Zakon albo łaska

Jeffersonville, Indiana, USA

54-1006

1
Dobry wieczór, przyjaciele. Więc, jestem szczęśliwy, że mogę znów tu być tego wieczora. I ja... Powodem mojego spóźnienia było to, iż... No, tak jak powiedział brat Neville, że będę spóźniony. Ale było to spowodowane tym, iż byłem... Któregoś dnia powiedziałem w kościele, wiecie, powiedziałem: „Cóż, spróbuję trzymać się z dala od telefonów i tego typu rzeczy”. Nie mogę. A więc właśnie opuściłem szpital, parę szpitali w Louisville, kilka minut temu, nagła potrzeba. Z tego powodu trochę się spóźniłem. Zajęło mi trochę, aby tu dotrzeć. Tak więc... A zatem ja... Żona, przypuszczam, zadzwoniła do mnie i powiedziała o tym. Sądzę, że siostra Ruddell miała być tu dziś wieczór, a jest bardzo chora. A więc, nie cierpię słyszeć o czymś takim.
2
Zostawiłem w Louisville mojego kuzyna, którego właśnie przyprowadziłem do Chrystusa, jedna dobra rzecz. I — i była to okropna choroba , choroba Hodgkina, i mógł umrzeć w każdej chwili. Wierzę, że Pan uzdrowił go przez wieczór.
Tak więc wnuczek brata Jima Wiseharta leży tam, chory na to samo, w Szpitalu Weteranów, a choroba Hodgkina niszczy okolice serca i śródpiersia, tak więc wiecie, że jest to moment. Nic nie można było zrobić, ale oni wiedzieli, że ich jedyna nadzieja jest w Bogu.
Rzeczywiście powinienem pojechać do Milltown dziś wieczór. Busty Rogers, pamiętacie, stamtąd pochodzi. Wielu z was zna brata Rogersa. Jest w poważnym stanie, wzywa mnie przez cały dzień.
A Georgie Carter doczekała się uzdrowienia około dwanaście, czternaście lat temu, leżąc w łóżku przez dziewięć lat i osiem miesięcy, i w ogóle nie wstając z tego łóżka. I pewnego razu… Modliłem się o nią parę razy. I pewnego wieczoru wyszedłem i byłem w miejscu modlitwy. I Pan zstąpił, mała Światłość zaświeciła z krzaka derenia, mówiąc: „Pójdź drogą Carterów, po uzdrowienie Georgie. Ona będzie zdrowa”. Wszyscy znacie ten przypadek, prawda? Od tamtej pory przez te wszystkie lata ona nigdy nie leżała w łóżku, nawet z powodu przeziębienia.
Dowiedzieliśmy się, że teraz ona umiera na raka w piersi, i że dzwoniła. Usłyszała, że wracam. Mówili, że dała za wygraną. Wstała z łóżka, aby przyjąć uzdrowienie, tak więc muszę się z nią widzieć. Jutro jest mój ostatni dzień tutaj, muszę wyjechać. Masa telefonów, w takich jak ta sprawach, więc nie wiadomo, co robić. Trzeba robić najlepiej jak się da.
3
Ale najważniejsze, jak powiedział brat, najważniejsze do zrobienia jest porzucić wszystko dla społeczności z Jezusem Chrystusem — wszystko. Ponieważ, ostatecznie, kiedy zaczynamy patrzeć jeden na drugiego, wtedy zaczynamy odchodzić od Chrystusa. Rozumiecie? Raczej wolę spędzać jak najwięcej czasu w społeczności z Nim, wtedy możecie pomóc innym. Prawda?
4
Więc dobrze jest —— jest być tu w ten dzisiejszy wieczór na tym małym zgromadzeniu modlitewnym, zebrać się tu w tę środową noc. A zapomniałem mu powiedzieć, że —— o wieczornym nauczaniu. Więc tutaj, muszę przyjść dziś wieczór i rozpocząć. Więc w drodze, i przy światłach w moim samochodzie, na dzisiejszy wieczór wybrałem coś z tego, o czym nauczałem nie tak dawno w czasie szkoły niedzielnej, z Listu do Żydów.
Sądzę, że ostatnio nauczałem tu podczas szkoły niedzielnej, ach, przed wyjazdem za morza, byłem w Żydów dziesiątym rozdziale. Pamiętam, co czytałem, i mam zaznaczone tu, 18 werset: „na następną niedzielę”, a ta następna niedziela jeszcze nigdy jak dotąd nie nastąpiła. Tak więc w ten wieczór być może zaczniemy naszą lekcję od miejsca z tamtego wieczora.
Niech Pan was błogosławi. I pamiętajcie o tym wszystkim w modlitwie.
5
Jakaś pani powiedziała mi, kilka chwil temu, kiedy tu przybyłem, że jakiś stary mój przyjaciel, w nietutejszym szpitalu, raczej tu, w tym szpitalu, miał operację. Bill Grant z tutejszych sił policyjnych, dobry mój przyjaciel, drukował im zdjęcia i tego typu rzeczy, znalazł się w szpitalu z nagłego wypadku.
I — i spotkałem brata Slaughtera z tyłu tam. Gene mi powiedział, przypuszczam, że on był dwa razy w szpitalu. W kółko wszędzie choroby, wiecie. To się nie kończy, ciężko. Ale on powiedział…
6
Wiecie, często zastanawiam się nad tym, że kiedy Mojżesz prowadził dzieci izraelskie przez pustynię, kiedy on ich wyprowadził, było tam około dwa miliony ludzi. Młodych i starych, wszystkich razem. I on prowadził ich przez czterdzieści lat po tej pustyni. Więc pomyślcie o tym teraz, bez — bez tych środków higienicznych, które mamy dzisiaj. I oni, oni również nie mieli… Byli tam młodzi, dużo młodych ludzi. Jak wiele dzieci, myślicie, urodziło się w jeden wieczór z dwóch milionów ludzi? I dalej, oprócz tego, staruszkowie i kaleki i temu podobni, i on prowadził ich przez czterdzieści lat, pod przywództwem Boga. Nas pustyni przez czterdzieści lat, a kiedy oni wyszli, pomiędzy nimi nie było ani jednego słabowitego.
Czy chcielibyście zobaczyć dziś wieczór torbę lekarską doktora Mojżesza, zobaczyć, co w niej miał, aby ich —— aby ich leczyć? Czy wszyscy chcielibyście zobaczyć jej zawartość? Mogę wam ją pokazać. Wrócimy z powrotem teraz do Wyjścia, i pokażę wam, co miał. To jest jego apteczka. Pokażę wam, co on powiedział tam wtedy. Zaglądnę wprost do jego apteczki i zobaczę, co ona zawiera.
7
Kiedy urodziło się im dziecko, kiedy ktoś miał zapalenie wyrostka robaczkowego albo zachorował na gruźlicę, albo coś w tym rodzaju, czytamy receptę Mojżesza: „Jestem Panem, który uzdrawia cię”. To jedyne, co miał. „Jestem Panem, który uzdrawia cię.”
Otóż, to jedyne co on miał. To jest dostatecznie wystarczające, czyż nie? Mojżesz powiedział: „Otóż, Pan jest tym Jedynym, który uzdrawia was”. I modlono się o niego i on ozdrowiał.
A znacie coś innego, co wydarzyło się w tym czasie na pustyni? Oni nawet nie potrzebowali nowych butów, odkąd wyszli, ich ubrania nie niszczyły się. Czterdzieści lat na pustyni z jedną jedynie medyczną, jedyną receptą: „Jestem Panem, który uzdrawia wszystkie choroby”. I On to czynił, bowiem oni brali Go za Słowo i uwalniali się od każdej…
8
Pamiętajcie więc, oni byli wyuczeni. Byli wśród Egipcjan, którzy byli najmądrzejsi. Nie mamy dzisiaj lekarzy tak mądrych jak wtedy, ponieważ mieli to, co czynili. To pokazuje, że jeszcze nie przybliżyliśmy się do tego miejsca w nauce. Na przykład, Egipcjanie budowali… Właśnie kilka dni temu mijałem sfinksa, widziałem jego wielkość.
A te piramidy, no, wyższe od miejskich bloków, w powietrzu, te tony. Te głazy prawie tak duże jak ta świątynia. Nie potrafilibyśmy ich dzisiaj umieścić tam, gdybyśmy musieli to zrobić. Tak więc oni robili coś takiego.
I dalej, ten sfinks, sądzę, że potrzeba by było szesnastu platform samochodowych, aby załadować jego nogę. A co z ciałem? I to umieszczone w powietrzu. Jak oni dostali się tam? Zobaczcie, oni byli —— byli ludźmi, którzy posiadali sekret mądrości, którego nie posiadamy dzisiaj. Myślę, że posiadamy go, ale nie jest on na tyle zaawansowany, atomowy albo coś w tym rodzaju. Ponieważ mocą elektryczną albo inną mocą tego typu nie można tego podnieść. Ale oni wtedy go zbudowali. I ta piramida, wielka piramida stojąca tam, geograficznie, jest tak precyzyjnie w centrum Ziemi, że bez względu na to, gdzie znajduje się słońce, nie ma tam cienia wokół niej. Technologia, mamy dużo —— daleko nam jeszcze, aby dojść, aby dorównać im. I pomyśleć, to było dobrze ponad pięć tysięcy lat temu, mieli to.
9
Tak więc wtedy oni znajdowali Biblię, tę samą jak ta tu Biblia pisana, w wymiarach itd., odmierzając Ewangelię i miejsca Pisma tak jak my to tutaj mamy. Enoch umieścił to lata i lata przed potopem.
A zatem, Bóg napisał trzy Biblie. Bóg czyni wszystko w liczbie trzy. On napisał trzy Biblie. On miał trzy przyjścia Chrystusa. Jest trzy wymiary łaski. Jest trzy osoby w Bóstwie, raczej trzy manifestacje jednej Osoby w Bóstwie. I wszystkie te rzeczy. Widzicie?
Otóż, jak Jezus przyszedł pierwszy raz. On był tu raz, prawda? On przyszedł odkupić Swoją Oblubienicę. On przyjdzie drugi raz, aby odebrać Swoją Oblubienicę, porwać ją, spotkać w powietrzu, i przyjdzie trzeci raz ze Swoją Oblubienicą jako Król i Królowa. Rozumiecie?
Tak więc wtedy, wtedy też było trzy, trzy w manifestacjach Boga. Bóg zamanifestował się pierwszy raz w Ojcostwie, kiedy On prowadził dzieci izraelskie. Kolejny raz Bóg zamanifestował się, kiedy był Synostwie, Panu Jezusie Chrystusie. Trzeci raz Bóg zamanifestował się, kiedy jest teraz z nami, jako Duch Święty. Zobaczcie, trzy manifestacje, wszystko w trójkach…
10
Otóż, przejdźmy do naszej lekcji. Jak wielu lubi czytać Biblię i po prostu… Ach, miłuję Ją. Jeśli Bóg pozwoli, kiedy wrócę… Zamierzam —— wyjechać teraz na tydzień lub dwa na krótki odpoczynek. Tak więc kiedy wrócę, za Bożym pozwoleniem, chcę utrzymać to przebudzenie w tej świątyni z nauczania przebudzeniowego. I weźmiemy coś w tej Biblii i pójdziemy prosto do naszej…
Pamiętajcie, jak wielu stałych bywalców tutaj pamięta, jak zwykliśmy przerabiać Księgę Wyjścia, przerabiać ją całymi miesiącami, nigdy nie wychodząc z Wyjścia?
