jego złamanego ciała, jak to mamy dzisiaj.
59
Tam ów Melchisedek spotkał Abrahama. I Abraham zapłacił Mu dziesięcinę. Amen. Abraham, największy człowiek na obliczu ziemi, zapłacił dziesięcinę Melchisedekowi, Królowi Pokoju, Królowi Salemu, Królowi Sprawiedliwości. I On był Księciem, i był… Był Księciem; był Królem, i był Sługą Najwyższego, którym był Jezus.
A kiedy Abraham, parę lat później, niedługo potem, kiedy Lot odpadł i Sodoma została spalona, i Abraham pozostał sam jeden z Sarą, na zewnątrz na wyjałowionej ziemi, kiedy całe jego bydło powymierało z głodu, wyglądało to tak, jakby Bóg go zawiódł. Ale on miał mocną wiarę, aby wierzyć. I pewnego dnia, siedząc w drzwiach swego namiotu, pod wielkim dębem… (Na pamiątkę tego aż do dzisiaj [dąb - tł.] pozostaje symbolem posługi i wytrwałości.) I tam, Abraham siedział w drzwiach swego namiotu, ujrzał Melchisedeka przybywających do niego trzech Mężów, idących…
60
Otóż, wyobrażam sobie, że Abraham powiedział: „Widziałem Go już wcześniej”. I On podchodzi, a on mówi: „Pozwól mi… nie omijaj mnie, mój Panie. I pozwól mi przynieść trochę wody dla Twych stóp”. Jakoś, w sobie, ten człowiek przymierza, w głębi swego serca wiedział, że ten Ktoś jest kimś więcej niż tylko człowiekiem.
On powiedział: „Jesteśmy przybyszami”. Powiedział: „Przybywamy z obcego kraju”. (Ich odzienie było zakurzone. Tak, byli przybyszami, odbyli długą drogę aż z chwały.) A więc przyszli tam i powiedzieli do Abrahama… Przyniósł im trochę wody i zaczęli się myć… A Abraham zaczął się im przyglądać. Wśliznął się do namiotu i powiedział: „Saro, pozostań tu przez chwilę”. Ze stada na zewnątrz wziął najtłustsze cielę, jakie znalazł, i zabił je, i przyniósł i dał temu Mężowi trochę mięsa i chleba i mleka i masła… [Przerwa w nagraniu - wyd.]
61
Otóż, kiedy Melchisedek, ten Król Salemu, Książę Najwyższego, Król Pokoju, który był nikim innym jak tylko tym, który poprzedzał Pana Jezusa Chrystusa, i kiedy On spotkał Abrahama, podał Abrahamowi komunię do spożycia i pobłogosławił go. I tutaj On… Abraham spotka Go w czasie Jego podróży do Sodomy i karmi go mięsem i chlebem. Och, czy nie widzicie połączenia pomiędzy tym człowiekiem… On obiecał… Nasz chleb i woda są pewne i Bóg uczyni to tak pewnie jak to, że tu siedzimy. I każdą Boską obietnicę, którą On dał, jest zobligowany spełnić.
A kiedy ci dwaj Aniołowie poszli w kierunku Sodomy, Abraham stał tam i rozglądał się wokół z tym Mężem. On powiedział: „Jeśli znajdę tylu a tylu”, skończył mówić przy dziesięciu… A kiedy On opuścił go, gdy ten Anioł albo Mąż, który stał przy nim, zniknął i rozpłynął się przy ofierze, Abraham powiedział: „Rozmawiałem twarzą w twarz z Wszechmocnym Bogiem” - Melchisedekiem.
62
I Chrystus na pierwszym planie… Gdybyśmy przyjaciele, dziś rano, gdybyśmy mogli zedrzeć tę zasłonę z naszych oczu (jako że ciało nas zaślepia) i rozerwać w ten sposób tę zasłonę, i spojrzeć po prostu za kurtynę czasu, to zdziwilibyście się, jak to jest… Kiedyś śpiewałem taką krótką pieśń:
Jestem przybity i przygnębiony, i chciałbym ujrzeć Jezusa.
Chciałbym usłyszeć słodkie i kojące dzwonków bicie. (Tak.)