Byłem pewnego razu w Hioba i nigdy nie wyszedłem. Pamiętacie to? Jakaś pani napisała do mnie list, pytając: „Bracie Branham, czy ty kiedykolwiek wydostaniesz Hioba z tej kupy popiołu”. Trzymałem się tego tematu, biednego starego Hioba siedzącego na kupie popiołu, wiecie. Właśnie wszyscy jego przyjaciele opuścili go; on był cały w czyrakach i wszystko inne. Było mi tak przykro z powodu tego starego jegomościa aż…
A potem, jak Pan odwrócił się i pobłogosławił go, ponieważ on żył na miarę swojego poznania, według ofiary całopalnej. To wszystko, co znał, i on… aby wyznać swoje grzechy. I on szedł, a miał dzieci, i składał ofiarę, mówiąc: „One mogą skrycie grzeszyć; nie wiedząc o tym”. Jakimże on był prawdziwym ojcem, i Bóg dał mu na koniec z powrotem wszystkie te dzieci. Czy wiedzieliście o tym?
11
Powiedzcie, chcę się was o coś spytać. Czy wciąż pamiętacie, jak On oddał mu z powrotem jego dzieci? Więc, pamiętajcie, On oddał mu w dwójnasób. Tak więc jeśli miał najpierw tysiąc wołów, zanim zostały mu one zabrane, potem On podwoił te woły. Jeśli owce, On podwoił te owce. Ale pamiętajcie, on miał, sądzę, że tak było, siedmioro albo dwanaścioro, zapomniałem teraz ile ich było, synów i córek. Ale on miał tę samą liczbę synów i córek; Bóg dał mu je. Czy tak? Zobaczcie, On podwoił wszystkie jego dobra tu na ziemi. Otóż, ale jego synów i córek, wszyscy zostali zabici, ale On dał mu tę samą liczbę synów i córek. Czy zauważyliście to kiedykolwiek? Czy wzięliście to w ogóle pod uwagę? Pamiętacie, kiedy o tym nauczaliśmy? Widzicie?
Gdzie byli ci synowie i córki? W chwale, oczekiwali na niego. Zobaczcie, On dał mu ich, każdego jednego. Zobaczcie, żaden z nich nie został stracony. Widzicie? Tę samą liczbę synów i córek, którą On wymienił najpierw, On wymienił tę samą liczbę na końcu. Ale On podwoił liczbę owiec i wołów itd. Ale jego wszyscy synowie i córki byli zbawieni, oczekując w chwale na Hioba, aby dołączył do nich. Ojej, ojej! To jest warte wszystkiego, czyż nie? Dobrze.
12
List do Żydów. Paweł, moim zdaniem, Paweł mówi do Żydów, oddzielając zakon od łaski. I my mieliśmy… Być może przeczytamy parę wersetów z — z pierwszych wersetów 10 rozdziału. Potem zaczniemy od dziewiętnastego. Myślę, że my… Zobaczmy.
… zakon, będący cieniem przyszłych dóbr, a nie samym obrazem rzeczy, nie może nigdy przez te ofiary, które… ustawicznie składane przez — rok w rok, uczynić doskonałymi tych — tych, którzy z nimi przychodzą.
13
Otóż, myślę, bezpośrednio w tej pierwszej części, Paweł próbuje powiedzieć im, że stare prawa były cieniem nowych rzeczy, które nastąpią. Otóż, oni… Cień jest czymś… Jeśli podejdziecie do ściany, albo w ten sposób, pod światło, dostrzeżecie przed sobą swój cień. Jeśli ustawicie się w kierunku zachodzącego słońca, wasz cień będzie za wami.
Otóż, zauważcie, „Cały zakon będący cieniem przyszłych dóbr…”. Zobaczcie, po prostu cień… Otóż, w starym obrządku, Paweł próbuje powiedzieć to, że obrzezywanie cielesne, tych mężczyzn, było typem obrzezania w sercu, Duchem Świętym tego dnia. Że oni trzymali się przykazań spisanych na kamiennych tablicach. W ostatnich dniach, Bóg powiedział, że On zapisze je na cielesnych tablicach naszego serca.
14
Otóż, jedynie jak oni mogli wiedzieć, że to jest złe… „Nie będziesz kradł.” Oni musieli widzieć to w przykazaniu. I zakon był dany, aby przynieść —— przynieść pojednanie. Ponieważ, jeśli nie byłoby zakonu, cóż… Jeśli nie — nie byłoby zakonu, nie byłoby grzechu. Ponieważ jeśli to nie jest złe…
Jeśli nie byłoby żadnego prawa w tym mieście, które mówiłoby, że nie możecie jechać na czerwonym świetle, że nie możecie tego zrobić, to cóż, jadąc na czerwonym świetle, nie zrobilibyście niczego złego, ponieważ nie ma takiego prawa, które by o tym mówiło.
Tak więc prawo przywodzi gniew, albo stawia grzech na widoku. Zobaczcie, oni nie mieli… Oni czynili wszystko pod —— przed zakonem i nie grzeszyli, ponieważ nie było żadnego zakonu, który mówiłby, że oni grzeszą. Ale kiedy przyszedł zakon, zakon został dany, póki nie przyszła doskonałość.
Otóż, człowiek zawsze próbował znaleźć coś, aby samemu się zbawić. On wciąż robi to dzisiaj; on po prostu zawodzi.
15
Ostatniego tygodnia w Indiach, przybyli tam ludzie, którzy byli całkowicie ślepi, patrzący na słońce, próbujący znaleźć pokój w swojej duszy. Niektórzy z nich z paznokciami wrastającymi w ich ręce, o tak, próbujący znaleźć pokój w swojej duszy. Mówią, że oni nigdy nie opuścili swojej ręki w dół, i trzymali ją w górze przez czterdzieści lat, próbując znaleźć pokój… Inni ze spalonymi stopami, prawie że, od chodzenia po gorących węglach, próbując znaleźć pokój, by ubłagać swoich bogów. Leżąc na szkle i na starych pobitych butelkach i tego typu rzeczach, leżąc na deskach z gwoździami i wszystko inne, próbując znaleźć pokój. I żadnego pokoju nie znaleźli, bowiem to jest bałwochwalstwo. A my tu w Ameryce nawet nie przejdziemy przez ulicę, aby znaleźć pokój dla naszej duszy, do naprawdę prawdziwego i żyjącego Boga. Racja. Ale wszystko to, te pogańskie idee ludzkie…
16
Cofając się w czasie, Bóg posłał zakon, i on został dany, aby pokazać nam, że te rzeczy były grzechem. Ale teraz, ten zakon nie mógł zabrać grzechu. On tylko potęgował grzech. Rozumiecie?
Ponieważ jeśli nie byłoby prawa, które mówiłoby wam, że nie możecie tego robić, to nie… to nie… To wy nie popełniacie albo nie łamiecie go… Nie łamiecie go, ponieważ nie ma żadnego prawa do złamania.
Ale kiedy prawo działa w praktyce, wtedy grzech wychodzi na jaw. Wtedy oni będą… Powiedziane będzie: „Nie będziesz kradł. Nie będziesz cudzołożył. Nie będziesz fałszywie świadczył”. Wszystko to. Oni robili to wcześniej, ale nie mogło to być im policzone jako grzech, ponieważ nie było żadnego prawa przeciwko temu. Ale potem kiedy przyszedł zakon, on uświadamiał człowiekowi, że nie może kraść, nie może kłamać, i nie może cudzołożyć. I wszystko z tych przykazań potęgowało się, ale mimo to ten zakon nie zabrał grzechu. On tylko uświadamiał człowiekowi, co jest grzechem. Potem, kiedy przyszedł Chrystus, Chrystus przyszedł, aby zabrać grzech. Rozumiecie?
Otóż, jedynie co ten zakon powodował to to, że oni wiedzieli, iż niewinny środek zastępczy musi umrzeć za tego winnego. Ten zakon zaczął się już w Ogrodzie Eden. I wtedy, no, oni ofiarowują owcę albo woła, albo coś takiego, i zabijają go, wylewając krew na ołtarz itd.; ponieważ było to przykrycie albo ofiara zastępcza. Ale to nigdy nie mogło zabrać grzechu, gdyż nie ma dostatecznej mocy w zwierzęcym życiu, aby odkupić życie ludzkie, ponieważ życie ludzkie jest większe niż zwierzęce.
17
Otóż, znajdujemy się tu dziś wieczór. Jesteśmy przypuszczalnie Niemcami, Irlandczykami itd., niektórzy Murzynami. I oni, bez względu na to, czy są białymi, czarnymi, żółtymi, jakiego by nie byli koloru, pochodzą od jednej osoby, każdy z nas. Rozumiecie? Jest to naukowo udowodnione, że możecie udać się do najciemniejszej Afryki i znaleźć najczarniejszego człowieka, jaki tylko może być, a jeśli bylibyście chorzy, on mógłby oddać wam swoją krew do transfuzji. Wasza krew jest dokładnie taka jak jego. Albo moglibyście pojechać do Chin i znaleźć najbardziej żółtego człowieka, który jest w Chinach, i on mógłby oddać wam swoją krew do transfuzji. Rozumiecie? Albo najbardziej brązowy człowiek, znajdujący się w Indiach, mógłby oddać wam swoją krew do transfuzji. „Bóg, poprzez jedną krew, uczynił wszystkie narody, wszystkich ludzi”. Ale nie ma żadnego zwierzęcia na świecie, które można by porównać z ludzką krwią. Widzicie? Krew zwierzęca, każdego jednego z nich, jest różna. Ale ludzka krew jest zawsze taka sama.
18
Otóż, czyż to nie powinno odeprzeć pogląd niektórych ludzi, mówiących i nauczających w szkołach, że my ewoluowaliśmy od życia zwierzęcego. Gdyby tak było, to wówczas zwierzę mogłyby dać człowiekowi krew do transfuzji. Ale krew, ludzka krew, ma taki sam skład. Ale zwierzęce życie, niektóre z nich są… Tak jak wąż, on jest zimnokrwisty; ryba, ona jest ciepłokrwista; ale teraz, niedźwiedź, łoś, albo pies, albo koń, one są innego rodzaju. Żaden, żadne z nich —— żadne z nich nie może dać krwi do transfuzji, jedno drugiemu, ponieważ one są różne. Ale ludzka istota jest taka sama.
Zatem ofiarowanie zwierzęcej krwi, było tylko —— substytutem w zakonie, dopóki Jezus nie przyszedł, który nie był zrodzony z człowieka. Żaden człowiek na ziemi nie był Jego ojcem. On miał matkę, i ta matka była dziewicą, dziewiczą Marią, osiemnastoletnią dziewczyną. I Duch Święty zacienił ją, będąc osobiście Bogiem Ojcem, i stworzył. Ten naprawdę Jedyny, który Słowem powołał świat do istnienia, po prostu Słowem.
19
Wiecie, w niedzielę zajmiemy się tym. Kiedy Bóg mówi, to tak musi być. Nie ma w ogóle takiej możliwości, aby to się wymknęło. Bóg powiedział: „Niech będzie”, i to musi być. Nic… Prawdziwe Słowo się… A Słowo było myślą. Bóg, kiedy On… Przed… Słowo jest wyrażeniem myśli. Bóg o tym myślał w Swoim umyśle, Słowem powołał to do egzystencji.
20
I my mamy wiarę w naszych sercach, wiarę Bożą w naszych sercach, i możemy to jasno widzieć. To staje się wiarą, a potem mówimy to, i to ożywa, tak samo, ponieważ zmysł Chrystusowy jest w człowieku. To powoduje uzdrowienia itd. Kiedy macie doskonałe objawienie, o tym, co robicie, wtedy wiecie jak chodzić. Tak jest, ponieważ to jest chrześcijańskie chodzenie. No, ale krew zwierząt nie zabierała grzechu.