Gdybym tylko mógł ujrzeć Go i spojrzeć za kurtynę czasu.
Dałoby mi to więcej wiary i odnowiło siły me.
Gdybym tylko mógł spojrzeć za kurtynę czasu.
Kto był właśnie wtedy w tym ziemskim Jeruzalem, nie mając początku dni ani końca lat, i wyszedł i podał komunię Abrahamowi, który miał tę obietnicę? I ta obietnica rozciąga się też i na nas, tu, dzisiaj rano. Jest dla każdego z was.
63
Można by poświęcić temu zdecydowanie więcej czasu. Jest to wielki temat. Być może kiedyś, po zakończeniu tej podróży, w której zamierzam pojechać do wielu zagranicznych państw i w ogóle, aby głosić Ewangelię… Zostawiam was z tą myślą: Moje umiłowane dzieci, moi bracia i współpracownicy w Ewangelii naszego Pana Jezusa Chrystusa - nie bądźcie znużeni. Nabierzcie ponownie odwagi dziś rano. Podnieście swoje głowy. Podnieście zwisające ręce, wyprostujcie nogi w kolanach. Spójrzcie na Autora i Dokończyciela naszej wiary, Pana Jezusa Chrystusa, który dał nam te obietnice.
Ta rzecz, którą staram się głosić wam przez objawienie, była dana mi przez Pana Jezusa Chrystusa. Mimo że jestem ignorantem i człowiekiem niewyedukowanym, bez wykształcenia, mimo to Wszechmocny Bóg umieścił to przed światem, gdyż jest to nieomylne.
64
Siedzą tu dziś rano ci, którzy byli kalekami i byli dotknięci przez choroby jeszcze w zeszłym tygodniu, a w tym tygodniu są normalni i zdrowi. Są tu ci, którzy byli głusi jeszcze kilka wieczorów temu, a teraz stoją tu i słyszą tak dobrze jak wszyscy inni.
Co to jest? Boże bezwarunkowe przymierze, które On uczynił z Abrahamem i jego nasieniem. On obiecał, że będzie to czynił; tak więc zatem wierzmy w to dziś rano z całego serca. Jako ludzie, niektórzy z nas, którzy tu siedzą, są już starzy, niektórzy przyprószeni siwizną, niektórzy… Zanim znów się spotkamy, może niektórzy z nas przejdą za tę zasłonę. Ale cokolwiek by się nie działo, czego by nie przyniosło życie (jeśli przyniesie chorobę, jeśli przyniesie cokolwiek w tym świecie) trzymajcie się tej kotwicy za ta zasłoną. Stale patrzcie na Autora i Dokończyciela - Pana Jezusa Chrystusa. Nazywajcie rzeczy, które zdają się być, tak jakby były.
65
Są trzy elementy, którymi człowiek może się kierować. Pierwszy to świeckość. Drugi - Boskie objawienie. Trzeci - wizja - TAK MÓWI PAN.
Wiele razy jesteśmy tu na dole i w ogóle nie jesteśmy w stanie wspiąć się wyżej. Jeśli nie jesteście na dole, wrzućcie swoje nadzieje przez tę zasłonę tu do TAK MÓWI PAN. Choćbyście nie widzieli wizji, choćby nie przyszło do was objawienie, choćbyś - kiedy pomodlono się za ciebie - powiedział: „Chciałbym móc w to wierzyć” - nie robi to żadnej różnicy. Zarzuć swoją kotwicę tam i tak mimo wszystko to nazywaj.
66
Abraham nie potrafił zrozumieć. On powiedział: „Jak może to być?”.
Maria nie mogła zrozumieć, jak można mieć dziecko nie poznawszy żadnego mężczyzny. On powiedział: „Ale Duch Święty zacieni cię. On to sprawi”.
Ona powiedziała: „Oto ja służebnica Pańska. Niech mi się to stanie”. Jak to się stanie? Ona tego nie wiedziała, ale zarzuciła swoją kotwicę za tę zasłonę i poszła świadczyć, że będzie mieć dziecko, zanim poczuła życie czy coś w tym rodzaju. Ona nazywała te rzeczy, których nie było, jakby były.
67
Abraham, kiedy miał 75 lat, otrzymał od Boga obietnicę (a Sara miała 65 lat) - dostał obietnicę. I minęło 25 lat zanim w ogóle to się stało, ale Abraham nie zachwiał się w obietnicy Bożej z powodu niewiary, ale umacniał się w wierze, oddając Bogu chwałę, i nazywając pojawiające się symptomy i tego typu sprawy tak, jakby ich nie było, i poświadczał, że prawdą jest tylko to, co Bóg powiedział, ponieważ on miał obietnicę.
68
Boże, bądź miłościw. Och, coś takiego! Czy wasza wiara jest wciąż umocowana dziś rano? Kiedy wieją wiatry kłopotów, noce są ciemne, a wiatry i błyskawice błyskają, czy wasza kotwica trzyma? Budujcie dziś rano swoje nadzieje wyłącznie na Krwi Jezusa ze sprawiedliwością. Wiem, że to jest trudne - wydaje się trudne, ale weźcie choć raz, weźcie Boga za Jego Słowo, a zobaczycie, jaka to jest błogosławiona nadzieja - maszerować naprzód w wierze.
W tej wielkiej batalii wiary, jaką staram się toczyć, napotkałem - czasem na okropne przeszkody, było trochę wyboistych dróg. To pokazuje mi jedno - że je mam. Ale było to największym błogosławieństwem dla mnie… Nie zamieniłbym tego za nic na świecie. I moim największym zwycięstwem, największą przyjemnością, jaką mam, jest to, kiedy podchodzę do czegoś, czego nie mogę zobaczyć, chodzę wokół tego czy pod tym; po prostu stale idę w kierunku tego, wierząc w to, że Bóg znajdzie sposób, abym mógł się tam dostać. W ogóle nie podchodzę do tego roku… tego… jakiegokolwiek… w całej swej drodze, którą przeszedłem - swoją nadzieję pokładam w Nim. On mnie nigdy nie zawiódł.
Ta łaska wlała Boży strach,
W kamienne serce me.
I wtedy zobaczyłem w łzach,
Żem na przepaści dnie.
Lecz łaska podźwignęła mnie
I naprzód wiedzie wciąż.
Przez ciemne i burzliwe dnie,
Tam, gdzie Ojcowski dom.
O, Boże, dzięki, dzięki Ci
Za cudną łaskę Twą.
Do nóg Twych padam w kornej czci,
Niebiosa chwałą brzmią.
69
Kiedy zbierzemy się razem z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem, tymi, którzy byli dziedzicami tej obietnicy, oni oczekują na nas, abyśmy nie zawiedli, bowiem bez nas nie mogą być doskonali… I jak oni są zależni od nas dziś rano. Nie zawiedźmy. Trzymajcie swą kotwicę w Chrystusie.
Jeśli jesteś grzesznikiem, nie musisz przychodzić do ołtarza. W zwyczaju jest tak czynić, ale jeśli jesteś - nie chcesz przychodzić, nie ma miejsca, abyś przyszedł, powiedz: „Panie, odrzucam wszystkie świeckie rzeczy na bok właśnie teraz. Kładę się przed Tobą, goły i nagi, i wstyd mi i hańba, ale zarzucam swą kotwicę na Ciebie i wierzę w Ciebie. Nic nie mogę zrobić oprócz tego, co Ty dla mnie zrobiłeś”.
70
Jeśli jesteś chory, lekarz mówi ci, że nie ma żadnego sposobu, abyś kiedykolwiek wyzdrowiał, że nie da się nic zrobić, to popatrz na tę…?… tę małą grupkę ludzi tutaj dziś rano (jest to jedynie garsteczka, nawet nie przysłowiowa kropla z tysięcy uzdrowionych w ciągu tych ostatnich kilku tygodni), na całym świecie. Wielkie kampanie, w świecie aż huczy od kampanii uzdrowieniowych, ludzie wiary wychodzą i ośmielają się brać Boga za Słowo. Dni pogan się kończą. To jest znak. Spójrzcie na to. Nie czekajcie zbyt długo.
Czekali zbyt długo, aby rozpoznać Eliasza. I nawet ci uczniowie powiedzieli: „Przecież uczeni w piśmie mówią: 'Eliasz musi przyjść najpierw'?”. On powiedział: „On już przyszedł, a wy nie rozpoznaliście go”.