Potem kiedy przyszedł Jezus, będąc Sam Bogiem, zamanifestowanym w ciele, Jego Krew nie była pochodzenia ludzkiego. Każdy jeden z was, każdy prorok, każdy wielki człowiek miał ludzką krew. Ale ten Człowiek miał Boską Krew. Bóg Sam stworzył komórkę Krwi.
I — osoba, wy, pochodzicie z jednej komórki krwi, co moglibyście zaobserwować pod mikroskopem. Zrobiłem to kilka tygodni temu. I — i hodowla zwierząt, tak więc wy… albo bydła,
Jest tam dziesiątki tysięcy zarodków. I te zarodki, małe komórki krwi, zderzają się. I w tym w zwykłej ludzkiej…
Ale w — tym miejscu, Bóg Sam stworzył komórkę Krwi, bez żadnego ludzkiego działania. I wyszedł z tego Jego Własny Syn, Chrystus Jezus, w którym Bóg Sam zamieszkał, czyniąc Go Emanuelem na ziemi. To jest ten obraz. To w to musicie wierzyć, abyście byli zbawieni. A potem Jezus, dobrowolnie, nie musiał tego robić, ale dobrowolnie, z miłości w Swoim sercu do Swoich bliźnich, zmarł na Golgocie i przelał tę Krew, z grzechami świata na Nim, On wziął nasze grzechy na Golgocie na Siebie.
21
Otóż, nie to, co ja potrafię zrobić. Nie to, czy jestem dobry czy nie. To, czy On był dobry. Ja nigdy nie będę wystarczająco dobry, aby to uczynić. Nie możecie być wystarczająco dobrzy, aby to uczynić. Jeśli uczynilibyście kiedykolwiek to, znaleźlibyście się w zasługach Jezusa Chrystusa. Mówię wam to teraz, bo nie ma nic takiego, co moglibyście zrobić.
Ale Bóg przeniósł wszystkie nasze grzechy na Niego, i On zmarł. A ponieważ On zmarł jako grzesznik, w Biblii jest powiedziane: „Jego dusza poszła do piekła”. Racja. A gdy On tam był, On głosił do — do tych, którzy byli w więzieniu, którzy nie pokutowali w cierpliwości dni Noego.
„Ale nie możliwe było, aby On pozostawił Jego ciało, by ujrzało zepsucie, ani Jego duszę w piekle.” I na trzeci dzień, On powstał dla naszego usprawiedliwienia, pokazując nam, że kiedy nasza wiara opowiada się za Nim i my jesteśmy zrodzeni ponownie z Ducha, wtedy tak pewnie jak On wstał z grobu, my powstaniemy również w Jego drugim przyjściu. Ach, co za doskonała nadzieja!
22
Ach, kiedy widzicie te religie światowe i ich przesądy, a potem widzicie, gdzie nasze zbawienie i pewna nadzieja, oparte na fundamentalnej zasadzie, to wszystkie demony z piekła nie mogą zachwiać tym… Możecie widzieć jak oni wyróżniają się pięknem. Religia buddyjska jest piękną religią; religia hinduska jest piękną religią. Ale, bracie, one są tak martwe jak to tylko możliwe.
Gdzie zawiera się życie? Życie zawiera się we krwi. Krew jest życiem. I to jest ten jedyny Człowiek, który mógł przelać właściwego rodzaju Krew, ponieważ On był Bożą Własną Krwią. I On przelał tę Krew, aby odkupić ciebie i mnie. A więc nasze zbawienie zawiera się w Chrystusie Jezusie, w tym, co On uczynił dla nas na Golgocie. Bez względu na to jak podli jesteśmy, jak niemoralni jesteśmy, jak nieczyści jesteśmy, kiedy patrzymy na Golgotę ze szczerym sercem i wyznajemy nasze grzechy, tam na Golgocie, to załatwia sprawę. Słusznie. Wystarczy że wasze wyznanie wyjdzie z waszych ust, a Bóg jest zobligowany odpowiedzieć wam. Racja. Ach, kiedy pomyślę o tym…
Ach, nic dziwnego, że Paweł powiedział… Stałem tam w tym pomieszczeniu, pewnego dnia, w którym ścięto mu głowę i wrzucono go do rynsztoku. Pomyślałem… Tuż przed on powiedział: „Śmierci, gdzież jest żądło twoje? Grobie, gdzie jest twoje zwycięstwo? Ale dzięki niech będą Bogu, który daje nam zwycięstwo przez naszego Pana Jezusa Chrystusa”. Widzicie? Tam jest właśnie schronienie. Ach, o tym właśnie lubię mówić.
23
Posłuchajcie, niektórzy z tych młodych ludzi, możecie być młodzi, a to może być tak kruche, że naprawdę nie zauważycie tego. Poczekajcie tylko chwilę, aż znajdziecie się w szpitalu, lekarz powie wam, że macie dwa dni życia, albo dwie godziny. Poczekajcie tylko odrobinę, aż serce zacznie nierówno bić, i poczujecie, że nadchodzi wasza kolej. Ach, bracie, wtedy zaczniesz roztrząsać wszystko. Jak całe życie może się z tym równać? To koniec. Poczekaj aż włosy zaczną siwieć na twojej głowie, i uświadomisz sobie, że stajesz przed ową bezkresną wiecznością; a ta dusza, która teraz żyje wewnątrz ciebie, zostanie wyrwana tak jak ząb, wyciągnięta z ciebie, aby pójść gdzieś, gdzie wiesz, że nie chciałbyś, żeby poszła, lepiej pomyśl o tym teraz i załatw to teraz. Ponieważ ty możesz być ustrzelony [Brat Branham pstryka palcami — wyd.] o tak, bez żadnej okazji, aby pokutować. Tak więc zrób to właśnie teraz.
Nie ma usprawiedliwienia dla Amerykanów. Ci poganie z — z Południowej Afryki i z Indii, sięgając teraz wstecz, powstaną na sądzie i potępią to pokolenie, ponieważ mamy Światło, Ewangelię, kościoły, i błogosławieństwa, i wszystko inne tutaj, i odmawiamy przyjęcia tego. Zobacz, tu leży nasz kłopot, przyjacielu. Otóż, mówię szorstko, ponieważ jest to dla waszego dobra (rozumiecie?), gdyż musicie to zrobić.
24
Otóż, „Zakon, będący cieniem…”. Ach, kiedy pomyślę o tym: „Zakon, będący cieniem przyszłych dóbr…”. Spójrzcie, co zakon oferował. Przejdźmy do następnego rozdziału, 11 rozdziału Żydów. Zobaczmy, co Daniel czynił pod zakonem. Zobaczmy, co Enoch czynił pod zakonem. Zobaczmy, co Mojżesz czynił pod zakonem. Zatem jeśli on był żyjącym jedynie w cieniu pojednania, to co powinien dzisiaj zrobić Chrześcijański Kościół, z rzeczywistością zmartwychwstania Pana Jezusa Chrystusa? Gdzie się znajdujemy dzisiaj, przyjaciele?
Powiem wam, że to powinno uczynić każdego Chrześcijanina zapięciem zbroi. Powyżej jest powiedziane: „Włóżcie całą zbroję Bożą. I bądźcie pewni, że włożyliście napierśnik, i hełm, i tarczę i wszystko to”. Paweł porównał to do żołnierza idącego do boju. A kiedy zasadzki wroga pojawią się, podrzućcie tarczę, wyjdźcie na zewnątrz i spotkajcie się z tym.
Otóż, jeśli zakon mógł to spowodować, to co powinna rzeczywistość Krwi Jezusa Chrystusa? Kiedy martwa litera to uczyniła, to co powinna spowodować moc zmartwychwstania, i moc, i Duch Pana Jezusa Chrystusa?
25
Otóż, powinniśmy przychodzić do kościoła z najwyższym szacunkiem. Powinniśmy wchodzić do kościoła tak jak prawdziwi święci Boży, wejść i zająć swoje miejsce i skupić się na Chrystusie. Powinniśmy porzucić wszystko z tego świata, jak to. I jeśli jesteśmy naprawdę znowu zrodzeni… (To może ciąć teraz odrobinę, ale wiecie, że to jest dom korekty.) Jeśli jesteście naprawdę zrodzeni z Ducha Bożego, to wasze serce bądź co bądź będzie się ku temu skłaniać. To jest… Wasze myśli tam są zakotwiczone. Widzicie? Jeśli wy kiedykolwiek…
Jezus powiedział: „Ten, kto słucha Moich Słów i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma Żywot Wieczny. Ten, kto słucha Moich Słów i wierzy…”.
26
Otóż, jeśli wierzycie dokładnie… Jeśli wyznajecie to waszymi ustami, to nie uczyni za dużo dobrego. Ale z waszego serca, jeśli wierzycie, że Jezus jest Synem Bożym, nie potraficie żyć tym samym życiem, którym dotąd żyliście. Nie potraficie, jeśli kiedykolwiek uchwyciliście prawdziwy obraz Golgoty. Otóż, jeśli uchwyciliście przypadkowo, wy —— wy wygłupiliście się. Ale kiedy naprawdę uchwyciliście obraz tego, co Jezus… Ojej, ojej! Jakże chciałbym głosić o Bóstwie, najwyższym Bóstwie Jezusa Chrystusa. Gdybyście mogli sobie uświadomić, Kim On był i co On uczynił dla was, mężczyźni i kobiety, to wasze serca rozdzierałyby się wewnątrz was, i pozwolilibyście wyrzucić śmieci tego świata, aby żyć dla Niego. Ach, jak cudowną i jaką Osobą On był. Jeśli uświadomicie sobie łaskawość Boga Samego, zstępującego w dół, by móc dostać się do waszego serca…
27
Kiedy Bóg Ojciec, w postaci wielkiego Obłoku, wisiał nad dziećmi izraelskimi, i kiedy On osiadł na tej górze tamtego ranka, aby spisać zakon, cóż, nawet gdyby jakieś zwierzę dotknęło tej góry, musiałby przebić je żądłem. Jedynie poprzez poświęcenie On podniósł Mojżesza do góry. Postawił Aarona u podnóża góry, aby obserwował i trzymał straż, by nic… A gdy ten Słup Ognia osiadł na tej górze, nagle ukazała się błyskawica, i gromy zagrzmiały, stała się ciemność. Kiedy Jehowa Bóg, Stwórca całej wieczności osiadł na szczycie góry, którą Sam stworzył, z gęstych obłoków pojawiła się nagle błyskawica, trzęsienie ziemi, aż ci Izraelici, stojący tam w obozie, z krwawą ofiarą wokół nich, powiedzieli: „Niech Mojżesz mówi, a nie Bóg, abyśmy nie pomarli”… Pomyślcie o tym.
Ten sam Wszechmogący, wielka Istota, upokorzył się i odsłonił, i wstąpił do cielesnego ciała, które człowiek mógł dotknąć swoimi rękami. Co On czynił? Szukał Swojej drogi, próbując dotrzeć do człowieka. Potem jak On poszedł i ofiarował Swoją własną Krew, kiedy żadna inna krew nie mogła… Nic dziwnego, że On był najkosztowniejszą kosztownością z niebios. Nic dziwnego, że On był Królem wszystkich królów. Kiedy On odsłonił się, i zstąpił w dół i oddał się w ręce grzesznych ludzi, aby być bitym, i opluwanym, i tłuczonym, i zawisł na krzyżu i umarł… Kiedy On stał tam, ktoś powiedział… „Cóż” — On powiedział — „mógłbym zawołać do Mojego Ojca, a On posłałby Mi dziesięć legionów anielskich. Ale Moje Królestwo nie jest z tego świata”.
A te tłumy tam wołały: „Precz z Nim. Precz z Nim”.
Dlaczego On nie odwrócił się i nie powiedział: „Precz z wami”? Tu jest ten powód, że On nie mógł, przyjaciele. Popatrzcie na to. Oni byli Jego Własnymi dziećmi. Pomyśleć, że ludzkie dzieci wołają o krew ojcowską… Jeśli moje dzieci przyszłyby do mnie po moją krew, nic innego nie mógłbym powiedzieć niż: „Weźcie mnie”. Jeśliby On odmówił tego, On straciłby Swoje dziecko, Swoje prawdziwe stworzenie, Swoje ludzkie istoty. A oni byli tymi, którzy wołali o Jego Krew. Czy potraficie sobie wyobrazić te dzieci wołające o Ojcowską Krew? Z tego powodu On nie mógł powiedzieć „nie”. Gdyby On powiedział „nie”, oni byliby zgubieni. Ja umrę dobrowolnie za moje dzieci, a inny ojciec też. Popatrzcie, jaki On był, Jego Własne dzieci wołające o Jego Krew.
28
A sprawiedliwość zakonu żądała Krwi. I krew owcy nie mogła tego uczynić; krew kozłów nie mogła tego uczynić; krew bydlęca nie mogła tego uczynić; ale Krew Samego Boga musiała to uczynić. I Bóg stał się ciałem, żył tu na ziemi. Ta wielka grzmiąca Osoba na szczycie Góry Synaj następnie była tu w ciele.
Potem On oczyścił tę drogę, tak, że mógł przyjść i żyć w waszym sercu. A teraz ten sam Duch, który grzmiał na Górze Synaj, żyje w ludzkim sercu. Co za cudowne… Ojej!, To powinno spowodować podskoki każdego serca, myślenie o tym.
29
Otóż, przechodząc szybko dalej, Paweł idzie naprzód, tu, do piątego i szóstego wiersza. Spróbujemy dotrzeć do dziewiętnastego, jeśli się pospieszymy. Dzie… Piąty i szósty i dalej, on tam mówi, co zapowiada zakon. Jak to w Starym Testamencie… Przerabialiśmy to któregoś dnia, ach, kilka miesięcy temu to było, w czasie szkoły niedzielnej.
Człowiek popełnia grzech; mówi, że on popełnia cudzołóstwo, albo kradnie, albo przekracza Sabat, albo jakieś inne przykazanie. Potem on musiał wziąć baranka i musiał przyprowadzić tego baranka do starszych, i oni musieli obejrzeć tego baranka. Ten baranek musiał być bez skazy, musiał być bez wad. Popatrzcie tu na to znaczenie. Ten baranek dla winnej osoby musiał być bez skazy. Amen. Mam nadzieję, że to widzicie. Ojej!
30
Pamiętam taką krótką historię. Nie wiem, czy ją wam już opowiadałem czy nie. Po prostu taka fikcyjna historyjka o tym, że... W zakonie, jeśli stara klacz miała źrebię, a ono było mułem, wiecie, i zwisały mu uszy, a kolana zderzały się, i ach, jak okropnie zezowaty był ten muł... Cóż, ten muł, gdyby mógł na siebie spojrzeć, powiedziałby: „Ojej, ojej! Kiedy przyjdzie pan, to on mnie zabije, bo ja... Nie da mi jeść. Nie jestem wart życia. Spójrz tylko na siebie, jakim okropnym paskudztwem jesteś”.
Ale gdyby ta matka mogła przemówić do tego małego jegomościa, ona powiedziałaby: „Chwileczkę, kochanie! Ty możesz żyć, ponieważ jesteś moim pierwszym, i ty masz pierworództwo. Otóż, kiedy przyjdzie pan i zobaczy cię w takim stanie, to on musi wrócić i wziąć baranka bez skazy, i zabić go, aby taki ułomny z wyglądu muł mógł żyć”. Widzicie, ten kapłan nigdy nie widział muła; on widział baranka. Nie chodziło to o to, aby ten muł był doskonały; to baranek musiał być doskonały.
31
Ach, mam nadzieję, że widzicie to. Nie chodzi tu o to, czy wy jesteście dostatecznie dobrymi Chrześcijanami czy nie. Chodzi o to czy On był dostatecznie dobry. Skoro Bóg zaakceptował Go, a Jego Krew daje pojednanie, to Bóg nie widzi was, On widzi Baranka. Ojej, ojej!
Wobec tego ten mały muł mógł podnieść swój ogon do góry i parskać, i skakać, i biegać po całym polu, przeżywać dobre chwile. On będzie żył. Ale ktoś, doskonały, musiał umrzeć za tego niedoskonałego. To byłem ja, William Branham: nic dobrego, niegodny żyć, zasługujący na piekło, narodzony w grzesznej rodzinie, wzbudzony grzesznik; zupełnie nic dobrego, nic nie brzmi na mój temat. To prawda. Ale pewnego dnia ja przyjąłem. Alleluja. Kiedy Bóg spogląda na Chrystusa, a Chrystus zajął moje miejsce, wtedy Bóg mnie nie widzi; On widzi Kogoś doskonałego. Zatem jak długo jestem w tu — w Nim, tak długo jestem doskonały; nie w sobie — w Nim, nie moja doskonałość, nie mam żadnej; wy nie macie. Ale jest to Jego doskonałość.
32
Wobec tego, Jezus nie popełnił błędu, kiedy powiedział: „Bądźcie zatem doskonałymi, tak jak wasz Ojciec w Niebie doskonały jest”. I jak ludzka istota mogłaby być doskonała? On mógł być doskonały poprzez Jego doskonałą wiarę spoczywającą w Nim, mówiącą: „On zapłacił cenę za mnie”.
Jezu, Zbawco mój,
Z serca proszę Cię,
Wciąż mnie wodą życia pój
I z grzechów oczyść mnie. .
Ojej! To uczyni nas wszystkich wykrzykującymi metodystami (czyż nie?), kiedy pomyślicie o tym. Wy… Ja wierzę w to. Wierzę w staromodne wykrzykiwanie. Tak, panowie. Gdy dzieci dostają właściwego rodzaju witaminy, one zawsze czują się dobrze, wiecie. Wiecie, co mam na myśli. My dzisiaj potrzebujemy jakichś duchowych witamin w kościołach. Czy nie uważacie tak?
33
Przypomina mi się jak kiedyś pewien farmer miał starą… Ten farmer miał oborę, i on miał wszystkie właściwe urządzenia rolne, które on — on — on musiał mieć na farmie, traktory i wszystko inne. Ale on był zbyt leniwy, aby gospodarzyć, tak więc on — on pozwolił, aby jego pole zarosło zielskiem. A kiedy nastała jesień, jedynie co można było zrobić, to wyciąć chwasty i je spalić.
I był inny farmer, nie miał tak ładnie wyglądającej obory, ale miał… On był inteligentnym człowiekiem. On wychodził i był pracowity. I on pracował, ponieważ chciał nakarmić swoje bydło. I on zebrał trochę dobrej koniczyny i lucerny i zgromadził ją w tej oborze.
Na obu farmach co roku rodziło się młode cielę, także w tym roku. A zatem, to młode cielę z tej drugiej obory on musiał karmić zielskiem, ale za to on miał przepiękną oborę. A ten drugi cielaczek nie musiał mieć aż takiej obory, ale miał co jeść.
34
To przywodzi mi na myśl te niektóre ładne i stare kościoły, patrząc na ich wielkie, wysokie, ambitne siedziby, wiecie, z organami rurowymi za tysiąc dolarów (myślałem o tysiącach), i siedzeniami obitymi pluszem i tego typu rzeczami. Ale czy jest tam coś do jedzenia? To następna sprawa.
Dostańcie się do jakiejś małej starej misji gdzieś tam, wiecie, a możecie znaleźć w nich całą masę, wiecie, pewnych duchowych witamin. Bóg ma je dla was, aby wesprzeć waszego ducha, trochę was ożywić. To jest głoszenie Ewangelii. Alleluja. Jeśli nie ożywicie kościoła, tam nie ma nic do roboty. „Wiara przychodzi przez słuchanie, słuchanie Słowa.”
Kiedy usłyszałem, że Jezus zmarł za mnie, powiedziałem: „To załatwia sprawę. Chwała Bogu. Teraz jestem bezpieczny, ponieważ jestem w Nim”. On przyjął mnie. Racja. On mnie wybrał. Każdy jeden z was tutaj wewnątrz, który jest Chrześcijaninem, został wybrany przez Jezusa. To jest wasze. W porządku. On was wziął.
35
I to małe cielę, jedno z nich, przewróciło się, będąc w tej wielkiej wspaniałej oborze, czternastokaratowe żłoby, wiecie, zagrody i takie rzeczy. Kiedy on wychodził na zewnątrz, ten biedny mały gość, wiecie, on z trudem mógł chodzić. Był taki mizerny; jadł to zielsko całą zimę. Tak więc ten drugi… On wychodził z obory, wiecie, a wiejący ciepły wiatr jakby… wiatr wiejący wprost na niego powalał go; był tak mizerny.
A dalej po drugiej stronie, ten farmer pędził tego małego cielaka, i, ach, on był całkiem gruby i okrągły, wiecie. Ojej! On był w dobrej formie. Kiedy wychodził na zewnątrz, on zaczynał podskakiwać w górę i w dół, hasając wkoło, wiecie, mając swoje dobre, wielkie Zielonoświątkowe zgromadzenia, podskakując wkoło.
Wiecie, co ten mały cielak robił? Ten w tej wielkiej oborze, miał wszystkie te wielkie rzeczy, wiecie. On spojrzał w dół, zerkając swoim małym okiem przez szparę, i powiedział: [Brat Branham ilustruje — wyd.] „Cmok, cmok, cmok, ależ fanatyzm, ależ fanatyzm!”.
Tamten mały gość czuł się dobrze, nic dziwnego że mógł podskakiwać. On był utuczony. Czuł się dobrze.
Tak jest, kiedy człowiek naprawdę dostaje duchowe witaminy. Dom Boży, on idzie tam, a jego dusza karmi się Słowem Bożym, wówczas on wie, gdzie stoi. Wszystkie jego stare zabobony odlatują. I uwielbianie diabła i wszystko inne, to po prostu rozwiewa się, kiedy widzicie, że Jezus Chrystus zmarł zamiast mnie, i zajął moje miejsce tam na Golgocie. Czysta, Boża miłość tam przychodzi. To czyni mnie w jednej chwili źle zachowującego się przed tym światem. Ja czuję się naprawdę dobrze z tym, ponieważ napchałem się witaminami, ot co, tymi dobrymi starymi witaminami Tutaj.
36
Otóż, Paweł powiedział, kiedy ten czciciel przychodził i przynosił tego małego… Jeśli on zrobił coś złego, on przychodził z tym małym barankiem. Otóż, najwyższy kapłan oglądał go wszędzie, ten kapłan to robił, patrząc, czy ten baranek nie ma jakiejś skazy, sprawdzał to, widząc, że jest w porządku, kładł tego baranka na ołtarzu.