Powiedzieli: „Kto to był”?
Powiedział: „Jan Chrzciciel”.
„No” - powiedzieli - „Z pewnością to był on”.
71
Przyszedł Jezus, a oni go nie rozpoznali. Ów Rzymianin, po ukrzyżowaniu Go, gdy było już za późno, aby cokolwiek zrobić, powiedział: „Prawdziwie był to Syn Boży”. Chociaż On był „złoczyńcą”, chociaż był… Był opluwany, chociaż był wyśmiewany i szykanowany, mimo to Bóg potwierdzał Go znakami i cudami. Dzisiaj nie czekajmy zbyt długo. Jest to koniec okresu pogan. Jesteśmy u końca.
Narody się kruszą, Izrael się budzi,
Jak prorocy mówili nam.
Dni pogan zliczone, strachem obciążone,
To wieczność już stoi u bram.
Odkupienia dzień zbliża się,
Drży całej ludzkości serce.
Bądźcie pełni Ducha,
Miejcie lampy czyste.
Spójrz w górę, twój dzień zbliża się .
72
Ojcze nasz, dziękujemy Ci dziś rano za tę błogosławioną nadzieję. Och, któregoś chwalebnego dnia, kiedy ponownie staniesz na ziemi, zostanie powiedziane: „Czy nie było napisane w pieśniach: ' Twój dzień zbliża się'?”. Kiedy Ty byłeś tu po raz pierwszy, powiedziałeś: „Czy nie zostały zapisane przez Dawida w pieśniach te pewne sprawy?”. A kiedy myślimy o tej pieśni: „Będzie spotkanie w powietrzu”, kiedy wszyscy ci prorocy i odkupieni, i mały Dawid, i Mojżesz i wszyscy patriarchowie będą tam obecni, wtedy powiemy: „Było napisane, w tej pieśni, że ujrzymy to, a odkupieni z tych wieków będą wspólnie się radować”.
Ojcze, wybacz każdemu przewrotnemu mężczyźnie czy kobiecie, chłopakowi czy dziewczynie, dziś rano. Oby to był nowy dzień w ich życiu - czas, że wiarą przyjmą Pana Jezusa jako osobistego Zbawiciela i zostaną zapieczętowani do Królestwa Bożego przez Ducha Świętego.
73
Weź tych kilka wypowiedzianych w pośpiechu słów, Ojcze, i zatop głęboko w sercach tych ludzi, którzy mają potrzebę.
Za kilka chwil będą tu przechodzić ludzie pragnący uzdrowienia. Będą to, Panie, ślepi, udręczeni i kalecy, i chorzy, ze wszystkiego rodzaju dolegliwościami. To szatan uczynił tę złą rzecz, Ojcze. Ci biedni ludzie, Panie, nie przyszliby tu, gdyby nie wierzyli, że mogą być uzdrowieni. Ty powiedziałeś, że możemy to przezwyciężyć przez Krew Baranka i nasze świadectwo. I tu, na tym podium, leżą te sznurki, kule, i zgromadzone i ściągnięte tu rzeczy, wózki inwalidzkie i składane łóżka i te zwykłe. I mężczyźni i kobiety wychodzą stąd, Panie, wolni od wszelkiego rodzaju dolegliwości i kłopotów, które włożył na nich szatan. Nie z powodu tego miejsca, ale dzięki temu, że ich wiara sprostała Twoim wymaganiom, tu właśnie.
74
Modlę się, Boże, aby każda chora osoba tutaj, aby ich wiara była dostateczna dziś rano, teraz, aby pamiętali o tym wielkim Melchisedeku, tam wstecz, który nie miał początku dni, nie miał w ogóle ani ojca ani matki, nie miał końca życia, wciąż dzisiaj żyje, wtedy był Kimś wcielonym - nazywał się Jezus Chrystus - stał się ciałem, zmarł, znów powrócił do tego. On wciąż jest Królem Pokoju, Królem Sprawiedliwości, obiecując nam te wielkie wieczne rzeczy, które On… które zostały przyrzeczone przez Boga Abrahamowi, że On będzie na wieki wieków trzymał się tego przymierza, tej obietnicy danej jemu i jego nasieniu. Dopomóż nam dzisiaj przybliżyć się do tego podium z niegasnącą wiarą.