I tam podchodził ten człowiek, który uczynił zło; on mówił: „Otóż, ja ukradłem. I teraz wiem, że jestem godzien śmierci, ponieważ uczyniłem zło. Bóg nie chce, abym kradł; Jego przykazanie mówi, że nie. Otóż, zamierzam położyć swoje ręce na tym małym baranku. A Boże przykazanie mówi: 'Nie będziesz kradł', a ja ukradłem. Tak więc jestem… Wiem, że jestem godzien śmierci. Ktoś musi odpowiedzieć za mój grzech, ponieważ ja ukradłem. A Bóg powiedział, że tego dnia, w którym zjadłeś, tego dnia umrzesz. Tak więc ukradłem. A Bóg powiedział: 'Ukradłeś, musisz za to umrzeć'. Tak więc, On żąda, bym nie umarł, abym przyniósł baranka. Więc składam tego baranka, kładę swoje ręce na tej małej główce, a on beczy i ciągnie. I mówię: 'Panie Boże, jest mi przykro, że ukradłem. Wyznaję to i obiecuję Ci, że nie będę już więcej kradł, jeśli Ty dasz mi teraz wiarę. I w ofierze, i za moją śmierć, ten mały baranek umrze zamiast mnie'”.
Potem brano wielki hak i podkładano go pod jego mały przełyk i on wrzynał się w niego, i on [baranek — tł.] zawisał na nim, i ten mały gość beczał, beczał, wełna fruwała, cała we krwi, a jego biedny pyszczek, i jego beczenie, beczenie, beczenie. I przede wszystkim, wiecie, jego krew całkowicie spływała i on skłaniał swoją główkę. To wszystko.
Potem, ten człowiek, było to zapisywane w rejestrze, umieszczano to z boku arki, o tak, to, że ten człowiek uczynił wyznanie. Jeśli on uczynił to po raz drugi w ciągu roku, to musiał i tak umrzeć; musiał umrzeć z tym barankiem.
37
Otóż, tak było w Starym Testamencie. On wracał tam, skąd przyszedł, zaraz jak tylko uczynił swoje wyznanie, tam, skąd przyszedł. I być może popełnił cudzołóstwo. Być może popełnił coś złego, długo na…?… Kiedy wracał tam, skąd przyszedł… Być może zabił jakiegoś człowieka. Może… Kiedy on wracał tam… Bądź co bądź, szedł z tym w sercu, z czym przyszedł. Nie było w nim żadnej zmiany; był on jedynie pod zakonem, literą prawa, czyniąc zadośćuczynienie wymaganiom. Otóż, to nie mogło uczynić — nie mogło zmienić jego serca. Jedyne, co znał, to było zło, ponieważ czytał o nim w zakonie, a ten baranek umierał w jego miejsce. Otóż, kiedy Jezus przyszedł (widzicie?), Krew Chrystusa… Zobaczcie, jakiego rodzaju krew była przelewana? Zwierzęca krew. Zwierzęce życie, za ludzkie życie, to nie mogło zabrać grzechu, nie.
Otóż, kiedy Jezus przyszedł, to nie było tylko ludzkie życie, ale to było Boże własne Życie, Osobiste. To było w Jego Krwi.
38
Otóż, widzimy, że oni postępowali źle: „Ach, popełniłem zło. Zgrzeszyłem. Żyję źle. Czynię zło”. Otóż, ja podchodzę do ołtarza. Poprzez wiarę widzę tę Ofiarę; kładę swoje ręce na głowie Jezusa. Mówię: „Drogi Boże, wiem, że moja… Jestem grzesznikiem, a zapłatą za grzech jest śmierć. I skoro postąpiłem źle, muszę umrzeć. A jeśli ja umrę, to nie mogę przyjść do Twojej Obecności, będę zdany na wieczną mękę. Tak więc jestem zły, Ojcze. A chcę być dobry, i nie chcę umrzeć”. Więc kładę swoje ręce na Jego głowie, a Jego Życie zostało zabrane zamiast mojego. Ale najważniejsze, kiedy odchodzę od ołtarza, odchodzę ze zmienionym sercem. Widzicie?
39
Pierwszy człowiek chodził pod zakonem, pod krwią zwierzęcą; to nie mogło zmienić jego serca, ponieważ zwierzęcego życia nie można porównać z ludzkim życiem. Zwierzę nie może dać krwi człowiekowi. Rozumiecie? Zwierzę nie może tego zrobić, ponieważ jego życie jest innym życiem. I zwierzę ma życie, ale nie ma duszy. Zwierzę jest żywym stworzeniem bez duszy. Ale Bóg umieścił duszę w człowieku. Tak więc, moja dusza… Czym jest dusza? Naturą ducha.
A kiedy dusza Chrystusa została —— nie została w piekle, ale została zabrana, dzięki Krwi, przelaniu Jego Krwi, kiedy Bóg zabrał Go na Golgotę, to zmieszało Jego Krew tam na krzyżu. A kiedy On tam stał, kiwając głową tam i z powrotem, z koroną wokół Jego głowy, taką jak ta, z cierniami, Krew spływała po Jego twarzy, ściekając z Jego loków na Jego plecy. Wołał w nieznanym języku: „Boże Mój, Boże Mój, czemuś Mnie opuścił?”; to jest ten Baranek. On jest tym Jedynym. On jest tym Jedynym niewinnym, który zmarł, za mnie, kogoś niegodnego, abym mógł być dobry, abym mógł mieć prawo do Życia. To jest ta niegodność. Ja… my…?…
40
Jesteś tym niegodnym, za którego zmarł ten Baranek. Otóż, podchodzicie tu i kładziecie swoje ręce na Nim (rozumiecie?), i czynicie swoje wyznanie, a Bóg odpowiada wam za pomocą Ducha Świętego, jako potwierdzenie, że On was przyjął.
… za sprawą jednej ofiary,… (Tu to jest)… za sprawą jednej ofiary on doskonały za…
Tu jesteśmy. Dla czciciela rok roczne przychodzenie było niezmienne, szedł każdego roku i wracał; i musiał iść następnego roku, z tym samym pożądaniem w swoim sercu. Ale kiedy On uczynił jedną Ofiarę, z samego Siebie, każdy grzech, każde pożądanie grzechu, i wszystko inne zostało zabrane z ludzkiego serca. I on stoi doskonale w oczach Bożych, nie dzięki temu, co on uczynił, ale dzięki temu co Jezus uczynił dla niego. I on przyjął Ofiarę Pana Jezusa Chrystusa. Ach, co za cudowna sprawa, przyjacielu.
41
Otóż, „Mając zatem…”. Więc, 19 wiersz. Mamy około dwudziestu minut; oprzyjmy to teraz na Piśmie. Więc, 19 wiersz.
Mając zatem, bracia, śmiałość wejść do tego przenajświętszego dzięki krwi Jezusa…
Posłuchajcie, tu to mamy. Otóż, wejść do tego najświętszego miejsca… Jest święte miejsce, potem miejsce najświętsze. Jest nazywane najświętszym ze świętych. Najwyższy kapłan wchodził tam raz na rok. A kiedy on tam wszedł, pierwsze co musiał zrobić, to pokropić się, sam. Arka była z tyłu za zasłoną.
I ten najwyższy kapłan musiał być namaszczony perfumami wykonanymi z róży sarońskiej. Żadnymi innymi perfumami. Czy wiecie, że Jezus był nazywany Różą Szarowską? Czym jest róża? Z czego są robione perfumy? Z róży. Skąd…
Jezus był nazywany Lilią z Doliny. Czy tak? Każdy wie, z czego robi się opium. Z lilii. Opium jest produkowane z lilii. A co powoduje opium? Opium łagodzi ból. Kiedy ludzie są chorzy i bardzo cierpią, tracą głowę, stają się niepoczytalni, wtedy daje się im zastrzyk z opium i to załatwia sprawę. Uspokajają się. To jest w wymiarze fizycznym.
42
Jezus, w wymiarze duchowym, jest Lilią z Doliny. A kiedy znajdziecie się w takim miejscu, to nie możecie już więcej powstrzymywać się, a życie nic dla was nie znaczy, Bóg dał wam zastrzyk z opium z Lilii z Doliny, który łagodzi wszystkie wasze kłopoty, wszystkie one przemijają. Nie musicie upijać się whiskey, aby załagodzić wasz problem, one z powrotem powracają. Ale przyjdźcie i weźcie —— szklankę opium z Lilii z Doliny, a skończy się to na zawsze.
Przyjdźcie, weźcie to, co można; jeśli żyjecie, jeśli umieracie, jeśli jesteście tu albo tam, albo gdzie indziej, nic nie oddzieli was od miłości Bożej, która jest w Chrystusie Jezusie. Chrześcijanom nie zostało obiecane życie usłane różami, ale mają obiecaną łaskę wystarczającą do każdej potrzeby, którą mają. Amen.
Powiem wam, tak myślę, że właśnie teraz czuję się religijnie. Pomyślcie o tym. Tak. Ponieważ kiedy jestem zmęczony i zastanawiam się, patrzę tu powyżej i widzę jak to podąża dalej i dalej, ale myślę sobie: „Czekaj chwilę. Ojej, ojej!”. Rozumiecie? Tu jest ta Lilia z Doliny.
43
Otóż, po co jest zapach? Zapach, kobiety perfumują się dla przyjemności. Mężczyzna czasami używa czegoś po goleniu, aby usunąć zapach, przykry zapach. Kiedy udajecie się do kogoś, a nie chcecie brzydko pachnieć zapachem ciała lub czegoś takiego, to używacie perfum, które neutralizują ten zapach; robicie to, aby w obecności tej osoby nie pachnieć brzydko. Byłoby to trudne do zniesienia. Po to są perfumy albo… Mydło posiada w sobie zapach. I myjecie się mydłem albo talkiem, albo czymś takim, po to właśnie.
Otóż, zauważcie. Amen. Czuję się teraz dobrze. Spójrzcie. Jezus powiedział… Zobaczcie, On był Różą Sarońską i On został ofiarowany Bogu jako wonny Zbawiciel. I to… A zatem kiedy stajemy się nie do zniesienia dla Boga, a więc (wybaczcie wyrażenie) tacy obrzydliwi (rozumiecie?), z naszymi —— naszymi grzechami i tego typu sprawami, które są takie złe i takie śmierdzące, wtedy udajemy się na Golgotę i gdzie…
44
Lilia, albo jakiś kwiat, zanim perfumy mogą zostać wyprodukowane… Weźcie kwiat, jest piękny, wielka poranna lilia, albo róża. Róża Sarońska jest pięknym kwiatem. Kiedy żyje, jest piękna. Ale aby uzyskać z niej zapach, aby wyprodukować perfumy, trzeba ją zgnieść. I zgniata się ją i wyciska z niej perfumy.
Widzicie, Chrystus, kiedy był tu na ziemi, On był piękny. On uzdrawiał chorych. Wzbudzał z martwych. Jego Życia nie da się z niczym porównać. Był piękny. Ale aby uczynić was takim, jakim był On … Kiedy Bóg spojrzał w dół, On powiedział: „To jest Mój umiłowany Syn, w którym mam upodobanie”. Powiedział: „Wasze ofiary są smrodem w Moich nozdrzach, ale to jest Ten, w którym mam upodobanie”. Otóż, On był Jego upodobaniem.
I aby uczynić nas upodobaniem dla Boga, On musiał być zgnieciony na Golgocie, a grzech tego świata musiał wycisnąć to Życie z Niego. I On zmarł, niosąc grzechy świata, abyśmy mogli być namaszczeni Różą Sarońską. On był Lilią z Doliny. „On był zraniony za nasze postępki”, wonny Zbawiciel. „Jego sińcami jesteśmy uzdrowieni”, ta Lilia z Doliny daje nam to opium, aby złagodzić nasze choroby i cierpienia. Co za cudowny obraz!
45
Otóż, najwyższy kapłan, zanim on mógł wejść do tego najświętszego ze świętych, przede wszystkim musiał mieć na sobie pewne okrycie. To nie mogło być uczynione przez kogoś; musiało być uczynione przez święte ręce. To pokazywało, że nasze okrycie…
Tu to jest. Ja… Dotarło to do mnie później. Bracie, jeśli jesteś ubrany jedynie w kościelne okrycie, to lepiej pozbądź się go. Nie możesz wejść do tego najświętszego ze świętych. Okrycie, w które ubrany był ten najwyższy kapłan, musiało być wykonane z —— przez świętą rękę z wybranego materiału (amen) zaleconego przez Boga. O to chodzi. Tak więc jeśli należycie do kościoła i myślicie, że jesteście w porządku, to jesteście w błędzie. Rozumiecie? To musi być wybrana przez Boga szata. I nasze obłudne szmaty nie ostoją się w Jego Obecności. Zdejmuje je Duch Święty, który jest Szatą Bożą, którą ubiera wierzący, aby wejść do tego najświętszego ze świętych. Ach, to jest dobre! Lubię to. To było coś nowego. Coś, czego nigdy wcześniej nie łykano, ale to, był to ten rodzaj, ta prawdziwa witamina. Rozumiecie? Zdejmuje ją Duch Święty.
46
Popatrzcie na tę przypowieść o… Udawali się na wieczerzę weselną, i każdy podczas tej wieczerzy weselnej musiał mieć pewne okrycie. I on spotkał wewnątrz człowieka, który nie miał tego rodzaju okrycia. I zapytał: „Przyjacielu, skąd się tu wziąłeś? Jak się tu dostałeś?”. Więc zobaczcie, jeśli znacie tę przypowieść. Na Wschodzie, w krajach Wchodu, podczas wesela (aż do dziś) oblubieniec musi powitać każdego przychodzącego.
I Bóg może… „Żaden człowiek nie przyjdzie do Boga, albo nie przyjdzie do Chrystusa, zanim On nie powoła go najpierw”. Zobaczcie, to jest Boży wybór. Więc, przyjrzyjmy się temu bliżej.
47
A potem ten oblubieniec, skoro dał zaproszenie, to musiał dostarczyć szaty. I żaden człowiek… Ponieważ on zaprasza biednego; zaprasza bogatego. Ale aby każdy człowiek wyglądał tak samo, on musiał mieć tego samego rodzaju szatę, zarówno biedny jak i bogaty. Wiecie, o co chodzi?
Otóż, kiedy Bóg daje biednemu Ducha Świętego, to tego samego Ducha Świętego daje bogatemu. Zobaczcie, oni wszyscy muszą być tacy sami, kiedy przychodzą do Obecności Bożej, nikt nie może powiedzieć: „Jestem lepiej ubrany”, ponieważ ta sama Krew, ta sama łaska, ten sam Duch Święty czynią, że postępujecie w ten sam sposób. Bogaty i biedny musi przyjść tak samo. To jest dokładnie ta przypowieść. Zauważcie.
A potem kiedy oni przychodzą ze swoim zaproszeniem, oni… Te szaty były dawane przy drzwiach. Ten człowiek stał tam; on pokazywał swoje zaproszenie, wchodził i je okazywał. Jest to czynione w Indiach jeszcze teraz. A więc, oni przybywali na wesele. Służący stał u drzwi, pan domu, i wy dajecie swoje zaproszenie. „Tak, proszę pana”. Prowadzą go tam do tyłu, biorą szatę, właśnie szatę, i wkładają na niego. On przechodzi do wewnątrz. To pokazuje, że został oficjalnie zaproszony; został oficjalnie przyjęty, i jest teraz członkiem. Amen. O to chodzi.
48
Otóż, Bóg Ojciec, Duch Święty, wychodzi i daje wam zaproszenie na Wieczerzę Weselną. Rozumiecie? Otóż, aż do Oblubieńca, zatem, aby dostarczyć te szaty. I On poprzez Swoje własne Życie, wydał Ducha Świętego. I wy przychodzicie do tych drzwi (amen) ze swoim zaproszeniem. Jezus powiedział: „Jestem Drzwiami do owczarni”. A kiedy przychodzicie w Imieniu Jezusa, otrzymujecie chrzest Duchem Świętym (Racja?), przyjmujecie Ducha Świętego, wówczas wchodzicie do wewnątrz i stajecie się członkiem, członkiem Bożej rodziny: członkiem.
Powiecie: „Członkiem?”. Z pewnością. „Czy stanę się sługą?”. Nie. Stajecie się członkiem. Nie jesteście sługami. Jesteście synami i córkami. Jesteśmy teraz synami i córkami Boga, członkami Bożej rodziny. Ojej, ojej! Mogłem mieszkać w szałasie, ale jestem Królewskiej Krwi. O to chodzi, członkiem rodziny Bożej. To jest według Pisma. To jest napisane w Piśmie. „Takim rodzajem miłości obdarzył nas Ojciec (rozumiecie?), iż zostaliśmy nazwani synami Bożymi”. Ojej, ojej! Tutaj to mamy, członkowie.
49
Otóż, najwyższy kapłan, będąc namaszczony, wchodząc musiał zabrać krew zwierzęcą ze sobą, bo inaczej by zginął.
I coś jeszcze o jego okryciu. Czy wiecie, na końcu jego okrycia, czy w ogóle wiedzieliście, co było na jego końcu? On miał coś na końcu. I każdy… Takie małe coś zwisało na końcu obrzeża tego okrycia, i był to granat i dzwonek, i granat i dzwonek.
I on musiał wejść w określony sposób, kiedy wchodził. Nie mógł uczynić tego inaczej. Musiał wejść w określony sposób. Za każdym razem, kiedy zrobił krok, te dzwoneczki dzwoniły, uderzając o te granaty: „Święty, święty, święty dla Pana”. Wtedy Pan słyszał jak on się zbliża. Amen. Alleluja.
O to chodzi. Bóg usłyszy was, jeśli przyjdziecie w Boży przewidziany sposób. Przybliżacie się wołając w sercu: „Święty, święty, święty, Pan Bóg Wszechmogący”. Tak wchodzicie, kiedy szukacie Ducha Świętego. Widzicie? „Święty, święty, święty, Pan Bóg Wszechmogący”.
50
A zatem, to zgromadzenie, tylko wtedy wiedziało… Otóż, jeśli weszlibyście nieodpowiednio ubrani, on zmarłby w —— w drzwiach. Nie wyszedłby wcale. Zmarłby tam wewnątrz, jeśli nie wszedłby do wewnątrz ubrany i namaszczony. Otóż, tylko wtedy to zgromadzenie wiedziało, czy on jest w porządku czy nie… Ojej, ojej! Tylko wtedy to oczekujące zgromadzenie wiedziało, czy ten najwyższy kapłan jest w porządku czy nie, gdy dało się słyszeć dźwięk tych dzwonków. Wewnątrz słychać było dźwięk, i w ten sposób oni wiedzieli, czy on jest w porządku czy nie.
Zastanawiam się, gdyby to samo działo się dzisiaj. Mijacie kościół, a wszystko jest martwe i ciche, nie wiem. Ale on wydawał dźwięk, wiecie; pozwalał ludziom uświadomić sobie, że Bóg jest wciąż na Tronie, że Bóg odpowiada na modlitwy, że ludzie wciąż otrzymują Ducha Świętego, wysławiając chwałę Bożą, uwielbiając Boga, robiąc dużo hałasu. Zgromadzenie mówi: „No, On musi być tu blisko. To jest miejsce życia”. Kiedy idziecie do tego najświętszego ze świętych, i domagacie się, aby zostać Chrześcijanami, musi pojawić się jakiś harmider. I nie mam na myśli jakiegoś — dużej ilości bzdur. Mam na myśli jakiś rzeczywisty, prawdziwy hałas. To fakt. Spójrzmy tutaj.
Mając zatem, bracia, śmiałość wejść do tego przenajświętszego dzięki krwi Jezusa,
Drogą nową i żywą,… (nie stary zakon)… kiedy on pojednał… poprzez zasłonę, to jest poprzez ciało swoje;
I mając najwyższego kapłana nad domem Bożym;
Wejdźmy szybko ze szczerym sercem i z pewnością wiary, mając nasze serca oczyszczone od… złego sumienia, i nasze ciała obmyte czystą wodą.
Trzymajmy się mocno wyznania naszej wiary nie chwiejąc się; (gdyż on jest wierny w tym, co obiecał).
51
Chwyćmy się tego z całych sił. Ojej, ojej! Lubię to, ale sądzę, że musimy kończyć. Lecz kiedy podchodzimy do Boga, nie idźmy, mówiąc: „Więc dobrze, zastanawiam się, czy wszystko jest w porządku. Ja — ja…”. Czy jesteś Chrześcijaninem? „No, mam nadzieję, że jestem”. To nie jest sposób przychodzenia.
Bracie, uwierz w to opowiadanie. Przyjmij to i bądź znowu zrodzony. Potem idź naprzód z czystą wiarą, wiedząc, że Bóg obiecał i Bóg nie może kłamać. „Bóg obiecał mi Wieczne Życie, jeśli uwierzę w Jego Syna, Jezusa Chrystusa. Wierzę w to; a On da mi Wieczne Życie”.
52
Popełniłem wiele błędów, wciąż je popełniam, zawsze będę popełniał. Ale kiedy popełniam je, Duch Święty mówi mi, że to jest złe. Potem od razu pokutuję: „Panie, wybacz mi. Nie miałem zamiaru tego zrobić Pomóż mi teraz”. I idę dalej, to samo. Ponieważ, ledwie to wyszło z moich ust: „Jeśli wyznajemy nasze grzechy, On zaraz wybacza nam je”. Czy tak? Alleluja.
Diabeł mówi: „Wiesz co? Powiem ci. Zamierzałeś iść zrobić pewną rzecz. Nie zrobiłeś tego. Uhm, zgrzeszyłeś, czyż nie?”.
Mówię: „Wyznałem to”.
„No, powiem ci…”
„Nie, nie mów mi. Nie. Mam doskonałą wiarę w Tego, który powiedział mi. Jeśli wyznam swoje błędy, to On mi wybaczy. Więc je wyznałem. Po prostu idź precz ode mnie. Nie chcę w ogóle mieć cokolwiek wspólnego z tobą, więc idź sobie”.
Idźcie śmiało naprzód ku temu. Jeśli śmierć leży tam, to w porządku, idźcie naprzód ku niej z doskonałą wiarą, że Bóg obiecał, iż On wzbudzi was w ostatecznych dniach. Tak.
53
Jak wam mówiłem; nie wiem, czy powiedziałem wam czy nie… Kilka dni temu, zanim wyjechałem za morze, stałem tu i, Gene, niemalże zrobiłem tak, jak powiedziałeś. Próbowałem uczesać włosy, które mi jeszcze zostały. Żona spojrzała na mnie. Powiedziała: „Kochanie. Hmm!”. Powiedziała: „Lepiej załóż którąś ze swoich peruk, z tych, co dostałeś w Kalifornii”.
Powiedziałem: „Kochanie, naprawdę je lubię, ale wstydzę się”.
Powiedziała: „Ojej, Bill, ty na pewno wziąłeś… Twoje włosy naprawdę wyszły, czyż nie?”.
Powiedziałem: „Tak, to prawda”. Ale powiedziałem: „Och, alleluja”.
Powiedziała: „Dlaczego powiedziałeś 'alleluja'?”.
Powiedziałem: „Żadnego nie straciłem”.
Powiedziała: „Nie straciłeś ani jednego?”.
Powiedziałem: „Nie”. Powiedziałem: „Widzisz, kochanie, starzeję się”. Powiedziałem: „Mam czterdzieści pięć lat”. Powiedziałem: „Jestem starym człowiekiem”. Powiedziałem: „Ja nie… Ojej!”. Powiedziałem: „Starzeję się. Ja… Nie ma dla mnie różnicy, czy jestem łysy czy nie. Nie ma to dla mnie znaczenia, jeśli tylko nie —— nie będę przeziębiał się zbyt szybko i…”.