Niektórzy z nich tutaj, Panie, są związani nieczystymi nałogami, okropnymi, brudnymi, cielesnymi nałogami. Boże, jak to zostało powiedziane w Biblii, niech byśmy odłożyli na bok usidlający nas każdy ciężar i grzech. Boże, oby oni odsunęli to na bok dziś rano i spojrzeli na Jezusa, który oczyszcza nas z wszelkiej niesprawiedliwości. Spraw to, Ojcze. A kiedy będziemy wychodzić stąd dzisiaj, obyśmy wyszli z sercem pełnym miłości i radości. Pobłogosław ten mały kościół. Pobłogosław naszego drogiego brata Neville, Panie, który jest tu pastorem i pracuje dzień i noc, starając się przygotować to miejsce dla ludzi, by mogli przyjść i oddawać cześć, widząc Pana Jezusa w Jego manifestacji miłości i mocy.
75
Pobłogosław dzisiejszą wieczorną usługę, Panie. Przynieś nam wielkie błogosławieństwo. I Ojcze, modlimy się teraz, abyś wziął Sobie chwałę z tego wszystkiego, a któregoś dnia, kiedy to życie zakończy się tutaj, zostanie wygłoszone ostatnie kazanie, Biblia zostanie zamknięta, te taśmy będą odtwarzane, broń ustawiona w kozłach, a dymy z pól bitewnych rozwiane, słońce zajdzie, wtedy, Ojcze przyjmij nas do Swego Królestwa. Obyśmy przyszli jako ci starzy weterani poszczerbieni w bitwach, spraw to, Panie, będziemy mogli otrzymać nowe ciało, w którym nie będziemy już chorzy ani mieć smutku czy boleści. Ale byśmy byli wierni w tych wszystkich sprawach, obecnie, w czasie naszego pobytu tu na ziemi, abyśmy wierzyli i nazywali te rzeczy, które są, które są przeciwne do Słowa Bożego, tak jakby ich nie było. Albowiem prosimy o to w Imieniu Jezusa Chrystusa. Amen.
76
Czy ktoś tutaj czuje się tak, że zechciałby powiedzieć: „Chciałbym przyjąć Pana Jezusa Chrystusa. Nigdy wcześniej tego nie zrobiłem. Pragnę podnieść rękę i powiedzieć: 'Podnoszę swoją rękę, przyjmuję Go'”? Niech cię Bóg błogosławi, siostro. Niech cię Bóg błogosławi, bracie. Niech cię Bóg błogosławi. Niech cię Bóg błogosławi. To jest… Niech cię Bóg błogosławi, bracie. „Pragnę przyjąć Pana Jezusa Chrystusa, który…”. Niech cię Bóg błogosławi, siostro. Niech cię Bóg błogosławi. Niech cię Bóg błogosławi. Niech cię Bóg błogosławi. W porządku.
Myślicie, że On to słyszy? On zna Twoje serce. On jest Tym, który powiedział ci, abyś to zrobił. Ktoś może jeszcze powie: „Teraz pragnę wierzyć. Teraz powiem: 'Panie, pragnę przyjąć Cię, właśnie teraz. Pragnę, aby moja kotwica ugrzęzła mocno w tej zasłonie i nigdy się nie poruszyła. Przyjmuję Ciebie jako mojego Zbawiciela'”. Czy zechce ktoś jeszcze podnieść swoją rękę? Niech cię Bóg błogosławi. [Przerwa w nagraniu - wyd.]
… co wtedy?
Kiedy wielka Księga będzie otwarta, co wtedy?
Kiedy ci, którzy odrzucają dzisiaj to poselstwo,
Będą zdawać z tego sprawę - co wtedy?
Oby Pan pobłogosławił was teraz kiedy… Zamierzamy mieć… Ilu jest tu takich, którzy chcą, aby się za nich modlono, są chorzy, niech zobaczę wasze ręce, gdziekolwiek jesteście tu w tym budynku, ci, którzy są chorzy…