A ona powiedziała: „No…”. Powiedziałem… Ale ona powiedziała: „No, gdzie ty…”. Powiedziała: „Ale ty powiedziałeś, że twoje włosy nie przepadły”.
Powiedziałem: „Nie”. „Wszak” — powiedziałem — „Jezus powiedział: 'Nawet jeden włos z waszej głowy nie zginie'”. Widzicie, widzicie?
Powiedziała: „Czy ty masz na my…? No…”.
Powiedziałem: „Kochanie, w czasie zmartwychwstania, kiedy powstanę, jako młody człowiek, taki jaki byłem, kiedy pobieraliśmy się, wyprostowany, nie pomarszczony, z czarnymi falującymi włosami” — powiedziałem — „tak znów będę wyglądał”. Tak. Powiedziałem: „Zatem nigdy nie stracę ani jednego z nich”.
Powiedziała: „No, no, to gdzie one są?”.
Powiedziałem: „Spytam się ciebie o coś, a potem, jeśli mi odpowiesz, ja odpowiem ci również”.
Powiedziała: „Co?”.
Powiedziałem: „Gdzie one były zanim je miałem?”.
Powiedziała: „Sądzę, że Bóg miał…”.
Powiedziałem: „To jest, gdzie On też teraz je ma”. Powiedziałem: „Wciąż tam są. Każdą witaminę, która w nich była, każdą komórkę życia, która była w nich, każdy atom, który był w nich, każdą odrobinę oleju, która była w nich, każdą odrobinę światła wziętą do ich uczynienia, Bóg ma w Swoich rękach. I żaden z nich nie zginie. One wszystkie są gdzieś w rękach Bożych”.
54
Patrzę, moje oczy słabną, wydęty dół, dużo zmarszczek na moim czole. I czasami muszę bez mała patrzeć z ukosa, aby zajrzeć do swojej Biblii. A lekarz powiedział mi, że mam doskonały wzrok, dwadzieścia na dwadzieścia, ale powiedział: „Po czterdziestce pana gałki oczne słabną, i nie może pan czytać z bliska”.
Powiedziałem: „Tak. Wiem o tym”.
On powiedział: „Odsuwa pan i odsuwa swoją Biblię”. Powiedział: „Po chwili ma pan ją daleko od siebie?”.
Powiedziałem: „Wezmę z większymi literami albo coś w tym rodzaju”.
Powiedział: „Cóż, to jest natura”.
„Z daleka potrafię zobaczyć włos na brzegu talerza.”
Powiedział: „Cóż, ma pan czterdzieści lat”. Powiedział: „Pana gałki oczne są aktualnie… Tak jak pana włosy siwieją itd.” — powiedział — „pan musi to mieć”.
Powiedziałem: „Acha”.
55
Patrzę na to wszystko. I widzę, że moje plecy są zgarbione. Za młodu byłem atletyczny. Teraz przytyłem. Mam czterdzieści funtów nadwagi. Miałem platfusa od początku, a teraz ciężko jest mi chodzić. Coś strzyka i boli, cóż, starzeję się, ot co.
Nie potrzebuję tych wszystkich uroków, które miałem, ale nie stracę żadnego z nich. Każdą miarę tego, co było w skórze, co czyniło mnie młodym, Bóg wciąż to ma. W porządku.
I ta stara łupina po prostu płynie dalej, to wszystko. Po chwili, ona zestarzeje się i pomarszczy, i prawdopodobnie tak jak reszta Harveyów, ze strony mojej matki… Mówią, że wyglądam jak Harley. Wszyscy z nich mieli paraliż. Wszyscy pamiętacie dziadka, tego, który zbudował tu ten kościół, wiecie. On stale się trząsł, idąc o tak (widzicie?) i miał paraliż.
Obserwowałem któregoś dnia moją biedną starą mamę. Mam nadzieję, że jej tu nie ma, ale… Ach, nie wiem, czy… Więc bądź co bądź, on zaczęła podnosić filiżankę z kawą, ta biedna staruszka, tą starą ręką. I popatrzyłem na te zwisające fałdy. Pomyślałem: „Ach, łaski”. Mogłem też to powiedzieć. Ona tam siedzi. Widzicie? Tak więc nie jestem… Ona potrafi to zrozumieć. Ale… I patrzcie… Moje serce właśnie skoczyło mi do gardła. Obróciłem głowę. Pomyślałem: „Boże, jakże wiele razy lały się łzy z moich oczu, a teraz ona ma paraliż, drżenie [chorobę Parkinsona — tł.]. Pomyślałem: „Tak. Ja kiedyś też będę miał coś takiego, jeśli dożyję”.
56
Ale, bracie, jednego z tych dni, ja po prostu… Te stare tryby śmiertelnego życia zatrzymają się całkowicie. Kiedy to się stanie, pójdę na Górę Syjon, aby tam trochę pożyć. Tak. Te wszystkie stare śmiertelne rzeczy. Ach, pamiętajcie, on powiedział:
Czeka mnie tam radosne jutro,
Gdzie bramy z pereł otwierają się na oścież,
A kiedy przekroczę tę dolinę smutku,
Rozbiję obóz po drugiej stronie.
Pewnego dnia poza zasięgiem śmiertelnej rodziny,
Pewnego dnia, Bóg jedyny wie, gdzie i kiedy,
Tryby śmiertelnego życia zatrzymają się całkowicie,
Potem pójdę mieszkać na Górze Syjon.
Kołysze się nisko słodki rydwan,
Przybył, aby zabrać mnie do Domu.
57
Racja. Mgła zacznie napływać przed moją twarz; być może lekarz przybiegnie i powie: „Cóż, Billy, to koniec”. Ojej! Wiem, że znajduje się tam ten stary czarny pokój, a bijące serce idzie prosto do niego. Nie chcę iść jak tchórz. Chcę okryć się szatą Jego sprawiedliwości, wiedząc to, iż znam Go w mocy Jego zmartwychwstania. A pewnego dnia On zawoła, powstanę spośród umarłych i będę żył na zawsze.
Znać Chrystusa to znać Życie. Słusznie. Nie dbam o to, czy znam swoje abc [alfabet — tł.], ale chcę znać Chrystusa. Racja. Mogę w ogóle nie znać żadnej teologii, ale chcę znać Chrystusa. Mogę nie wiedzieć o prezydencie, i czy jest dobrym czy złym człowiekiem, ale chcę znać Chrystusa. Słusznie. Znanie Chrystusa jest Życiem. Racja. Znajomość prezydenta i tego wszystkiego daje prestiż, znajomość sławy tych rzeczy. Ale nie dbam o to. Chcę znać Chrystusa w mocy Jego zmartwychwstania, wiedząc, że mamy, tej nocy, Najwyższego Kapłana siedzącego po prawicy Boga w Jego majestacie, czyniącego wstawiennictwo. Zatem chcę trzymać się mocno tego wyznania.
58
[Czyste miejsce na taśmie — wyd.]… przed ich czterdziestoma różnymi religiami, czcicielami węży i czcicielami krów i wszystkich innych. Powiedziałem: „Panowie z religii tego świata, czy wasza religia potrafi zrobić coś dla tego biednego ślepca, który tu stoi?”. Tam on był, patrzył na słońce przez dwadzieścia lat. Jest zupełnie ślepy. Powiedziałem: „Czy wasza religia potrafi zrobić coś dla tego człowieka?”. Nie mieli nic do zaofiarowania oprócz jakiejś tam bajeczki w rodzaju: „Być może pewnego dnia Mahomet okaże mu miłosierdzie i zbawi jego duszę. Być może, że kiedy on będzie wciąż patrzył na słońce, stale, i trzymał głowę do góry, to kiedy umrze będzie zbawiony”.
Powiedziałem: „On nie ma nic do zaoferowania. Ale Krew Jezusa Chrystusa (alleluja) może nie tylko zaoferować mu Wieczne Życie, ale może udowodnić to wprost tu w waszej obecności, może przywrócić mu wzrok, który kiedyś miał”. Powiedziałem: „Jeśli on przyjdzie tu, czy wy panowie z religii tego świata…”. Słyszało to wówczas setki tysięcy ludzi, które się tam zgromadziły… Oczywiście, wielu mogło mnie nie słyszeć, ponieważ nie można było wielu nawet dostrzec. „Ale” — powiedziałem — „Czy przyjmiecie Jezusa Chrystusa, jeśli On to uczyni?”. Oni podnieśli swoje ręce, te czarne ręce, w powietrze, chcieli to zrobić. Powiedziałem: „Przyprowadźcie tego pana tutaj”.
Kiedy on wchodził, powiedziałem: „Proszę pana, pan jest ślepy. A jeśli Jezus Chrystus przywróci pana wzrok, czy pan obieca, że będzie Mu służył?”.
A on powiedział: „Będę miłował Jezusa Chrystusa i czcił Go i żadnego innego Boga. Jeśli da mi mój wzrok z powrotem, będę wiedział, że On powstał z martwych”.
Położyłem swoje ręce na niego. Powiedziałem: „Drogi Boże, to śmiertelne ręce, robotnika, grzesznej osoby; ale jeśli Ty szukasz świętych rąk, to kto je ma? Ale przychodzę w akcie wiary, że powiesz mi, co mam robić. I przychodzę, nie, aby być bystrym, albo aby się chełpić, ale przychodzę, ponieważ powiedziałeś, że powinno się to robić. I ja wierzę Twojemu Słowu. A teraz, podczas gdy tysiące są tutaj, stoją na skraju, i oni oddają cześć bożkom i wszystkiemu innemu, niech to będzie wiadome tego wieczora, że Ty jesteś prawdziwym i żywym Bogiem, który wzbudził Jezusa Chrystusa z martwych, dając temu człowiekowi wzrok”.
A ten człowiek, łzy płynęły mu po policzku, powiedział: „Ja widzę”. I przeszedł przez budynek tak szybko jak tylko mógł, odzyskawszy wzrok. Ojej, ojej!
Cudowna Boża łaska ta,
Zbawiła z grzechów mnie.
Zgubiony (tam na zewnątrz, wyścigi konne i wszystko inne, w niedzielę)
Zgubiony, nędzny byłem ja,
Lecz teraz cieszę się.
59
Popatrz, bracie, to jest dobra starodawna religia Ducha Świętego.
Ta łaska wlała Boży strach,
W kamienne serce me.
I wtedy zobaczyłem w łzach,
Żem na przepaści dnie. (Tak. Ojej!)
Lecz łaska podźwignęła mnie
I naprzód wiedzie wciąż.
Przez ciemne i burzliwe dnie,
Tam gdzie Ojcowski dom. (Ojej!)
O, Boże, dzięki, dzięki Ci
Za cudną łaskę Twą.
Do nóg Twych padam w kornej czci,
Niebiosa chwałą brzmią.
60
Ojej! Jakże ja Go miłuję! To jest Jego łaska, nic, co ja mógłbym zrobić. Nic, co ja mógłbym zrobić, nic, co wy możecie zrobić, ale my, przychodząc dziś wieczór jako Chrześcijanie i Chrześcijanki, wyznając, że nie jesteśmy godni i przyjmując Go jako naszego —— w nasze miejsce, przyjmując tego Jedynego, o którym z całą pewnością wiem, że Bóg przyjął Go i Go wzbudził. On wzbudził mnie w figuralnej, postaci w tym samym czasie, kiedy wzbudził Chrystusa. Amen. Ach, muszę kończyć. Ale patrzcie. W figuralnej postaci, On wzbudził mnie w tym samym czasie, kiedy wzbudził Chrystusa. On wzbudził was w tym samym czasie, kiedy wzbudził Chrystusa, albowiem było to dla naszego usprawiedliwienia.
Spójrzcie, jeśli jesteście zbawieni, to macie to. „Tych, których On postanowił, albo powołał, tych On usprawiedliwił. Tych, których On usprawiedliwił, tych On już uwielbił w Chrystusie Jezusie”. Słusznie? On już uwielbił w Chrystusie, w oczach Bożych, tam wtedy, daleko wstecz, miliony lat zanim świat był, kiedy Słowo było z Bogiem. To była Boża myśl, potem Jego Słowo, potem to tam się zmaterializowało. I właśnie w tym samym czasie, kiedy On przyjął Chrystusa, On przyjął mnie w Chrystusie. I przychodząc na ten świat, wy i ja i wszyscy Chrześcijanie we wszystkich wiekach, będziemy miłować Go i żyć z Nim, i radować się bezkresną Wiecznością z naszym Panem Jezusem Chrystusem, naszym błogosławionym Odkupicielem.
61
Ojej! Bracie Roberson, to powoduje, że czuję się inną osobą. Rozumiesz? Czyż staromodne czytanie Słowa Bożego wprost nie przepłukuje ciebie? Zobacz, po prostu przepłukuje ciebie.
Tak jak mama kiedyś czyniła w czasie robienia słoików z przetworami . Musiała, wiecie, te słoiki z przetworami dokładnie zakonserwować i takie tam. Kazała mi, abym poszedł i szorował je starą szmatą tak mocno jak tylko się da; miałem małą rękę, mogłem ją włożyć do wewnątrz i szorować. Potem brała je i sterylizowała, wkładała do gotującej się wody i sterylizowała, gotując maksymalnie ile się da, te słoiki. Nie mogłem nigdy zrozumieć, dlaczego ona je gotuje. Ale ona chciała pozbyć się z nich wszystkich tych zarazków. Bo gdyby te zarazki pozostały wewnątrz nich, to te przetwory, czy to, co ona tam włożyła, skwaśniałoby.
Tak więc potrzebujemy to właśnie zrobić, kiedy przychodzimy do Chrystusa. Uniżyć się, aż Duch Święty nas wysterylizuje i wygotuje wszystko w nas, wówczas Bóg może umieścić Ducha Świętego wewnątrz bez procesu kwaśnienia. Rozumiecie? On po prostu umieszcza Go tam wewnątrz, i jesteście słodcy cały czas.
62
I mama dawniej gotowała przetwory. Czy widzieliście kiedykolwiek jeden z tych wielkich starych kotłów? Idzie się na zewnątrz i stawia się go na cegłach, wiecie, i trzeba podłożyć drewno pod spód. Uhm. Tak. W czasie gotowania przetworów, mieliśmy tę małą, starą, żółtą tykwę pomidorów. I ona wrzucała coś z buszel ich tam, i dodawała cukier. Hm. I — i ona kazała mi porąbać drewno, wiecie. I — i ja szedłem rąbać drewno i podkładałem je pod spód, wiecie, i zaczynało się to gotować. Dym unosił się do góry. Mówiłem: „Mamo, czy wszystko w porządku?
Ona mówiła: „Nie. Idź narąb jeszcze sztachet”.
Podchodziłem, wiecie, pot lał się ze mnie, a ja podkładałem pod spód. I mówiłem: „Mamo, myślisz, że wystarczy?”.
„Lepiej idź po jeszcze.”
I ona gotowało to dotąd aż, wiecie, ten tlen albo coś tego typu zaczynało wydobywać się spod spodu, powodując takie jakby pękanie z trzaskiem, wiecie,: „plaf, plaf”, coś takiego zaczynało się dziać. Kiedy to tak robiło, to mówiła, że jest już gotowe do zakonserwowania. Było to tak gorące, że nie mogło stać bez ruchu i musiało podskakiwać. Rozumiecie?
Tak więc, sądzę, że w taki właśnie sposób Bóg musi z nami postąpić, wiecie, wygotować całe diabelstwo z was, aż zaczniecie podskakiwać w chwale. Wówczas jesteście gotowi do zakonserwowania. I Bóg pieczętuje was potem, wiecie. Tak więc to, czego tutaj potrzebujemy, to staromodnego zgromadzenia aż cała nienawiść, wszystko inne niż Chrystus, wszystko to wygotuje się (rozumiecie?), wygotuje się tak, iż przyjdziecie: „Och! Panie, jest mi przykro. Bracie, wybacz mi. Nie miałem zamiaru tego zrobić. Nie chcę więcej tego robić. O, Boże, bądź mi miłościw”. Wówczas jesteście gotowi do zakonserwowania. Widzicie? Bóg przygotowuje się, aby naprawdę was użyć. Wtedy odniesiecie z powrotem te rzeczy, które ukradliście, i naprawiacie to, mówiąc: „Bracie, nie miałem zamiaru tego ukraść, wiesz. Nie. Jestem skłonny... Zapłacę ci podwójnie za to”. Rozumiecie? Potem staracie się być w porządku, wiecie. Tak. Tego potrzebujemy. Ojej!
63
Zaśpiewam dla was „Starodawną religię”, jeśli zechcecie posłuchać. Śpiewam zwrotkę, zaśpiewam zwrotkę. Wy potem zaśpiewajcie refren.
Starodawny Święty Duch,
Goni diabła precz.
Ludzie się Go boją,
Lecz On wystarczająco dla mnie dobry jest.
Starodawna religia,
Starodawna religia,
Starodawna religia,
Wystarczalna dla mnie jest.
Wystarczy mi, gdy umrę.
Wystarczy mi, gdy umrę.
Wystarczy mi, gdy umrę.
Wystarczalna dla mnie jest.
Starodawna religia,
Starodawna religia,
Starodawna religia,
Wystarczalna dla mnie jest. (Widzicie?)
Sprawia, że miłuję.
Sprawia, że miłuję.
Sprawia, że miłuję.
Wystarczalna dla mnie jest.
Starodawna religia,
Starodawna religia,
Starodawna religia,
Wystarczalna dla mnie jest.
Otóż, jak wielu tutaj ma tę starodawną religię? Podnieście rękę mówiąc:
Mam tę starodawną religię,
Mam tę starodawną religię,
Mam tę starodawną religię,
Wystarczalna dla mnie jest.
64
Otóż, Ojcze drogi, czasami... Jesteśmy szczęśliwi i naprawdę postępujemy jak gromada dzieci. Ale jest tak dlatego, że jesteśmy wolni. Nie jesteśmy niewolnikami diabła, albo jakichś tradycji, albo pewnych spraw starszych. Jesteśmy wolni w Duchu Świętym, więc możemy śpiewać dla Ciebie i oddawać Ci cześć, i mieć społeczność wokół Słowa i radować się. Dlatego też oddajemy Ci cześć, Wszechmogący Boże. Ach, widząc cały ten chaos formalnych religii, i czczenie wszelkiego rodzaju bożków; i pomyśleć, że Ty byłeś tak dobry dla mnie pozwalając mi poznać Ciebie w mocy Twojego zmartwychwstania, i że byłem w stanie powiedzieć o tym innym. Więc jesteśmy bardzo szczęśliwi.
Pobłogosław ten mały kościół dziś wieczór, Ojcze. Pobłogosław każdego jednego tutaj. Jeśli są tu obcy w naszych bramach, pobłogosław ich, Ojcze, każdego jednego. Uczyń nas błogosławieństwem dla innych. Utrzymaj moc Bożą w nas. Oczyść nasze dusze od myśli diabelskich. I jeśli zło pojawi się na naszej drodze, obyśmy jak najszybciej odwrócili nasze głowy, Panie, i poszli inną drogą.
A teraz, Ojcze, modlimy się, abyś Ty pobłogosławił nas razem dziś wieczór. Daj nam wielki czas. A teraz, kiedy będziemy wywoływać chorych i cierpiących, modlimy się, abyś Ty uzdrowił każdego jednego z nich. Oby chwała... Weź chwałę ze wszystkiego, co się stanie, albo będzie powiedziane, gdyż prosimy o to w Imieniu Chrystusa.
65
I gdy mamy nasze głowy pochylone, jeśli ktoś z was tutaj chce powiedzieć: „Bracie Bill, w swojej własnej duszy teraz, chciałbym przyjść w przez Boga przyjęty i przewidziany sposób. I chciałbym prosić cię, gdy nikt inny się nie patrzy, chciałbym podnieść rękę i powiedzieć: 'Bracie Bill, pomódl się za mnie, aby Bóg dał mi Swoją łaskę i uczynił mnie lepszym Chrześcijaninem'”. Czy zechcielibyście podnieść swoją rękę? Niech Bóg błogosławi ciebie, ciebie, ciebie, ciebie. Dobrze. W porządku więc.
Ojcze, Ty widzisz ich ręce i ja modlę się, abyś sprawił te błogosławieństwa. Oby Twoja miłość i łaska była na nich wszystkich. A jeśli oni mają jakiś grzech albo uczynili coś, to Ojcze, modlę się, abyś im to wybaczył. Jeśli jest w pośrodku nas dziś wieczór, Panie, gdzieś w tym budynku, jakiś mężczyzna lub kobieta, chłopak lub dziewczyna, kto nie jest zbawiony i nie jest pod Krwią, Ojcze, modlę się, abyś uczynił to właśnie teraz, i oby oni stali się wierzącymi.
66
I Ty powiedziałeś: „Jeśli możecie wierzyć…”. A my wierzymy jak? Wierzymy, że Bóg posłał Swojego Syna na ten świat i uczynił grzechem w nasze miejsce. I nie jesteśmy w ogóle dobrzy, i wyznajemy, że nie jesteśmy dobrzy i przyjmujemy Go jako naszego Zbawiciela. W to właśnie wierzymy, Ojcze. I że Ty dajesz nam Wieczne Życie. Ach, jesteśmy tacy szczęśliwi. Ty powiedziałeś, że dajesz Je nam, ponieważ uwierzyliśmy w Twojego Syna. A Jezus powiedział o Sobie, że jeśli uwierzymy w Niego, mamy Wieczne Życie. Tak więc jesteśmy wdzięczni za to.
Otóż, pobłogosław nas dziś wieczór i wybacz wszystkie grzechy. I oby żadna osoba, która była tu na tym zgromadzeniu dziś wieczór, nie odeszła z niczym, ale oby oni mieli Wieczne Życie, ponieważ oni zgromadzili się tu dziś wieczór i uwierzyli w Ciebie. I, Ojcze, modlę się, abyś spojrzał teraz na nich i pobłogosławił ich w tym wszystkim, co robią albo mówią. I oby oni przyszli do Ciebie w pokoju w tych ostatecznych dniach. Oby oni wszyscy zebrali się Tam, i pamiętali tę noc, będąc razem. Spraw to, poprzez Imię Jezusa. Amen.
67
Niech was Bóg błogosławi, moi drodzy przyjaciele. A teraz, Teddy, podejdź tu do tego pianina. A ci, którzy chcą, aby się o nich modlono, zgromadźcie się koło ołtarza, tak w miarę szybko. Przeciągnęliśmy o kilka minut. Spróbujemy wyjść o dziewiątej trzydzieści, jeśli teraz podejdziecie. W tym czasie przeczytam list, który ktoś przysłał do mnie. To może być ważne dla mnie, abym przeczytał go właśnie teraz. Tak więc właśnie… A reszta z was niech pozostanie na miejscu w tym czasie, gdy będę o nich się modlił. Wiem, że siostra Ruddell jest tu, aby modlić się o nią. Jeśli ktoś inny, dla którego…